Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Czapla 03 paź 2011, 11:05
Kasiotla, jak przeczytałam Twój post, to sobie przypomniałam co mi mówiła moja psycholog na jednym ze spotkań. Akurat mnie to nie dotyczyło, chociaż pierwszego ataku (z innymi objawami) dostałam jakieś niecałe dwa miesiące po cesarce. Ta psycholog mi mówiła o przyczynach nerwicy, że może ich być bardzo dużo i że np. część młodych mam dostaje pierwsze ataki krótko po urodzeniu dziecka, bo podświadomie czują tak wielką odpowiedzialność za tego małego człowieka, że wydaje im się, że muszą być na 100% zdrowe, cały czas w pogotowiu na każde ziewnięcie czy otworzenie oczu malucha a przecież takie funkcjonowanie na najwyższych obrotach 24 godziny na dobę jest niemożliwe i organizm zaczyna szaleć..

Kasiotla, ja jako dotknięta nerwicą od 10 lat radzę Ci żebyś jak najszybciej poleciała do psychologa na terapię, bo na początkowym etapie najłatwiej to wyleczyć (zresztą jak każdą chorobę). Potem nie jest już tak łatwo, żeby nie powiedzieć niemożliwe.
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
30 sie 2010, 13:24
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Daffior 04 paź 2011, 09:45
Ostatnio siedziałem przed komputerem i ścisnęło mnie w klatce. Od razu pomyślałem, że to zawał. Szybko uciekłem do łazienki do zimnej wody bo mnie uspokaja, wziąłem tabletkę i czekałem aż głupie myśli odejdą.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
26 sie 2011, 19:02

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Noopii 04 paź 2011, 10:10
Kasiotla jedyna metoda do tego by Ci to przeszło to uspokoić się,relaks,nie jestes histeryczką wiem o tym i bardzo cierpisz.Leki psycholog mogą tu bardzo pomóc jestem z Tobą masz problem pisz na pw odpisze tez to przeżywałem pozdrawiam dbaj o siebie.
Noopii
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Czapla 04 paź 2011, 17:26
A ja mam do Was pytanie: czy zawsze jak dopada Was atak lęku albo paniki, to macie wysoki (albo podwyższony) puls, albo skok ciśnienia?
Pytam bo mi się zdarza mieć straszny atak lęku przed śmiercią, serce mi jakoś ciężko wali, obraz pływa przed oczami, nogi robią się miękkie, mam ochotę gdzieś uciec i jestem pewna, że zaraz umrę, mierzę ciśnienie (mam ciśnieniomierz z atestem a jak! :mrgreen: ) i mam wszystko wręcz idealne (np. 110/70, puls 65). Wtedy zaczynam się zastanawiać czy to rzeczywiście nerwica czy jednak choroba serca :why:
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
30 sie 2010, 13:24
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lenka1988 04 paź 2011, 17:40
Mam na imię Kasia i podobnie jak Wszyscy tutaj zmagam się chyba od zawsze z nerwicą.
Już jako dziecko zawsze byłam bardziej wycofana, wstydliwa i wystraszona. Mimo tego, że niegdy w życiu nic strasznego ani też traumatycznego mi się nie przytrafiło (mam kochających rodziców, dobrą sytuację w domu), to wraz z dorastaniem zaczełam zuważać coraz więcej dziwnych symptomów. Pierwszy atak nastąpił kiedy byłam w gimnazjum - nagle będąc w kościele poczułam, że mam starszną suchość w gardle i nie mogę przełknąć śliny (mimo tego, że musiałam). Ten stan utrzymywał się u mnie ponad rok(w tym czasie odwiedziłam chyba wszystkich specjalistów). Po pewnym czasie, kiedy przyzwyczaiłam się do tego stanu, że nie potrafiłam przełknąć nawet śniadania, sytuacja zaczeła mijać i tak jak się nagle pojawiła tak też nagle minęła. Jeszcze czasem w stresujących sytuacjach lubi się pojawić. Potem był szereg dolegliwości związanych z nerwicą serca (tutaj również miałam zrobione wszystkie możliwe badania, które nic nie wykazały). W tym wypadku nerwica była na tyle silna, że dodatkowo pojawił się strach przed śmiercią i nabawiłam się depresji.Byłam wtedy kilka miesięcy przed maturą. udałam się wtedy do psychiatry, która potwierdziła nerwicę lękową + depresję. Leczyłam się pół roku, maturę pisałam na lekach, ale zdałam :) Podczas wakacji poznałam mojego obecnego narzeczonego i... Nerwica minęła. Teraz od prawie dwóch lat borykam się z problemem ciagłego parcia na pęcherz. Po raz kolejny badania nie wykazują u mnie rzeczywistej choroby. Pierwszy atak nerwicy nastąpił przed maturą, drugi przed obroną pracy inzynierskiej. Teraz jest trochę lepiej choć nie ukrywam, że ciągły ucisk na pęcherz bardzo utrudnia mi życie.
Wiele osób uważa mnie za symaptyczną i wesołą dziewczynę i nikt nie potrafi uwierzyć, że już od tylu lat mam takie problemy. Ja sama staram się patrzeć z optymizmem na świat i zawsze tłumaczę sobie, że nerwica to przecież nie rak ani inna śmiertelna choroba. Czasem pomaga, choć tak naprawdę chyba nigdy nie będę umiała się pogodzić z tym , że tyle wspaniałych chwil i najlepsze lata mojego życia wielokrotnie przyszło mi spędzać w poczekalniach chyba wszystkich lekarzy specjalistów i na faszerowaniu się lekami na uspokojenie. W tym momencie mojego życia jeszcze nie potrafię uwierzyć w to, że nerwica może całkiem minąć. Ale mam cichą nadzieję, że może kiedyś zrobi mi taką niespodziankę :)

Pozdrawiam Was Wszystkich baaaaaaaaaaaaardzo gorąco :)
Ostatnio edytowano 04 paź 2011, 19:01 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 paź 2011, 16:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kicikici 04 paź 2011, 17:58
Heeey:)))
calkiem rozumiem co przechodzisz:)
ten ucisk na pecherz byc moze z nerwow? tez miewam tak co jakis czas ze latam co 5 minut:) a jak jade na zakupy gdzies na miasto to paranoja doslownie bo musze odrazu leciec szukac lazienki:D mialam tez tak ze w nocy wstawalam non stop.
Chodzisz na terapie ?


