Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Thazek 15 sty 2011, 21:30
Mirroonek, Musisz dać radę a psycholog bardzo pomaga... tylko musisz słuchać to co do Ciebie mówi!
chory, dzięki za potwierdzenie ;)
Thazek
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez emb220 15 sty 2011, 23:45
hej

dawno do was nie zagladalam....bardzo dawno.....

jestem od ponad pol roku bez leków....Daje rade. Momentami jest ciezko ale juz nie tak jak kiedys. Przez 3 mies żarłam Xanax SR i musze powiedziec ze chyba mi pomogl, odstawilam pomału i wrocilam do zywych. Najbardziej jednak cierpie z powodu niespokojnych nocy, zle sypiam, czasami w ogole cierpie na bezsennosc, ale zawsze w zasiegu reki mam Xanax i NASEN na noc ewentualnie. To mi daje takie poczuce bezpieczenstwa ze w razie co wezme, zasne i z głowy. Ale staram sie nie brac. Staram sie zyc normalnie. ZAciskam zeby, wychodze z domu, chodze do pracy, jestem wsrod ludzi....
Bylam u psychiatry ale to wczesniej, poszlam na NFZ, z wizyty jestem niezadowolona, dostałam leki, ktorych nie toleruje, chyba oczekiwałam czegos zupelnie innego...Olałam. Wiecej nie poszłam. Skupilam sie na tym ze potrzebna mi psychoterapia, mozliwosc mowienia o swoim problemie a nie zagłuszanie tego lekami. Bo problem faktycznie mija. Ale na chwile. Potem wraca, ze zdwojoną sila. Musze znalezc dobrego psychologa ktory pomoze mi przez to przejsc. Musze walczyc z moją nerwicą i z napadami gniewu, agresji.....

Pepe- moj tato zmarl 4 lata temu. Osd tamtej pory cierpie na nerwice, dlatego cie rozumiem....Bardzo to przezylam, tak bardzo, ze teraz mam problemy ze zdrowiem. MOjej mamie nie chcialo sie zyc po tym zdarzeniu, zylam jak na bombie czy ktoregos dnia nie znajde jej na dywanie naszprycowanej lekami nasennymi bo chciala ze sobą skonczyc....Ciągle pamietam ten dzien kiedy dostałam telefon 12 grudnia 2006 roku "....Pani tata nie zyje...."
i nagle moj swiat sie zawalił, stracilam przytomnosc...Od tamtej pory nie radze sobie z zyciem....Nawet nie umiem byc dobra matką dla wlasnego dziecka, moja 3 letnia corka sie mnie boi.......Bo ja jestem wrakiem czlowieka....

Pozdrawiam was wszystkich nerwuski!! walczcie ile tylko sił macie!!! :papa:
emb220
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez chory 16 sty 2011, 00:34
emb220 Avatarek :o świetny filmek!
powiedz TAK transplantologii, ja powiedziałem.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
583
Dołączył(a)
17 mar 2010, 01:51
Lokalizacja
Lublin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez emb220 16 sty 2011, 14:27
chory - a no swietny, równiez mi sie podobał chociaz ja nie gustuje za bardzo w fantastyce, ale to był wyjątek :D
emb220
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ula1990 16 sty 2011, 19:25
Witam wszystkich.
Ja mam depresje, ale mój chłopak ma nerwice lękową. Ciężko jest mu pomóc,terapeuta go olewa, leki ma chyba słabo dobrane. Nieraz jest bardzo ciężko, staram się mu pomóc ale nie zawsze jestem w stanie. W różnych sytuacjach nerwica utrudnia życie, dziś właśnie zadzwonił do mnie z pracy, że czuje się bardzo źle i nie wie czy dotrwa do końca dnia w robocie. Chce mu jakoś pomóc ale widocznie nie umiem tego zrobić jak należy, chociaz bardzo staram się go wspierać :(
pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
16 sty 2011, 19:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez asko80 16 sty 2011, 23:32
Kochani, ataki o jakich piszecie to miara ubytków w sensie emocjonalnym z przeszłości. Jeśli nie wywiążecie się konfliktów przeszłości to będą one istnieć. Trzeba poznać przyczynę tego dlaczego macie te dziwne doznania, poznać w sensie emocjonalnym, potem radzić sobie z nimi. Tu fachowa pomoc psychologów lub osób znających terapię behawionalną. Pomoże, na prawdę. Jeśli boicie się lekarzy mogę pomóc troszkę.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
16 sty 2011, 23:03

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Thazek 17 sty 2011, 09:00
asko80 napisał(a):Kochani, ataki o jakich piszecie to miara ubytków w sensie emocjonalnym z przeszłości. Jeśli nie wywiążecie się konfliktów przeszłości to będą one istnieć. Trzeba poznać przyczynę tego dlaczego macie te dziwne doznania, poznać w sensie emocjonalnym, potem radzić sobie z nimi. Tu fachowa pomoc psychologów lub osób znających terapię behawionalną. Pomoże, na prawdę. Jeśli boicie się lekarzy mogę pomóc troszkę.

