Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 19_latek 16 lis 2010, 10:43
aidyna1988,
Czemu nie pojdziesz do psychiatry ?
19_latek
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 19_latek 16 lis 2010, 10:43
aidyna1988,
Czemu nie pojdziesz do psychiatry ? Propranolol bralem i za bardzo obnizal puls, bralem tez ConcorCor jakis czas.
19_latek
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aidyna1988 16 lis 2010, 12:29
Zamoerzam sie z pojsciem...jak pisalam nawrot mam od 3 miesiecy dopiero i myslalam,ze poradze sobie z tym jak ostatnio..ale jest okropnie.. na dodatek mieszkam za granica i nie bywam zbyt czesto w polsce a tu tpo nie to samo rozmawiac z psychologiem nie do konca rozumiejac wszystko...wybiore sie w najblizszym czasie.b o widze ze jakos rebrac sie do kupy nie moge..... musze tez zorganizowac sobie jakis urlop, gdzies na sloncu...odpoczac od problemow...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 lis 2010, 21:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tomaszek81 18 lis 2010, 00:55
Witam wszystkich czy zdarzaja sie wam klucia w sercu? Bo mnie sie tak czasem dzieje, kardiolog powiedzial mi ze to na tle nerwowym, mialem ekg i echo serca robione i ok wyszlo. Czy nerwica moze sie objawiac takim czyms , bo ja mam caly czas lek ze zaraz bede mial zawal. No i to uczucie odlatywania tez jest nieprzyjemnie takie w glowie "kolowanie".Ludzie pomozcie jak mozecie. Dzieki z gory za odpowiedz. pozdrawiam
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 lis 2010, 16:12

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 18 lis 2010, 00:59
tomaszek81 napisał(a):Witam wszystkich czy zdarzaja sie wam klucia w sercu? Bo mnie sie tak czasem dzieje, kardiolog powiedzial mi ze to na tle nerwowym, mialem ekg i echo serca robione i ok wyszlo. Czy nerwica moze sie objawiac takim czyms , bo ja mam caly czas lek ze zaraz bede mial zawal. No i to uczucie odlatywania tez jest nieprzyjemnie takie w glowie "kolowanie".Ludzie pomozcie jak mozecie. Dzieki z gory za odpowiedz. pozdrawiam


Tak, masz włączoną somatykę, nerwica wegetatywna. Stan ciała pokazuje w jakimstanie jest psychika. Pod pokrywką tychobjawów są ukryte lęki. Idź do psychologa,na terapię.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tomaszek81 18 lis 2010, 01:12
Dzieki Moniko za odpowiedz czyli to nerwy a nie serce. To zjednej strony mi ulzylo. Bylem u psychiatry dal mi diazepan ale boje sie ze od tego w glowie mi sie pomiesza. Bralem kiedys propranolol, kardiolog napisal. Z psychologiem bedzie gorzej, mieszkam w uk i nie wiem gdzie go tu szukac. Narazie probuje sam z tym walczyc, melisa , silownia , basem , hobby, a i kupilem sobie ta ksiazke co tu ludzie polecaja "umysl ponad nastrojem" Denisa Greenbergera. Dziekuje za odpowiedz. pozdrawiam.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 lis 2010, 16:12

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 18 lis 2010, 01:15
tomaszek81, Ja osobiście wolałabym chyba chorobe , ktróra można wyleczyć dietą, farmakoterapią. Nerwy...nerwice,zaburzenia psychiczne czy chorobę duszy długo się leczy. Ech, już sama nie wiem...

