Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Ania 15 wrz 2005, 21:14
Mojš jedynš pomocš, po którš sięgam w chwilach kryzysu jest skupienie się na oddechu. Staram się go wyrównywać, mówię sobie że oddycham wolno i spokojnie, staram się tak robić. Często pomaga, nie zupełnie, ale pozwala odpędzić panikę. Poza tym jak np. jestem w szkole na zajęciach i czuję że mnie dopada coraz większy strach a nie mogę np. z kimœ porozmawiać piszę seriami sms`y. To mi zazwyczj pomaga przetwać. Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
28 sie 2005, 18:36
Lokalizacja
Skierniewice

przez Waleria 15 wrz 2005, 23:24
Słyszałam o tych ćwiczeniach oddechowych, ale wydaje mi się to trudne do zrealizowania poza domem. Fajnie się je wykonuje leżšc w domu na kanapie, ale jeœli robi mi się słabo na dworze myœlę tylko o tym żeby nie zemdleć i absolutnie nie mogę się skupić na zajęciu myœli czymœ innym, wizualizacji, czy ćwiczeniach oddechowych, choć bardzo bym chciała. Jak tobie Aniu się to udaje?
Waleria
Offline

lęki

przez Ela 16 wrz 2005, 03:13
Kochani,
czasem jest naprawdę Ÿle, ale radzę sobie - studjuję, pracuję, spotykam się z ludŸmi. A to wszytsko dzięki psychoterapii i osobom którym mogę zaufać. Spróbujcie zauważyć, kiedy to się zaczyna, kiedy czujecie, że naprawdę zaczyna być Ÿle - ja wtedy staram się rozmawiać z ludŸmi, ten kontakt utrzumuje mnie na powierzchni, sczezgólnie przyjaciele, ktorzy wiedzš co ja czuję. Jakiœ czas brałam Seroxat, to pomaga po kilku tygodniach w tym sensie, że nie ma się ataków, ale to nie jest rozwišzanie na zawsze. Można się od tego uwolnić tylko przez psychoterapię - mi pomogła, choć chodzę już prawie roku i nie jest tak, że hop siup i super. Wiem, że muszę jeszcze dużo rzeczy przepracować... Mam spieprzone dzieciństwo strasznie, więc wiele przede nmš... Trzymam za wszystkich kciuki...
Ela
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Ania 16 wrz 2005, 09:27
Robię to na siłę :) Niedawno jechałam z mężem autobusem i zaniemówiłam, po prostu nie mogłam w swym lęku wykrztusić ani słowa. To było straszne. Ale przypomniałam sobie o oddechu, opanowałam go (choć wcale nie było to łatwe) i przeszło na tyle, że mogłam mówić. Poza tym naprawdę polecam pisanie smsów. Albo wziecie jakiegoœ ziołowego proszka. To mi zazwyczaj pomagało. POozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
28 sie 2005, 18:36
Lokalizacja
Skierniewice

Avatar użytkownika
przez cicha woda 21 wrz 2005, 19:39
jeszcze parę dni temu martwiam się o praktyki które zaczęłam wczoraj. szczerze mówišc nie było tak Ÿle i znowu przekonałam się że strach ma wielkie oczy. chodzę tam na 8 rano, cały czas coœ robię i prawie nie odczuwam zmęczenia a najważniejsze jest to że jeszcze ani razu nie miałam tam ataku. ludzie bardzo mili i dużo pracy a to jest bardzo ważne w tej chorobie. cały czas coœ robię i nawet nie mam czasu na myslenie o ataku. zostało mi 8 dni do końca i bardzo się cieszę że zdecydowałam sie na te praktyki. pozdrowienia dla wszystkich nerwicowców i głowa do góry!
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez Tygryska 21 wrz 2005, 19:43
Jeœli ktos studiuje poleca rozejrzenie się za studenckom osrodkiem. W wawce jest to Akademicki Oœrodek Psychoterapii na Smyczkowej. Polecam.
Ja studiuję pedagogikę. Na praktykach nie było Ÿle, w trkcie prowadzenia szkolenia weszłam w pewnš rolę, poszło gładko i dało mi sporo sadysfakcji.
Palenie rzuciłam i czuję się lepiej. Nie wydaje mi się aby to miało wpływ na mojš nerwicę ale ogólne samopoczucie się poprawiło. Co do kawy to nie widzę różnicy czy piję czy nie. W wypiciu piwka od czasu do czasu też nie widzę nic złego (oczywiœcie ostrożnie z łšczeniem z lekami).
Zgadzam się że ogromnie ważni sš bliscy ludzie.Pielegnujmy więc nasze kontakty i unikajmy toksycznych osób.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Atak i omdlenie

