Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Khairija88 05 sie 2010, 22:14
Do apus :

Witaj, mysle,ze powinnas udac sie do psychiatry, on powie Ci czy jestes chora czy nie, moze to taka "mała" nerwica, poczatki lub ma to zupelnie inna nazwe, ale moim zdaniem tylko on moze Ci pomoc, pozdrawiam:)

[Dodane po edycji:]

Jako długo juz znerwicowana osoba napisze ,ze objawy nerwicy lekowej moga być przeróżne, oczywiście ciągłe mysli, że na pewno cos złego sie stanie, np robi sie ciemno, prawie pusta ulica idzie gosc i on na pewno zaraz mnie zgwałci, albo jeszcze lepiej za chwile przyleca terrorysci i bedzie bum, wszystko na nie itd, ja mam tak długo nerwice,ze sie do tego przyzwyczaiłam, poza tym oczywiscie drzenie ciała, uczucie dusznosci, szczekościsk, cierpnięcie, mrowienie, bóle brzucha, skurcze żołądka, słabosc,bóle głowy, biało przed oczami itd, na początku unikanie miejsc publicznych. A co do tego to niektorzy często pisali o kosciele itd, a to chyba chodzi o to tylko,ze jest tam tłum i automatycznie jest schiz ze jest duszno i zaraz spadniemy i tak sie dzieje, tak samo w supermarketach-choc ja akurat nie mam tego problemu, natomiast mam z koncertami gdzie na sam widok tego scisku sie dusze i niestety nie chodze na koncerty, z autobusami, tramwajami- najgorzej gdy mnie wioza do miejsca którego nie znam , lub trasa ktora nie znam, zawsze powtarzam sobie "zawsze mozesz wysiasc" :lol: kiedys pomagała mi obecnosc odoby, ktorej ufam teraz nawet to nie pomaga, tutaj chodzi o poczucie bezpieczenstwa bo podejrzewam ,ze gdy jedziecie autem to jest juz inaczej.i wazne,zeby ludzie ktorzy sa obok was znali te chorobe wiedzieli co robic gdy sa obok, bo wtedy człowiek czuje si beezpiecznie. Wazne zeby probowac przezyciezac ten lek, tłumaczyc sobie,ze to tylko choroba, ze dobrze,ze sa ludzie bo bedzie mial kto Cie uratowac, a gdy jedziecie autobusem i czujecie ze zaraz bedzie atak to pomocne jest zagadanie do kogos lub po prostu komunikat ,ze jestem chora na to i na to boje sie tego i tego czy mogłaby Pani ze mna porozmawiac?
Ludzie tacy sa, ze jak im nie powiesz to sami nic nie zrobia,szczegolnie,ze nie raz objawy sa niewidoczne.
Ja chodziłam do psychiatry o ile dobrze pamietam brałam zomiren, cital i alprox, pani psycholog byla fajna, uwazam,ze bardziej ona mi pomogła niz te leki choc na pewno tak nie było, u mnie akurat ja od samego poczatku nie wstydziłam sie tej choroby i wierze dosc duzo w psychologie, szkoda,ze od dwoch lat mam nawrot a jeszcze nie poszłam drugi raz ,yooooooooo :yeah:
Teraz ma tak, ze caly dzien mam luz a tu nagle moje ciało reaguje tak jakbym własnie byłam w trakcie ataku, czyli to juz zupelnie nie jest zalezne ode mnie kiedy nadejdzie dzien i godzina, wiec wiem,ze trzeba do lekarza, biore tabletki uspokajace, pije magnez, jem duzo słodkiego, szczegolnie po ataku lub w trakcie , tesknie za uczuciem bez choroby ,to było genialne kiedy przejechałam pol Polski i wszystko mi wisiało i moglo sie palic i walic a tu taki luzz, lepsze niz marycha :o
Dobra wracajac do glownego tematu: trzeba sprobowac zmienic swoje myslenie, kiedy przychodzi zła mysl szukac do niej dobrego kontrastu, ja np boje si eogladac wiadomosci bo 95% jest złych, wtedy pytam mojego faceta czemu stało sie tak i tak , czy wszystko dobrze , on mi to tłumaczy i juz sie nie boje tego az tak, duzo rozmawiac z zaufanymi ludzmi, nie wstydzic sie tej choroby, nie zwlekac z pojsciem do lekarza,walczyc z ta choroba poprzez nie unikanie miejsc ktorych sie boimy, czasem dobrze jest usiasc autobusie z samego przodu , lub w kosciele , mamy wtedy wrazenie,ze kontrolujemy sytuacje i tak autentycznie jest, pic magnez, jesc gorzka czekolade, relaksowac sie jak najczesciej, "wyrzucac" z siebie stres, kazdy ma na to swoj sposob ja np lubie tanczyc, zmeczyc sie, znalezc kogos kto moze nam robic masaz, liczyc swoje oddechy.naprawde uwierzyc,ze nic sie nie dzieje:) to narazie tyle, jesli macie pytanie to zapraszam, jestem osoba ktora mial nerwice, wyleczyła sie i ma ja spowrotem wiec moze akurat komus pomoge, pozdrawiam:)

