Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ohara 10 paź 2010, 10:59
Jest nadzieja >> to juz cos ale jakos trudno mi w to uwierzyc ze mozna tak naprawde z tego wyjsc i normalnie zyc ...

[Dodane po edycji:]

Porozmawiajcie ze mna , dajcie mi wiare ze mozna sobie z tym poradzic ..ze ktos z tego wyszedl i normalnie zyje ..
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
10 paź 2010, 10:18

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Alex1963 10 paź 2010, 11:02
ohara napisał(a):Trudne to wszystko ...ja choruje na te cholerne lęki z ktorymi ostanio sobie nie radze ...Boje sie smierci i to ze mi sie cos stanie jak dalej wyjade za miasto a nie bedzie blisko lekarza ...to trauma nie zycie ..Mialam to juz kilka lat temu pozniej przeszlo po lekacha a teraz stresujaca praca ,problemy i wszytsko wrocilo jak bumerang ...Czy tak naprawde mozna z tego wyjsc
POMOZCie uwierzyc ze tak jest ..mam 50 lat ..


Ja mam 47 lat i chorję od 17 lat... Ciągle jeszcze mam nadzieje....
Alex
Avatar użytkownika
Offline
Posty
360
Dołączył(a)
26 wrz 2005, 12:26

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Winna 10 paź 2010, 11:08
Nie wiem czy można wyleczyć się z tego do końca...Już miałam taki czas, że w ogóle mi to nie dokuczało, i byle jaki stres i wraca, i wszystko od nowa.
Cóż, jedną matką jaką znasz
Jest nadzieja... głupią matkę masz.

— Katarzyna Nosowska
Jeśli Wiesz Co Chcę Powiedzieć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 paź 2010, 15:43
Lokalizacja
Wałbrzych

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez marciatka 13 paź 2010, 20:15
Co to jest- kiedy siedzę w domu, jakoś mi nie tak, chce mi się na uczelnię. Jak jestem na uczelni, to wytrzymuję max pół godziny zajęć, potem kota dostaję, bo jedyne, czego chcę, to już wyjść z zajęć, bo nie mogę usiedzieć. Nigdzie nie mam miejsca, tylko przed kompem i w łóżku czuję się w miarę na swoim miejscu, mogę posiedzieć, pospać normalnie, bez jakichś schiz.

Denerwuje mnie to, bo wiem, że tracę masę energii na ciągłą aktywność na uczelni (negatywną, bo gadam, łażę, jem, stukam, skubię itp.) i na myślenie, że jakoś kiepsko samej w domu siedzieć i że smutno i zaraz jakieś przygnębiające myśli albo irytujące marnowanie czasu na siedzenie w necie.

Ma ktoś podobnie i jakoś sobie z tym radzi?
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez soneta 13 paź 2010, 23:42
A ma ktoś taki atak...

że myśli, że to już koniec świata?
Widzi dziwne obrazy w głowie ,przed oczami?
Pojawiają się nagle.
Nie wiem skąd.
Nie wiem DLACZEGO.

Nóż na moim gardle, rozcina je..
tak mam co jakiś czas od ok. 1-1,5 miesiąca.

Nie wiem co to.
Nie wiem jak to wyleczyć.

Boję się iść do lekarza, by mi nie powiedział, że kwalifikuję się tylko do pokoju bez klamek.... ;(
- I want to feel free with my mind, with my thoughts.. -
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
05 wrz 2010, 21:48
Lokalizacja
My Own Head

