Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Mantis 09 lis 2010, 08:16
A mnie czasami wydaje się, że mam w prawej ręce ukryte energetyczne ostrze, jak zealoci w starcrafcie.
Albo jakbym miał w jej miejscu jeszcze jakąś niematerialną.
Debilowate uczucie - czuć coś co tak naprawdę nie istnieje ale nie wiem co z tym robić.
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
24 paź 2010, 17:58

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez chory 09 lis 2010, 19:02
Mantis napisał(a):A mnie czasami wydaje się, że mam w prawej ręce ukryte energetyczne ostrze, jak zealoci w starcrafcie.
Albo jakbym miał w jej miejscu jeszcze jakąś niematerialną.
Debilowate uczucie - czuć coś co tak naprawdę nie istnieje ale nie wiem co z tym robić.


Nic nie rób! to twoja wewnętrzna siła dana od Boga. Pozdrawiam
powiedz TAK transplantologii, ja powiedziałem.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
583
Dołączył(a)
17 mar 2010, 01:51
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lunatic 09 lis 2010, 19:54
Ja lecze się na depresję i dopiero niedawno zaczęły się u mnie pojawiać lęki. Dochodzi do tego że nagle czuję narastające osłabienie, senność, trudności z oddychaniem i zaczynam cały drżeć jakbym miał jakąś padaczkę. Lekarz mówił że podjęzykowo afobam przerywa zaraz taki napad ale to nic nie daje, Daje dopiero po kilku tabletkach i dopiero po jakiejś godzinie czasu. Najdziwniejsze jest to że napady te pojawiają się w czasie spokoju, odpoczynku, tak jakby to była jakaś opóźniona reakcja na wcześniejszy stres. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Nie mogę przecież ciągle łykać afobamu w takich ilościach.
Offline
Posty
5335
Dołączył(a)
07 lis 2010, 10:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez chory 09 lis 2010, 20:57
lunatic napisał(a):Ja lecze się na depresję i dopiero niedawno zaczęły się u mnie pojawiać lęki. Dochodzi do tego że nagle czuję narastające osłabienie, senność, trudności z oddychaniem i zaczynam cały drżeć jakbym miał jakąś padaczkę. Lekarz mówił że podjęzykowo afobam przerywa zaraz taki napad ale to nic nie daje, Daje dopiero po kilku tabletkach i dopiero po jakiejś godzinie czasu. Najdziwniejsze jest to że napady te pojawiają się w czasie spokoju, odpoczynku, tak jakby to była jakaś opóźniona reakcja na wcześniejszy stres. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Nie mogę przecież ciągle łykać afobamu w takich ilościach.


Zjedz gumę orbit, serio mi pomogło, i nie pal papierosów bo to też zwiększa stres.
powiedz TAK transplantologii, ja powiedziałem.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
583
Dołączył(a)
17 mar 2010, 01:51
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Mantis 09 lis 2010, 21:55
chory napisał(a):
Mantis napisał(a):A mnie czasami wydaje się, że mam w prawej ręce ukryte energetyczne ostrze, jak zealoci w starcrafcie.
Albo jakbym miał w jej miejscu jeszcze jakąś niematerialną.
Debilowate uczucie - czuć coś co tak naprawdę nie istnieje ale nie wiem co z tym robić.


Nic nie rób! to twoja wewnętrzna siła dana od Boga. Pozdrawiam

W tym ujęciu sprawy urojona ciąża jest tak na prawdę zapasowym życiem.
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
24 paź 2010, 17:58

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Kanashimi 09 lis 2010, 23:06
Od niedawna miewam z tym problemy, ale najczęściej jakiś taki nieuzasadniony napad nerwów, stresu.
Zazwyczaj na początku walczę ze sobą, ale potem wybucham i płaczę.
W sumie nie wiem jak sobie z tym radzić. Jak mogę to płaczę albo czasem staram się "zagadać", odwrócić uwagę, ale nie zawsze się da...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
01 sty 2010, 21:13
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lidzia8704 14 lis 2010, 20:32
Ratuuunku...jestem sama w domu,i okolo godzine temu siedzac przy komputerze,zupełnie niewiadomo dlaczego zaczelam sie trzasc cała,jakbym miala zaraz umrzec, opadłam z sił,uderzenie goraca,w głowie uczucie jakby ktos mi mozg "napompował"...Dostałam przy tym potwornego ataku paniki....nie wiem juz co sie ze mną dzieje...trudno mi uwierzyc ze to "tylko nerwica"...boje sie ze dostane wylewu lub zawału...pomozcie...błagam wesprzyjcie dobrym, słowem ze nic nie ma prawa mi sie stac...powiedzcie ze macie podobne objawy i że nic nam nie grozi..:-(ma dosy..z dnia na dzien
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
23 lut 2009, 12:50
Lokalizacja
Ząbki

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez szklanyczlowiek 14 lis 2010, 22:01
Leczysz sie jakos?

