Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez poczatkujaca 11 gru 2010, 19:14
Nie wiem czy dobrze trafiłam z tematem,
ale nie mam gdzie tego napisac więc napiszę tu;)

no ja znowu zaczęłam tłumić w sobie złość....kurdeeeeeeeeeeeee wrrrrrr......;////// i juz widze co się dzieje, i to jest głowny mój problem. pisze to sobie tak dla siebie, zeby opróznic z siebie te emocje;p
kurde a juz było w miare ok, to że po terapii zaczęłam wyzywać sie na wszytskich <bo tak to z mojej perspektywy wygładało> to nie znaczy ze byłam taka wredna, moze bardziej agresywna ale mam to gdzieś....nawet na studiach do mnie jedna wyskoczyła że co ja taka nerwowa?;p
przez te tłumione słowa, niewypowiedziane żale czy złości na zachowania innych później trzeba liczyc sie z zaburzeniami. Ciężko jest sie przestawić;/ szczególnie jak jest sie osoba niezwykle ekspresyjna temperamentna a teraz to nawet w pracy dziwnie się patrza jak któś tzrasnie długopisem w biurko ze złosci....ciekawa jestem jak oni rozładowuja swoja złośc...w domu, po pracy na innych...........to gratulacje takich domowych sposobów....;/////

wybaczcie za formę niejsna , brak interppunkcji na pewno utrudnia czytanie ale piszę to chyba dla siebie, a może ktos jeszcze skorzysta...
Kurde i widze że jak tą złość tłumię to wtedy jestem niemiła dla innych i jakby można powiedziec zamieniam sie w bordera...eureka....np teraz moge Wam napisac że g....mnie to obchodzi czy ktos zroumiem mego posta....a z 2 strony będzie mi strasznie żal , że pisze to dla siebie i nie otzrymam zadnej informacji np. z tytułem: Wiesz, mam tak samo......

a wszystko po to ,że stłumiłam niektóre słowa w sobie i nie powiedziałam co myslę.......
i co ?jestem na siebie teraz wściekła że nie wypowiedziałam kilku komentarzy do kilku osób.....i będę się męczyć do momentu zapewne ąz wybuchne i znów mi emocje opadną....trudno....a wszystko przez matkę;) na każdym kroku musiałabym jej zwracać uwagę....a te chore zakłady pracy, gdzie większośc siedzi cicho bo boi się o posadę...no czym to skutkuje....czym? nerwicą ???sami sobie odpowiedzcie

Pa....
ale ze mnie niechluja;/

[Dodane po edycji:]

a że ktoś tu napisał na forum, że dobrze że jakaś osoba wzięła leki, gdy wiedziała że wybuchnie to ma nie po kolei<tak to sie pisze> w głowie, i niech SAMA TAK ROBI i NIE WPROWADZA W INNYCH BŁĄD

każdy terapeuta Wam to powie i będzie dążył właśnie do tego żeby emocje uwolnić a nie ZAGRZEBYWAĆ JE LEKAMI;D
"dobrze że wziąłeś leki" to widać czemu ty chorujesz tzn masz jakies tam lęki....nie napiszę kto tak pisał ale trafiłam na posta przypadkiem
....nie można tak!!!!!
idę się uspokoić;p;p;p
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
08 sty 2010, 15:00
Lokalizacja
podlaskie

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Margaryna9 15 gru 2010, 17:14
wiem że nie na temat ale zapytam czy od nerwicy moze bolec serce? mialem echo a jednak czasem kluje
DziwnySwiat00.blog.interia.pl wejdz i skomentuj :)
Biorę Abilify , Pernazyna , Lenuxin , tegretol i chyba zdrowieje :)
Offline
Posty
259
Dołączył(a)
24 lut 2009, 18:29

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez chory 16 gru 2010, 01:50
To że kłuje to znaczy że żyjesz, serio! moja doktor rodzinna mi tak kiedyś powiedziała. Pozdrawiam
powiedz TAK transplantologii, ja powiedziałem.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
583
Dołączył(a)
17 mar 2010, 01:51
Lokalizacja
Lublin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Guzik 16 gru 2010, 20:33
Boleć? Może i może, mi wali tak że czekam na zawał, jak trafiłam na pogotowie z takim sercem to już mnie straszyli że będę musiała zostać na oddziale a po badaniach okazało się że serce zdrowe dostałam zastrzyk relanium i odesłali mnie do psychiatry.