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lady_butterfly 14 paź 2010, 11:22
Witam Was bardzo serdecznie, jestem przerażona. Zaczęło się w nocy z wtorku na środę (zeszły tydzień, czyli dziś już jest 16 dni) , bardzo źle się czułam, taki jakiś ból pod żebrami, potem szedł wyżej do klatki piersiowej, następnie za łopatkę i do lewej ręki. Noc miałam nie przespaną, bardzo się bałam, to było straszne. Od tamtej pory do dziś lekko pobolewa mnie ręka i czasem kuje w klatce piersiowej. Jestem na tabletkach przeciwbólowych, Ranigaście max (piekło mnie także nad klatką piersiową i w gardle) i melisie. Jednej nocy obudziłam się z uczuciem, jakby słoń stał mi na klatce piersiowej. Często od tamtej pory miewam duszności, muszę ziewać, łapać powietrze jak ryba, by zaczerpnąć tchu, a co najgorsze nie zawsze wychodzi :/. Zwykle popołudniu czuję się całkiem nieźle i humor mi wraca. Jednak nie na długo... Melisa mnie uspokaja i wycisza. Trochę nie wiem co się dzieje. U lekarza nie byłam, mam wrodzoną wadę serca wypadanie zastawki, ale nigdy nic się nie działo niedobrego z tego powodu (badałam się regularnie, potem mi wszelkie stany gorszego samopoczucia przeszły i jakoś o tym zapomniałam). Jutro wybieram się prywatnie do kardiologa, bo nie mam chwilowo ubezpieczenia, kompletuje papierki, by zarejestrować się w Urzędzie Pracy. Od niedawna nie pracuję, skończyła mi się umowa. Chciałabym dodać, że jestem osobą młodą, mam 25 lat. Nigdy nie działy mi się podobne rzeczy, tzn. czasem, gdy byłam młodsza miewałam jakieś duszności, ale nie było aż tak źle. Jakiś rok temu miałam obsesję na temat wirusa HIV, nawet robiłam test w tym kierunku, bo sobie coś ubzdurałam, oczywiście wyszedł minus. Kiedy się wprowadziłam do mojego faceta - przeszło. Myślałam, że to był jakiś nerwoból i przejdzie, ale jak widać jest lżej, ale wcale nie łatwiej. Jestem ciągle zdenerwowana, boje się, że stanie mi się coś poważnego. Szaleję ze strachu. Nie wiem, co się dzieje... Jestem przerażona. Jakiś czas temu poszłam do lekarza z powodu kaszlu, on sugerował alergię lub stres związany z utratą pracy... Zażywałam tabletki przeciwalergiczne, kaszel minął. No to jest straszne, nie mogę się na niczym skupić, boje się nocy, nie mogę normalnie spać, bo się budzę przerażona kilka razy w nocy i paskudnie się czuję. Co się ze mną dzieje? boję się, że to jakaś choroba serca, że coś mi się stanie... Znów wczoraj spałam może 2 godziny... piekło mnie nad klatką piersiową poniżej szyi, w nadgarstku lewej ręki, teraz też, ale mniej niż w nocy. Jestem od tych 16 dni PIEKIELNIE ZMĘCZONA. Połowa rzeczy do mnie nie dociera, czuję się jak w koszmarze. W lepszych chwilach samopoczucia wydaje mi się, że już wszystko w porządku, a jednak nie... Wczoraj nawet wyszłam sobie na spacerek i wydawało się w porządku... Pomóżcie... Tak bardzo się boję... CZY TO MOŻE BYĆ NERWICA CZY JAKAŚ CHOROBA SERCA??? (Jutro idę na EKG i do lekarza, prywatnie).
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 17:51