Avatar użytkownika
przez cicha woda 26 wrz 2005, 22:30
Czytam wasze posty i widzę że wszyscy mamy bardzo podobne objawy, głównie obawiamy się omdlenia na ulicy, w koœciele, w autobusie, itp... Czy naprawdę podczas ataku zdarzyło wam się zemdleć? Ja nie zemdlałam jeszcze nigdy, choć wiele razy wydaje mi sie że jestem bardzo blisko. Kiedyœ tylko zasłabłam w koœciele ale zdšżyłam usišœć. Jestem ciekawa czy omdlenia mogš naprawdę się wydarzyć czy to tylko nasza wyobraŸnia.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez Ania 26 wrz 2005, 23:56
czeœć, niestety nie wiem czy możemy zemdleć. Ja też nigdy nie zemdlałam, choć miliony razy czułam jakbym zaraz miała to przeżyć. Ja również raz prawie zemdlałam w Koœciele. Zrobiło mi się ciemno przed oczami, i któœ mnie wyprowadził z Koœcioła, nawet nie wiem kto i tam ochłonęłam. Było to kilka lat temu, po tym nigdy się nic takiego nie wydarzyło, więc podejrzewam że sš to nasze nieuzasadnione obawy. Pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
28 sie 2005, 18:36
Lokalizacja
Skierniewice

Mam Atak

przez mysia 28 wrz 2005, 17:45
Często jak siedze w domu łapie mnie atak.nie mam wtedy z kim pogadać.Jak ktos ma atak to niech tu pisze co tylko ma na myœli.Zbliża sie wieczór i już sie zaczynam denerwować.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
08 wrz 2005, 15:00

przez Patiz 28 wrz 2005, 20:45
czy zauważyliscie ze ataki czesciej zdarzajš sie wieczorami?ale to pewnie dlatego ze wtedy mamy mniej zajęc i wiecej czasu na myœlenie o tym cholerstwie
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
25 wrz 2005, 13:35

przez thomas 28 wrz 2005, 21:30
Właœnie napisałem kupę tekstu, coœ kliknšłem i mi znikło, muszę od nowa pisać, no te komputery to trzeba jeszcze udoskonalić chyba. Pisze jeszcze raz, może się uda, inżynier jak z koziej d... tršba co odpowiedzieć na post nie umie. Ja jestem tu drugi raz chyba i mam podobne historie jak ludzie piszacy na tej stronie. To fajnie, że sš ludzie którzy mogš cie zrozumieć, bo idziesz do lekarza, mówisz mu że słabo ci się robi i masz wrażenie że patrzy na ciebie; co ty chcesz?, przecież nic ci nie jest.

Mi też się czasami robi słabo, serce bije za szybko albo znowu wolno, boję się wtedy np. że zaraz dostanę zawału. Dzieje się tak faktycznie czeœciej wieczorami. Ja staram sie odwrócić uwagę, np. oglšdam telewizję żeby nie myœleć że mi słabo tylko o tym co na ekranie. I tak do poŸna aż zasnę ze zmęczenia. Ja czasem robię tak: piję pocukrzonš wodę. Kiedy pierwszy raz zrobiło mi się słabo to pomyœlałem, że może za niski poziom cukru we krwi i napiłem sie posłodzonej wody. Poczułem sie lepiej. Badania cukru wyszły OK. Teraz wiem, ze poczułem sie lepiej nie dlatego, że podniósł mi sie poziom cukru tylko dlatego że tak pomyœlałem. Spróbuj znaleŸć jakieœ zajęcie, zadzwoń do przyjaciół, poczytaj ksiażkę, gazetę, poserfuj w necie, cokolwiek, co odwróci twojš uwagę.
O 21.30 leci Cobra ze Scalonym, widziałem to chyba dziesięć razy i znowu będę oglšdał, jak nie masz co robić to też popatrz, film mało ambitny ale fajnie się oglada.
thomas
Offline

Avatar użytkownika
przez cicha woda 28 wrz 2005, 21:45
U mnie jest na odwrót, zazwyczaj mam ataki rano lub wczesnym popołudniem, wieczorami rzadko. Często chodzę niewyspana dlatego kiedy rano wychodzę z domu mam uczucie że mogę zemdleć. Ataki nie dopadajš mnie w domu tylko na zewnštrz, przeważnie w autobusie, koœciele, supermarkecie, itp...
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

przez skorpius 29 wrz 2005, 07:20
zauważyliœcie że wszyscy mamy podobnie to nieważne kiedy i gdzie mamy te ataki,zaczyna się to od negatywnego myœlenia a potem następuje nerwicowe błędne koło, zdarza się to szczególnie wtedy gdy nie mamy czym zajšć myœli, i poprostu nie potrafimy tego przerwać zaczynamy się nakręcać i już jest atak....jak to zrobić żeby o tym nie myœleć???? :shock:
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
28 sie 2005, 12:58
Lokalizacja
kędzierzyn

Avatar użytkownika
przez Olka 29 wrz 2005, 08:13
Masz rację Skorpiuœ, u mnie jest tak dokładnie jak piszesz. Najpierw jest to nasze zajebiste myœlenie!!!! Boże nikt nie jest w stanie tak nas zakatować jak my siebie sami!!!! a potem jak sie nie uda przerwać tego kręgu następuje atak:((( Ostatnio w pracy poszłam na zebranie, moje obsesyjne myœli wzięły nade mnš górę- siedziałam z mokrymi rękami i modliłam sie żeby tylko nikt nie zapytał mnie o zdanie. Byłam tak skupiona na swoim mysleniu, że nawet nie wiem o czym rozmawiali. Wróciłam do pokoju noooooo i włšczył mi sie moj wewnętrzny krytyk........jaka jestem beznadziejna, jaka słaba:(((((i tak sie zaczęło...............
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 44 gości

Przeskocz do