Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Majorka 17 cze 2011, 22:11
Dziękuję wam za życzliwość. Co do psychiatry to już trzy razy miałam umówioną wizytę i nie poszłam :( ... Psychoterapia pewnie by mi pomogła, tak czuję ale nie wiem gdzie znaleźć takie coś żeby było refundowane z NFZ. Poza tym chodzę do pracy więc czasowo jestem ograniczona niestety. Może znacie jakieś dobre książki które mogą pomóc w takim problemie?
Wiecie, moi najbliżsi wiedzą o problemie ale bagatelizują go... i wcale się im nie dziwię bo nie wiedzą jak ja się czuję gdy "to" mnie dopadnie...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 cze 2011, 18:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez another_memory 17 cze 2011, 22:30
psychoterapia jest jak najbardziej potrzebna ale przy tak silnych lękach bez leków sie raczej nei obejdzie. przynajmniej na poczatek zeby sie wyciszyc. nie mowie tu o benzo ale o jakiejs sertralinie moze?? ale co tam, ja nie jestem lekarzem.

jesli natomiast pytasz o ksiazke to polecam: "pokonać lęki i fobie" J. Bemis, A. Barrada. Dobra książka i z wielu wskazówek z niej zaczerpniętych korzystam do dziś : http://www.empik.com/pokonac-leki-i-fob ... fAodSUKafQ
And those who were seen dancing were thought to be insane by those who could not hear the music
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Siasia 18 cze 2011, 18:59
Witam.
Postanowiłam znaleźć forum o lęku i porozmawiać z ludźmi, którzy mają podobny problem.

Nie wiem, co się ze mną dzieje, nigdy wcześniej tak nie miałam. Jeszcze jakiś miesiąc temu wychodziłam sama do marketu, pracy, biblioteki. Teraz jakiekolwiek wyjście wiąże się ze strachem, mam kołatanie serca, boli mnie brzuch z nerwów, czasami dopada mnie biegunka. Być może powodem była sytuacja, że poszłam do pracy, a że było w niej dużo ludzi, ciepło, głośno, to wyszłam zaraz do domu. Teraz boję się tam wrócić. Mój strach wiąże się głównie z wizytą w kościele, markecie. W każdym z tych miejsc kiedyś zemdlałam (w kościele jakieś 2 miesiące temu) i ogólnie mam skłonności do omdleń - mam 20 lat, a zdarzyło mi się to co najmniej 6 razy. Dopadają mnie tam zawroty głowy, nogi z waty, pocenie rąk, duszności. Obawy powiększają się, kiedy jest bardzo ciepło. W chłodniejsze dni, np. takie jak mamy teraz, jest raczej w porządku. Wszędzie noszę ze sobą miętowe cukierki i butelkę wody, staram się sama nie wychodzić z domu. Jednak niedługo jadę na wakacje pociągiem i szczerze mówiąc obawiam się tego wyjazdu.

Proszę, pomóżcie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Majorka 18 cze 2011, 19:20
Siasia - masz takie objawy jak ja? byłaś u dr?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 cze 2011, 18:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Siasia 18 cze 2011, 19:30
Byłam u lekarza rodzinnego, robiłam badania krwi i wyniki są dobre, więc fizycznie jestem zdrowa. Jedynie ciśnienie mam bardzo niskie i przepisała mi tabletki na jego podwyższenie.
Chciałabym sama z tego wyjść, staram sie skupiać na czymś innym, unikam zatłoczonych i gorących miejsc, ale wiadomo, ze nie zawsze sie da. Ostatnio byłam w kościele i po prostu profilaktycznie wyszłam z niego, bo już mi się w głowie roiło, że będzie dużo ludzi, duszno, a była ważna uroczystość rodzinna i nie chciałam robić cyrków.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Vitalia 19 cze 2011, 08:32
Siasia, nie powinno się unikać miejsc w których się źle człowiek czuję, bo to spowoduje, że twoja nerwica się rozwinie, takich miejsc w których się źle czujesz zacznie przybywać, a twoja przestrzeń życiowa zacznie się niebezpiecznie kurczyć, co może spowodować stany depresyjne. Idź jak najszybciej do jakiegos dobrego psychoterapeuty, który ci powie jak powinnaś się zachować w momencie ataku lękowego. Na tym forum jest temat o agorafobii poczytaj co tam pisze kobieta28