█▄█ █▀█ ▀█▀
█▀█ █▄█ ♥█ giяℓ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
480
Dołączył(a)
10 wrz 2011, 17:03
Lokalizacja
USA

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lenka1988 04 paź 2011, 18:06
Na początku lekarka była pewna, że to zapalenie pęcherza, ale badania moczu nic nie wykazały, USG tak samo, więc wysłała mnie do urologa. Urolog z kolei kazała zrobić tomografię nerek i całego układu moczowego i też wszystko wyszło ok. Dostałam więc leki na pęcherz nadaktywny czy coś takiego i dalej nic. Po prostu nauczyłam się, że jak np. jadę do szkoły ponad godzinę autobusem to nic nie piję, przed każdym wyjściem sikam kilka razy i tyle. Ale wkurza mnie to strasznie bo tak naprawdę cały czas jest tak samo ;/
Terapię skończyłam niedawno, trwała 3 m-ce. Pani terapeutka niby otworzyła mi oczy na pewne rzeczy i staram się jej rady wykorzystywać w życiu, ale jak widać terapia nie pomaga natychmiast po problemy z sikaniem są cały czas a ostatnio znowu się nasiliły ;/
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 paź 2011, 16:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kicikici 04 paź 2011, 18:33
3 miesiace to malo jak na terapie, ja chodze poltora roku i male zmiany ale to wymaga czasu..moze daj sobie wiecej czasu i dalej chodz?
napislaam w innym watku do ciebie tez ahahaha sie pogubilam juz, pomyslalam bys moze sobie zaparzyla imBIR wiesz korzen z imbira, on jest swietny tez na drogi moczowe. Mi przychodza problemy moczowe i odchodza i tak na zmiane


█▄█ █▀█ ▀█▀
█▀█ █▄█ ♥█ giяℓ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
480
Dołączył(a)
10 wrz 2011, 17:03
Lokalizacja
USA

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez smutnaona 04 paź 2011, 18:34
moze cranberry?ja biore kiedy mam cos nie tak z pecherzem..
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
12 wrz 2011, 18:37
Lokalizacja
z pokoju:P

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lenka1988 04 paź 2011, 18:37
Wiesz próbowałam już tylu rzeczy na ten pęcherz począwszy od takich najprostszych naturalnych metod, m.in. żurawiny, wody z cytryną, a skończywszy na antybiotykach na zapalenie pęcherza i tabletkach na nadreaktywny pęcherz i tak naprawdę nic z tego mi nie pomogło więc wątpię, żeby to był rzeczywisty problem z pęcherzem, bo przecież badania by to wykazały a leki wyleczyły :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 paź 2011, 16:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kicikici 04 paź 2011, 18:42
a ten imbir tez ?
mysle ze uciebie tez to samoistnie minie , bo umnie sie pojawia i znika. Pomimo ze to nerwica to niezaszkodzi cos naturalnego , cos co zadziala nawet jak placebo:) bo mozna uwierzyc w cos i dac szanse.


█▄█ █▀█ ▀█▀
█▀█ █▄█ ♥█ giяℓ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
480
Dołączył(a)
10 wrz 2011, 17:03
Lokalizacja
USA

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lenka1988 04 paź 2011, 18:58
W takim razie spróbuję :) Dzięki wielkie za radę :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 paź 2011, 16:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez harpik 05 paź 2011, 22:46
Co się ze mną dzieje ? ;(
Błagam, niech ktoś mi cokolwiek powie na temat tego, co ze mną się dzieje przez ostatnie dwa tygodnie :(
Na początku zaznaczę, że biorę mianserynę w małej dawce od półtora miesiąca (wcześniej fluo, ale efekt nie był zadowalający) i depakinę (dawka zmniejszona do minimum).
Zawsze moje życie było pełne lęku, ale to co ostatnio się dzieje, to masakra jakaś. Całkiem tracę kontrolę i niedługo chyba zwariuję.
Ataki paniki CODZIENNIE nawet po kilka razy. Czuję wtedy, że się duszę, serce szaleje, mam wrażenie, że zemdleję, a w głowie mam gonitwę myśli... Jeśli to się dzieje poza domem to uciekam w jakieś ustronne miejsce, jakoś przechodzi, ale jeśli w domu... są cholernie silne. Mam wrażenie, że "odklejam" się od siebie samej, że nie istnieję naprawdę, albo inaczej, że moja rzeczywistość nie istnieje (taki matrix). Nie raz przez to znów się okaleczałam, żeby poczuć, że żyję.
Najgorsze jest to, że napady lęku pojawiają się coraz częściej i w dodatku popadam w jakąś paranoję. Boję się ludzi, mam wrażenie, że każdy chce mnie skrzywdzić.
Jeszcze ten brak sensu w życiu. wszystko jest takie jałowe, nie mam po co się starać już :(
Ostatnio edytowano 05 paź 2011, 22:56 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
the only way to final freedom.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
18 lut 2011, 14:22

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 05 paź 2011, 22:57
harpik, leki chyba tu niewiele dadzą.
Myślałeś nad psychoterapią?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do