Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

przez Kropkaaa 15 cze 2011, 17:30
Lęki

Nie miałam pojęcia w jakim dziale powinien się mój temat znaleźć, w razie gdybym wybrała niewłaściwy, proszę o przesunięcie.
Nigdy nie miałam problemów zdrowotnych, nawet najmniejszych, ale około ponad rok temu się to zmieniło, zaczęło mnie ogarniać dziwne uczucie lęku, na początku towarzyszyło mi tylko, kiedy leżałam na plecach, później tak jak zawsze regularnie korzystałam z solarium, nagle nie byłam w stanie wyleżeć tam nawet parę sekund, doszło do tego, że nie mogłam zostać sama w domu, o jeździe autobusem nie mogło być mowy, miejski to jeszcze pół biedy, jakoś się przemogłam 2-3 przystanki, gorzej z dalszymi trasami, automatycznie zaczynało się od drętwienia dłoni, ust, całej twarzy, brzucha, o przyspieszonym rytmie serca już nawet nie wspominam, uczucie duszności w mostku, ciągłe zawroty głowy. Czasem na wykładach czy egzaminach nie byłam w stanie wysiedzieć godziny, ciągle czułam jakby zaraz miało stać się coś złego. Miałam ogromne problemy z zaśnięciem, często byłam bardzo zmęczona, a mimo to męczyłam się parę godzin, kiedy tylko poczułam, że zasypiam zrywałam się z głębokim wdechem, bo serce tłukło mi się w piersiach jak oszalałe, budziłam się z przerażeniem jakbym miała zaraz stracić przytomność. Do tego strasznie chwiejne nastroje, bardzo skrajne...
Po jakimś czasie te wszystkie objawy jakby złagodniały, nauczyłam się sobie z nimi radzić, ale ostatnio czuję, że wracają...
Może ktoś z Was przeżył lub przeżywa coś podobnego? Nie mam pojęcia co to jest... Bliscy mnie nie rozumieją, uważają, że "sobie wkręcam". :/
Ostatnio edytowano 15 cze 2011, 17:33 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
08 kwi 2011, 17:57

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 15 cze 2011, 17:36
Kropkaaa, Wykonaj najlepiej podstawowe badania, idź do lekarza rodzinnego, powiedz co się stało, jakie miałaś objawy. Gdy badania będą w granicach normy wtedy udaj się do psychiatry i jemu też o tym opowiedz, może przepisze coś na uspokojenie, wyciszenie lęków. Nie zapomnij poprosić o skierowanie na psychoterapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez joa 15 cze 2011, 18:22
majka101

"Miałaś sporo przeżyć ostatnio. Kiedyś też podobnie się czułam i miałam podobne objawy np. pokrzywkę, biegunki itp. Poszłam na terapię prywatnie i mi pomogło. Myślę,że Tobie też powinno pomóc i zachęcam Cię do tego bArdzo. Z jakiego jesteś miasta? Czy masz jakieś wsparcie? Np. rodziców, przyjaciół? Czy partner odszedł ze względu na Twoją chorobę? Czy próbowałaś się leczyć? I weszcie czy masz świadomość,że może być w ogóle lepiej?"

no tak, mam niby wsparcie ale rodzina jest ogólnie " rozkrzyczana" więc brakuje mi spokoju i myśle ze zrozumienia również , bo mimo wszystko jeśli bliscy nie rozumieją czym jest nerwica to potrafią dołożyć czasem tak człowiekowi ze aż się słabo robi..przeważnie nie swiadomie
jutro jestem umowiona z Pania psycholog, mysle ze skorzystam z terapi jesli bedzie mnie na nia stać bo naprawde sporo juz próbowałam, czesciowo pomagalo ale znerwica jest tak ze ona poprostu siedzi w cłowieku....jest dobrze kiedy jest "z górki", jak sytuacja sie zmienia - jak to w zyciu - to wyskakuje z ukrycia w najmniej odpowiednim momecie a człowiek zapomina ze onadrzemie gdzies tam głęboko i "niby jest na ten atak przygotowany", ale już mniej swiadom tego jakie stres niesie skutki za soba bo przeciez było już tak dobrze...

jestem z krakowa - własnie siedze i pisze a mój żołądek tak sie kurczy ze az ból prądkuje do szyi....miałam jeden z bardziej napietych dni choć pewnie dla "zdrowego człowieka" byłby on całkiem normalny baa....a nawet nudny....i przez to czasmi wydaje mi sie ze powinnam sie gdzies schować , na uboczu bo odstaje/lub jestem nie prystosowana do życia jakie jest wokoło mnie...

