Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

przez Ultranumb 20 maja 2011, 21:17
Chad czy naturalne zachowanie?

Witam.

Chciałbym opisać swój problem, gdyż od dość długiego czasu mam wrażenie że jest ze mną coś nie tak. To co opisuje nie jest u mnie stałe. Są dni gorsze są i lepsze. Wydaje mi się że świat jest ponury, nie mogę się kompletnie skoncentrować na niczym. Mam milion myśli na sekunde, milion pomysłów ale nie moge się na czymś konkretnym skupić, tylko skacze z myśli na myśl. I tak odpalam sobie tekst w komputerze do czytania i po przeczytaniu 3 linijek przełączam go na jakiś film który oglądam przez chwile i zajmuje się czymś zupełnie nowym. Miewam problemy z podejmowaniem decyzji gdyż nie mogę się prawie zawsze zdecydować na jedną konkretną rzecz. Ciągle coś zmieniam, telefony, umeblowanie w pokoju itd itd, jednocześnie potrafie podejmować strasznie lekkomyślne decyzje jeśli chodzi o zakupy. Przyjemności są zawsze na pierwszym miejscu, nigdy nie skupiam się na tym że będe miał problemy gdy coś zrobie, po prostu to robie. Później gryzie mnie sumienie ale szybko je uciszam inną głupią decyzją. Ostatnie lata strasznie się wyciszyłem. Są momenty że rozsadza mnie energia i naprawiam cały świat a później przychodzi moment że leże miesiąc w domu nie wychodząc nigdzie, zawalając wszystkie egzaminy, czasami sięgam po coś mocniejszego do picia by na nowo eksplodować pełen energii. Nie mam ochoty na żadne kontakty, rozmowy, jednocześnie jestem samotny. Strasznie się wyciszyłem, potrafie się nie odzywać w towarzystwie gdy np ktoś coś do mnie mówi, bo po prostu mi się nie chce. A jeśli już coś powiem to ledwo otwierając usta, innym razem jestem w centrum uwagi, tryskam energią. Dodam że czasami mam ucisk po lewej stronie głowy, taki punktowy. W nocy śpię dobrze, nad ranem przed samym obudzeniem mam coraz dziwniejsze sny, czasami nie wiem czy coś mi się śniło czy było na prawdę. Pytam o te zdarzenia różne osoby by utwierdzić się czy coś miało miejsce czy też nie. Czasami budze się cały mokry mimo iż nie miałem żadnych złych snów. Dodam też że jakieś 3 lata temu miewałem dziwne ataki które polegały na tym iż zanikał mi obraz po prawej stronie. Cała prawa strona była biała. Badania nic nie wykazały a ataki ustały po jakimś czasie. Ostatni problem który mnie nęka to fakt iż czasami zasypiając ze słuchawkami na uszach, wczuwając się bardzo w muzykę ( jestem muzykiem, a bynajmniej staram się być ) moje serce zaczyna na prawdę wariować. Robi mi się słabo i zaczynam " czuć własne serce " nie wiem jak opisać to uczucie. Fakt faktem aby się uspokoić muszę wstać i cały się spinam, jakby otrząsam z tego uczucia. Oczywiście ma to też miejsce w zwykłych sytuacjach gdy siedze i rozmawiam, ale głównie wieczorem ze słuchawkami na uszach. Strasznie szybko się irytuje i wpadam w złość. Czasami mnie nic nie rusza i mimo iż powinienem wariować zachowuje 100% spokój a innym razem " wpadam w szał " z byle powodu. Odczuwam niechęć, czasami wręcz nienawiść do społeczeństwa. Jestem nim zniesmaczony by innym razem być kompletnie neutralny. Płakanie na filmach to kolejna rzecz jaka mi się od jakiegoś czasu zdarza, gdzie nigdy tego nie robiłem. Jakieś 3 miesiące temu miało miejsce dziwne zdarzenie. Leżałem w nocy próbując zasnąć ( miewam z tym problemy ) i raptownie zacząłem cały się trząść, zacząłem strasznie się pocić i poczułem wilczy apetyt. Wpadłem do kuchni i zacząłem jeść po prostu wszystko co tylko miałem pod ręką. Najadłem się do syta i dopiero przestałem się pocić. Plusem jest to że spałem jak niemowlak. Nie do końca czuje się sobą i wiem że powiniem pójść do psychologa tyle że nie chce żadnych tabletek. Nigdy nie lubiłem ich brać i zawsze wolałem coś przemilczeć niż się użalać. Ciężko mi o tym pisać i jakoś sensownie to wytłumaczyć. Teraz kiedy zawaliłem cały semestr przez swoje dziwne nastroje myśle że warto było by komuś o tym powiedzieć. Część z tych objawów uważałem za naturalne zachowanie u ludzi, ale czytając tutaj o tych różnych chorobach stwierdziłem że warto będzie o nich wspomnieć. Tak więc czy ktoś z tu obecnych ma takie objawy ? Jak sobie z nimi radzicie ?
Ostatnio edytowano 21 maja 2011, 00:23 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 maja 2011, 21:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

