Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Natalia123 04 maja 2011, 18:07
KeithRichards89 napisał(a):Psychoterapeuta kazał mi się temu poddać, zaakceptować te objawy, ale wtedy to wszystko się nasila, więc staram się robić cokolwiek innego w danym momencie (dopiero niedawno się nauczyłem bo wcześniej wchodziłem pod kołdrę i leżałem bez ruchu). A ostateczności biorę xanax, neurol czy jakiś inny alprazolam jaki mam. W dawce najczęściej 1.5 mg. Wtedy mija. Ale zostaje cholerne wewnętrzne i zewnętrzne drżenie, jakiś niepokój itp itd... I tak żyję..



I znów ta sama metoda, o której pisałeś w wątku o DD. Kiedyś, już dawniej, miewałam ataki somatyczne mniej więcej raz na kwartał. Były miażdżące. Później, w gorszym okresie dopadały mnie non stop. Teraz jest o wiele lepiej, prawie nie występują, chyba, że po jakimś naprawdę emocjonującym przeżyciu, w zmęczeniu, itd. Pierwszą sprawą jest dbanie o siebie, wysypianie się, zdrowe odżywianie, unikanie używek, słodyczy (są lękotwórcze).
Co mi pomogło w uniknięciu, w pokonywaniu ataków? Na pewno odpowiednia strategia radzenia sobie z ich początkami, z tym co je powoduje. Najczęstszym odczuciem powodującym ataki somatyczne był niepokój. Nauczyłam się logicznego wywodu, że nie zawsze niepokój musi powodować atak. Nie czekałam na atak. I wówczas pojawiał się o wiele rzadziej. Potem nauczyłam się neutralizować atak w zarodku. Zajmowałam się czymś, odwracałam uwagę, jednocześnie nie produkując myśli katastroficznych. Co jednak zrobić gdy atak na dobre się pojawi? Na pewno musisz mieć świadomość, że ataki somatyczne nie zagrażają w żaden sposób Twojemu życiu, choćby wydawało Ci się, że się dusisz, umierasz, itp. To tylko nerwy. Jesteś zdenerwowany, oddychasz szybciej, hiperwentylujesz się, ciężko się oddycha, mięśnie się napinają, itd. Spróbuj, choć to trudne, oddychać wolniej, spowolnij wszystko, oddech, myślenie, nie kreuj czarnego scenariusza, nic Ci się nie stanie choć odczucie jest niezwykle przykre. Ja brałam często Validol, ziołowy preparat uspokajający i rozluźniający serce. Pomaga też zajęcie się czymś monotonnym ale wymagającym myślenia - polecam sudoku. Zauważ, że gdy zajmujesz się czymś zapominając o ataku zaczynasz lepiej oddychać, rozluźniasz się. Pomaga także ćwiczenie fizyczne, ćwiczenie kondycji. Wtedy zwiększasz pojemność płuc a serce jest bardziej wydolne. Nie bój się ataku. To ty nim rządzisz a nie on Tobą.
Kiedyś, bardzo pomysłowa psycholożka poleciła mi narysować kilka osi, każdą do konkretnej myśli. Miałam jednym kolorem zaznaczyć procentowo moje przekonanie co do konkretnej myśli w czasie ataku a innym kolorem procent spełnienia się tej myśli. Np. myślałam, że umrę będąc przekonana na 50% ale się to nie spełniło - czyli stawiam 0%. I wiesz, w wielu przypadkach to co myślałam w ogóle się nie spełniło lub spełnienie tej myśli wyraziłam w o wiele niższym procencie niż wcześniej przypuszczałam. Polecam również wstąpienie do kościoła i modlitwę - także uspokajają :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 maja 2011, 21:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez KeithRichards89 04 maja 2011, 18:34
Natala =) Najgorsze jest (często nadużywam tego słowa) to, że mam też astmę stwierdzoną na spirometrze, oraz przerost jam serca i małego stopnia niedomykalność zastawki trójdzielnej, mitralnej i pnia płucnego stwierdzone na UKG serca, plus nadciśnienie. I w mojej głowie podczas każdego ataku jestem (w czasach teraźniejszych) na granicy wmawiania sobie, że to atak nerwicy. Jednak do końca nie mogę wykluczyć, że nie jest to astma, czy coś z sercem, dlatego biorę salbutamol jak mi duszno, i nie umiem oddychać, mierzę ciśnienie i tętno.. (to pierwsze mam zazwyczaj w normie po leku na nadciśnienie, a tętno u mnie jest szalone. Często w dzień ok 45 i myślał kardiolog o rozruszniku) i to sprawia pewną trudność. I tak widzę poprawę, bo w styczniu tego roku (pierwszy atak po 3 nieprzespanych nocach 31 grudnia o 4 rano) doprowadził do tego, że przez ponad półtorej miesiąca nie wychodziłem z łóżka, już prawie niczego nie jadłem, wewnętrzne drżenie nie dawało mi spokoju, i ciągle myśli, co mi jest, co mi jest). Sama świadomość naprawdę dużo daje, tak jak w wątku DD już pisałem.