Pisz co u Ciebie i jak sobie radzisz.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Piotrek1983 18 lis 2010, 13:37
Hej.
U mnie wygląda to tak: wszystko zaczęło się jakieś 5 lat temu ( choć dopiero od roku wiem, że jestem chory ). Wcześniej myślałem, że mam chore serce itp. Więc tak. Najczęściej ataki przychodziły i przychodzą w dużych sklepach, choć zdarzają się również w domu w zupełnie spokojnej atmosferze, podczas spaceru czyli również w całkiem normalnych sytuacjach. Wczoraj np podczas kupowania gazety w kiosku... Objawy: coś dziwnego dzieje się w głowie i mam wrażenie, że zaraz upadne - pierwsza myśl - to już koniec... Wpadam w panike. Serce zaczyna walić, że mam wrażenie, że zaraz wyskoczy - cała klatka piersiowa się rusza. Czytając tutaj wpisy jak sobie z tym radzić jak dla mnie nie są dobre, bo mnie nie pomagają ( tj unormowac oddech itp )
Pięć pobytów w szpitalu na kardiologii. Wszystkie możliwe badania na serce - Holtery, Echa Serca, Próby Wysiłkowe i inne. Wszysko ok. Jak stwierdził lekarz - serce zdrowiutkie. Dalej 5 karetek pogotowia w domu. Przyjeżdzają wszystko ok. Lekko podniesiony puls, dają do zrozumienia, że to na tle nerwowym. Boże a ja myślałem, że to zawał i umieram... Niezliczona ilośc wizyt na izbie przyjęć różnych szpitali jak ''coś mi się działo'' np jadąc autem. Generalnie miałem i mam, zawroty głowy ( wrażenie, że zaraz strace przytomność ), kłucia w klatce piersiowej i kołatanie serca oraz nierówne bicie serca. Najczęście wówczas wpadam w panikę i jadę do szpitala... Katastrofa.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
18 lis 2010, 02:52
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Agnieszka_1988 18 lis 2010, 14:01
Piotrek1983, musisz postarać się spróbować nad tym zapanować. Gdy dzieje Ci się coś złego zacznij myśleć "to tylko lęk, zaraz wszystko wróci do normy". Wiem, że to może być trudne... Mnie od lądowania na pogotowiu ratuje często tylko to, że jak jestem z kimś bliskim, kto zna moją przypadłość, to nie pozwala mi ta osoba dzwonić od razu po karetkę. Sama o to poprosiłam :D bo inaczej byłabym tam stałym bywalcem, gdybym wzywała karetkę za każdym razem, jak mam atak :mrgreen:
Na pewno zauważyłeś, że objawy przechodzą. Mi maksymalnie uspokojenie się zajmuje godzinę. Bagatelizuj te przypadłości. Na pewno nie umrzesz.
Agnieszka_1988
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Piotrek1983 18 lis 2010, 14:14
Staram się Agnieszko, ale nie jest to proste :)
Wczoraj np pojechałem pod szpital i czekałem, aż przejdzie. Po niecałej godzinie pojechałem do domu...
Z tymi zawrotami głowy jakoś sobie radzę. Najgorzej właśnie jak chodzi o jakieś dziwne uderzenie serca... Jest to strasznie dziwne uczucie - niemiłe i nienormalne. Wtedy naprawdę się boję i niestety nie potrafie przestać o tym myśleć. Wczoraj jak dotarłem do domu to jeszcze bardzo dlugo o tym myślałem. Wtedy jestem troszkę nieobecny, bo ''wsłuchuję'' się czy coś tam się nie dzieje...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
18 lis 2010, 02:52
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aidyna1988 18 lis 2010, 16:26
Dobrym sposobem w czasie ataku jest po prostu zadzwonic do kogod, kto wie o co chodzi lub kto tez to przezywa...osoba, ktora powie ci,ze masz sie spokoic, ze wszystko bedzie dobrze, ze to tylko nerwica i nic ci sie nie stanie..ja kiedys ,yslalam,ze moja mama udaje jak mowila o takich przypadlosciach,teraz sama to mam. mieszkam za granica, duzo jezdze, sporo stresu, sama, nieszczesliwa, dziecko w polsce. i jak mam atak dzwonie wlasnie do mamy. mnusze po prostu to uslyszec,ze to tylko stres i lek... spiewam sobie rytmiczne piosenki, licze...musisz skupiac sie na czyms innym....jest ciezko,ale warto sprobowac...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 lis 2010, 21:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tomaszek81 18 lis 2010, 16:45
Dzieki aidyna1988 za rady bede musial wyprobowac jak mnie dopadnie w pracy. Z dzwonieniem bedzie ciezko bo pracuje w duzym halasie, ale reszte sposobow wyprobuje. Jak cos to pisz razem razniej chyba z tym walczyc, badz co badz wszyscy jedziemy na tym samym wozku;) pozdrawiam wszystkich nerwusow. Razem damy rade w kupie sila;)

[Dodane po edycji:]

