Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jelsa 04 kwi 2011, 09:18
ewela20007 napisał(a):bananiq, Witaj...
Doskonale Cię rozumie co masz na myśli. Powiem Ci że nie wiem do końca , ale wydaje mi się ( mówię to z własnego doświadczenie) że ilekroć pomyślę o jakiś dolegliwościach to zaraz odczuwam to na własnej skórze. Myślę że umysł płata nam takie figle bo w rzeczywistości badania mówią że jest wszystko ok. Musisz zacząć myśleć pozytywnie ,że jest ok a wtedy wszystko przemija. Powodzenia bądź silny. :yeah:


ha, mimo tego, że sporo schudłam właśnie z nerwów to..wyniki mam super, zresztą zrobiłam prawie wszystkie inne badania i jest ok. a wydaje się....
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
12 sty 2011, 11:09

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez miś wesołek 04 kwi 2011, 16:08
Thazek, jakubkowa, dzięki za odpowiedź. O tym przymusie chodzenia i zmieniania pozycji nie donoszą żadne znane mi źródła - dlatego pytam. Wydało mi się to nietypowe i wiązałem to z powrotem do neuroleptyków, które mogą powodować akatyzje, stany w których właśnie taki przymus chodzenia i wiercenie się jest głównym objawem. Głębokie wdechy oczywiście też robię - nie wiem po co, chyba po to żeby się upewnić, że mogę jeszcze oddychać. Absolutnie wk** są te ataki. Już myślałem, że się ich pozbyłem. Brałem i biorę nadal Cital, pomógł głównie na czarne myśli, ale dostałem od niego lekkiej euforii, a później nastąpiły stany paranoidalne i właśnie one odpowiadają u mnie za najpierw spowodowanie, a później (teraz) nawrót ataków paniki, których niestety jeszcze długo po paranoi trudno mi się pozbyć. Kompletnie mnie destabilizują te ataki. Dobrze, że mam alprazolam, bo bez niego chyba nie dałbym rady. :(
miś wesołek
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Jana 04 kwi 2011, 17:34
Witam wszystkich!
Pewnie jestem mało oryginalna, ale mam ogromny problem z opanowaniem napadów lękowych, przychodzą nagle i wtedy czuję, ze umieram... czasami są to zaburzenia pracy serca i tak mnie trzęsie, ze nie wiem dokąd się udać, a wiadomo,że sama przed sobą nie ucieknę... Innym razem tak mi słabo, ze obawiam się ze upadnę i zabierze mnie pogotowie (jestem tragicznym hipochondrykiem) albo kręci mi się w głowie i nie mogę złapać równowagi, to znów wydaje mi się, ze tracę czucie w ręce itd., itp. Czy ktoś ma podobnie? jak sobie radzicie?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
04 kwi 2011, 16:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 04 kwi 2011, 22:54
Jana, Witaj. A czy byłaś ze swoimi problemami zdrowotnymi u lekarza? (rodzinny, psychiatra, psycholog).

Każdy ratuje się jak może.
Niektórzy leki, inni psychoterapia, jeszcze inni psychoterapia i leki.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez macieksc 06 kwi 2011, 18:38
Czesc ja mam dokladnie to samo wydaje mi sie ze umieram 5 razy na godzine ;) Mam pytanie czy obgryzacie albo skubiecie paznokcie?Ja moje poprostu demoluje jakaś masakra.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 kwi 2010, 12:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez LukLuk 06 kwi 2011, 19:28
macieksc,
szczerze powiedziawszy to paznokcie obgryzam od kiedy pamietam. Stres, luz - zawsze obryzam. i nic mi na to nie pomaga, o. ;)
malo tego skubię wargi co jest dosyć bolesne i brzydko to wygląda.
Nie radze Sobie z tym i juz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
430
Dołączył(a)
12 lip 2010, 17:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez miś wesołek 07 kwi 2011, 00:55
Jest jakiś antydepresant, który pomógł Wam poradzić sobie z atakami paniki? Bo mi się moje a.p. właśnie uaktywniły i mam codziennie atak albo prawie atak, jem od paru dni już alprazolam 0,25 albo 0,5, bo już nie mogę uj*bać, ale wiem, że alprazolamu to tak sobie nie można wciąż. :(
miś wesołek
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 07 kwi 2011, 01:01
miś wesołek, Może idź do psychiatry, opowiedz o tym,że nadal masz lęki.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez miś wesołek 07 kwi 2011, 01:11
No cały czas łażę, dzisiaj też byłem u psychologa klinicznego swego. U psychiatry też, parę dni temu jak mi się paranoja reaktywowała, a co za tym idzie - ataki paniki (bo to się u mnie łączy). Ketrel dostałem, ale małą dawkę albo sam już nie wiem co. Na nowy antydepresant mam średnią ochotę wskakiwać, bo wiemy jakie są początki, ale jeśli znacie taki, który ten akurat konkretny problem ataków paniki rozwiązuje, to proszę piszcie. Cital pomógł na szeroko rozumianą depresję, ale znowu mam te objawy psychofizyczne, które wkur.. mnie chyba najbardziej ze wszystkiego.
miś wesołek
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez komandoska 08 kwi 2011, 08:05
Hej, jestem tu nowa, a więc witam wszystkich serdecznie! :)
U mnie ataki zaczęły się kilka lat temu, ale nie były tak nasilone jak teraz i mogłam normalnie funkcjonować. Od jakiegoś czasu zaczęłam latać po lekarzach, bo stwierdziłam, że na pewno coś mi jest... zresztą chyba wszyscy coś o tym wiemy. Zaczęłam dużo czytać i doszłam do wniosku, że jednak cierpię na nerwicę lękową. Najgorsze jest, że nie potrafię wytrzymać w Kościele, na zajęciach, w kolejce w sklepie, bo wydaje mi się, że zaraz wyskoczy mi serce, zemdleje czy jeszcze coś innego. Nie leczyłam się w ogóle. Tzn. ostatnio zaczęłam pić jakieś herbatki ziołowe na uspokojenie ale one nie pomagają. Postanowiłam udać się do psychologa i walczyć z tym, jednak boję się, że to wszystko na nic, że nic, ani nikt nie jest w stanie mi pomóc. Zobaczymy... trochę się stresuję przed tym pójściem do psychologa.
Wariatka ze mnie! :shock:
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 kwi 2011, 07:58