Wysypianie się też stanowi problem. Doszedłem też do tego, że wraz z zaleceniami dobrze jest wstawać o jednakowej porze, a sen sam się ureguluje. od mniej więcej 15 roku życia spałem popołudniu i rano a wieczorem i w nocy żyłem... Teraz się przestawiłem, śpię od 0:00 do 7, jednak albo organizm nie może się odzwyczaić już 5 miesiąc, albo nie wiem co, często nie mogę zasnąć i śpię do 10. Gdy brałem przez 2 miesiące Xanax dwa razy dziennie, bo było ze mną tragicznie, spałem jak suseł. W momencie gdy od ponad miesiąca nie biorę go przewlekle nie umiem zasnąć tak od razu tylko się męczę. Miałem hydroxyzinum... Ale musiałem cholerstwo odstawić, bo mam 11 maja testy alergologiczne, i teraz jest okropnie, męczę się z tym snem. Dali mi Stilnox, ale nie działa w ogóle. Ani 0.5, ani 1, ani 1.5 tabletki. Z resztą to to samo co Nasen, a po nim skończyłem w szpitalu bo miałem halucynacje, i moja paprotka kazała mi łykać te tabletki, po całym opakowaniu przyjechali jeźdźcy z kosmosu a i tak nie zasnąłem -_- Więc wysypianie się to problem.

Zioła... Jakieś waleriny, Validol - nic. "Tabletki uspokajające" (ziołowe) - nic. Herbatka z melisy, kozłka lekarskiego, - nic. Teraz biorę Nervosol i również nie widzę ani progresu ani regresu, chyba że łyknę więcej, to etanol mrowi mnie w karku i się rozluźniam troszeczkę.

Bardzo dziękuję za odpowiedzi, zawsze bezpieczniej mi i łatwiej czytając jak inni sobie radzą. Dużo mi dały w ogóle książki o nerwicy... Polecam. Lecz trzeba uważać z literaturą medyczną, bo okazuje się że większość objawów pasuje do większości chorób =)

p.s.
Muzyka mi pomaga. Określona. Wybrana. Kojarząca się.
Życie zaskoczyło mnie tak bardzo, gdy okazało się, że to, co przezwyciężyłem, po prostu schowałem najgłębiej jak tylko mogłem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
26 mar 2011, 21:46
Lokalizacja
Katowice

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Natalia123 04 maja 2011, 20:18
To może w takim razie nerwica jest pochodną jakiejś choroby serca albo nerwicą nazywasz coś co tak naprawdę nią nie jest?
Może stan serca powoduje lęk i pogorszenie nastroju ale wiąże się to nie z lękiem a ze strachem? Może nadajesz się raczej do kliniki kardio niż do szpitala dla nerwicowców?
Co do zasypiania - mi pomaga mleko, różaniec, nudna książka. Muzyka mnie rozprasza. Zresztą, mam inny problem - jestem czasem zbyt senna. Ale to już inna bajka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
01 maja 2011, 21:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez KeithRichards89 04 maja 2011, 20:24
O tym nie pomyślałem =) Ale wolę nie myśleć ;P

Nerwica została stwierdzona przez lekarza psychiatrę na podstawie wywiadu i prawdopodobnie wszystkie objawy są powodowane konfliktem z mamą, nawet moja psychiatra mówi, że moja mama ma urojenia -_- No i przez 14 lat tak mi ciągle wmawiała różne rzeczy, typu że ja biorę narkotyki, że moja babcia się spotyka ze mną poza jej plecami i mnie buntuje przeciwko niej. Zaczęło się to jak umarł jej ojciec, a mój dziadek, którego śmierć przeżywam do dzisiaj, i bardzo mi go brak, a jeśli chodzi o fobie, to zostałem niejednokrotnie pobity, byłem zastraszany w gimnazjum, tak więc wszystko ma jakiś sens... Ale oprócz tego astma i to z tym sercem... no nie wiem. trudne to jest. Może masz rację... teraz mi dałaś do myślenia... ech -_-
Życie zaskoczyło mnie tak bardzo, gdy okazało się, że to, co przezwyciężyłem, po prostu schowałem najgłębiej jak tylko mogłem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
26 mar 2011, 21:46
Lokalizacja
Katowice

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Asia2002 06 maja 2011, 07:29
Mam potężne lęki.. Ciągle wydaję mi się że facet za moimi plecami kombinuje.. zdradza mnie.. że pisze z kimś w internecie.. spotyka się... to jest nie do wytrzymania.. boję się.. nie przespałam ani godziny już drugą dobę.. chodzę cała roztrzęsiona... co mam zrobić.. nie mówcie tylko że najważniejsza jest rozmowa.. bo ja ciągle uważam że on kłamie.. kompletnie straciłam kontrolę nad sobą.. ratunku.. jeszcze chwila i zwariuję...
Asia2002
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

przez kiniu2008 06 maja 2011, 18:30
Witam wszystkich mam na imie krzysztof mam 23lata od niedawna lapie jakies dziwne schizy kłucie serca bole głowy robiłem sobie ekg wszystko jest wporzo a w dodatku podniosło mi sie cisnienie ma 160/90 boje sie zasypiac bo mysle ze sie nie obudze pomocy czy to nerwica?
Ostatnio edytowano 07 maja 2011, 12:31 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść/problematykę
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
05 maja 2011, 17:07