Avatar użytkownika
przez lost7 20 maja 2011, 21:33
Wiesz co, ja nie jestem specjalistka, ale uwazam ze dobrym pomyslem bylaby witzyta u psychiatry
Dont live your life as if every day was your last. Live every day as if it was your first one!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
10 maja 2011, 17:45
Lokalizacja
Irlandia, Niemcy, Polska

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez elbowone 21 maja 2011, 00:22
jakubkowa napisał(a):idz jak najprędzej na psychoterapię i polecam grupową , wiem z doświadczenia że jest najbardziej skuteczna, przychodziły osoby które były strasznie już zdesperowane i zmęczone terapiami indywidualnymi które trwały latami bez efektów a po grupowej wychodziły jak nowo narodzone :)



Najlepsza grupowa psychoterapia byłoby wspólne spotkanie chorych tu udzielających się:)chyba razem w tym samym momencie byśmy ataku nie dostali:P zawsze ktoś kogoś mógłby wesprzeć, ja rezerwuje godziny nocne:P bo niestety wtedy mnie zazwyczaj chwyta...tak jak np dziś...bierzecie jakieś leki doraźnie?chciałbym coś czego nie trzeba codziennie brać, tylko jak się ma atak.
Jak ktoś ma ochotę pogadać zapraszam na gg 7875704
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 lis 2008, 15:22
Lokalizacja
Koszalin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 21 maja 2011, 00:30
Ultranumb, Przeniosłam tu Twój post z uwagi na tematykę.Zapytałeś czy to chad czy naturalne zachowanie.
Jest tu na forum wątek o chorobie afektywnej dwubiegunowej, możesz sobie go przejrzeć, żeby zaspokoić ciekawość. Ale powiem Tobie,że od stawiania diagnoz tego typu jest psychiatra lub licencjonowany psychoterapeuta.
Najlepiej to wybrać się do specjalisty i nie snuć domysłów bo z takim podejściem możesz sobie wyrządzić więcej szkody niż pożytku.
Każde zaburzenie charakteryzuje się brzydko mówiąc "jakimś tam" spectrum zachowań. Więc na upartego każdy z nas mógłby dopatrzeć się u siebie jakiegoś zaburzenia. A specjalistami tu nie jesteśmy więc dobrze by było gdybyś odwiedził psychiatrę/psychoterapeutę.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez joasia1985 21 maja 2011, 12:19
jakubkowa, moja córcia ma 5 miesięcy
Asiula26, ja także mam takie same objawy, do tego mam coś takiego że rano czuje taki niepokó i odrazu biegne do kibelka ... czy ktoś z was ma coś takiego? wogóle najgorszy jest ten ciagły niepokój, macie coś takiego?