Czy też dostajecie takich napadów w jakiś miejscach konkretnych? Jak wchodzę do biblioteki albo do supermarketu, galerii to robi się mi okropnie słabo, gorąco, czuję jak lęk mnie wypełnia i czucie odchodzi. Czuje się jakaś przytłoczona tym światłem, przestrzenią, w bibliotece nie mogę się uczyć bo czuje się tak jak bym miała wybuchnąć!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Thazek 16 gru 2010, 20:37
Chciałbym zaznaczyć że serce i płuca nie bolą :)
tylko mięsień sercowy jak już coś...
też tak mam często, że boli mnie w okolicy serca i razem z tym boli mnie cała ręka i drętwieje również!
A jak idę gdzieś to tylko na początku coś tam się dzieje jakiś malutki lęk, potem to wszystko mija i znika...
Thazek
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 gru 2010, 01:34
chory napisał(a):To że kłuje to znaczy że żyjesz, serio! moja doktor rodzinna mi tak kiedyś powiedziała. Pozdrawiam


No to powiedziała co wiedziała........
Wszystkich nie boli.
Denerwuje mnie taka gadanina,że jak boli to jest dobrze.Gorzej jakby nie bolało bo wtedy wiadomym by było,ze człowiek nie żyje. Bzdura.Mnie serce nie kłuje, a też mam zaburzenia.
Powinna wytłumaczyć Ci to w inny sposób dlaczego może Cię kłuć.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez chory 17 gru 2010, 18:44
Najlepiej się tym nie przejmować, po co sobie strzępić nerwy? pozdrawiam. Z życia należy się cieszyć jakie by ono nie było, a nie tylko wciąż narzekać. :yeah:
powiedz TAK transplantologii, ja powiedziałem.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
583
Dołączył(a)
17 mar 2010, 01:51
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Leastone 19 gru 2010, 17:59
Margaryna9 napisał(a):wiem że nie na temat ale zapytam czy od nerwicy moze bolec serce? mialem echo a jednak czasem kluje

Jak najbardziej moze pojawic sie uczucie sciskania w klatce piersiowej, klucia, spiecia, dretwienie rak, pieczenie w klatce piersiowej oraz roznego rodzaju bole brzucha itd...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 gru 2010, 17:45

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bieszczadniczka 19 gru 2010, 21:32
Guzik napisał(a):Czy też dostajecie takich napadów w jakiś miejscach konkretnych? Jak wchodzę do biblioteki albo do supermarketu, galerii to robi się mi okropnie słabo, gorąco, czuję jak lęk mnie wypełnia i czucie odchodzi. Czuje się jakaś przytłoczona tym światłem, przestrzenią, w bibliotece nie mogę się uczyć bo czuje się tak jak bym miała wybuchnąć!


Mam dokładnie to samo! Tylko zdarza mi się to przeważnie w autobusach lub tramwajach. Mam ochotę natychmiast wysiąść, jak czuję, że "to" przychodzi. Po kilku minutach od opuszczenia tramwaju/autobusu wszystko wraca do normy. Czasami pomaga autosugestia. Ale mam taką granicę, po której przekroczeniu, jedynym ratunkiem przed spanikowaniem, krzyczeniem lub zemdleniem, jest ucieczka...
"Wszystko mnie boli, gdzie byś mnie nie dotknął, to mnie boli. Gdzie byś nie strzelił, to trafisz we mnie"...
Sted.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
01 gru 2010, 15:40
Lokalizacja
Pyrlandia

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Honorata 19 gru 2010, 23:03
Na wstępie słówko do poczatkujacej, rzucanie rzeczami ze złości w pracy, przy wykrzykiwaniu epitetów pod różnymi adresami nie jest zdrowe. Takie zachowanie wpływa na dyskomfort otoczenia. Denerwuje innych. Szczególnie jak siedzisz na Open Spacie z 30 innymi osobami. Oni nie muszą chcieć znosić czyichś emocji.
Pracuję z naderekspresyjnymi osobami i czasami szczerze mam ich dosyć.
Jakie mam sposoby na swoje złości i nerwy? Zmieniam w odtwarzaczu utwór na taki, który mnie uspokaja, idę na spacer do kuchni po świeżą melisę, albo po prostu na spacer po świeżym powietrzu.

A teraz o moim ostatnim ataku.

wlazłam do tramwaju. Całe szczęście że w towarzystwie znajomych z pracy. Usiadłam. Obok mnie (jakieś 50 cm) stanął sobie pewien czarnoskóry mężczyzna. Od razu zwróciłam na niego uwagę. był jakiś taki poukrywany. dłonie w swetrze, twarz w w szaliku. Nie trzymał rurek tramwajowych, grzebał w kieszeniach i patrzył. No i się u mnie zaczęło. Gorąco... nie mogłam o niczym innym myśleć, jak o nim. Oczami wyobraźni widziałam, jak wyciąga nóż i mnie atakuje, byłam pewna, ze zaraz umrę. Postanowiłam uciekać. Całe szczęście, że obok siedziała moja znajoma z pracy, to się opamiętałam. Uspokoiłam się, bo przecież nie zrobię z siebie wariatki...
Masakra...
dopóki demon smutku śpi, niech żyją młode żądze, dopóki życie w nas się tli....

http://www.gifsoup.com/view/309384/pug- ... reen-o.gif
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
02 gru 2010, 00:33
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Guzik 20 gru 2010, 19:41
bieszczadniczka napisał(a):
Guzik napisał(a):Czy też dostajecie takich napadów w jakiś miejscach konkretnych? Jak wchodzę do biblioteki albo do supermarketu, galerii to robi się mi okropnie słabo, gorąco, czuję jak lęk mnie wypełnia i czucie odchodzi. Czuje się jakaś przytłoczona tym światłem, przestrzenią, w bibliotece nie mogę się uczyć bo czuje się tak jak bym miała wybuchnąć!