[Dodane po edycji:]

Acha , ja leczyłam sie pół roku i wystarczyło, poza tym leczyłam sie na fundusz, lekarz przepisał leki, dał mi skierowanie na psychoterapie do konkretnego psychologa, nie uwazam,ze zawsze lekarz prywatny prawde Ci powie...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 sie 2010, 22:08

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez purplepeople 10 sie 2010, 13:19
obecnie moim sposobem na atak lęku jest.. przeczekanie go. to samo tyczy się ewentualnych natrętnych myśli. jednocześnie pracuję nad tym by zaakceptować te zaburzenia. wychodzę z założenia, że w momencie gdy przestanę tak bać się samego lęku.. on nie może się już nasilać. i faktycznie, gdy podchodzę do nich spokojniej, jest łatwiej:)

nie unikajcie miejsc, które wyzwalają lęk! w ten sposób zawęża się repertuar zachowań, życie staje się coraz uboższe a w efekcie można nie wychodzić ze swojego pokoju!

nie twierdzę, że należy od razu skoczyć na banji, ale raz po raz przejść się do kina, czy udać się samemu na małe zakupy. z czasem powinno być coraz łatwiej.

a propos psychoterapii.. skończyłam 6 miesięczną terapię grupową (państwówka). moje problemy się zaostrzyły, ale w tym momencie stwierdzam, że to normalna kolej rzeczy. ludzie w nerwicy są "źle poskładani", mamy trochę "nasrane" w głowach i w emocjach. w związku z tym musimy tak jakby poskładać się na nowo.. oczywistym jest, że by budować nowe, trzeba zburzyć stare. nic więc dziwnego, że czujemy się gorzej, skoro wszystko w nas się burzy, stary porządek idzie w zapomnienie i powstaje chaos. musimy być cierpliwi w budowaniu nowych siebie, w odrzucaniu starych przekonań, weryfikowaniu starego podejścia i w nauce emocji "na nowo". trza przetrwać gorszy okres. na terapii grupowej terapeutka powiedziała: efekt takiej terapii uwidacznia się od kilku miesięcy do 2 lat p ozakończeniu terapii. tak więc jeszcze mam 1,5 roku by zweryfikować to stwierdzenie:) także -cierpliwości. dla siebie, swoich emocji i umysłu.

niedawno rozpoczęłam terapię indywidualną, ale juz prywatnie i kosztuje mnie to 80 zł za spotkanie raz na 2 tygodnie. póki co jestem po 1 spotkaniu, więc wiele więcej powiedzieć nie mogę.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
15 cze 2010, 15:38

