Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez majka101 09 cze 2011, 18:17
Cześć!
Jestem nowa. Próbowałam coś napisać ale mi wszystko wcięło więc próbuję jeszcze raz. Mam nadzieję,że nie zdubluję.
Pokrótce. Mam 40 lat, wykształcenie prawnicze i dodatkowo niedokończone studia psychologiczne (zostały 2 egzaminy i obrona). Straciłam rok temu pracę i tak się wszystko zaczęło. Rzuciłam studia, mam napady lęku. Kiedyś chodziłam na terapię przez 5 lat prywatnie i mi pomogło. Kilka lat było ok, ale teraz znowu się zaczęło. Wiem czym jest równowaga psychiczna, wiem,że można sę czuć dobrze, teoretycznie wszystko znam, ale emocjonalnie nie umiem sobie z tym poradzić. Zaczęłam palić papierosy i czasem myślę,że to też może być przyczyna. Jak sądzicie? Czy papierosy mogą powodować stany lękowe gdy pali się je w dużej ilości? Jak wstaję rano natychmiast idę zapalić i wtedy mam taką schizę, że hej. Ostatnio miewam napady lęku również w ciągu dnia. I jakby mi się to nasila. Podpowiecie coś?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 cze 2011, 17:57

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 09 cze 2011, 18:19
majka101, Z jakiego powodu chodziaś tak długo na terapię?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez majka101 09 cze 2011, 18:26
joa napisał(a):Witam wszystkich

Zacznę od może od tego że również mam nerwice.( mam 30 lat)..zdiagnozowaną ale obecnie nie leczoną.Brałam leki przez 1 -2 miesiące parę lat temu, ale odstawiłam je bo strasznie mnie otumaniały.
Pierwsze objawy zaczęły się atakami - i t nie tylko po stresie lub w trakcie ale przy pozytywnych uniesieniach ( np.orgazm) najpierw mrówki w całym ciele, później zaczynały się drgawki do tego stopnia ze wyglądało na atak padaczki - przyjezdzało do mnie pogotowie bo narzeczony nie wiedział co się dzieje...z czasem minęło - tak przynajmniej myślałam - później był poród i pokrzywka na całym ciele 2 miesiące moje ciało wyglądało jakbym była poparzona, opuchnięte nogi ręce jedyne miejsce w którym jej nie miałam to twarz - chodziłam biała od talku...dalej życie mi sie troche posypało zostałam sama z dzieckiem - zaczeły się biegunki, leciałam z wagi , bóle brzucha...stwierdzili nadwazliwosc jelitową. ..niedawno sprawa alimentacyjna, i ciągłe wiązanie końca z końcem - i znowu biegunki, doszły do tego jeszcze arytmie serce, duszności, lęki, i uczucie maxymalnego poddenerwowania i lęku po otwarciu rano oczu..plus czerwone plamy na ciele które pojawiają się na drugi dzień po np.jakimś stresie i same znikają.ot ak poprostu ( uczucie lekkiego parzenia przy nich występuje) chce zrobić prawo jazdy, ale gdy wsiadam do samochodu serce mam w gardle, zero przyjemnosci i sam strach....nie wiem co robić, bo nie chciałaby znowu brac leków otumaniających....a chce normalnie żyć...nie wspomne już o tym ze chodze w ubraniach białych albo czarnych -tylko na nich nie widac potu a oczywiscie mam natpotliwość w takim stopniu ze przy rozmowie czuje spływające krople.....pomóżcie , doradzcie coś prosze...



Miałaś sporo przeżyć ostatnio. Kiedyś też podobnie się czułam i miałam podobne objawy np. pokrzywkę, biegunki itp. Poszłam na terapię prywatnie i mi pomogło. Myślę,że Tobie też powinno pomóc i zachęcam Cię do tego bArdzo. Z jakiego jesteś miasta? Czy masz jakieś wsparcie? Np. rodziców, przyjaciół? Czy partner odszedł ze względu na Twoją chorobę? Czy próbowałaś się leczyć? I weszcie czy masz świadomość,że może być w ogóle lepiej?

-- 09 cze 2011, 19:11 --

Monika1974 napisał(a):majka101, Z jakiego powodu chodziaś tak długo na terapię?



