Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez marcin99945 23 wrz 2011, 11:19
Dzięki za te słowa otuchy,jest to dla mnie bardzo ważne,czuję wtedy,że nie jestem sam w tym bagnie.Powiem wam szczerze,że pojawiają się takie momenty(najczęściej jest to podczas napadów lęku)kiedy już dociera do mnie,że dalej nie dam rady.Opuszczają mnie wtedy siły i nic mi się nie czhce.Problem polega jeszcze na tym,że ja i moja rodzina mieszkamy z moją matką,która wogóle tej choroby nie rozumie i wydaje mi się,że boi się ją poznać.Żona wspiera mnie jak tylko może,ale tak naprawdę nerwicy też nie rozumie.Ale i tak chwała jej za to,że chociaż się stara i jest przy mnie.Dla mojej matki ważniejsza jest praca niż moje zdrowie(bardzo mnie to boli).Ostatno byłem trzy tygodnie na zwolnieniu,poprostu lęk był silniejszy niż poczucie obowiazku.Pamiętam jak mama z żoną miały wrócić z pracy strasznie się bałem,że nie spodoba im sie to,że jestem na zwolnieniu,bałem się ich reakcji.Żona wróciła pierwsza i ona zrozumiała,że poszedłem na zwolnienie,natomiast reakcja mojej mamy była taka"a ty co(że nie pojechałem do pracy)(a ja na to że dalej musiałem wźąć zwolnienie bo nie dałem rady wrócić do pracy)na to moja mama"wypier.... cię z tej roboty,zobaczysz,że cię wypier... wspomnisz moje słowa".Gdy to usłyszałem poczułem rozgoryczenie,nie to żeby się mną musiała opikować,ale samo przez się nie spytała co się ze mną dzieje jak ja sie czuję tylko taki tekst.Smutne dla mnie :oops:
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
19 wrz 2011, 11:50

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bigsmith21 26 wrz 2011, 12:19
Witam wszystkich!
Niewiem w sumie od czego zacząć!Może pokrótce opisze moje życie i problemy!
Dzieciństwo miałem różne, tzn bywało dobrze i byywało gorzej,gorzej tzn tata troche szalał na imprezach domowych gdy miałem może 5 lat! Bił mame,poniżał i tak dalej ale uspokoił się i mineło mu! Ja wtedy byłem bardzo znerwicowany i strasznie zawsze sie bałem gdy w domu szykowała się jakaś impreza,zawsze płakałem,histeryzzowałem...Wspominam o tym bo wyczytałem że ta choroba może mieć podłoże własnie w dziećiństwie. Jakieś 4 lata temu poczułem zawroty głowy (zawsze byłem strasznie uczulony na temat chorób i mojego stanu fizycznego jak to mówią na mnie w domu panikarz i histeryk),poszedłem z tym do lekarza i zrobiono tomografie głowy.Wykryto stwardnienia tętnic szyjnych i zwapnienia jakieś tam i od tamtego czasu zaczął się problem! Ktoś dopowiedział mi że to już koniec ze mną, że to miażdżyca mózgu,że to jest nie uleczalne a ja uwierzyłem,inni lekarze mówili że w takim wieku to nic takiego poważnego! Ale ja uporczywie zacząłem o tym myśleć i coraz to gorzej sie czułem! Doszło do takiego stanu że zacząłem pijać wieczorem,przed spaniem piwo żeby sie rozluźnić.Trwało to jakieś dwa lata aż wylądowałem u psyhiatry który stwierdziił że jestem uzależniony i wysłano mnie na terapie AA! Trwała ona 7tyg,straszne męczarnie przeżyłem,lęki,lęki i jeszcze raz lęki...Ci ludzie te