Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez bibi 08 maja 2006, 09:47
ja dodam że stawiam najpierw na leki ( ale to jest moje zdanie ) przeciwlekowe i dopiero na psychologa...bo jak nie będziesz miał siły psychicznej na rozmowę z psychologiem to poprostu tego nie zrobisz.
Dla mnie jedyne wyjście to
- psychiatra ( rozmowa i przepisanie leków)
- kupienie leków ( cierpliwości ..działają po około 2 tyg)
- zarejestrowanie się u psychologa ( czasami trzeba czekac :evil: )
Jak juz te wszystkie podpunkty spełnisz to się ich trzymaj i pracuj nad soba
innej drobi nie widze
ale wierze w ciebie!! :D
odwagi i powodzenia :D
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez cicha woda 08 maja 2006, 12:16
Dokładnie. Leki przeciwlękowe są na receptę więc musisz odwiedzić psychiatrę. Jeśli trafisz na dobrego lekarza i odpowiedni lek to już niedługo poczujesz się dużo lepiej.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Avatar użytkownika
przez roccola 08 maja 2006, 12:18
Powinnaś zacząc od leków jesli Twoje lęki są silne dopiero potem , kiedy staniesz na nogi, wyjdziesz z domu radze Ci rozpocząć terapie . Aha noi duzo dowiadywac sie na temat choroby, poznac genezę lęku..Powodzenia
...i spojrzała na pęta które ją więziły...
...i poczuła wiatr...zapach ze wschodu..
..była wolna...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez venom 08 maja 2006, 18:26
roccola to jest facet :)
"...Żadnych kajdanków czy czegoś w tym rodzaju.
Kiedy nas już spisali na komisariacie, zabraliśmy
Tych gliniarzy na obiad na Mulberry Street...
Następnego dnia znów działaliśmy w najlepsze..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
340
Dołączył(a)
08 kwi 2006, 12:26

przez weronika 08 maja 2006, 19:38
Sama zdecydujesz co zrobić, moje doświadczenie z dwoma terapiami jest negatywne gdyby nie leki dawno bym się zabiła, to nieprawda, że te leki uzależniają, tzn. antydepresyjne nie i nieprawda, że trzeba stale zwiększać dawkę ja polecam ci effectin po 3 tygodniach duża poprawa, moim zdaniem przy silnych lękach bez leków sobie nie poradzisz, sama wybierz, co robić
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Atak leku i rozmowa

Avatar użytkownika
przez NcL 09 maja 2006, 11:02
Czy jak podczas rozmowy zlapia was leki i to oogolne rozdraznienie albo nie pewnosc i jestescie w trakcie rozmowy to jak wam idzie gadka ? bo ja normlanie jak idiota zaczynam gadac trace koncentracje i gadam alby gadac bezsensu ... :( tego sie nie da umnie powstrzymac bo robie to nieswiadomie czasem mam lek niechcial bym nic mowic a jestem w trakcie i gadam
Avatar użytkownika
NcL
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 20:39

przez reirei 09 maja 2006, 11:45
Rafik napisał(a):NIE POLECAM w żadnym razie Relanium i Elenium w takich przypadkach- one działają wprawdzie doskonale uspokajająco, ale też mocno osłabiają koncentrację.
Dokuuuadnie i do tego czasem spowalniają :lol: :lol: , ja kiedyś poszedłem na klonozepanie na zaliczenie z historii, to po drugim zdaniu babka zawołała pielęgniarke i zaczęły mi źrenice badać :lol: :lol:

Ja mam czasami tak, że w środku rozmowy czuje jakbym rozmawiał o czymś bardzo dla mnie ważnym (a tak na prawde o pierdołach), serce mi zaczyna walić i czuje się tak jakbym tą rozmowę sobie wyśnił i znał jej przebieg na pamięć. Strasznie się wtedy denerwuje, ale nauczyłem się już mówić o tym współrozmówcom i śmiać się z tego dziwnego zjawiska :)
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Avatar użytkownika
przez bubo 09 maja 2006, 11:50
W trakcie ataku to w ogóle nie mam siły i ochoty na gadanie, myślę tylko, że zaraz sie chyba wykończę i że trzeba to jakoś opanować. Nawiasem mówiąc, byłam o krok od ataku godzinę temu :cry: I czasem myślę, że trudno byłoby mi kogoś zaczepić, powiedzieć, że się źle czuję i żeby zadzwonili po taksówkę albo coś...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 16:05

Avatar użytkownika
przez NcL 09 maja 2006, 12:07
ja cieki bogu niemam takich atakow zeby np myslec o pogotowiu albo o pomocy innych zawsze sam jakos sobie daje rade..s erce bije szybko no ale zaraz przestaje kur.. ciekawe ile zyje sie z nerwica
Avatar użytkownika
NcL
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 20:39

przez reirei 09 maja 2006, 12:09
NcL napisał(a): kur.. ciekawe ile zyje sie z nerwica
Tyle na ile jej pozwolisz :!: Więcej optymizmu pacjent :D
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

przez mamukaroli 09 maja 2006, 12:11
Tak mi sie wydaje,że można zyć z nerwicą strasznie długo (moja babcia ma 80) ale lepiej się jej pozbyć:)
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

przez reirei 09 maja 2006, 12:14
i zmienić na lepszy model :lol: :lol: No co Wy??? Co się wam w niej nie podoba, przecież jest taka słodka :twisted: :twisted:
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Avatar użytkownika
przez bubo 09 maja 2006, 13:25
NcL napisał(a):ja cieki bogu niemam takich atakow zeby np myslec o pogotowiu albo o pomocy innych zawsze sam jakos sobie daje rade..s erce bije szybko no ale zaraz przestaje kur.. ciekawe ile zyje sie z nerwica

Mnie coś takiego dopadło parę miesięcy temu w centrum miasta i od tej pory nie mogę się zebrać, by pojechać tam sama. Nie mogę i koniec. ledwo wtedy wróciłam do domu, byłam już na granicy, w której dostaje się drgawek, mdłości i się ryczy. Pocieszam się, że ten stan to tylko na razie. Marne pocieszenie, ale zawsze coś.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 16:05

Dziwny lęk...

przez Smutna... 09 maja 2006, 13:36
Cześć. witam po raz kolejny na forum. Mam dziwny lęk...jakby fobię zauważyłam że strasznie się boję a moje napięcie się nasila, gsdy jestem w grupie głośno rozmawiających i śmiejących się ludzi...nie wiem wtedy co się ze mną dzieje. Zamykam się w sobie, zaczynają mi szczerbiotać zęby bardzo się boję...nie potrafię wtedy wydusić z siebie słowa..nigdy nie brałam żadnych leków...muszę przyznać że bardzo trudno mi uporać się z tym lękiem...co mogło go spowodować...czy to fobia na punkcie bycia w centrum uwagi...sama już się w tym wszystkim gubię nie rozumiem tego wszystkiego..wszystko co robię budzi we mnie wątpliwości..nigdy nie jestem pewna czy coś dobrze robię...zawsze potem analizuję to wszystko zadręczam się i mam wyrzuty czy powinnam...to wszystko jest naprawdę dziwne i ta moja fobia któej nie potrafię pokonać...sama nie wiem czy po prostu czyjeś słowa aż tak głęboko mnie dotykają...że dostaję ataku...czy po prostu boję się ludzi i stąd to wszystko wynika.... :D

[ Dodano: Wto Maj 09, 2006 1:38 pm ]
Dopiero teraz gdy kilka razy tak się oczułam odkryłam swoją najsilniejszą fobię...nie wiem skąd się ona bierze może z mojej nadwrażliwej i biorącej sobie wszystko do serca natury sama nie wiem.. :(
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
21 kwi 2006, 13:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 19 gości

Przeskocz do