agorafobia-l-k-przed-opuszczaniem-czterech-cian-t17039-112.html
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fenek24 19 cze 2011, 10:57
Jako nastolatek byłem bardzo nadpobudliwy i nie miałemżadnego problemu w kontaktach z ludźmi czy nerwicą.Zaczeło się po wypadku i całkiem szybko się rozwineło do momentu w którym przestałem sobie radzić sam ze sobą i nie potrafiłem wytłumaczyć tego że czułem stres będąc sam,takie napięcie nerwowe czy niepokój nie wiem jak to wytłumaczyć.Były sytuacje że musiałem wyjść z kościoła bo słabo mi się robiło zwłaszcza jak stałem,pierwsza myśl to-cholera musze wyjść stąd.w szkole przy odpowiedzi też zaczeło mnie brać,nawet jak przyjechała rodzina w odwiedziny to mnie chciało trafić od środka i wiem że było to też widać,przez co zaczynałem coraz bardziej unikać takich sytuacji,które niegdyś bardzo lubiałem.O wiele lepiej czułem się po alko można powiedzieć że byłem starym sobą z tym że to niejest wyjście tak od czsu do czaasu dla oderwania można było.Próbowałem różnych cudów
hipnozy akupunktury itd i myśle że jest to skuteczne tylko po dłuższym okresie.Mam 26 l po paru latach walki i
oswajania tego czuje się o wiele wiele lepiej.Żałuje jedynie że nie poszedłem na jakąś terapię może mniej nerwów by mnie to kosztowało.Aby wyjść z tego trzeba przedewszystkim zmienić sposób myślenia.Moim zdaniem im bardziej człowiek próbuje sie opanować to tym bardziej się nakręca.Każdy człowiek czuje stres.Obecnie
jeżeli czuje jakby silny stres odwracam kota do góry ogonem,ale na dłuższą metę idzie poznać że nie lubię być obserwowany a zwłaszcza jak ktoś skupia na mnie uwagę.Dużo pomaga zajęcie się jakimś sportem,zresztą wtedy organizm wydziela pochodne endorfiny i poprawia nam się samopoczucie.Grunt to nie załamywać się tym bo powstanie błędne koło.Poprostu mieć wszystko i co niektórych ludzi gdzieś
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 wrz 2009, 09:30

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Haniuszka 19 cze 2011, 12:05
Nie wiem, czy dobrze trafiłam, bo jestem tu nowa... Chciałabym zasięgnąć rady, pomocy... Skończyłam studia pedagogiczne, byłam na stażu w przedszkolu od września 2010 do maja 2011... Środek roku, 2 stycznia 2011 - poszłam spać pełna nadziei na Nowy Rok. Obudziłam się w środku nocy - po głowie galopowało mi stado koni, fale, szumy, to było straszne. Nie mogłam spać, serce biło jak oszalałe... Pierwsza myśl (choć absurdalna) - jestem opętana. Coś wlazło i nie chce wyjść (nie jestem zbyt religijna, ale interesowałam się swego czasu spirytyzmem zabobonami, itp) Po kilku okropnych tygodniach stwierdziłam jednak że skoro nie chodzę po ścianach i nie mówię językami to chyba nie opętanie:). Niepokój jednak nie odszedł. Z trudem chodziłam do pracy, znienawidziłam swój pokój (do dziś tam nie śpię, choć przeprowadziłam tam remont, uczyniłam pomieszczenie przytulniejszym) i po kolei; bałam się ciemności, bałam się że przyjdzie ktoś i mnie zje, bałam się i boję Kościoła, księdza, tłumu i naszej smutnej religii katolickiej, bałam się i boję przyszłości, że nikt się ze mną nie ożeni i ktoś będzie jednak chciał, ze nie będę mieć dzieci i będę... strachów było sporo. Stałam się płaczliwa, normalnie miałam płacz na zawołanie. Rozmawiałam z mamą, ciotką i babcią... Bez mamy nie mogłam zasnąć. Zrobiłam badania (mama podejrzewała tarczycę) i wszystko było ok. Przeraziła się dopiero w maju, kiedy to nie mogąc się uspokoić, rozładować, stresu, napięcia pomyślałam żeby ze sobą skończyć... żeby się zabić. ( Były to tylko myśli, bo boję się bólu i nigdy bym się nie targnęła na siebie). Ponieważ nie zabiłam się tak, jak chciał tego mój lęk, skierował moją uwagę na bliskich... żeby to im zrobić krzywdę, zabić, skoro sama sobie nic nie zrobiłam. Te myśli są straszne i dobijają. W końcu byłam w takim stanie, że płakałam na okrągło. Mój brat żeby mi pomóc wyszukał mi tabletki Tonilac, zażywam i od dwóch tygodni, ta serotonina działa kojąco. Niemniej lęki czasem mnie dopadają, a ja boję się że lekiem tylko przykrywam przyczynę. Zastanawiam się nad pójściem do psychologa, ale żyjąc na wsi trudno oficjalnie się do tego przyznać... Przez ostatnie parę lat mieliśmy w rodzinie trochę kłopotów, średnia szkoła była dla mnie koszmarem, mój tato popija odkąd pamiętam... nie mam chłopaka a myśl o samodzielnym życiu mnie przeraża. Mój dom stał się dla mnie więzieniem i najbezpieczniejszym schronieniem... nie wiem co robić. Proszę o radę.
Ostatnio edytowano 20 cze 2011, 18:19 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: nie dublujemy postów!
Haniuszka
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez on23 19 cze 2011, 12:28
Kod: Zaznacz cały
Mój dom stał się dla mnie więzieniem i najbezpieczniejszym schronieniem...