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 14 paź 2010, 12:24
soneta jak dla mnie to myśli natrętne kreują te obrazy ja tak miałam po urodzeniu dziecka jak dopdła mnie depresja poporodowa nagle widziałam, że ktoś mi dziecko morduje, że mi przez okno wypada no masę irracjonalnych wizji.... kroiłam chleb i od razy przed oczami stawał mi obrazek, że mi ktoś dziecko zarzyna - Koszmar - przeszło po lekach, chociaż czasami zdarzają mi się takie pojedyńcze myśli/wizje.
lady_butterfly skonsultuj to z lekarzem koniecznie oczywiście jest to objaw nerwicowy, ale również zawały dają podobne objawy, więc ekg i wizyta u kardiologa jak najbardziej wskazana na pewno Cię uspokoi, że z sercem wszystko OK.
My nerwicowcy jak powietrza potrzebujemy dowodów, że jednak nic nam nie jest i gdyby nie nerwica to bylibyśmy zdrowi jak koń, sama nim pogodziłam się z diagnozą nerwica długo latałam po lekarzach i robiłam masę badań usilnie starałam się znaleźć innną przyczynę bo nie mogłam dać wiary, że to nerwica płata mi takie figle.
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez anielka1206 14 paź 2010, 14:02
ja choruje od 8 lat, od dwoch sie lecze regularnie, ale niestety bez skutku.
mam mnóstwo lęków, miewam trudnosci z oddychaniem, boli mnie mostek, czesto glowa, czasem wpadam w panike-nie moge wtedy nawet przelykac bo sie czuje jakbym miala w gardle kule ...oprocz tego koszmary, leki zwiazane z ciemnoscia,noca-w dzien wszytsko ok a w nocy masakra, wystarczy jakis cien na scianie czy szmer zebym ja wpadla w panikę, czasem tak, ze boje sie glowe wysunac spod koldry.powtarzam sobie ze to irracjonalne ale to nic nie daje.
oprócz tego jestem wiecznie zmęczona-obojetnie ile spie, spię 6-7 godzin po czym jak wracam z pracy spie trzy godziny bo nei jestem w stanie funkcjonowac, wstaje i za 3 godziny znow ide spac.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
14 paź 2010, 11:25

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez soneta 14 paź 2010, 17:21
Jaśkowa napisał(a):soneta jak dla mnie to myśli natrętne kreują te obrazy ja tak miałam po urodzeniu dziecka jak dopdła mnie depresja poporodowa nagle widziałam, że ktoś mi dziecko morduje, że mi przez okno wypada no masę irracjonalnych wizji.... kroiłam chleb i od razy przed oczami stawał mi obrazek, że mi ktoś dziecko zarzyna - Koszmar - przeszło po lekach, chociaż czasami zdarzają mi się takie pojedyńcze myśli/wizje.
lady_butterfly skonsultuj to z lekarzem koniecznie oczywiście jest to objaw nerwicowy, ale również zawały dają podobne objawy, więc ekg i wizyta u kardiologa jak najbardziej wskazana na pewno Cię uspokoi, że z sercem wszystko OK.
My nerwicowcy jak powietrza potrzebujemy dowodów, że jednak nic nam nie jest i gdyby nie nerwica to bylibyśmy zdrowi jak koń, sama nim pogodziłam się z diagnozą nerwica długo latałam po lekarzach i robiłam masę badań usilnie starałam się znaleźć innną przyczynę bo nie mogłam dać wiary, że to nerwica płata mi takie figle.


Kurcze... czyli to nie jakaś psychoza ani zaburzenia maniakalne czy schizofrenia? Tego się najbardziej boję.
Naprawdę okropne są te wizje czasami, staram się szybko je wyrzucać z głowy, ale im bardziej staram się je wyrzucać = tym bardziej o nich myślę i wpadam w błędne koło.
Do tego krwawe sny, po których budzę się zlana potem, cała roztrzęsiona, tak rozbita,że odechciewa mi się wszystkiego...
Chyba muszę się jednak przejść do psychologa a nie neurologa jak myślałam....

Dziękuję za poruszenie tego tematu i Twoje spostrzeżenia..

[Dodane po edycji:]

anielka1206 napisał(a):ja choruje od 8 lat, od dwoch sie lecze regularnie, ale niestety bez skutku.
mam mnóstwo lęków, miewam trudnosci z oddychaniem, boli mnie mostek, czesto glowa, czasem wpadam w panike-nie moge wtedy nawet przelykac bo sie czuje jakbym miala w gardle kule ...oprocz tego koszmary, leki zwiazane z ciemnoscia,noca-w dzien wszytsko ok a w nocy masakra, wystarczy jakis cien na scianie czy szmer zebym ja wpadla w panikę, czasem tak, ze boje sie glowe wysunac spod koldry.powtarzam sobie ze to irracjonalne ale to nic nie daje.
oprócz tego jestem wiecznie zmęczona-obojetnie ile spie, spię 6-7 godzin po czym jak wracam z pracy spie trzy godziny bo nei jestem w stanie funkcjonowac, wstaje i za 3 godziny znow ide spac.


