Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Piotrr 30 lip 2011, 18:01
Ja przez dlugi czas mialem spokoj. Prawie 2 lata ale to chyba kwestia lekow, ktore biore. Od jakiegos czasu wszystko sie nasililo. Tez mam wrazenie ze serce mi wyskoczy, nogi jak z waty, sliny nie moge przeklnac, robie sie blady itd. Zazwyczaj nasila sie gdy oddalam sie od domu. W domu jest ok, czuje spokoj i bezpieczenstwo. Wczesniej zanim nastapil nawrot to btylo oki, i jezdzilem smialo autem po Polsce w celach zawodowych i nie tylko. Nie bylo problemow. Teraz mam klopot jak jade nawet 8 km od domu cos zalatwic.

Teraz najgorsze jest to, ze przez ostatnie 2 lata nie musialem sobie radzic z tym problemem a znow czuje jakbym byl nowicjuszem w tym temacie i nie wiedzial co z soba zrobic. Chyba czeka mnie wizyta u doktora (nie bylem teraz jeszcze) i pewnie zmiana "dropsow" albo zwiekszenie dawki. Szkoda tylko, ze marzy mi sie zycie normalne bez brania tego wszystkiego...i pozostaje to w sferze marzen
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
19 cze 2007, 09:59

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ewa1 30 lip 2011, 19:27
Pierwszy atak miałam 7 lat temu-był straszny, umierałam, kołatanie serca, kula w gardle i ten ogromny przerażający lęk przed śmiercią. Byłam wówczas za granicą, w pracy. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, wtedy nie znałam pojęcia nerwica lękowa. Byłam pewna, że to moje ostatnie chwile. Od tamtej pory minęło wiele czasu, moje ataki miały różne postaci, czasem wydawało mi się np. że się palę, zrywałam się i uciekałam przed siebie próbując zgasic na sobie ogień. Kula w gardle, lęk przed smiercią, uczucie, ze za chwile zemdleję, tak jest zazwyczaj. Najczęściej dzieje się TO ze mną, gdy jestem z dala od domu, w domu mam jakby większe poczucie bezpieczeństwa. Nawet sama myśl o wyjeździe gdziekolwiek wywołuje we mnie lęk przed LĘKIEM. Tak naprawdę to jest najgorsze, ta niepewność, że nie wiadomo kiedy i gdzie dopadnie mnie znów atak. Oczywiście byli lekarze, prochy, jakieś tam leczenie, ale tak naprawdę z tego nie da się do końca wyleczyć. Cały czas noszę ze sobą Afobam, a dwa dni temu znów wylądowałam na pogotowie, bo serce o mało mi noie wyskoczyło gardłem. A za 4 dni muszę wyjechać do Niemiec....
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
30 lip 2011, 02:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Janis 30 lip 2011, 19:42
ewa1 napisał(a):Pierwszy atak miałam 7 lat temu-był straszny, umierałam, kołatanie serca, kula w gardle i ten ogromny przerażający lęk przed śmiercią. Byłam wówczas za granicą, w pracy. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, wtedy nie znałam pojęcia nerwica lękowa. Byłam pewna, że to moje ostatnie chwile. Od tamtej pory minęło wiele czasu, moje ataki miały różne postaci, czasem wydawało mi się np. że się palę, zrywałam się i uciekałam przed siebie próbując zgasic na sobie ogień. Kula w gardle, lęk przed smiercią, uczucie, ze za chwile zemdleję, tak jest zazwyczaj. Najczęściej dzieje się TO ze mną, gdy jestem z dala od domu, w domu mam jakby większe poczucie bezpieczeństwa. Nawet sama myśl o wyjeździe gdziekolwiek wywołuje we mnie lęk przed LĘKIEM. Tak naprawdę to jest najgorsze, ta niepewność, że nie wiadomo kiedy i gdzie dopadnie mnie znów atak. Oczywiście byli lekarze, prochy, jakieś tam leczenie, ale tak naprawdę z tego nie da się do końca wyleczyć. Cały czas noszę ze sobą Afobam, a dwa dni temu znów wylądowałam na pogotowie, bo serce o mało mi noie wyskoczyło gardłem. A za 4 dni muszę wyjechać do Niemiec....

Rozumiem Cie doskonale, mam to samo od 10-tego roku zycia a mam juz 30 lat...
I am a poor wayfaring stranger,
While traveling through this world of woe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
11 lip 2011, 11:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ewa1 30 lip 2011, 19:49
Janis napisał(a):
ewa1 napisał(a):Pierwszy atak miałam 7 lat temu-był straszny, umierałam, kołatanie serca, kula w gardle i ten ogromny przerażający lęk przed śmiercią. Byłam wówczas za granicą, w pracy. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, wtedy nie znałam pojęcia nerwica lękowa. Byłam pewna, że to moje ostatnie chwile. Od tamtej pory minęło wiele czasu, moje ataki miały różne postaci, czasem wydawało mi się np. że się palę, zrywałam się i uciekałam przed siebie próbując zgasic na sobie ogień. Kula w gardle, lęk przed smiercią, uczucie, ze za chwile zemdleję, tak jest zazwyczaj. Najczęściej dzieje się TO ze mną, gdy jestem z dala od domu, w domu mam jakby większe poczucie bezpieczeństwa. Nawet sama myśl o wyjeździe gdziekolwiek wywołuje we mnie lęk przed LĘKIEM. Tak naprawdę to jest najgorsze, ta niepewność, że nie wiadomo kiedy i gdzie dopadnie mnie znów atak. Oczywiście byli lekarze, prochy, jakieś tam leczenie, ale tak naprawdę z tego nie da się do końca wyleczyć. Cały czas noszę ze sobą Afobam, a dwa dni temu znów wylądowałam na pogotowie, bo serce o mało mi noie wyskoczyło gardłem. A za 4 dni muszę wyjechać do Niemiec....

