Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Vitalia 10 lip 2011, 18:55
sebastian86, chyba tak faktycznie jest najważniejsze to wyleczyć nerwicę, ale jedno wiem, że unikanie czegokolwiek nie prowadzi do niczego dobrego
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez sebastian86 10 lip 2011, 18:58
Vitalia, no ale nie moge prokurowac sytuacji w ktorej komus leci krew lub mnie :)
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2251
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Vitalia 10 lip 2011, 19:04
no i własnie do tego potrzebny jest terapeuta, aby powiedział jak masz się z tym oswajać, nie musi tobie, czy komuś lecieć krew, możesz z kimś np. oglądać razem film, gdzie trup kładzie się gęsto, a krew płynie potokiem... ja myślę, że można sie z tym oswajać tak jak osoby chore na arachofobię oswajają się z widokiem pająka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez sebastian86 10 lip 2011, 19:07
Vitalia, jesli akceptuje się lęk przed krwią to na pewno latwiej sie z tym oswajac a ja mam ten problem ze w mojej podswiadomosci zakodowalo sie ze to przypał , obciach czy jak tam zwał...
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2251
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Vitalia 10 lip 2011, 19:20
no to musisz zaakceptować ten lęk, zaakceptować siebie takiego jakim jesteś, wtedy będzie ci łatwiej, chociaż sama wiem, że łatwiej napisać niż to zrobić, ja powinnam zaakceptować że mam ataki paniki a też mi jest to trudno zrobić :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez sebastian86 10 lip 2011, 19:30
Vitalia, wiem ze zaakceptowanie siebie jest kluczem do wyleczenia wielu zaburzen emocjonalnych. ale ta wiedza jest tylko wskazowką , a nie lekiem na cale zlo.podswiadomosc uksztaltowala sie tak a nie inaczej przez wiele lat. zeby to zmienic trzeba wielu metod.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2251
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez khaleesi 10 lip 2011, 21:23
ale wiadomo kiedy mamy zemdleć. Mroczki przed oczami .Kto kiedyś zemdlał to wie. Wiec lęk przed zemdleniem a faktyczne omdlenie to różnica.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez werpcia1984 11 lip 2011, 10:26
Witam Wszystkich
Potrzebuje pomocy !!!!!!!!!!!!!!!!!
Narwicę lękową ma od 3 lat zaczeło się w samochodzie. Jadąc samochodem na aerobik zaczełam się dusić( teraz już wiem że to tylko uczucie ) w panice zjechałam z drogi i zaczełam panicznie się bać że za chwilę sie uduszę kto mi pomoże toż ja umieram. Oczywiście dalej nie pojechałam przyjechali po mnie rodzice. Po tym zdarzeniu nie jeżdziałm samochodem przez 2 tygonie nawet nie wsiadałm bałam się że to wróci. Ale przecież musiałam jakoś żyć, funkcjonować 5 rok studjów zaraz obrona a ja w totalnej rozsypce. Odwiedziłam wszystkich możliwych lekarzy zrobilam wszystkie możliwe wyniki i jestem zdorwa a właściwie okazem zdrowia. Nom i wkońcu trafiłam do psychitry 1. wizyta poraszka 2. wuisyta jeszcze gorzej 3 trafiłam na wspaniałą kobietę dostałam tabletki no i przez 2 lata było super sama jeżdziałam sama sama .A tu nagle wróciło wszytko mało tego zamiast duszności mam dziwne drgania twarzy, wrażenie że nie dam rady nic połknąć. Z uczuciem duszności radzę se - pewnie wiekszości wyda sie to śmieszne - ale przystawiam rękę do ust i czuje oddech to wiem że nic sie nie dzieje i sie uspokajam. Ale jak se poradzić z resztą??? Jak żyć normalnie ??? Jak nie myśleć o tym ???
POMOCY
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
23 maja 2011, 13:57

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 11 lip 2011, 11:13
werpcia - niestety jesteś kolejnym dowodem na to że same tabletki nie wyleczą nerwicy, ze ona prędzej czy pózniej wróci,i zawsze wraca z coraz większymi objawami i atakami, musisz zlikwidować przyczynę nerwicy - idź na psychoterapię to jedyna droga wyjścia z tego naszego bagna:(
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez sebastian86 11 lip 2011, 11:24
ja łącze psychoterapie z farmakoterapią ale nadal nerwica we mnie siedzi. jeden objaw zniknie ale drugi juz nie i tak sie kręci to wszystko.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2251
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 11 lip 2011, 11:54
sebastaian - ale nie zawsze stosujemy odpowiednią formę terapii, bo są różne,
mi np. nie pomagały wizyty co dwa tygodnie czy tydzień indywidualne, dopiero grupowa terapia codzienna przez 3 miesiące mi pomogła :D
to zależy z czym kto ma jaki problem, a też nie wspomne juz o tym że są "terapeuci " i terapeuci, tak jak " lekarze" i lekarze, wiesz o co chodzi nie zawsze trafiamy w ręce profesjonalisty, co nie zawsze też możemy być tego świadomi, bo przecież jak człowiek chodzi i nic mu nie pomaga to trzeba zmienić i spróbować czegoś innego nie?...ja tak zrobiłam, i to dwa razy aż w koncu trafiłam w odpowiednie miejsce :D
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

przez kobieta28 11 lip 2011, 12:08
ja też mam tętno dziennie 110;p albo wyższe, kiedyś się martwiłam tym, że serce mi wali i w ogóle, ale teraz zacczęłam uprawiać sport...naprawdę działa...przynajmniej 5x w tyg ostro ćwicze:) serce mi wali, poce się...ale później jaka radość, że nic się nie dzieje, może spróbuj iść na siłownię czy pobiegać raz drugi i zobaczysz, że od wysiłku fizycznego się nie umiera, a wręcz przeciwnie jak bedziesz taki zastany to każdy kolejny wysiłek bedzie trudniejszy;/ pozdrawiam :D
Ostatnio edytowano 11 lip 2011, 17:25 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:22

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez werpcia1984 11 lip 2011, 14:13
chodziłam na terapię co tydzień indywidualnie przez 3 miesiące - zamiast lepiej to gorzej - teraz szukam grupowej. Może ktoś zna gdzie taką można znaleść w Białymstoku w godzinach wieczormych bo pracuje - praca to jest to co daję mi chęć wstania z łożka trochę dziwne ale ja lubię swoją pracę i o dziwooooo nie pamiętam abym miała atak w pracy.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
23 maja 2011, 13:57

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez sebastian86 11 lip 2011, 14:35
jakubkowa, mam na koncie juz 3 psychologów z czego ten obecny ma uprawnienia psychoterapeuty. jest niezly no ale moja nerwica mocno sie zakorzenila i podswiadomosc jest mniej podatna na sugestie specjalisty chyba.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2251
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do