Mam dokładnie to samo! Tylko zdarza mi się to przeważnie w autobusach lub tramwajach. Mam ochotę natychmiast wysiąść, jak czuję, że "to" przychodzi. Po kilku minutach od opuszczenia tramwaju/autobusu wszystko wraca do normy. Czasami pomaga autosugestia. Ale mam taką granicę, po której przekroczeniu, jedynym ratunkiem przed spanikowaniem, krzyczeniem lub zemdleniem, jest ucieczka...


Tramwaje i autobusy to dla mnie też tragedia ale jednak mniejsza, ratuje mnie picie wody nie wiem czemu, albo mam dzwiękobóle albo mnie wyrzuca z przestrzeni, ale jak usiądę z samego przodu, posłucham muzyki i zamknę oczy to się uspokajam gorzej w tych marketach i bibliotekach bo nie wiadomo co robić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez poczatkujaca 21 gru 2010, 16:20
Honorata napisał(a):Na wstępie słówko do poczatkujacej, rzucanie rzeczami ze złości w pracy, przy wykrzykiwaniu epitetów pod różnymi adresami nie jest zdrowe. Takie zachowanie wpływa na dyskomfort otoczenia. Denerwuje innych. Szczególnie jak siedzisz na Open Spacie z 30 innymi osobami. Oni nie muszą chcieć znosić czyichś emocji.
Pracuję z naderekspresyjnymi osobami i czasami szczerze mam ich dosyć.
Jakie mam sposoby na swoje złości i nerwy? Zmieniam w odtwarzaczu utwór na taki, który mnie uspokaja, idę na spacer do kuchni po świeżą melisę, albo po prostu na spacer po świeżym powietrzu.

A teraz o moim ostatnim ataku.

wlazłam do tramwaju. Całe szczęście że w towarzystwie znajomych z pracy. Usiadłam. Obok mnie (jakieś 50 cm) stanął sobie pewien czarnoskóry mężczyzna. Od razu zwróciłam na niego uwagę. był jakiś taki poukrywany. dłonie w swetrze, twarz w w szaliku. Nie trzymał rurek tramwajowych, grzebał w kieszeniach i patrzył. No i się u mnie zaczęło. Gorąco... nie mogłam o niczym innym myśleć, jak o nim. Oczami wyobraźni widziałam, jak wyciąga nóż i mnie atakuje, byłam pewna, ze zaraz umrę. Postanowiłam uciekać. Całe szczęście, że obok siedziała moja znajoma z pracy, to się opamiętałam. Uspokoiłam się, bo przecież nie zrobię z siebie wariatki...
Masakra...

Honorato co to jest Open Spat? a po za tym nie wiem, ale się z Tobą nie zgodzę, chodziło mi o np. stuknięcie długopisem, rzucenie nim o swoje biurko jak się je ma oczywiście. nie mówię o ataku agresji ale takim zdrowym odreagowaniu, nie mam na myśli rzuceniem książką o podłogę gdy lezy na biurku ale hmmm...długopisu się chyba nikt nie przestraszy, czy nawet stuknięcie dłonią o biurko, dłonią otwartą... takie jest moje podejście...może wpływa to na dyskomfort dla otoczenia ale kurczę myślę że takie odreagowanie jest lepsze <pomijając siłownię czy jakiś wysiłek sportowy> niż później wyżywanie się na kimś w żartach, czy robienie głupich docinek< wg mnie nieuswiadomione wyrzucanie z siebie agresji własnie tego stresu>
ale mogę się mylić:)
Offline
Posty
60
Dołączył(a)
08 sty 2010, 15:00
Lokalizacja
podlaskie

Jak zachowywać się w przypadku ataku paniki?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 23 gru 2010, 12:33
W tym temacie fajnie by było,gdybyście wypisali jak sobie radzicie z atakami paniki.
Co takiego pomaga Wam uspokoić się w trakcie takiego ataku?.
Ostatnio edytowano 23 gru 2010, 13:53 przez Anonymous, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przyłączono do istniejącego tematu.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Jak zachowywać się w przypadku ataku paniki?

przez dogomaniaczka 23 gru 2010, 12:36
-jak zaciskam mocno ręce na czymś
-przypominanie sobie fabuły ostatniej książki/ filmu
-obejrzenie czegoś śmiesznego
-chodzenie w kółko :mrgreen:
-zabawa z psem

nie wiem co jeszcze, choć to nie zawsze działa.

[Dodane po edycji:]

tylko nie wiem czy to nie przypomina tematu "Kilka metod na pokonanie lęków" , ale ja tam jeszcze nie wiem czy takie tematy się łączy :>
dogomaniaczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do