Piotrek1983 kurcze ja mam podobnie. Tez myslalem ze to serce i ze zaraz padne na zawal. Cisnienie mam wtedy wysokie i ogolnie jest mi dziwnie jestem pobudzony i mysle ze to juz ostatnie chwile zycia. Czasami ta choroba naprawde potrafi dopiec ale teraz przynajmniej wiem ze nie jestem sam i ze duzo ludzi cierpi na to samo. Wydaje mi sie ze jak juz sie wie co to jest to przynajmniej wiadomo jak z tym walczyc. Na wieczor pije sobie melise zeby miec spokojny sen, ale czasem i tak budze sie w nocy z przyspieszonym tetnem. Ale to wszystko strach, ktory nakreca to wszystko w naszych glowach. Mam nadzieje ze z tym mozna jakos zyc... chociaz czasem jest naprawde ciezko. Pocieszam sie wiec tym ze nie jestem sam w tej walce.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 lis 2010, 16:12

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aidyna1988 18 lis 2010, 22:41
jasne...żadno z nas nie jest jedyne w swoich dolegliwosciach...mnie jeszcze dopada jednostronne oslabienie miesni, wczesniej neurolog podejrzewal stwardnienie rozsiane, ale rezonanse je wykluczyly...teraz musze to zbadac bo to albo bolerioza,albo wynik dyskopatii i skoliozy, albo ze stresu... jestem czasem wykonczona..mam tez cos takiego,ze jestem bardziej swiadoma bolu niz inni...inni nie czuja, a ja zawsze przy zdrowych zmyslach wszystko czuje..sama nie wiem jak dziecko urodzilam,zrobilam 2 tatuaze i przeklulam jezyk..hihi...teraz walcze z lekiem przed dentysta...bylam juz 2 razy...na fotelu prawie zemdlalam ale dalam rade, sciskalam pluszowego misia.....pomoglo... ;-) jak chcesz pisz...razem razniej...jak jestem orzy komputerze id opada mnie atak, czytam to forum i mija bo..bo wiem,ze to moja glowa...jestem osoba strasznie silna psychicznie i ciezko mnie zalamac, ale stresy zaczely o sobie dawac wiec znac w taki sposob....musimy zyc dalej, zamkniecie sie na ludzi, na otoczenie, to nie poprawi sytuacji, rowniez siedzenie w domu...tak wpadniemy tylko w dlugi ...czasem trzeba sie przemoc i sprobowac powalczyc... ja tez walcze... nie jest latwo...bywajaj dni lepsze i gorsze, dni zalamania i placzu i dni pogody, dni samotne i dni saotne inaczej, ale kazdego dnia staram sie sobie mowic,ze mam dla kogo zyc, mam synka, kazde z was na pewno ma kogos, dla kogo wart, brata, siostre, mame, tate, przyjaciolke, chlopaka...a jesli nie to racze kupic sobie zwierzatko, pochlania nas czas, zajmuje mysli, jestesmy za nie odpowiedzialni, wiec i rodzi sie cel...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 lis 2010, 21:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Mantis 20 lis 2010, 22:05
boję się związków.
Kiedy nadchodzi ta chwila mam odwagę powiedzieć co myślę co czuję ale nie mogę sobie poradzić z przyszłością.
Jak to się dalej potoczy, jak to się dalej rozwinie. Za dużo zmiennych i ogarnia mnie chaos.
Boję się że ktoś będzie zależeć ode mnie, boję się że ja będę zależeć od kogoś. Potrafię błyskawicznie zdiagnozować kim jest drugi człowiek ale zupełnie nie rozumiem czego ode mnie chce, kim jestem w jego oczach. Nie potrafię odnaleźć siebie w innych ludziach.
Ludzie odważni na tyle by mnie pokochać są ranieni przez mój opór.
Dlaczego tak jest?
Dlaczego zupełnie nie boje się fizyczności z ludźmi których darzę przyjaźnią a, obcowanie z ukochanymi przeze mnie ludźmi, sprawia że chcę znaleźć sobie jakiś wygodny kącik, by zmienić się w jakąś płaczącą kulkę. Wysysa to ze mnie wszelkie siły.
Jasne powie ktoś że tak na prawdę nie jestem zakochany, Więc skoro nie jestem zakochany to JAKI JESTEM?
W tym układzie ranię siebie i innych i boli mnie to :(
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
24 paź 2010, 17:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do