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek_NL 08 kwi 2011, 14:30
komandoska, Mam tak samo... heh Jakbym czytał o sobie :) Latanie po lekarzach bo stwierdziłem że na pewno coś mi jest... W kolejce w sklepie też nie daje rady.... bo zaraz zemdleje czy jeszcze coś innego :) Chodzę do lekarza i biore leki ale też jednak się boję że to wszystko na nic, że nic, ani nikt nie jest w stanie mi pomóc... :)

Normalnie cały ja ;)

Będzie dobrze w końcu kiedyś :great:
Misiek_NL
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez małgorzata77 08 kwi 2011, 15:05
u mnie ataki lęki , panicznego lęku występują np: w sytacjji gdy muszę iść na wążną rozmowę. ostatnio po takiej rozmowie wracając do domu odczuwałam potworne zmęczenie, jakbym skopała całą działke ,potem połozyłam sie i zasnęłam. to jest okropne, biore leki ale nie działają, tak ogólnie zamulają a na sytuacje stresowe nie działają w ogóle.
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 mar 2011, 15:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez walcząca 08 kwi 2011, 22:40
Ja mam dokładnie tak samo - ataki paniki w hipermarkecie, na uczelni i w innych miejscach, w których musze być przez określony czas itd. Ataki te rozszerzyły się także na codzienne sytuacje - spotkanie z kimś, kino - bo obawiam się, że zemdleję i zwariuję (nie tego, że coś mi się stanie, tylko tego, co inni o moim zachowaniu pomyślą. Niby żyję normalnie, aktywnie, ale to coś cały czas jest w środku. Na to forum trafiłam parę dni temu i paradoksalnie dodało mi ono otuchy - przeczytałam tyle wypowiedzi osób, które mają taki sam problem i uświadomiam sobie po raz kolejny, że to TYLKO (albo aż) choroba. To tylko nasze obawy, lęki, wyobrażenia, które pojawiły się po jakimś wydarzeniu w konkretnym miejscu (typu omdlenie w kościele) lub w stresowej sytuacji. Obawiamy się tego wszyscy - że zemdlejemy, zwariujemy, dostaniemy ataku serca, a nikomu z nas się to praktycznie nie przytrafiło w czasie napadu paniki. Tyle jest nas tutaj cierpiących i nie mogących wewnętrznie w spokoju cieszyć się życiem, ale realnie nic nam nie grozi. Cieszę się, że tu trafiłam i wierzę, że wyzdrowiejemy.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
08 kwi 2011, 20:35
Lokalizacja
Katowice

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 09 kwi 2011, 00:08
miś wesołek napisał(a):No cały czas łażę, dzisiaj też byłem u psychologa klinicznego swego. U psychiatry też, parę dni temu jak mi się paranoja reaktywowała, a co za tym idzie - ataki paniki (bo to się u mnie łączy). Ketrel dostałem, ale małą dawkę albo sam już nie wiem co. Na nowy antydepresant mam średnią ochotę wskakiwać, bo wiemy jakie są początki, ale jeśli znacie taki, który ten akurat konkretny problem ataków paniki rozwiązuje, to proszę piszcie. Cital pomógł na szeroko rozumianą depresję, ale znowu mam te objawy psychofizyczne, które wkur.. mnie chyba najbardziej ze wszystkiego.


No.....leki lekami, wiadomo,że mogą ulżyć.
A co z terapią? Jak do niej podchodzisz?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 29 gości

Przeskocz do