Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez matisek86 16 paź 2010, 14:51
Kochani a czy macie tak, że jak Was na przykład boli zołądek to obawiacie sie najgorszego?
mnie boli od czwartku i wsumie dzis jest troche lepiej ale ja nadal sie boje uważam ze to na pewno wszystko co najgorsze...
wiecie w niektorych sytuacjach zoladkowych robi sie slabo a ja juz nie wiem czy to ze strachu czy od tego zoladka. teraz naczytalam sie o trzustce i naprawde mam megastrach. najgorsze jest to ze dziadek jest w szpitalu w stanie krytycznym po perforacji jelita. ja juz nie mam sily, nerwica zabiera mi wszystkie radosci, ale czy tym razem to tez ona? brzuch mnie boli w nadbrzuszy i jakby bardziej z lewej strony, ale w sumie generalnie czuje jakby mnie ktos zwiazywal sznurkiem, albo jakbym zjadla szkło
podobno nie liczy się ile razy się upadnie ale ile razy ma się siłę powstać...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 paź 2009, 16:57
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek_NL 16 paź 2010, 14:57
matisek86, Ja też tak mam że mysle odrazu o najgorszym ;) Nie martw się to nie trzustka, jakby to była trzustka to podobno jest taki ból że się gryzie ściany ;)
Misiek_NL
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasiawp 16 paź 2010, 15:24
łał.... normalnie jak Was czytam.. to czuje że ozdrowiałam ;)

Ja mam stwierdzoną nerwicę lekową ... ale jakoś jest ostatnio lepiej.
Głównie męczy mnie klucha w gardle, zawroty głowy.. najostrzejsze są jak przechodzę mostem... to prawie z tego stresu mam ochotę skoczyć... no i w ogóle nic na wysokościach, lęki.. które ostatnio jakoś odpuściły, zdarza mi się też drżenie całego ciała... tak że nnie moge nad tym zapanować i to co mnie najbardziej męczy fizycznie... to ataki bólu brzucha... pół godziny tak boli że nie mam siły sie podnieść... a później sobie ....przechodzi, czasem do szpitala nie zdażyłam dojechać... jak już było po... no a badania krwi oki, później usg jamy brzusznej ok...
aaaaaa i jeszcze kołatanie serducha, albo takie uczucie niepokoju, oczywiście skupić sie wtedy nie mmoge... myśli rozbiegane.. i sama się nakręcam jeszcze bardziej że może jaki zawał albo co, a ja mam swoje kardiologa bo miałam zoperwaną wade serca .. i co... i pani doktor stwierdziła że serducho jak dzown mam :)

Na dziś mam lekką kluche w gardle.. ale juz prawie nie zwracam na to uwagi, no i atak bólu brzucha miałam kilka dni temu. Pierwszy raz udało mi się nie dopuścić do tego aby się tak rozwinął na maksa..... a Wiecie co zrobiłam....
rozchodziłam go ;).... prawie biegałam po domu i to pomogło no i zaraz do tego spasmolinę na ten brzuch wziełam.... uffff... po godzinie byłam jak nowo narodzona :)

Pozdrawiam

:)

myśle że najważniejsza dla mnie jest Pogoda Ducha... jak odganiam czarne myśli... staram się pozytywnie motywować to te wszystkie objawy są lżejsze
....Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
24 wrz 2010, 14:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lady_butterfly 16 paź 2010, 18:32
Wczoraj byłam EKG, bo się źle czułam, lekarz natychmiast wysłał mnie do szpitala z zagrożeniem życia. Badania wszyły dobrze, poza pierwszym EKG. Dostałam jakiś lek i kroplówkę. W rozpoznaniu częstoskurcz zatokowy (mam dziś identyczne objawy jak wczoraj, a nawet mocniej piecze)i nerwica... A ja się boję, bo nadal nie czuję się zupełnie dobrze :(. Zostałam wypisana bez żadnych leków. Ponoć wszystko wyszło dobrze. Nie mam żadnej choroby serca. Wyniki badań książkowe (morfologia, zawałowe i jeszcze jedne jakieś). A dziś od rana czuję się jak wczoraj... boli mnie w klatce piersiowej, piecze i strasznie się boję. Boję się, że jednak to jest serce, ale lekarz mówił, że nie mam żadnej choroby serca. POMOCY!!! BOJĘ SIĘ!!! Boli, mocno boli. Szaleję. Ludzie, ja mam dopiero 25 lat... Nie wiem, co robić, nie wiem co robić...
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 17:51