Rozumiem Cie doskonale, mam to samo od 10-tego roku zycia a mam juz 30 lat...[/quote

Jak radzisz sobie w krytycznych momentach? bo ja muszę wziąć procha, Afobam znaczy, a w lżejszych przypadkach pomaga mi mówienie do siebie i myślenie o czymś intensywnie. współczyje Ci, tyle lat się użerasz. Ja jestem trochę starsza, a zaczęło się jak miałam 31 lat.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
30 lip 2011, 02:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Janis 30 lip 2011, 19:57
Ja przez jakich czas braam Seroxat, ktory mi pomagal, potem przestalam go brac i w krytycznych sytuacjach biore Xanax, ale on uzaleznia, wiec mam go zawsze orzy sobie tak jak Ty Afobam. Staram sie myslec pozytywnie i powoli przestalam unikac miejsc i sytuacji ktorych sie boje. Powoli zaczynam zyc, ale dalej jest ciezko...
I am a poor wayfaring stranger,
While traveling through this world of woe.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
11 lip 2011, 11:47

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ewa1 30 lip 2011, 21:16
Janis napisał(a):Ja przez jakich czas braam Seroxat, ktory mi pomagal, potem przestalam go brac i w krytycznych sytuacjach biore Xanax, ale on uzaleznia, wiec mam go zawsze orzy sobie tak jak Ty Afobam. Staram sie myslec pozytywnie i powoli przestalam unikac miejsc i sytuacji ktorych sie boje. Powoli zaczynam zyc, ale dalej jest ciezko...

To tak jak ja, Seroxat długi czas, na mnie akurat Xanax źle działa, niedawno z braku Afobamu musialam sobie właśnie zapodać Xanax, ale po nim kiepsko się czuje, jestem za bardzo skołowana.
Takie to nasze życie, z prochami w kieszeni, i ciągle w niepewności...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
30 lip 2011, 02:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Siasia 31 lip 2011, 10:38
Vitalia napisał(a):Siasia, straciłaś przytomność na skutek paniki , czy z innego powodu?


W kościele z gorąca i stania na mszy, w domu z powodu choroby, w przychodni od pobierania krwi.

Z powodu paniki, która męczy mnie od 2 miesiecy, nie zdarzyło mi się, ale raz już ledwo stałam na nogach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Raffuss 31 lip 2011, 10:54
Siasia napisał(a):W kościele z gorąca i stania na mszy, w domu z powodu choroby, w przychodni od pobierania krwi.

Przy pobieraniu krwi to także panika.. a na kościół najlepszy jest jakiś sport.. przebiegnij dziennie 2km jak możesz i przestaniesz padać. Sprawdzone, na polecenie kardiologa.. choć i taka reakcja jest także zazwyczaj elementem paniki, w której wydaje się nam że zaczyna brakować powietrza (chyba że masz nie wydolne serce, wtedy to co innego).
Codzienna walka o lepsze jutro nerwoblog.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
14 lip 2010, 21:04
Lokalizacja
Gdańsk

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Siasia 31 lip 2011, 12:05
Raffuss, mówisz, że bieganie pomaga?
Właśnie myślałam, żeby zacząć intensywnie ćwiczyć - biegać, pływać lub jeździć na rowerze - wymęczyć się na maksa.

No mi się właśnie wydaje, ze brakuje powietrza, patrze na ten tłum ludzi w ławkach, zaczyna robić mi się gorącą, zawroty głowy i leżę na ziemi. Matko, zemdlałam prawie 10razy, w róznych miejscach - na kostkę, podłogę w sklepie, spadłam ze schodów - i jeszcze nic sobie nie zrobiłam, cud jakiś.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 31 lip 2011, 12:16
Siasia, jaką masz diagnozę?
NIe jest to czasem fobia społeczna?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Siasia 31 lip 2011, 12:20
Monika1974 napisał(a):Siasia, jaką masz diagnozę?
NIe jest to czasem fobia społeczna?


Objawy nerwicowe, lęki. Czy to fobia, to nie wiem..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 31 lip 2011, 12:30
Siasia, leki i psychoterapia?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Siasia 31 lip 2011, 12:35
Monika1974, na razie chodzę na terapię, psycholożka namawia mnie na leki, ale nie chcę.
Jak się naczytałam o skutkach ubocznych, to prawie osiwiałam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 31 lip 2011, 12:36
Siasia, To dobrze, że chodzisz na terapię.
Ja też bez leków. Od 2009 r. się terapeutyzuję.
Będzie lepiej, tylko czasu potrzeba.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 24 gości

Przeskocz do