Przecież każdy kto chodzi na terapię wie o tym... ;)
trzeba znać przyczynę swoich lęków! JA mniej więcej znam i dlatego moje objawy są już mniejsze 8)
Thazek
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez celinka18 17 sty 2011, 14:58
ja nawet rozgryzłam mój atak jak on działa, co pobudza w moim organizmie ze zachowuje sie tak a nie inaczej i to mi pomoglo ;) zniejszyly sie objawy, a zreszta zawsze gdy czuje, że "coś mnie bierze" to sięgam po taką tabletka do ssania uspokajającą, bardzo delikatną i jest ok:) a gdy mam atak to idę się położyć i czekam aż przejdzie :)
Widzę to w następujący sposób: "Jeśli chcesz zobaczyć tęczę, musisz pogodzić się z deszczem".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
15 gru 2010, 17:31
Lokalizacja
Frechen

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 24 sty 2011, 19:06
celinka - a jak wyglądają twoje ataki ?
i jakie tabletki uzywasz ? ... :smile:
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez celinka18 24 sty 2011, 19:12
zaczynam mieć WRAŻENIE że jest mi słabo, że zemdeleje, ogarnia mnie niepokój, pobudzenie, napięcie... potem gdy to wszystko się skumuluje wtedy adrenalina uderza i czuję się jeszcze gorzej, cała trzęsę się i tak dalej, wtedy biore sobie validol... idę się położyć i staram się racjonalnie myśleć :)
Widzę to w następujący sposób: "Jeśli chcesz zobaczyć tęczę, musisz pogodzić się z deszczem".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
15 gru 2010, 17:31
Lokalizacja
Frechen

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez another_memory 25 sty 2011, 09:38
ula1990 napisał(a):Witam wszystkich.
Ja mam depresje, ale mój chłopak ma nerwice lękową. Ciężko jest mu pomóc,terapeuta go olewa, leki ma chyba słabo dobrane. Nieraz jest bardzo ciężko, staram się mu pomóc ale nie zawsze jestem w stanie. W różnych sytuacjach nerwica utrudnia życie, dziś właśnie zadzwonił do mnie z pracy, że czuje się bardzo źle i nie wie czy dotrwa do końca dnia w robocie. Chce mu jakoś pomóc ale widocznie nie umiem tego zrobić jak należy, chociaz bardzo staram się go wspierać :(
pozdrawiam


Sama raczej nie bedziesz w stanie mu pomoc szczegolnie, ze sama nie jestes zdrowa. Jesli psycholog jest do niczego to trzeba rozejrzec sie za innym, to samo tyczy sie psychiatry, ktory prawdopodobnie zle dobral leki.


co do atakow to przezywam je podobnie jak celinka18 tylko u mnie dochodzi jeszcze drapanie reki a czasem nawet wyrywania sobie wlosow...wlasnie dlatego zeby oszczedzic sobie takich akcji biore afobam odrazu jak zaczynam czuc,ze zbliza sie atak. Na szczescie nie zdarza sie to az tak czesto.
And those who were seen dancing were thought to be insane by those who could not hear the music
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 25 sty 2011, 23:16
celinka18 napisał(a):zaczynam mieć WRAŻENIE że jest mi słabo, że zemdeleje, ogarnia mnie niepokój, pobudzenie, napięcie... potem gdy to wszystko się skumuluje wtedy adrenalina uderza i czuję się jeszcze gorzej, cała trzęsę się i tak dalej, wtedy biore sobie validol... idę się położyć i staram się racjonalnie myśleć :)


celinka - oj to zazdroszczę ;) , ja jak mam atak, strasznie panikuję, mam takie mniej więcej objawy jak Ty, mimo tego ze jak się czuję w miarę to wiem że to nerwica, to jak przychodzi atak to w to nie wierzę i od razu myślę że to albo wylew albo zawał :(
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aidyna1988 29 sty 2011, 17:40
jakubkowa...mam podobnie...serce...ta wszechogarniająca panika,mam wrażenie,że wszystko we mnie drga, do tego automatycznie zimne ręce i nogi. nie mam niestety czasu na psychoterapie bo zyje w 3 krajach po trochu... jest ciezko.czasem sa dni dobre, a czasem jest strasznie..mam ochote poplakac sie i przytulic do kogos, ale nie ma do kogo.. i na dodatek nabawilam sie chyba problemow z sercem ...za 5 dni mam operacje we wiedniu (kamienie zolciowe), ale badania przedoperacyjne wskazaly nieprawidlowosci w pracy serca, na razie jest to podwyzszone cisnienie i tachykardia, ktora mam czesto i nawet kiedy emocje opadna ona zostaje...do tego dochodzi bol glowy... bede miala badania serca, ale boje sie narkozy....ze cos sie stanie...problemy z sercem to moja najwieksza obawa... trzymajcie za mnie kciuki 3 lutego ..... chcialabym,zeby wszystko bylo juz za mna, zeby zycie mi sie ulozylo, zebym nie byla sama i przede wszystkim zdrowa, bo ze zdrowiem mam najwiecej problemow...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 lis 2010, 21:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Thazek 29 sty 2011, 18:58
jakubkowa musisz sobie z tym dać radę :D
ja już troszkę z tym walczę i mam różne sposoby! ale zamiast validolu biorę po prostu zwykłą miętową gumę do żucia :P
Thazek
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do