Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 30 cze 2011, 20:59
pod koniec dnia :)
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pasterzsk8 30 cze 2011, 21:12
Siasia napisał(a):
Pasterzsk8 napisał(a):Witam :)

Zacznijmy od tego co powoduje ataki nerwicy. Okazało się ,że są to myśli ,nawet krótkotrwałe i ciężkie do wychwycenia jeżeli nie ma się o tym pojęcia. Teraz kiedy o tym wiecie po prostu kontrolujecie cały czas to o czym myślicie ,z początku może to być trochę męczące... W końcu przychodzi myśl ,która to powoduje... Wtedy czujemy ,że się zaczyna i przechodzimy niestety tym razem w pełni świadomi przez tą traumę i czekamy aż się uspokoi... A następnie wykonujemy takie kroki:

Robimy tabelkę z 6 przegrodami:
1. Miejsce ,czas ,kto był obok i tak dalej - tu wpisujemy na przykład ,że jechałem autobusem z kolegą kiedy przyszła myśl.
2. Skutki ataku - na przykład lęk i podajemy w ilu procentach - wtedy możemy rozpoznać czy myśl powoduje ostrzejszy atak czy słabszy.
3. Gorąca myśl - czyli myśl ,która spowodowała atak
4. Fakty potwierdzające słuszność pojawienia się gorącej myśli - pamiętajcie ,że mają to być fakty które widzimy ,realne.
5. Fakty ,które zaprzeczają - to samo co wyżej pamiętajcie.
6. Myśl alternatywna - analizujemy dwie poprzednie rubryki i tworzymy krótką myśl ,która będzie zawierała w sobie to co przeanalizowaliśmy. Robimy to po to by nie analizować przed atakiem wszystkiego bo nie zdążymy.

Teraz tak mam myśl alternatywną i co dalej. A więc cały czas musimy kontrolować myśli i jak przychodzi którą już opracowaliśmy to od razu bronimy się myślą alternatywną i odchodzi i po problemie :smile: i to na prawdę działa.

Robimy tak do każdej myśli która powoduje jakiś atak.

I niby mam wszystko analizować w tym autobusie, na uczelni, w kościele? :P
Jak dla mnie za bardzo skomplikowane.


Nie ! po ataku jak masz chwilę siadasz z notesem. A tak to musisz kontrolować myśli ,żeby wiedzieć co jest przyczyną... w sensie pamiętać o czym się myśli.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
19 maja 2010, 21:18

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

przez matek1979 30 cze 2011, 21:56
Jestem juz zmeczony tymi atakami wiec prosze o pomoc.

jestem tutaj nowy ale na prawde prosze o pomoc bo z nikim nie moge porozmawiac i nikt mnie nir rozumie jak bardzo te wszystkie ataki nerwicowe mecza mnie. Wszystko bylo ok w moim zyciu do mojego ostatniego wyjazdu do pl bo obecnie przebywam w Uk juz 3 lata. W pl bedac w gorach dostalem jakiegos dziwnego ataku ktory myslalem ze to serca pozniej to ie powtarzalo kilka krotnie jeszcze w pl i nie tylko. Rowniez w samolocie mialem ten atak ; kalatanie serca, trudnosci w oddyahcaniu i myslenie ze umieram. bylem kilka razu na pogotowiu i wszedzie moje wyniki byly super i mowiono ze mam tzw ataki lekowe. Na jakis czas to usetpilo ale teraz znowu mam i to gorzej - przez sostatnie trzy dni nie pracuje bomam uciski w glowie , leki, mam bardzo nadety brzuch i kreci mi sie w glowie. Nie wiem co robic jest dobrze a pozniej zle. Bylem u lekarza , kupilem aprat do mierzenia cisnienia i mam ok badania - nawet cisenienie. Zaczynam sie bac ze moze jestem hipochondrykiem bo moje cialo slucham co 2 minuty co sie dzieje. Boje sie ze moze na serio cos mi jest a nic nie wychodzi w badanich. Po kazdym ataku jestem mega spiacy. Pomozcie jak sie tym nie przejmowac i zrozumiec ze nie umre.
Ostatnio edytowano 01 lip 2011, 22:07 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
30 cze 2011, 21:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 30 cze 2011, 21:57
Nerwica. Do psychiatry na wizytę po receptę na betablokery i ssri. Do psychologa na terapię.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

przez matek1979 30 cze 2011, 22:13
Ale czy przy nerwicy moge miec uczucie nie moznosci opanowania moich emocji?To okropne bo pracuje w szkole i nie chce zemdlec kiedys.....
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
30 cze 2011, 21:43

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 30 cze 2011, 22:14
Tak. To ataki lękowe. Twoje ciało jest zdrowe.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

przez matek1979 01 lip 2011, 08:34
czy znacie moze jakies cwiczenia ktore w pracy np pomoga mi troche zlagodzic objawy ciaglego myslenia io tym ze cos sie dzieje i stanie najgorsze... tez tak macie?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
30 cze 2011, 21:43

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Siasia 01 lip 2011, 11:27
Pasterzsk8 napisał(a):Nie ! po ataku jak masz chwilę siadasz z notesem. A tak to musisz kontrolować myśli ,żeby wiedzieć co jest przyczyną... w sensie pamiętać o czym się myśli.