Różne bóle, lęki, problemy z oddychaniem, Kula w gardle...typowo nerwicowe...
Anielka 1206.. Ty masz już zdiagnozowaną nerwicę, czy tylko ją u siebie podejrzewasz??
- I want to feel free with my mind, with my thoughts.. -
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
05 wrz 2010, 21:48
Lokalizacja
My Own Head

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lady_butterfly 14 paź 2010, 18:18
Nie no, strasznie mnie zawałem... Mam 25 lat... No masakra, choć sama sobie wkręcam. Jutro prywatnie do kardiologa. Teraz poza tym, że mnie piecze tuż poniżej szyi, nic się innego nie dzieje. A może to od żołądka? Zgaga, refluks? O rany, boję się nocy :(. Boję się jutrzejszej wizyty u lekarza :why:
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 17:51

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 14 paź 2010, 18:30
Nikt Cię nie straszy a zawał w wieku 25 lat nie jest czymś nadzwyczajnym ;) idź do lekarza zrób badania to rozwieje Twoje wątpliwości i już! Na forum nikt nie postawi diagnozy wszystko to są gdybania.... tu tysiące osób ma codziennie milion różnych symptomów, które odpowiadają tysiącom różnych chorób.
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lidzia8704 14 paź 2010, 20:45
Witam Was Kochani!
Piszę, gdyż potrzebuje ZROZUMIENIA.Chcę dołaczyc do Waszego grona.
Po krótce opiszę swoją historie.
Mam 23 Lata
Choruję na nerwice od około 8 lat.Na poczatku objawy sercowe,zawroty głowy potworne lęki,dusznosci)
(przestałam wychodzic z domu..pobyty w szpitalu w szpitalu-Diagnoza-NERWICA LĘKOWA.
Nie wierzyłam,jak moge być zdrowa fizycznie i tak cierpiec,tak źle sie czuc fizycznie?
Miałam Tomografie głowy,badania krwi,tsh,pobieranie płynu mozgowo rdzeniowego(punkcja)EEG,EMG,EKG Echo serca,
Badanie laryngologiczne,podstawowe neurologiczne..wiele wiele innych i wszystko w normie.
A ja czułam,że umieram..wkoncu odwiedziłam nie jednego psychologa, psychiatre-i zaczełam kuracje antydepresantami
-Była poprawa ale lęki zostały (objawy somatyczne miałam w sytuacjach stresowych)a takim była szkoła,kościół
(dodam ze miałam bardzo dobre oceny,byłam zawsze lubiana,wesoła dziewczyną...
Pożniej nawrot objawow przed samą maturą,zasłabniecie -standardzik Izba przyjec w szpitalu...te same objawy tylko bardziej nasilone
-Diagnoza-Nerwica-3 lata leczyłam sie Rexetinem po czym tanszym zamiennikiem o nazwie Paromerck.
Wyjechałam do Anglii na trzy miesiace..Było znośnie Do czerwca 2008..gdy w moje zycie wkroczyła podwojna zdrada
(miłosc mojego dokonała podwojnen zdrady)wybaczyłam,i zaczał sie powrot objawow somatycznych plus wpadanie w histerie,
ciagły strach,wieczne kłótnie konczace sie histerią i omdleniami..Moj stan sie pogorszył dramatycznie.
Zaczełam opuszczac zajecia(studiuje zaoczneAnglistyke)pogorszyły mi sie oceny-Problemy z koncentracja i pamiecią..
Potem odstawiłam leki,bo czułam że juz mi nie pomagały,miałam dośc .3 miesiace w sumie bez lekow..
W styczniu 2009 znow do psychiatry po leki,bo nie mogłam oddychać,wychodzić z domu..stałe uczucie duszności...
Dostałam Asertin 50mg(brak objawow ubocznych)..Pobrałam miesiac-i kazała mi zwiekszyc dawke do 100mg..
wraz z drugim dniem poczułam coś okropnego,zrobiło mi sie słabo...i to czego boje sie najbardziej
-UCZUCIE UCISKU W GŁOWIE..ale tego nie da sie opisać..To uczucie jest raczej z tyłu głowy po sam czubeczek..
ściska tak mocno ze mam wrazenie ze mam tętniaka i zaraz mi pęknie..albo jakiegoś guza..Czuje sie smiertelnie chora..
To uczucie jest bez przerwy w sumie juz od 2ch tygodni z nasileniem w nocy jakby mozg sie trząsł,
gotował i mam wrazenie, ze jak rozluźnie głowe to dostane wylewu,udaru..
Dodam ze jak pochyle głowe do przodu to sztywnieje mi kark i głowa..Odwiedziłam lekarza rodzinnego-
Zrobiłam badanie krwi,tsh,moczu,EKG(wyszło wporzadku poza dodatkowymi skurczami,ktore rzekomo sa wynikiem nerwow
i sa niegrozne-..skierowanie do neurologa.Niewytrzymałam byłam 3 razy juz na izbie przyjec..
Konsultacja neurologiczna obejmujaca podstawowe badanie,tomografia głowy,Angio CT i odcinka szyjnego kregosłupa
z kontrastem oczywiscie,i podobno nie mam guza ani tetniaka..
lekarz powiedział ze to Nerwica!Ale ja znów nie potrafie w to uwierzyć,
mam wrazenie ze mam tetniaka albo guza co mi uciska głowe..Ludzie mozna zwariować ze strachu..Po dwóch latach na studiach wziełam dziekanke,
rozstałam sie z facetem na poł roku po czym w maju 2010 wrocilam(nie radziłam sobie z objawami i lękiem),
wrociłam po dziekance na studia,miałam 7,8 pierwszy zjazd,bede pisa prace licencjacką.Biore obecnie Paromerck i chodze na terapie
poznawczo behawioralną od ponad miesiaca,ale jest ciezko z tymi objawami,najgorsze są duszności.Nie pracuje już ponad rok,do tego mam
jeszcze zdiagnozowaną umiarkowaną depresję..