Myślałam wtedy,że jak coś się w moim zyciu nie zmieni to zwariuję. Czułam,że idzie coś nie tak. Miałam objawy psychosomatyczne typu j.w. biegunki, problemy skórne, sińce pod oczami, bladość, taką zmęczoną twarz. Nie mogłam nic zrobić, ruszyć z miejsca, nie radziłam sobie z dzieckiem i postanowiłam spróbować. Czemu tak długo? Bo dopiero po roku chodzenia w ogóle cokolwiek zaczęło do mnie docierać. Terapeutkę przez pierwszy rok słyszałam jak przez jakąś mgłę. Nic nie rozumiałam.Teraz wiem,że to był lęk. Dopiero po roku poczułam , że jednak coś się zmienia i zaczęłam się bardziej angażować.

-- 09 cze 2011, 19:18 --

Ponadto myślę,że nerwicę miałam od czasów dzieciństwa. Dopiero terapia uwolniła mnie od lęku. W trakcie terapii miałam takie stany lękowe,że raz nawet miałam wizję chyba psychotyczną. Był też lęk przed lękiem i myśli samobójcze, że ten lęk tak mocno nasilony się powtórzy. Potem wszystko przeszło. No i teraz jakby mam znów doła i kilka napadów się powtórzyło. Tak się zastanawiam czy się znów nie zapisać. Ale może to te papierosy.

-- 09 cze 2011, 20:08 --

Terapia do tego stopnia zmieniła moje zycie,że postanowiłam sama zostać psychologiem. Niestety obecnie przerwałam studia i mnie jakby zamurowało tuż przed końcem
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 cze 2011, 17:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 09 cze 2011, 20:55
majka101 napisał(a):

Ponadto myślę,że nerwicę miałam od czasów dzieciństwa. Dopiero terapia uwolniła mnie od lęku. W trakcie terapii miałam takie stany lękowe,że raz nawet miałam wizję chyba psychotyczną. Był też lęk przed lękiem i myśli samobójcze, że ten lęk tak mocno nasilony się powtórzy. Potem wszystko przeszło. No i teraz jakby mam znów doła i kilka napadów się powtórzyło. Tak się zastanawiam czy się znów nie zapisać. Ale może to te papierosy.



majka 101 - Myślę że papierosy to tylko wymówka , fajne wytłumaczenie żeby nie była to czasem nerwica ;)
skoro masz lęki to ta " franca" musiała powrócić, bo to wraca, ja już miałam dwa powroty :(
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez marcja 09 cze 2011, 21:01
Majka, mi tez w ciagu ostatniego tygodnia zdarzylo sie pare atakow, choc dawno juz ich nie mialam ( od konca jesieni)
Wyzdrowienie wcale nie oznacza, ze nigdy nie bedzie mialo sie atakow - zdaniem niektorych, to jest wrecz niemozliwe. Kluczem jest,zeby nie odczuwac leku przed kolejnym atakiem-wtedy choroba sie nie rozwinie ponownie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez niesamowit 10 cze 2011, 00:10
Czy zamiast terapii psychologicznej można jeszcze jakoś pokonać samodzielnie nerwicę? Znacie może jakieś sprawdzone sposoby ?

P.S.: Teraz chodzi mi o jogging. Czy jest bezpieczny podczas tej choroby ? Można go spokojnie uprawiać ? I czy może być zastąpywany terapiami psychologicznymi ?
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
13 maja 2011, 18:40
Lokalizacja
Świnoujście / Międzyzdroje

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 cze 2011, 01:18
niesamowit, Sport i wysiłek jest jak najbardziej wskazany, ale to nie psychoterapia. Nie zastąpi psychoterapii.
Zaburzena często mają swój początek i źródło w relacjach z rodzicami.Na terapii przepracowywuje się emocje. To proces.
Nie słyszałam o tym,zeby można było psychoterapię zastąpić czymkolwiek.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 10 cze 2011, 06:55
niesamowit , to by było za proste ;) , ale fajnie by było jakby tak było :great: , niestety tylko psychoterapia i zmiana siebie po niej , bez tego nie przejdzie :cry:
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez majka101 10 cze 2011, 08:23
marcja napisał(a):Majka, mi tez w ciagu ostatniego tygodnia zdarzylo sie pare atakow, choc dawno juz ich nie mialam ( od konca jesieni)
Wyzdrowienie wcale nie oznacza, ze nigdy nie bedzie mialo sie atakow - zdaniem niektorych, to jest wrecz niemozliwe. Kluczem jest,zeby nie odczuwac leku przed kolejnym atakiem-wtedy choroba sie nie rozwinie ponownie.