opowieśći,było ciężko ale wytrwałem! Cały czas byłem pod kontrolą tego lekarza psychiatry i przyjmmowałem różne leki m.in. clonazepam 0,5mg! Na początku jadłem 1 tabletke dziennie i do tego mirtor na spanie,potem bywało że 2 dziennie! Bywało lepiej i gorzej! Około 5 miesicy temu było fatalnie,nie potrafiem w ogóle wyjść z domu,miałem L4 chyba z 3 miesiące,odstawiałem clona i strasznie sie czułem,mdłośći , ból głowy,nie wspominam o nogach,poprostu nie potrafiłem chodzić,gdy wszedłem na 2 piętro to myślałem że sie udusze! Teraz znowu jest źle,strasznie sie czuje,lęki są paraliżujące! Boje sie wszystkiego! Mam w drodze dziecko,żona jest w 22 tyg ciąży a ja jestem w fatalnym stanie! nie potrafie nic robić bo bolą mnie nogi,jestem zmęczony życiem! W poniedziałek byłem w pracy na nocce a we wtorek już nie dałem rady,dojechałem do pracy ale juz się nie przebrałem,dopadł mnie potworny lęk,paraliżujący atak,wszystko było mi obce,wszystkiego się bałem,strasznie spięte mięśnie,światłowstręt,takie jakby zawroty głoy,serce chyba z 200 na minutee i przy gardle zawsze wtedy dotykam tętnic i szaleją jak zwariowane,w trakcie takiego napadu niewiem co sie dzieje,chce uciekać ale niewiem przed czym i czy zdąże uciec:/ wydaje mi sie ze przed smiercią! Tak sie jej boje! Pojechałem do domu i na następny dzien do lekarza ogólnego który dał mi L4 na zapalenie gardła i oskrzeli! jutro ide do pracy i znowu sie boje,boje sie tez ze mnie zwolnią! Co chwile mam L4. Kiedyś byłem osobą uwielbiającą pracować,chciałem być w pracy najlepszy i robić wszystko ponad norme a dzisiaj jestem wrakiem i to na mnie strasznie ciąży! Nikt mnie nie rozumie,wszystko zawalam,mam już dość! Co mam zrobić! Boje sie iść do mojego psychiatry bo to w tymm ośrodku gdzie miałem terapie AA,strasznie mnie ten budynek przygnębia,napawa lękiem,gdy tylko myśle że mam tam iść i czkać w kolejce to nie moge wysiedzieć! Ogólnie mój stan zdrowia jest dziwny,jestem strasznie zmęczony,siedze praktycznie na leżąco. Np. jem obiad z żoną u rodzicoów i tata juz nie może na mnie patrzeć jak ja siedze połamany i krzyczy żebym sie za siebie wziął a ja robie już to od 2 lat i jest tylko gorzej...nie potrafie nikomu wytłumaczyć co mi sie dzieje.Nie potrafie iść na spacer żoną bo sie boje! Jestem nikim a chciałem być najlepszym mężem. Mam 22 laata i rok po ślubie! Na samom myśl że mam iśc do pracy i patrzeć na wszystkie spojrzenia ludzi,oni pewnie sie smieją ze mnie...tak mnie to boli! Co mam robić? Przepraszam że tak chaotycznie to opisałem! Były ostatnio 2 sytucacje że szedłem na nocke i w połowie pracy (tak po 3 może 4h) dzwoniłem do brata żeby po mnie przyjechał bo chyba zwariuje i umre,zwalniałem sie u kierownika i jechałem do domu! Ale to zawsze na nocce,gdy jest ciemno a ja poza domem to jest koniec! a zwłaszcza w pracy,niewiem czemu! Wszyscy mówią że niechce mi sie pracować,że jestem śmierdzi robótka a tak nie jest! Nawet nie wiedzą jak bardzo bym chciał normalnie wyjść do pracy! Pomóżcie! Powiedzcie że nie jestem sam!