Ale powiem wam że wczoraj jechałam sama do lekarza w centrum krakowa stałam w masakrycznych korkach prawie po godzinie w jedna strone i nie czułam wogóle lęków :) kurde byłam z siebie taka dumna ... pózniej poszłam na pouczenie przed chrztem do kosciola i tez było ok :) ale z kolei jak czuje sie dobrze to wydaje mi się to takie dziwne ... że aż mi z tym jakos nie swojo, jakbym to nie ja była, macie tez tak?
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
06 mar 2011, 18:55

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 21 maja 2011, 12:39
mamy tak :)

a z tymi objawami to różnie bywa, raz cię złapie w kościele raz w korku, też tak mam , jak już się cieszę że dawno nie było ich, albo dziwię się dlaczego tak jak Ty że wczoraj w korku ich nie miałaś, to zazwyczaj przychodzą w niespodziewanym momencie, tak już jest - same nie przejdą , trzeba znaleźć ich przyczynę, bo jeśli jej nie poznasz one zawsze będą wracać :(
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez joasia1985 21 maja 2011, 13:36
Zastanawiam się tylko czy ten ranny niepokój i bieganie do toalety to po seroxacie czy z nerwicy ... jak myślicie?
jakubkowa, to czemu nie wychodziłaś wogóle z domu ? aż tak bylo źle?

-- 21 maja 2011, 14:02 --

No i mam niepokój ;/ kurde wziełam sobie valused
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
06 mar 2011, 18:55

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 21 maja 2011, 18:43
nie wychodziłam z domu bo byłam taka słaba że nie dawałam rady funkcjonować, zawroty głowy, zasłabnięcia, skoki ciśnienia, do tego paniczne lęki, mogłabym jeszcze dużo wymieniać, terapia mi dużo dała, ale co przeszłam to moje :)

jedno jest pewne , leków nie polecam, nie pomogą usunąć nerwicy na pewno, jedyne to omamią cię, będziesz taka obojętna, a źle dobrane mogą jeszcze pogłębić , pamiętaj że nerwica Ci nie przejdzie dopóki nie poznasz jej przyczyny i nie zlikwidujesz powodu tej " francy "...
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

przez kris001 21 maja 2011, 22:26
Witam. Mam na imię Krzysztof, w tym roku stuknie mi już 19 lat :)
Na początek chciałbym Wam przedstawić problem jaki dotknął mnie kilka miesięcy temu, a dokładnie w Lutym.
Wówczas zaczął doskwierać mi tzw "lęk przed omdleniem". Teraz to rozwinę:
Dolegliwość ta objawiała się przede wszystkim ściskiem w krtani, dusznościach, niepokoju co w efekcie doprowadzało sukcesywnie to zawrotów głowy przeradzających się w omdlenia. Co ważne, sytuacja ta zdarzała mi się przeważnie w autobusie, tramwaju, centrach handlowych. Na dworze rzadziej lub wcale. Jeśli już to o niskim nasileniu. Najlepiej czułem się w domu, ponieważ była to dla mnie swoista oaza spokoju - gdzie nic mi się nie dzieje.
Warto zastanowić się co było przyczyną tych dolegliwości: W moim przekonaniu była to świadomość zatłoczonego i dusznego miejsca, którym moja psychika generowała sytuacje zagrożenia, rzecz jasna mocno wyolbrzymioną.
Taki stan rzeczy trwał kilka miesięcy aż do kwietnia.
W tym momencie, w szkole, tak naprawdę bez powodu zemdlałem. Po tym wydarzeniu mój stan psychiczny uległ pogorszeniu a objawy nasiliły się do tego stopnia, że nie mogłem wyjść z domu, gdyż miewałem silne niepokoje i zawroty głowy. Wtedy poczułem, że jest naprawdę źle i zostawić tego tak nie można.
Zacząłem rozmawiać z rodzicami co dalej z tym robić bo zaraz matura!
Jedynym słusznym wyjściem był psychiatra, do którego niezwłocznie się udałem. I bardzo dobrze. Lekarz bez zastanowienia stwierdził, że jest to typowa nerwica wymagająca leczenia farmakologicznego.
Dostałem lek o nazwie ASENTRA w dawce 1 tabl/dobę. Z początku nie czułem się po tym dobrze, jednak po około dwóch tygodniach odczułem poprawę, dość znaczną. Dziś mijają niespełna 2 miesiące brania leków i rozmów z psychologiem.
Mogę szczerze przyznać, że w pewnym stopniu odniosłem sukces. Dolegliwość w/w w dużej mierze dały mi spokój. Nie jest idealnie, ale mogę w miarę normalnie funkcjonować i poruszać się po mieście ze świadomością, że nic mi się nie stanie.