-- 15 cze 2011, 18:36 --

majka101

ja tez pale niestety i to jest niestety duży błąd :/...papierosy nie uspakajają tylko pobudzają jeszcze bardziej....bez nerwicy to problem a z nia to dramat!!! Pewnie masz nawrót, wiesz nawet lekarze popadają w choroby które sami leczą :), tak jak mówiłam, nerwice się poprostu ma i trzeba z nia walczyc przez całe zycie, pilnować się ,mysle ze dla kazdego metody są inne do walki z nia, ale czasami zdazają się takie dni/tygodnie/miesiace że ona poprostu w niezauważalny sposób niszczy nas, a kiedy zaczyna sie faktyczne objawy człowiek wpadaw panikę i jeszcze je pogłębia..ja radziłam sobie całkiem dobrze, ale teraz musze iść już do lekarza bo nie moge już sobie z tym poradzić, pewnie podchodze do tego ze złejstrony ale nie jestem w stanie jasno patrzec na to co sie ze mna dzieje....jedyne przed czym bede sie bronic to psychotropy....ktore robia z czlowieka tumana...uzalezniaja i tłumia tylko objawy a nie leczą....
joa
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 cze 2011, 09:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Asiula26 15 cze 2011, 18:36
Wiecie ja to wszystko czytam to sie zastanawiam czy kiedys nam sie uda zyc normalnie bez lęków, tych cholernych objawów jak: kołatanie serca, bole głowy, strach przed omdleniem, ciągły niepokój. Chce wyjsc do glupiego sklpu i mam opory, na samą mysl o dalszym wyjezdzie np na wakacje robi mi sie słabo. Bierzemy leki, chodzimy naterapie i co??
Czy to kiedys minie???????
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
18 maja 2011, 20:14
Lokalizacja
Chorzów

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez joa 15 cze 2011, 18:39
asiula26

raczej nie minie...poprostu jesli uda nam sie z tym wygrac to stłumimy "cholerstwo" ....ale kontrolować będziemy musieli to przez całe zycie.... :)....trzymać ręke na pulsie..aby nie dać się emocjom..:)
joa
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 cze 2011, 09:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez niesamowit 15 cze 2011, 18:48
Nie zaszkodzi przy nerwicy wypić jedno/dwa piwka np. raz w tygodniu ?
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
13 maja 2011, 18:40
Lokalizacja
Świnoujście / Międzyzdroje

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Asiula26 15 cze 2011, 19:59
joa no ale czasem sil brakuje zeby walczyc
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
18 maja 2011, 20:14
Lokalizacja
Chorzów

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez joa 15 cze 2011, 20:19
asiula26 zgadza się - wtedy trzeba sobie pomóc,jesli sami jeszcze nie potrafimy - psychoterapeuta - myśle że z biegiem czasu każdy znajdzie dla siebie jakiś sposób na to aby przetrwać cięższe chwile...i pewnie potrwa to jakiś czas, ale wiesz, zawsze po deszczu przychodzi czas kiedy świeci słońce i myślę że to te chwile powinny dodawać nam sił:)....

niesamowit

jeśli biezesz leki to odradzam alkohol... w ogóle podczas ciezszych chwil go odradzam... :) dla dobra siebie i otoczenia....nerwica siedzi w głowie, nie zapominaj o tym.... ( mówie tu o upojnych stanach...a co do piwka 2 razy w tygodniu, to nie mam zdania, ja raczej piwkuję kiedy jest lepiej a nie w okresie gdy ataki sa czeste bo moze sie to przyczynic do pogorszenia stanu....( zalezy oczywiscie jaki jest głęboki)
joa
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 cze 2011, 09:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez another_memory 16 cze 2011, 21:16
niesamowit napisał(a):Nie zaszkodzi przy nerwicy wypić jedno/dwa piwka np. raz w tygodniu ?