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 06 maja 2011, 18:36
Witaj Krzysiek. Najprawdopodobniej tak - to nerwica. Ja też kiedyś borykałem się z lękiem przed zasypianiem (z tego samego powodu co Ty), ale udało mi się z tym uporać.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

Avatar użytkownika
przez MARTIN1986 06 maja 2011, 18:47
Z sercem i głowa mialem to samo. Ale odziwo ja nigdy nie mialem problemów z zasypianiem :great: Jak mnie kuło w głowie oczywiscie juz myslalem ze mam guza mózgu! Ale dzisjaj moge wam powiedzic tak bylem debilem ze tak myslalem :yeah:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
05 maja 2011, 16:27
Lokalizacja
Częstochowa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

przez NewYork 07 maja 2011, 12:26
To może być związane z chorobą psychiczną ,idź do psychiatry.
NewYork
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 07 maja 2011, 12:33
kiniu2008, Byłeś u psychiatry/psychologa?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

no to jestem

przez gobius_1980 08 maja 2011, 16:47
Znacie kogoś kto z tego wyszedł? Ja tracę nadzieję powoli, wszędzie gdzie trafiam, pomimo tego, że mówię o swoim uzależnieniu od tabletek chcą iść na łatwiznę i mi jakieś gówna przepisują, a ja twardo recepty wywalam i walczę walczę walczę. Wierzę w to, że to jest choroba głowy i tylko odpowiednie nastawienie pomoże to zwalczyć, ale do tej pory nie udało mi się jeszcze odpowiednio nastawić hahahahahahahaha
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
07 maja 2011, 23:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Riffo 08 maja 2011, 19:56
Witam wszystkich bardzo serdecznie.

kiniu2008 - moja nerwica zaczęła się od ucisków w głowie następnie doszło wymyślanie sobie chorób , aż w końcu bóle serce i napady zimna.

Obecnie najgorsze są napady zimna w szczególności rano. Po przebudzeniu gdy leżę w łóżku czuje jakby serce pracowało wolniej i wolniej aż w końcu robi się taka straszna pustka , jakbym płuc nie miał (nie potrafię tego inaczej opisać). Kiedyś wpadał w panikę i było jeszcze gorzej , obecnie jest w miarę ok ponieważ nauczyłem się panować nad tą sytuacją.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
07 maja 2011, 09:41
Lokalizacja
Mysłowice

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy).

przez Cioran 08 maja 2011, 23:22
Moje problemy z nerwica zaczely sie dawno. Trudo okreslic kiedy to bylo dokladnie w czasie ...moze okolo 4 lat temu. Objawy pewnie dosc tradycyjne i calkiem powszechne:

-kolatanie serca, bole w klatce piersiowej
-bol brzucha
-lekkie zawroty glowy, uczucie jakbym mial zaraz pasc na ziemie tracac kontakt z rzeczywistoscia
-glosy w mojej glowie mowiaace ze to juz koniec, ze teraz umre na pewno
-uczucie leku, strach, glosy mowiace ze zwariuje
-itd

Ostatnio nawet za kazdym razem jak jem... dostaje moze nie ataku paniki..ale pewne mysli powoduja u mnie strach przed jedzeniem. Probujac znalezc odpowiedzi poszedlem do lekarza ktory na dzien dobry podal mi leki. Recepte wybralem, za leki zaplacilem po czym nie zazywajac ani jeden rzucilem w kat.
Calkiem przypadkiem otoz...otorzylem internet i zlalazlem czlowieka o imieniu Geert, ktory sam doswiadczyl tego wszystkiego co pewnie prawie kazdy z nas i...calkowicie sam sie wyleczyl. Oczywiscie...najpierw chodzil do lekarza jednego...pozniej drugiego...itd Oczywiste jest rowniez to...ze zaden z nich nie pomogl mu na tyle...zeby czul sie calkowicie wyleczony. Obecnie jestem na samym poczatku kursu ... ktory jak widze..powoli zaczyna pomagac. Kursu ktory w prosty sposob wyjasnia i tlumaczy z czego to sie wszystko bierze i jak z tym wlaczyc...walczyc tak..zeby sie calkowicie wyleczyc. Kurs prowadzony przez osobe...ktora sama kiedys cierpiala jak my...sama z tego wyszla...i opracowala metode...ktora pomaga innym. Whatever happens - its okay :D
Ostatnio edytowano 08 maja 2011, 23:46 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono wątki z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
08 maja 2011, 22:29
Lokalizacja
Liverpool

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 08 maja 2011, 23:50
Cioran, Rozumiem,że sam zamierzasz się leczyć, bez wsparcia specjalistów.Mam na myśli psychoterapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do