Moze chociaz jakies dorazne leki by pomogly? Lub wsparcie rodziny znajomych?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 00:46

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez sapiens 15 lis 2010, 02:45
mam takie pytanie, czy atak lęku może być bez powodu? w przeciwienstwie do fobii którą wywołuje jakiś definiowalny lęk przed czymś konkretnym? Ja miewałam tak, jakby dosłownie, nagle, bez najmniejszego, logicznego powodu, nagle mój organizm produkował duże ilości adrenaliny i czułam realny strach oraz objawy fizyczne, ale nie umiałam określić powodu strachu. On oczywiście ewoluował i np później przeradzał się w strach, że tak już będzie do konca zycia, lub, że stracę "poczytalnosc" i zrobię coś głupiego. (np się zabiję ze strachu przed perspektywą ciągłego życia w strachu)

słowem, czy miewacie tylko definiowalne lęki (np fobia społeczna, arachnofobia), czy też 'irracjonalne' i 'bez powodu' atakujące z nienacka?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 lis 2010, 00:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez blackk666 15 lis 2010, 09:34
miejsca publiczne. panicznie boje sie ludzi.
np. pociąg.
Czuje wzrok ludzi na sobie. Zalewam sie potem. Czuje, że zwymiotuje przez co nie umiem wysiąść na danej stacji.

w domu wymiotuje kilkanaście razy (z powodu tego że mieszkam w bloku i każdy wchodzi i wychodzi) obawiam sie tego że przyjdzie ktoś z rodziców. i mimo tego iż nic nie zrobiłam lęki mnie prześladują...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 sie 2010, 11:13

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 19_latek 15 lis 2010, 15:01
blackk666,
Zwymiotowalas kiedys poza domem? Skoro wymiotujesz to juz masz silne napady lękowe, idz do psychiatry po jakies leki albo zadzwon po niego. Leki Ci pomogą, ja biore juz prawie 2 lata leki i nie mdliło mnie od tego czasu wcale. Skutków ubocznych nie mam.
19_latek
Offline

Nagłe przypadki . Ataki i.t.p

przez Margaryna9 15 lis 2010, 19:17
Pomyślałem aby założyć temat w którym mogą prosić o pomoc ludzie w nagłych przypadkach... ataki lęków i.t.p
Może ja zacznę.
Mam dziwne uczucie tzn nie mogę przełykać śliny boje ze się udusze.. miał ktoś tak kiedyś?
Ostatnio edytowano 15 lis 2010, 20:26 przez Gość, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Połączone z istniejącym tematem.
DziwnySwiat00.blog.interia.pl wejdz i skomentuj :)
Biorę Abilify , Pernazyna , Lenuxin , tegretol i chyba zdrowieje :)
Offline
Posty
259
Dołączył(a)
24 lut 2009, 18:29

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Thazek 15 lis 2010, 21:36
Pewnie że tak często tak mam ;) dlatego poza domem rzadko jestem głodny i rzadko jem... :shock:
Thazek
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aidyna1988 15 lis 2010, 22:28
pisze tu pierwszy raz. forum znalazlam niedawno ale z nerwica lekowa walcze od 5 lat. z przerwami. zaczelo sie 5 lat temu atakami uczucia omdlenia i kolatania serca, nie obylo sie bez pogotowia. bralam propranolol 10. po jakims czasie leki ustaly i ataki miewalam sporadycznie. niestety tego lata zostawila mnie moja wielka milosc, po tygodniu rozpaczy trafilam do szpitala z pulsem 157 na minute. mieszkam za granica wiec moj lek wzmaga niestety samotnosc. od tego czase ciagle czuje stres. ataki sa roznie nasilone.czesto miewam zawroty glowy (mialam nawet i rezonans magnetyczny-zero przyczyny), uczucie, jakbym miala zemdlec. kolatanie serca. dusznosci. wszystko sie we mnie trzesie. nie moge uspokoic mysli. czuje,ze umre. miewam bezsenne noce
9tylko w silonych kilkudniowych atakach jak dzis). plakac mi sie chce. wiem,ze musze w koncu znalezc czas i isc do psychologa. ale coz on mi pomoze, skoro ja nie chce tego przechodzic sama, a nie ma nikogo, kto by mnie wsparl, chce sie przytulic i wyplakac, a nie ma nikogo. czasem mama telenicznie mnie wesprze. ale to nie to samo. plakac mi sie chce. miewam tez uczucie spadania jak leze w lozku, wiem,ze to nie lekka nerwica, to zaawansowana, wypielegnowana nerwica lekowo-wegetatywna. do tego mam depresje. nie moge sobie pozwolic na niewychodzenie w domu i chociaz zwykle zakupy sa bitwa to musze to robic. takie zycie. ataki miewam tez w domu. te leki... ale kiedy czytam to,co piszecie..wiem,ze nie jestem jedyna...nwlasnie siedze i probuje opanowac atak...jest trudno...wzrok jakis inny, lek, suchosc w ustach...niestety ostatnio mialam straszny stres....boje sie,ze kiedys cos mi sie stanie....chyba kupie sobie misia ktorego bed eprzytulac w momencie atakow.....ale mis nie odwzajemni....wazne,aby moec kogos w tym ciezkim czasie, kto wesprze...ja jestem sama wiec sama nie wiem....alez sie rozpisalam..hehe...ale o tym wlasnie teraz mysle....jeste, z wami
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 lis 2010, 21:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do