to zalezy jakie leki zazywasz. ja łykam 75 setaloftu dziennie i raz w tygodniu, w weekend dziabne kilka piwek (latem, przy grillu zdarza sie to nawet czesciej :roll: ). Wiem, ze przy benzo nie wolno pozwolic sobie na zaden alkohol. No ale jak wiadomo, wszystko zalezy od indywidualnej reakcji organizmu kazdego czlowieka. Mnie alkohol luzuje i nie mysle wtedy o zlym samopoczuciu.W koncu nerwica to nie koniec swiata, mozemy chociaz probowac zyc normalnie.
Ale oczywiscie, nie polecam, nie namawiam, nie przekonuje bo alkohol to w gruncie rzeczy nic dobrego ;)
And those who were seen dancing were thought to be insane by those who could not hear the music
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Majorka 17 cze 2011, 18:41
Postanowiłam że pożalę się komuś, może ktoś zrozumie co przeżywam. Od dawna miałam mega doły, szczegołnie rano: płakałam z byle powodu, w samotności, potem to mijało. Brałam na to Positivum (z dziurawca) i czuję się o wiele lepiej, nie mam tych porannych dołów a to ważne bo niedawno wróciłam do pracy ale nie o tym chciałam...
Byłam kiedyś w kościele i jak szłam do komunii zaczęło mi się coś dziać: puls 200 na minutę, nogi z waty, duszno, zachwiania równowagi, myślałam że nie dojdę, ręce mi się trzęsły... byłam przerażona i powiedziałam mojej lekarce i zapisałam mi Zomiren po którym (wzięłam jeden raz pół tabletki) dostałam takiego lęku że musiałam wyjść na dwór z dzieckiem bo bałam się sama być z nim w domu. Dziwne ale to było straszne. Nie biorę tego świństwa, wróciłam do pracy ale mam wciąż problem: w większym gronie dzieje mi się tak jak w kościele: serce wali jak szalone, nie moge się skupić, czuję że zemdleję, to jest straszne! dlaczego tak się dzieje?! po pewnym czasie sama w głowie staram się uspokoić że nic się nie dzieje, że jest ok, że zaraz wyjdę (najgorzej jak musze pobyć gdzieś dłużej, gdzieś gdzie jest dużo ludzi lub jest duszno lub ciasno). Kiedyś byłam normalna więc co się dzieje? czy to po tej jednej tabletce Zomirenu? zauważyłam że po kawie czuję się gorzej.. po takim ataku muszę iść do WC (biegunka), potem jakoś to mija... Przede mną niedługo impreza... :( boję się że stracę przytomność, boję się wstydu! ja chcę by tak się nie działo! ja nie chcę tak żyć! co ja mam robić?! u psychiatry nie byłam, boję się ze zapisze leki i one wywołają znów te lęki, boję się że zrobię sobie coś lub krzywdę komuś, to są takie bezpodstawne lęki bo nie jestem absolutnie agresywna
Myślę o rzuceniu pracy chociaż bardzo chcę pracować , chcę być potrzebna :( jak ja mam żyć z takimi atakami? jestem załamana... jestem młoda, mam małe dziecko...

Co do alkoholu to unikam bardzo, tak jak kawy bo wydaje mi się że na drugi dzień czuję się gorzej... :(
Dziś jest mi bardzo źle
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 cze 2011, 18:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Asiula26 17 cze 2011, 19:02
hej Majorka

Z tego co napisałas to wyląda na ataki nerwicowe i fobię społeczną. Wydaje mi sie ze powinnas isc do psychiatry, on na napewno dobierze dobry lek który zniweluje objwy. pomysl o trapii
pozdrawiam
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
18 maja 2011, 20:14
Lokalizacja
Chorzów

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Majorka 17 cze 2011, 19:06
Dzięki za radę :( ale ja nie umiem o sobie mówić... nie umiem powiedzieć prawdy smutnej, unikam tego, ukrywam sama przed sobą :( psychiatry boję sie jak ognia :(
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 cze 2011, 18:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez another_memory 17 cze 2011, 19:41
Majorka niestety jesli nie zglosisz sie do specjalistow (psychiatra,psycholog) nerwica nie da tak latwo za wygrana. Na pewno sa na tym swiecie wieksze przyjemnosci od chodzenia do psychiatry ale to nic potwornego, uwierz ;) U mnie wiele lat temu podjecie decyzji o wizycie u tego specjalisty bylo czyms neizwykle trudnym- dodatkowo bylam strasznie mloda. Teraz wiem, ze to byla moja najlepsza decyzja. Dobry lekarz dobierze Ci dobre leki a takze odpowiednia terapie. Nie zostawiaj tak tego, musisz tylko dac sobie pomoc. Ogolnie przyjety wstyd zwiazany z wizyta u psychiatry po malu zanika. Nerwica jest choroba cywilizacyjna XXI wieku. Nawet nei wiemy ilu ludzi, ktorych mijamy codziennie na ulicy ma podobne problemy. Zabierz sie za swoje zdrowko, w szczegolnosci dlatego, ze jestes mloda i masz male dziecko. Naprawde szkoda marnowac zycie w tym stanie. To jest do przezwyciezenia, tylko uwierz. Nie jestes sama na tym swiecie z tym neiwygodnym problemem. Trzymam kciuki za to, abys zebrala sie na odwage.
And those who were seen dancing were thought to be insane by those who could not hear the music
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 17 cze 2011, 20:14
Majorka - nie musisz iść do psychiatry jak boisz się leków, ja też nigdy nie brałam leków, bo raz ze też się ich bałam, dwa one tylko usypiają nerwicę i objawy a nie likwidują, idż do dobrego psychoterapeuty, ja tak zrobiłam, nie chodziłam do psychiatrów, psychoterapeuta Ci pomoże na pewno :smile:

Ja też mam małe dziecko,i podobne objawy, wiem co czujesz :(
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 42 gości

Przeskocz do