Nic dodać do tego ;((((
Chciałem Ci powiedzieć tyle o tęsknocie o samotności o wspomnień potopie. O tym wszystkim czego mi brakuje i o pustce którą teraz czuje
Offline
Posty
223
Dołączył(a)
18 maja 2011, 16:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie, lubuskie

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Siasia 19 cze 2011, 12:32
Vitalia, wiem, że nie powinnam unikać miejsc w których źle się czuję. Dzisiaj byłam w kościele i były momenty, że już chciałam z niego uciec, ale zauważyłam, że w jakiejkolwiek sytuacji najgrosze jest dla mnie pierwsze 15min. Kiedy już się oswoję, to wszystko mija.

Nie boję się wychodzić z domu, ale mam strach przed niektórymi miejscami. Chciałabym poradzić sobie z tym sama, choć wiem, że może być cieżko, ponieważ kiedyś już korzystałam z pomocy psychologa i gdyby nie on, to już by mnie tu chyba nie było. Zastanawia mnie tylko, co wywołało te lęki..?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Vitalia 19 cze 2011, 17:12
Siasia,

Mnie się wydaję że to nie pewne miejsca są powodem twojego lęku tylko to co się w tych miejscach może stać, może boisz się że znów zemdlejesz, a jeśli tak, to czy boisz się że nikt ci nie pomoże, czy przeciwnie, że jak np. upadniesz zleci się kupa ludzi i staniesz w centrum zainteresowania?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Siasia 19 cze 2011, 17:46
Vitalia, tak, głównie boję się, że zemdleję, narobię kłopotu osobie z którą jestem (mamie, koleżance). Boję się, że wytworzy się tłum gapiów..

Za ponad 2 tyg mam jechać z koleżankami na wakacje nad morze - ponad 500km od domu i też napawa mnie to strachem. Nie wiem, czy zrezygnować, czy jechać.. :cry: Wiem, ze jak nie pojadę, to moje kolezanki będą na mnie wściekłe, ponieważ to ja zorganizowałam ten wyjazd i najprawdopodobniej stracę pieniądze za pokój.. Ale jak myśle o 12h jeździe pociągiem, a tam pewnie jakimiś środkami komunikacji, imprezach w zadymionym klubie.. BRRR :cry: W ogóle mnie to nie cieszy. Już nie wiem, czy może sama się tak tylko nakręcam.

Byłam u lekarza pierwszego kontaktu i jak opowiadałam o moich objawach (ciągłe zmeczenie, osłabienie, zawroty głowy) to delikatnie wspomniałam, że moze sama się tak nakręcam, ze to wszystko jest w głowie. To tylko popatrzyła i słowem się nie odezwała. Przyznam, że liczyłam na coś innego.

Myślicie, że obecny stan może być nawrotem sprzed 4-5lat?? W połowie gim pojechałam na 2tyg kolonie, na których strasznie źle się czułam, płakałam, chciałam do domu. Mój tata był niedaleko na wakacjach i mimo moich próśb nie przyjechał po mnie. A tak bardzo go prosiłam :cry: Ten czas był najgorszym w moim życiu, nawet matura przy tym to pikuś. Po powrocie do szkoły było jeszcze gorzej - nie chciałam chodzic na zajęcia, chodziłam do pedagoga szkolnego, psychologa, miałam miec indywidualne, ale przed samym skierowaniem na taki tok nauczania zebrałam sie do kupy i jakoś sie z tego wybroniłam. To był koszmar!