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Toshiba 16 paź 2010, 18:40
lady_butterfly, musisz uwierzyć, że nic Ci nie jest i nie wkręcać się. Jakby to było coś z sercem to wyszłoby w badaniach. Przestraszyłaś sie wczoraj i dziś pozostało Ci uczucie lęku. Moim zdaniem powinnaś spróbowaś zrelaksować się. Może ciepła kąpiel, dobry film lub cokolwiek co lubisz robić.
Toshiba
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lady_butterfly 16 paź 2010, 18:45
Boję się, bardzo. Piecze mocno, boje się, że przez ten częstoskurcz coś się stanie. Boli strasznie, serce wali, duszno mi. Piecze w klatce piersiowej. Popijam melisę jedna za drugą. Próbuję się uspokoić, ale to nic nie daje. Jest gorzej niż wczoraj. W poniedziałek będę działać dalej => lekarze. Ale tak strasznie sie boje.
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 17:51

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Toshiba 16 paź 2010, 18:51
lady_butterfly, nie bój się. Ja też od czasu do czasu mam napadowy częstoskurcz i wiem, że nie jest to przyjemne ale jak o tym myslisz to tylko sie nakręcasz. Ja miałam badania i mam to na tle nerwowym. Dostałam zioła do picia doppelherz tonik które wzmacniają serce i doraźnie propranolol 10 mg.
Jak masz uczucie że Ci duszno i nie możesz nabrać do końca powietrza to bardzo pomaga powolne oddychanie przez usta z zaciśniętymi zebami - głupio brzmi ale działa.
Toshiba
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lady_butterfly 16 paź 2010, 18:56
A ja się czuję tak od rana! A właściwie od ponad tygodnia, z przerwami na lepsze samopoczucie. Przejdzie? W pon. szukam lekarza. Chyba psychiatrę? Badania w szpitalu w kierunku chorób serca wyszły dobrze, lekarz mówił, że nie mam żadnej choroby serca... W rozpoznaniu ten częstoskurcz zatokowy + nerwica... ;(
Ostatnio edytowano 16 paź 2010, 19:00 przez lady_butterfly, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 17:51

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Thazek 16 paź 2010, 19:00
lady_butterfly, ja juz się tak czuję od ponad roku :P
z przerwami :)
teraz już tak mam od tygodnia z znowu ale mam to gdzieś...
Thazek
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Toshiba 16 paź 2010, 19:00
lady_butterfly, przejdzie, zawsze przechodzi!
Toshiba
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lady_butterfly 16 paź 2010, 19:01
Ale to mnie teraz tak okropnie piecze, duszno mi i boję się o to serce... Boże... Przepraszam, że tam zamęczam, idę wypić melisę.
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 17:51

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez claudu_su 16 paź 2010, 19:37
Kochana, będzie dobrze, już tak mamy, że sobie częściowo wkręcamy niestety :-/
Trochę się to może wydawać "chamskie", bo jak ktoś mówi - wkręcasz sobie - to tak jakby umniejszał problem. Ale od razu prostuję - ja nie umniejszam! Doskonale wiem, co czujesz. Chociaż jestem na lekach i w tym czasie (około 3 tyg) takie coś zdarzyło mi się tylko raz, to nawet teraz czytając jak paskudnie się czujesz, żołądek natychmiast zaczął mi dokuczać.
Głęboki oddech.
Szałwia też pomaga, taka z miodkiem, rumianek, siemię lniane
Avatar użytkownika
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
02 paź 2010, 18:27
Lokalizacja
Kraków

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lady_butterfly 16 paź 2010, 19:47
Boje się po prostu, że serce się przeciąży i koniec... Na pogotowiu uspokoili, ale nie będę i nie chcę co chwilę się tam zgłaszać. Przecież serce zdrowe i to próbuję ciągle powtarzać. Ale ten strach jest nie do zniesienia. Oliwy do ognia dodaje to, że czuję się tak CAŁY CZAS. Chcę mierzyć puls, ale się karcę, bo co to mi da? Jeszcze bardziej się zdenerwuję. Nie mam siły zająć się czymkolwiek. Byłam dziś na zakupach, ale czułam się jak w innym świecie, taka przyćmiona. Nie mogę jeść, jem, bo muszę. Odczuwam głód, ale dzióbnę tylko troszkę i nie daje rady więcej. Przez tydzień schudłam 3kg, niby nie dużo, ale jednak. Ale na razie po melisie już mi teraz lepiej, tylko dalej mnie pali w klatce piersiowej. Czy dobrym pomysłem jest pójście w poniedziałek do internisty, żeby coś doraźnie przepisał, a potem szukanie odpowiedniego lekarza? Ps. mam szukać psychologa czy psychiatry?

Przepraszam za chaos w moich postach, ale mam chaos w głowie, w całej mnie...
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 17:51

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 19_latek 16 paź 2010, 20:39
lady_butterfly,
Psychiatry bo tylko on moze przepisac leki. Ja tez przez to przechodzilem jakis rok temu.
19_latek
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do