I jak wiem, co jest przyczyną, np. duża ilość osób, zamknięte pomieszczenie, to co mi to da? Bo zaciekawiła mnie ta technika i chciałabym sama nad sobą popracować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez niesamowit 01 lip 2011, 12:16
Haniuszka napisał(a):Mam pytanie. Czy przy nerwicy lękowej (aktualnie boję się wielu rzeczy, nakręcam się i nie mogę rozładować napięcia) w stanie najbardziej dokuczliwym można pomyśleć o samobójstwie (tylko myśl), że jestem w danym momencie w tak złym i wyczerpującym stanie, że najchętniej bym się porządnie udarła na całe gardło i że - tak, tu i teraz - nadszedł ten moment, by ze sobą skończyć? Boję się tych myśli jak ognia, ale kiedy pojawia się dokuczliwe napięcie, głosik ze środka krzyczy - teraz, właśnie tu, no już umrzyj! A potem przechodzi jakoś... Czytałam, że myśli samobójcze to przy depresji i rozumiem że może ona towarzyszyć nerwicy... Czy to już należy do natręctw? Jak sobie radzić, żeby podczas napadu "pojawił się stres nie wiadomo skąd i nie wiem, czego mi się chce" pierwszą myślą nie była sentencja "Beznadzieja. Umrzyj - NOW"? Czy ktoś tak ma?



Nie wiem czy przypadkiem to co u Ciebie występuje nie tyczy się również mnie. Najgorzej jest jak sie nudze to nagle pojawiaja sie jakies dziwne mysli , trudno jest mi to dosłownie okreslic , ale wczoraj i dziś np. dręczyła mnie taka mysl: ''musze oddychac musze bo jak przestane to umre'' lub ''oddycham nie mogę przestać bo umrę'' czy coś w tym stylu. I im bardziej to się w myślach powtarzało i tym bardziej się na tym skupiałem to miałem problem z oddychaniem. Wydaje mi się , że to nie jest lęk (raczej na pewno). Moje myśli działają tak jakby mi wmawiały coś. A jak te myśli przestają mi się pojawiać to nagle dopada mnie duszność którą mam już od 1,5 h , tak jakby ta duszność odwracała moją uwagę od tych moich myśli. Te myśli to raczej nie są ''głosy''. Powiedzcie mi o co z tych wszystkim chodzi?

W przyszłym tyg. mam pierwszą jazdę (na prawko) zapoznawczą z instruktorem (zapoznanie z autem + plac) , wiem że to dla wszystkich może to nie wydawać się żadną nerwową sytuacją (z pewnego punktu widzenia dla mnie też) , ale jak tydzien temu tą jazdę miałem to nie wiem czemu , ale nerwy mnie tak zeżarły , że musiałem zrezygnować i to przełożyć , bo miałem wrażenie , że zaraz zendleje , zrobiłem się jakiś taki ospały i nieprzytomnawy , a teraz boję się przez to wszystko , że znów się źle poczuje , że znów mnie nerwy dopadną. Znacie może jakieś leki czy coś , które nie otumaniają i pomogą mi przy tym prawku , które chciałbym w końcu zdać? Biorę bellergot , ale on chyba raczej mnie otumani. Bardzo bym Was prosił o komentarz odnośnie tych sytuacji i o pomoc będę wdzięczny :( :( :(

JESTEM JUZ ZALAMANY TYM WSZYSTKIM , CHCE NORMALNIE FUNKCJONOWAC. Nie wiedziałem , że trzymanie w sobie emocji i stresu po śmierci dziadka , ''wybuchnie'' ze mnie aż tak że przerodzi się to w nerwicę.

P.S.: Za tydzień w piątek mam pierwszą wizytę u psychiatry do którego będę musiał kawał drogi dojechać , ale jak się chce w końcu wyleczyć nerwicę to zrobi się wszystko :(
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
13 maja 2011, 18:40
Lokalizacja
Świnoujście / Międzyzdroje

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez on23 01 lip 2011, 12:29
ale kiedy pojawia się dokuczliwe napięcie, głosik ze środka krzyczy - teraz, właśnie tu, no już umrzyj!


to nie cos ze schizofrenią ?
Chciałem Ci powiedzieć tyle o tęsknocie o samotności o wspomnień potopie. O tym wszystkim czego mi brakuje i o pustce którą teraz czuje
Offline
Posty
223
Dołączył(a)
18 maja 2011, 16:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie, lubuskie

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 01 lip 2011, 13:35
Siasia napisał(a):
Pasterzsk8 napisał(a):Nie ! po ataku jak masz chwilę siadasz z notesem. A tak to musisz kontrolować myśli ,żeby wiedzieć co jest przyczyną... w sensie pamiętać o czym się myśli.