-- 26 wrz 2011, 00:35 --

obecie jem dalej clonazepam 0,5mg ale pół tabletki rano i pół wieczorem! Dodam że teraz znowu jestem na etapie zwapnienia ttętnic,myśle ze krew mi nie krąży w mózgu tak jak należy i że to tylko kwestia czasu i dostane udaru...poza tym tez wydaje mi sie ze mam stwardnienie rozsiane lub wscieklizne! A to przez to ze oglądałem pare odcinków dr housa i własnie takie choroby sobie przypasowałem!wiem że to strasznie smieszne dla was ale taki jestem!
skopiowałem to z innego działu bo nikt sie nie wypowaiadał
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
27 maja 2011, 22:23

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fiolka34 26 wrz 2011, 12:42
Witaj Pisałam w wątku,,wszystko o objawach nerwicy,, mam tez mase dolegliwości nie raz myslałam ,że juz umieram...dla uspokojenie wybierz się do neurologa zapewne wykluczy Twoje obawy przed SM i zaleci odpowiednie leczenie nerwicy ...pozdrawiam
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
08 wrz 2011, 22:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez monikaja 26 wrz 2011, 15:26
Witam Was serdecznie, poczytałam Was troszke. Naprawdę ( choć bardzo mi przykro z powodu Waszych dolegliwości ) cieszę się, ze nie jestem sama. Dawno myślałam, zeby zapisać się tu na forum, ale jakoś dawałam radę. Teraz niestety już nie. Nawet zrezygnowałam z pracy, bo wiem i czuję, ze nie dałabym rady pracować. Boże, tak ciężko jest dostać sie do pracy, a kiedy już się dostałam - sama rezygnuję. Nie wiem co robić, jak tu wogóle funkcjonować. Potrzebuję iść do pracy .... ale jak ? Moje objawy polegają na tym, ze zaczyna mi się kręcić w głowie. Tak jak dziś. Wstałam ok, potem jednak się wkręciłam, w głowie zaczęło mi się kręcić. Serducho oczywiście wali jak szalone.Stać na nogach nie mogę. Oczy rozbiegane, wszystko co działo sie obok mnie - jakby to było gdzieś obok.Straszne uczucie, nie wiem jak sie leczyć. Czy sie leczyć? Co mam zrobić? Z góry dziękuję za pomoc !!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 wrz 2011, 15:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Aitana 26 wrz 2011, 19:15
Witam serdecznie.
Jestem tu nowa od wczoraj. Ciesze sie ze znalazlam ta strone internetowa i wreszczie moge porozmawiac z kims kto mnie rozumie. Mam 34 lata i nerwice od ponad 12 lat.
W mojej rodzinie moja mama nie rozumie co to jest nerwica i co to jest codziennie walczyc z nia. Mowi dziewczyno wez sie w garsc. Szlag mnie trafia jak to slysze. Mąż juz chyba tez ma dosyc tego mojego ciaglego gadania, ale z kim jak nie z nim mam porozmawiac. Wie tylko jedna kolezanka o tym , reszczie nie powiem bo pomysla ze zwariowalam, ludzie nie rozumieja, nawet najblizsi.
Moj pierwszy atak taki bardzo powazny dostalam w samolocie. Boze masakra!!!! Nie mialam przy sobie zadnej tablketki uspakajajacej. POszlam do toalety i tam nagle co wczesniej nigdy mi sie to nie zdazylo czulam ze zaraz strace kontrole nad wlasnym oddechem. Wylecialam z tej toalety prawie z gaciami spuszczonymi( mozecie sie sie smiac, na pewno by to komicznie wygladalo :):)) a ja bylam przerazona, zaczelam plakac, chcialam aby maz poprosil stewardesy abysmy wyladowali. Myslalam ze umre. Nie moglam kontrolowac wlasnego oddechu, myslalam ze sie przewentyluje( czyli taki histeryczny oddech jak maja astmatycy). Ledwo zywa dolecialam jakos, nastepnego dnia do lekarza po tabletki, jednak nastepny lot znowu atak. POszlam znowu do lekarza i on mi powiedzial