Pozdrawiam Was wszystkich Goraco i zycze zdrowia
P.S-Jesli ktoś z Was jest z Ząbek,Wołomina,Zielonki badz Warszawy chetnie sie spotkam i porozmawiam!
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
23 lut 2009, 12:50
Lokalizacja
Ząbki

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fenix 15 paź 2010, 22:14
Ja mam niekontrolowane lęki od urodzenia, czyli przez 19 lat. Mogę poradzić wizytę u: psychologa, psychiatry, energoterapeuty, a jak to nie pomoże to już tylko egzorcysta. Ten ostatni jest nawet darmowy :lol: A moje objawy to: niekontrolowane zachowania, niechęć do kościoła(dziwne :?: ), oczywiście strach przed właściwie wszystkim, bóle głowy, uciski w szyi itd itp. Teraz studiuję, mieszkam w akademiku i jest raczej niewesoło, aczkolwiek zawsze może być gorzej :twisted: .


PS. Zapomniałem jeszcze dodać. Dobry jest sport, ale taki, który uprawiamy raczej sami, bo z kimś jest raczej ciężko :P

PS2. Może to komuś pomoże, może nie, ale...mi się robi lepiej, kiedy przypomnę sobie czasy dzieciństwa ;) Wtedy robi mi się jakoś tak lepiej.
"Go go power rangers! xD"
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 paź 2010, 00:08

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez LitrMaślanki 15 paź 2010, 22:43
fenix, ja chce do egzorcysty :twisted: ( nie stać mnie na dobrego lekarza )
LitrMaślanki
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 27 gości

Przeskocz do