I jak wiem, co jest przyczyną, np. duża ilość osób, zamknięte pomieszczenie, to co mi to da? Bo zaciekawiła mnie ta technika i chciałabym sama nad sobą popracować.


na pewno nie jest przyczyną duża ilość osób, to jest tylko wymówka, idź na psychoterapię to poznasz swoje powody nerwicy :) Ci którzy poznali mechanizmy nerwicy, odbyli psychoterapię i wiedzą na czym ta " franca " polega , na pewno się ze mną zgodzą ...:)
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

Avatar użytkownika
przez alabama 01 lip 2011, 14:02
znam. Pisalam juz tutaj. Wstrzymaj oddech jak cie najdzie atak. Na kilka sek. Do mozgu nie dotrze tyle krwi i tlenu. Panika przejdzie bo jestesmy tak skonstruowani biologicznie,ze znajdujac sie w stanie zagrozenia zaczynamy szybciej oddychac, przygotowani jestesmy na ucieczke lub atak. A poniewaz ataku nie bedzie bo to w naszej glowie to organizm trzeba uspokoic i wlasnie najlepiej w ten sposob. Mnie to troche pomagalo. Przestan oddychac na kilka sek. kilkanascie.... organizm skupi sie wtedy tylko na tym, ze tlenu ci brak a nie na lekach i obawach ktore sobie napedzasz,a ktore w rzeczywistosci nie maja realnej racji bytu.
Ostatnio edytowano 01 lip 2011, 22:13 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
11 maja 2011, 10:23

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Miro 01 lip 2011, 14:08
niesamowit, Dojdź tyko do auta odpal i zacznij jeździć, skierujesz wtedy uwagę na co innego i będzie git ;)
Kliknij, full screen, full głośność, wyluzuj się --> http://vimeo.com/23333232
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2382
Dołączył(a)
23 cze 2011, 00:53
Lokalizacja
Kraków

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Haniuszka 01 lip 2011, 18:52
Hej niesamowit!
Ja dopiero jestem od trzech tygodni na forum a już dużo się dowiedziałam... ludzie zmagają się tutaj z większymi problemami jak moje. A może nie? Wiesz, ja też boję się iść na prawo jazdy - niby kasa jest, prawko by się przydało, ale ni cholery w tą stronę nie idę - boję się że nerwy i lęk będzie tak wielki, że nie dam sobie rady. To, co opisałeś to wygląda jak moje natrętne myśli - idź do kościoła bo Cię Bóg skarze, nie idź, bo zbliżając się do Boga szatan Cię opęta, wyjedź gdzieś dalej do pracy zarobisz sporo kasy, nie wyjeżdżaj, bo na pewno bez bliskich popełnisz samobójstwo, albo zaatakujesz kogoś, kołomyja taka. I to zmierza do nakręcania się - denerwujesz się, że tak pomyślałeś, chcesz tę myśl usunąć, a ona czepi się i narasta, jak buka podchodzi do okna... i jak szybko nie zajmiesz czymś rąk, to za chwilę nie myślisz już o niczym innym... ja staram się to zwalczać, nie myśleć, śpiewać na głos, szukać sobie zajęcia... najlepszą zaś metodą jest siadanie ze sobą do stołu - bierzesz tą swoją myśl paskudną, takiego Ciebie tylko podlejszego i siadasz ze sobą do stoła. I gadasz w umyśle.
- Dlaczego podpowiadasz mi, że jak nie będę oddychać, to umrę?
- Bo to prawda.
- No tak, ale to naturalna czynność i nie powinienem się nad tym zastanawiać.
- No tak, ale musisz pilnować, żeby oddychać cały czas.
- Przecież i tak to robię. Bez zastanawiania.
- Ale chcę żebyś pilnował, żebyś był bezpieczny.
- Przecież jestem bezpieczny. I oddycham normalnie. Wiem, że się o mnie troszczysz i doceniam to...
I takie tam... :D

Co do leków... ja cały maj czułam się bardzo, bardzo źle, ale brat wyszykał mi Tonilac - pierwszy efekt po 5 dniach, nie uzaleźnia, suplement diety, być może placebo. Na razie pomaga. Innych rad nie mam... ;)
Haniuszka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: matteusz89 i 27 gości

Przeskocz do