ze moge wziac do 8 tabletek !!!! No przeciez przy takiej ilosci to mozna odjechac !! Mam 179 cm i waze 51 kg, zapisal mi lekarz diazepam 0,5. Nastepny atak na miescie, prawie pod samochod wpadlam, latałam jak oszalała, szukałam jakiegos miejsca aby ktos mi pomogl. Ale na szczescie zadzwonilam do meza i jakos rozmawiajac z nim caly czas przez telefon doszlam do domu. I takich poważnych atakow mialam jeszcze 2. Pomijajac te lzejsze ktore sa caly czas i moge zapomniec aby wyjsc sama na miasto i spotkac sie z kolezankami. Moje objawy to: duszenie w gardle lub drętwienie szyi, drzenie calego ciala w srodku i na zewnatrz, brak kontroli nad oddechem( nie moge nawet podbiec, lub isc po schodach) i natretne mysli, ktore sa z mna 24H. Nawet jak robie medytacje i mowie sobie Dokonuje sie we mnie przemiana na lepsze, to cos drugiego mi mowi "na gorsze". No i weź sie tutaj wyprowadz. Caly czas te mysli sa negatywne i caly czas powoduja ze czuje sie niepwnie gdy gdzies ide i nie potrafie skierowac mysli na inny tor. Kiedys do obiadu pilam wino, a teraz tylko wode, bo boje sie ze dostane ataku i przy alkoholu nie mozna wziac tabletek. Porabane to wszystko. Najlepsze ze zdaje sobie z tego sprawe i co, nie moge kontrolowac tego. Chudne, mam problemy z przełykaniem pokarmow, nerwy mnie zzeraja. W cholere jasna bym wysłaął ta nerwice.
pozdrawiam wszystkich i zycze jak najwiecej spokojnych dni !
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
25 wrz 2011, 21:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fiolka34 26 wrz 2011, 20:32
Witaj Aitana
Najgorszy jest lęk przed kolejnym atakiem :? człowiek staje się kłębkiem nerwów na myśl ,że znowusz mu się coś zrobi :-|
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
08 wrz 2011, 22:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bigsmith21 26 wrz 2011, 23:32
ja tez to znam!!! ja w momencie gdy dostaje ataku niewiem co z sobą zrobić! gdy jest to np w trakcie powrotu do domu,np ide chodnikiem i nagle niewiem skąd, wszystko zaczyna robić sie obce,wydaje mi sie że trace świadommość i zaczynam biedz na oślep,do domu nie patrząc na nic!Najgorzej jest gdy jestem w pracy,przebieram sie w szatni i nagle atak...niewiem wtedy co zrobic,chce natychmiast byc w domu i nie licze sie z konseekwencjami,ostatnio poszedłem do kierownika i powiedziałem że mam gorączke od 2 dni i że musze iśc do lekarza,że nie jestem w stanie dzisiaj pracować...takie upokorzenie! i teraz ciągle gdy ide do pracy boje sie że to stanie się znowwu i to mnie nakręcca...:(
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
27 maja 2011, 22:23

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez szpilka90 27 wrz 2011, 10:06
powiedzcie mi czy to normalne ze moj atak jest jakby podzielony na kilka czesci powtarzających sie wygląda to tak: kreci mi sie w głowie(przesuwa mnie tak jakby), potem robi mi sie słabo a na koniec bije mi serce szybko i taki cykl kilka razy. Potem szybko wracam do domu i strasznie boli mnie głowa, czasem tez bardzo sie trzęsę i szczękam zębami. Jestem wykończona i nie mam na nic siły. A jak to u was wygląda po ataku?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 wrz 2011, 09:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Aitana 27 wrz 2011, 11:07
szpilka90 Ja po ataku jestem wykonczona, cala sie trzese. Cale wnetrznosci mi drżą w środku, i rece. Jestem oblana potem. A pozniej to nie mam sily na nic, jakbym maraton przebiegla.