Przepraszam, że tak się rozpisałam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Vitalia 20 cze 2011, 08:21
Siasia napisał(a):Vitalia, tak, głównie boję się, że zemdleję, narobię kłopotu osobie z którą jestem (mamie, koleżance). Boję się, że wytworzy się tłum gapiów..


czy jakby ktoś zemdlał w twojej obecności to pomysłałabyś, że zrobił ci kłopot, pewnie nie i inni też z pewnością tak nie pomyślą, zresztą możesz ich o to spytać. Poza tym po to bierzesz tabletki na ciśnienie, żeby takie sytuacje się nie zdarzały

Siasia napisał(a):Za ponad 2 tyg mam jechać z koleżankami na wakacje nad morze - ponad 500km od domu i też napawa mnie to strachem. Nie wiem, czy zrezygnować, czy jechać.. .


piszesz, że wiesz iż nie powinnaś unikać miejsc w których sie źle czujesz, a własnie się zastanawiasz, czy aby nie zrezygnować z wyjazdu. Dobrze ci radze idź do specjalisty i to jeszcze przed wyjazdem, bo moim zdaniem jeśli pojedziesz nad to morze to mogą pojawić ataki lęku,które nic ci nie zrobią, ale jak nie będziesz wiedziała co z nimi zrobić to cie pewnie nieźle przestraszą , a jeśli nie pojedziesz to będziesz miała poczucie winy wobec koleżanek i pewnie złapiesz doła. I tak źle i tak niedobrze, dlatego potrzeba kogoś mądrzejszego kto ci powie co masz robić. Obawiam się że sama sobie z tym wszystkim (atakami leku) nie poradzisz (ja sobie nie poradziłam :( )


Siasia napisał(a):
Myślicie, że obecny stan może być nawrotem sprzed 4-5lat?? W połowie gim pojechałam na 2tyg kolonie, na których strasznie źle się czułam, płakałam, chciałam do domu. Mój tata był niedaleko na wakacjach i mimo moich próśb nie przyjechał po mnie. A tak bardzo go prosiłam :cry: Ten czas był najgorszym w moim życiu, nawet matura przy tym to pikuś. Po powrocie do szkoły było jeszcze gorzej - nie chciałam chodzic na zajęcia, chodziłam do pedagoga szkolnego, psychologa, miałam miec indywidualne, ale przed samym skierowaniem na taki tok nauczania zebrałam sie do kupy i jakoś sie z tego wybroniłam. To był koszmar!


pewnie może, a czemu źle sie czułaś na koloni, czy ty czasem nie masz fobii społecznej?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Siasia 20 cze 2011, 11:07
Vitalia napisał(a):czy jakby ktoś zemdlał w twojej obecności to pomysłałabyś, że zrobił ci kłopot, pewnie nie i inni też z pewnością tak nie pomyślą, zresztą możesz ich o to spytać. Poza tym po to bierzesz tabletki na ciśnienie, żeby takie sytuacje się nie zdarzały

Nie pomyślałabym tak, ale pewnie bym się wystraszyła i miała ciągle oko na tą osobe, żeby sobie zadnej krzywdy nie zrobiła.

Vitalia napisał(a):piszesz, że wiesz iż nie powinnaś unikać miejsc w których sie źle czujesz, a własnie się zastanawiasz, czy aby nie zrezygnować z wyjazdu. Dobrze ci radze idź do specjalisty i to jeszcze przed wyjazdem, bo moim zdaniem jeśli pojedziesz nad to morze to mogą pojawić ataki lęku,które nic ci nie zrobią, ale jak nie będziesz wiedziała co z nimi zrobić to cie pewnie nieźle przestraszą , a jeśli nie pojedziesz to będziesz miała poczucie winy wobec koleżanek i pewnie złapiesz doła. I tak źle i tak niedobrze, dlatego potrzeba kogoś mądrzejszego kto ci powie co masz robić. Obawiam się że sama sobie z tym wszystkim (atakami leku) nie poradzisz (ja sobie nie poradziłam :( )

Coś muszę wybrać i postanowiłam, że nie mogę jechać, bo cały ten wyjazd był by udręką, nie tylko dla mnie, bo np. koleżanki chciałby wyjść wieczorem do klubu, a ja się na taką impreze nie nadaję.


Vitalia napisał(a):a czemu źle sie czułaś na koloni, czy ty czasem nie masz fobii społecznej?

Nie boję się ludzi, ale ogólnie nie lubiłam takich wyjazdów, gdzie nikogo nie znam, nie chciałam jechać, a mimo to rodzice wypchnęli mnie na siłę. Nie mam żadnych problemów z zawieraniem znajomości ani przebywaniu w otoczeniu nowych osób.


Obecnie szukam psychologa, do którego chce się jak najszybciej wybrać na wizytę i zacząć terapię. Im wcześnie, tym lepiej, póki jeszcze czuję, że stan nie jest beznadziejny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
18 cze 2011, 18:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do