Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez lady17 07 paź 2011, 22:34
Noopii napisał(a):
ddd napisał(a):Lady17, w pierwszej kolejności idź do psychiatry, dalej na terapię.

Też tak uważam potrzebujesz pomocy specjalisty.


chodzę do psychiatry i na terapie,biorę leki
Zamknęłam się sama ze swoim bólem nie wiedząc, że zamykając innym dostęp do swojego serca, odcinam sobie drogę ucieczki...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
05 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja
W świecie własnych myśli...

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Noopii 08 paź 2011, 04:22
Lady 17 może to okresowe pogorszenie skoro się leczysz..powiedz o tym na terapii..że tak źle Ci...tak bywa raz jest gorzej raz lepiej.
Kasiotla osądzanie kogoś w tym przypadku Ciebie przez rodzine jest beznadziejne,nie przejmuj się tym..ważna jesteś Ty i twoje dziecko.BŁEDY popełnia każdy i każdy zasługuje na szczęście.
Noopii
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fiolka34 08 paź 2011, 11:28
Kasiotla mam znajomą z podobnymi dolegliwościami pomogł w jej przypadku asertin
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
08 wrz 2011, 22:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 08 paź 2011, 19:52
Pisałam wczoraj ale wszyscy mnie pomijają:( Ja biorę asertin od jakiegoś roku może więcej... Na początku pomógł mi i go całkowicie odstawiłam ale wszystko wróciło najpierw brałam jedną tabletkę, później dwie bo nie było poprawy i teraz czekam na efekty... jest różnie... Lepiej?? chyba na razie nie:(
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ddd 08 paź 2011, 20:28
Chocovanilla, sama sobie bierzesz, czy pod okiem psychiatry?
ddd
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
28 lip 2011, 15:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 08 paź 2011, 21:14
pod okiem psychiatry ale jakoś już straciłam nadzieje że asertin pomoże... chyba musze zmienic lekarza ale jeszcze poczekam z tydzien z tą decyzją
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasiotla 08 paź 2011, 21:35
Chocovanilla,ja Cię nie pomijam ale pomóc nie mogę, bo jedziemy na tym samym wózku...i też mam malutkiego dzidziusia... Mogę tylko napisać: trzymaj sięa
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 maja 2011, 21:07

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ddd 08 paź 2011, 22:58
Chocovanilla, ja sądze ze leki to nie wszystko, idź na terapię.
ddd
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
28 lip 2011, 15:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez chocovanilla 09 paź 2011, 11:10
uśmiejecie się ale ja boję się terapii, boję się że jak ona mi nie pomoże to już nic mi nie pomoże...

-- 09 paź 2011, 14:05 --

Wy troszkę już jesteście na tym forum... Czy ktoś też ma takie lęki jak ja?? Lub może miał i z tego wyszedł?? Może to już nie nerwica tylko coś gorszego?? Co myślicie??
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Noopii 09 paź 2011, 15:19
Twoje myślenie jest zniekształcone przez strach..nie bój się na zapas..nie wiesz co będzie..więc nie myśl o najgorszym.Nastawienie do terapii jest ważne...spokojnie nerwica niejedno ma oblicze nie nakręcaj się sama.
Noopii
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasiotla 09 paź 2011, 19:03
Noopii, wiesz ta nospa jakby trochę działała:) jem... ze strachem i w oczekiwaniu na atak ale jem
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 maja 2011, 21:07

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Noopii 09 paź 2011, 20:43
Ciesze się :) jest wiele leków rozkurczających może lekarz by Ci coś przepisał jeszcze..no-spa na mnie działała dobrze..więc napisałem o niej..będzie dobrze..nic się nie martw:)
Noopii
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Ladybird 10 paź 2011, 12:24
A ja się boję jednej głupiej rzeczy jak wychodzę z domu.... Że po prostu się zesram :oops: mam zespół jelita drażliwego i wystarczy mały stres, a moje jelita tańczą. Co rano ten sam problem, budzę się już ze stanem lękowym i wyjście z domu to dla mnie przejaw bohaterstwa, a co najlepsze, ze dojeżdżam do pracy ponad 30km czyli ponad godzinkę jazdy autobusem, codziennie koszmar :why: czasami wpadam w taką panikę, że prawie uciekam w biegu z autobusu. Ponieważ stanie w korkach to w ogóle dla mnie samobójstwo, wstaję o 4.30 i jadę autobusem tak żeby zdążyć przed korkami, inaczej po prostu nie dojadę do pracy. Taki stan spowodowany jest u mnie u mnie wieloletnią, zaniedbaną depresją i nerwicą (no bo w tym wieku się przecież nie ma takich rzeczy, jestem po prostu leniwa i tyle :cry: ).
Mam to od lat i do tej pory nie umiem sobie z tym poradzić mimo leków. Teraz jestem w trakcie rozwodu i ten stres pobił chyba wszystkie inne... Podziwiam dziewczyny, które z tym cholerstwem mają dzieci, jesteście mega odważne, ja raczej zrezygnowałam z macierzyństwa. Najgorsze jest to poczucie, że jest się beznadziejnym, przez takie coś człowiekowi życie przecieka przez palce...
Obecnie biorę Citabax.
Świat łez jest bardzo tajemniczy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
16 sie 2011, 14:02

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ddd 10 paź 2011, 16:34
Ladybird idź na terapię!
ddd
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
28 lip 2011, 15:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 32 gości

Przeskocz do