-- 27 wrz 2011, 11:11 --

fiolka34 zebys wiedziala, najgorszy jest lęk przed nasteopnym atakiem. Dzisiaj musze isc po zakupy, i od 2 godz blagam meza aby poszedl ze mna, bo mam takiego cykora ataku. Powiedzcie mi, czy wy tez macie natretne mysli, tego typu, ze" źle sie czuje, źle sie czuje, nie mogę oddychac na przykład. Ja tak mam non stop, i to jest glowna przyczyna co u mnie wywoluje atak, bo ciagle cos mi gada ze jest mi źle
Ostatnio edytowano 27 wrz 2011, 18:45 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: zacytowano imię
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
25 wrz 2011, 21:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez szpilka90 27 wrz 2011, 11:29
dzieki Aitana za odpowiedz. Ja mam cały czas zawroty głowy,a kiedy gdzies jestem to mysle tylko o tym ze są i ze zaraz spadne z krzesła i nie wiadomo czy ludzie mi pomoga itp.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 wrz 2011, 09:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bigsmith21 27 wrz 2011, 11:34
wszyscy chyba tak mamy... ja ide do pracy za chwile i juz sie boję! myśle że nie będ miał sily zeby pracowac,ze jak cchodze do mam takie słabe nogi,takie jakby zawroty głowy,jakby ziemia się przedemną uginała....sam jeszcze potęguje te myśli i się nakręcam:( boje sie strasznie ze strace tą prace a pieniądze są mi potrzebne bo mam dziecko w drodze a z drugiej strony ta praca kosdztuje mnie tyle lęków,stresu....:(
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
27 maja 2011, 22:23

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Aitana 27 wrz 2011, 11:49
szpilka90 Ja tez miewam zawroty glowy i to takie ze ide jak nawalona i mam wrazenie ze zemdleje. Nawet na samym poczatku nerwicy robili mi rezonans magnetyczny z powodu tych zawrotow, a ja do chaty nie moglam dojsc. Ja 2,5 miesiaca temu poszlam na hipnoze, i mi pomogla, jednak z powodu tego ze ta nerwica jest juz tyle czasu ze mna, odnowila sie. Hipnotyzer mi powiedzial ze ja sama sie hipnotyzuje, oczywiscie bez mojej swiadomej wiedzy. Po hipnozie czulam sie rewelacyjnie, moglam sama wychodzic, nawet na weekend polecielismy z mezem do szkocji, ale po 4 tyg jak przywalilo to masakra. Poniewaz mieszkam za granica musze poczekac do nastepnego przyjazdu do polski i od razu lece na hipnoze. Zrobie sobie od razu 2 zabiegi, a w grudniu nastepny seans, moze sie w koncu wyprowadze z tego
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
25 wrz 2011, 21:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Thazek 27 wrz 2011, 11:55
bigsmith21, Dlaczego nie powiesz ludziom w pracy ,że masz NL i masz ataki?
Ja też pracuję w systemie trójzmianowym i różnie to bywa... Wszyscy wiedzą co mi dolega i czuję się z tym lepiej.
Dopóki nie powiedziałem wszystkim o co chodzi to czułem się gorzej w pracy i tak samo jak Ty brałem wolne itp.
a teraz jak mam atak to trwa godzinkę i to bardzo słabo atakuje... ;) a jak mam coś mocniejszego jeśli chodzi o atak lęku to idę do mojego mistrza czy majstra i mówię,że się źle czuję i idę sobie usiąść.
Najważniejsze jest mówić co i jak bo wtedy będzie Ci lepiej. To znaczy wiesz jak pracujesz krótko i nie znasz ludzi to lepiej nie mów...
jak masz do nich zaufanie to powiedz.
Ja np. wybieram się na drugą zmianę za chwilkę i wiem ,że się będę źle czuł bo ogólnie nie chce mi się jechać do pracy wolałbym w domu posiedzieć z kobietą czy iść na spacer zwłaszcza,że jest taka ładna pogoda ;)
wierzę w to ,że ci się uda dojść do takiego stanu ,że będziesz sobie radził z lękami.
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bigsmith21 27 wrz 2011, 11:55
co \zrobić by sie wyleczyć??? jakie terapie bo wiadomo ze leki to nie wszystko? ja pamietam siebie z dawnych lat....ludzie mnie nie poznają, chyba że popije,wtedy jestem wesoły a tak to wrak...a nie chce pić i nie pije bo potem jest jeszcze gorzej:( pomozcie! jest ktos w ogole kto sie wyleczył?
Ostatnio edytowano 27 wrz 2011, 18:46 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: usunięto część zdublowanego postu
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
27 maja 2011, 22:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do