Dzięki tym lekom przystąpiłem do matury, która jak mniemam chyba nie poszła tak źle ;)
Czasami jednak mam gorsze dni, gorsze humory i chwile napięcia. Jestem świadomy, że walka z nerwicą nie trwa krótko.

Napisałem to bo chciałbym się zorientować, czy jest ktoś o podobnych objawach oraz jak stara się sobie z tym radzić.
Mam też do Was pytanie odnoście leków psychotropowych:
Jak długo należy je brać? Pytam gdyż zażywanie tych leków ma jednak skutki uboczne - ospałość, otępienie.
Praktycznie trzeba uważać na to co się spożywa - wypicie piwa powoduje już straszną zamułkę. Chociaż każdy organizm inaczej reaguje.
Ostatnio edytowano 09 wrz 2013, 16:21 przez abcZdrowie, łącznie edytowano 2 razy
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
20 mar 2011, 10:43

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez joasia1985 21 maja 2011, 23:07
jakubkowa, chodze także na terapie, byłam już na 3 spotkaniach i bardzo mi pomogły, czuje jakbym się oczyszczała :) i teraz dopiero odkrywam problem, wczesniej tez chodziłam na terapie ale moj terapeuta wałkował moje dziecinstwo ale nie wpadł na to ;/ Ale leki też biorę ... brałam je już przez 3, 5 roku bardzo mi pomogły, no ale zobaczymy jak teraz bedzie .. A długo chodzilaś na ta terapie?
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
06 mar 2011, 18:55

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 maja 2011, 00:50
kris001, dziwię się,że psychiatrzy wypisują tylko leki i nic nie wspminają o psychoterapii.
Jest tu działna temat leków psychotropowych-do wyboru, do koloru, proszę przeczytaj na temat leków psychotropowych, jakie zbawienne mają działanie.
Oczywiście,że mogą wspomóc, sama brałam. Jedno opakowanie Zomirenu mam od dwóch lat. Całego nie zużyłam.
Napewno nie można ich brać w nieskończoność. No i ...nie wyleczą bo nie zmienią spectrum Twich zachowań. Tak jak powiedzialam-wspomogą. A po odstawieniu różnie może być.
Jestem sceptykiem co do ich zażywania.
Jak dla mnie-leki + psychoterapia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 22 maja 2011, 08:52
ja jestem podobnego zdania co MONIKA1974 - bez poznania przyczyny wystąpienia twoich dolegliowsci obajwy nie znikną ,a leki niczego nie zlikwidują, na razie Ci " uspały " nerwicę , ale ona wraca i to z podwojoną siłą :(

POLECAM PSYCHOTERAPIĘ .... :D

joasia 1985 - ja chodziłam na grupową - 3 miesiące- indywidualna jednak nie działa tak dobrze jak grupowa :smile: przynajmniej na mnie :lol:
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ZaP 22 maja 2011, 14:41
jakubkowa, jaką terapię miałaś? grupową indywidualna a jak indywidualną to jakąś konkretna?
kiedy będę mogła już zacząć się cieszyć
Avatar użytkownika
ZaP
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
25 kwi 2011, 22:10
Lokalizacja
Sdz

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 22 maja 2011, 21:29
tak jak pisałam wyżej, chodziłam na grupową .
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do