Ja teraz lęku przed atakiem nie odczuwam ale odczuwam trochę strach przed nerwicą i zastanawiam się czy nie byłoby lepiej pójść na terapię zanim to sie nie rozwinie, bo potem będzie dłuższa i bardziej kosztowna śpiewka. Ja myślę,że można nie mieć ataków w ogóle. Nie odczuwanie strachu jest niemożliwe ale ataków lękowych można uniknąć. Miałam kilka lat spokój. Zdawałam egzaminy,pracowałam i stres był nasilony ale nie paraliżował i dawało się go wytrzymać.
Przy nerwicy czy stanach lękowych nie da się funkcjonować w pełnowartościowy sposób wykorzystując całkowicie swoje możliwości, bo albo unikasz stresujących sytuacji, ludzi, wyzwań, gdyż to wyzwala lęk albo jesteś wiecznie zmęczona, senna, depresyjna,wycofana i nie dasz rady podejmować jakigokolwiek wysiłku.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 cze 2011, 17:57

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez marcja 10 cze 2011, 23:59
majka101 napisał(a):Ja teraz lęku przed atakiem nie odczuwam ale odczuwam trochę strach przed nerwicą i zastanawiam się czy nie byłoby lepiej pójść na terapię zanim to sie nie rozwinie, bo potem będzie dłuższa i bardziej kosztowna śpiewka.


Jesli tak to odczuwasz to lepiej idz :)

majka101 napisał(a): Ja myślę,że można nie mieć ataków w ogóle. Nie odczuwanie strachu jest niemożliwe ale ataków lękowych można uniknąć.


Jest zupelnie odwrotnie. Ataki moga sie zdarzac nawet lata po wyleczeniu, a nieodczuwanie strachu jest mozliwe - wlasnie znikniecie strachu przed atakami oznacza wyzdrowienie. Jesli zlewasz atak, to nerwica sie nie rozwinie, to jasne. Niektorzy ludzie maja sklonnosc do atakow ze wzg. na pojawiajacy sie u nich stan dysocjacji ( lekkiego transu) spowodowanej np. dlugim patrzeniem w 1 punkt, lub ostrym swiatlem jarzeniowym w supermarkecie, goraczka itp. Jesli taka tendencja jest, to raczej ataki beda sie powtarzac- ja np.sadze, ze tak jest u mnie, ale nie rozpaczam z tego powodu. Okazjonalne ataki, ktore mam gdzies;) to nic w porownaniu do meki jakim jest lek przed atakami (lek przed lekiem)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez niesamowit 11 cze 2011, 22:07
Chciałbym was o coś zapytać. Czy np. lęk przed zgaszonym światłem (tj. spanie w ciemności) ma coś wspólnego z układem nerwowym ?
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
13 maja 2011, 18:40
Lokalizacja
Świnoujście / Międzyzdroje

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 cze 2011, 01:27
niesamowit, Masz na myśli np. to, że coś Ci się mogło stać z układem nerwowym i dlatego boisz się zasypiać przy zgaszonym świetle?
Jeśli to miałeś na myśli, to odpowiadam:nie.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez niesamowit 12 cze 2011, 12:20
Nie o to mi chodzi...

Czy to wina psychiki , układu nerwowego , że wielu ludzi boi się zasypiać przy zgaszonym świetle , że boi się ciemności ?
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
13 maja 2011, 18:40
Lokalizacja
Świnoujście / Międzyzdroje

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Thazek 12 cze 2011, 12:33
niesamowit, Moja siostra się boi ciemności. Ma NL więc możliwe,że to ma jakieś znaczenie.
Moja matka ma też NL i np boi się spać gdy ma drzwi zamknięte w pokoju.
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 44 gości

Przeskocz do