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez brudnybrudas 10 sie 2010, 21:56
Chciałabym nawiązać kontakt z osobą która przeżywa to samo... Mi się to zdarzyło rok temu i niestety jets coraz gorzej... Jestem 22 letnią kobietą i chcę prowadzić normalne życie. Bardzo chciałabym porozmawiać z kimś kto już to przeżył... Proszę o kontakt. To moje gg 23840678
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
10 sie 2010, 21:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 11 sie 2010, 02:02
brudnybrudas, My tu wszyscy "to " przeżywamy i przechodzimy przez "to". Są wątki w dziale Kroki do wolności, tam wypowiadają się ludzie, którym udało się wygrać z zaburzeniami. Niektórzy już tu nie zaglądają...z wiadomych przyczyn......cieszą się życiem.

purplepeople, fajnie,ze kontynuujesz terapię. Ja płacę za sesję 70 zł. raz w tygodniu.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mikamika 15 sie 2010, 12:45
nie no po kolo 2 tygodniowej przerwie znowu mialam w nocu atak :why: ja piernicze, znowu. Jakie to nieprzyjemne uczucie... mdlosci, mdlosci, nudnosci, wzdecia, wysralam sie raz, chcialo mi sie jeszcze, ale juz nie mialam sily wstac z łóżka, jelita mało z brzucha nie wyskoczyly, serce waliło jak młot, cala rozdygotana, drżaca. Masakra... Myslalam, ze nie dożyje poranka... Wzielam dwa locomotivy na mdłosci i dwa xanaxy... nie za bardzo jednak pomoglo, caly czas stan fatalny. Jestem niewierzaca, ale zaczelam sie żegnać i prosic o koniec tych męczarni. Nie czulam zeby sie polepszalo jednak musialam usnac w ktoryms momencie bo obudzilam sie rano zywa i cala.
Nie chce juz wiecej tego przezywac :roll:
Jestem tydzien na paro... do tej pory bylo super, ale ten atak wybil mnie z roznowagi.... Nie wiem co dalej mam począć.
mikamika
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 18 sie 2010, 01:38
mikamika, Na terapię musisz się wybrać.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek_NL 01 wrz 2010, 16:21
Ja kiedyś miałem tak że wydawało mi się że mdleję, umieram czy trace świadomość...

Teraz się to przerodziło w w takie dziwne uczucie jakbym odpływał nic czuję się tak lekko i jestem zdezorientowany... Może to dlatego że z tym co było kiedyś nauczyłem się sobie radzić i nerwica wymyśliła nowy sposób żeby mnie zastraszyć ;)
Misiek_NL
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez polo 03 wrz 2010, 23:14
Misiek-tez na poczatku tak mialem, ze jak poczulem sie juz wolny od nerwicy, to zaczalem zauwazac , ze ona jakby "chce mnie z innej strony zajsc"; no ale trzeba stosowac te same metody jak przy wczesniejszych objawach i w koncu calkowicie wygasnie, powodzenia
trzymsie.pl - zapraszam na bloga o ukończonej drodze wyjścia z nerwicy (objawy wegetatywne, lęki i natręctwa), piszę tam jako paolo jones, z chęcią odpowiem na pytania
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
21 gru 2009, 23:15
Lokalizacja
Kraków

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 04 wrz 2010, 23:09
Ja odkąd jestem na xanaxie odczuwam ewentualnie niepokój - lęków jako takich nie.
Ale kompletnie sobie nie radziłam, chodziłam nerwowo w kółko, miałam ataki paniki, krzyczałam, waliłam głową/pęściami w ścianę... :roll:
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7327
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez soneta 06 wrz 2010, 12:04
mikamika napisał(a):nie no po kolo 2 tygodniowej przerwie znowu mialam w nocu atak :why: ja piernicze, znowu. Jakie to nieprzyjemne uczucie... mdlosci, mdlosci, nudnosci, wzdecia, wysralam sie raz, chcialo mi sie jeszcze, ale juz nie mialam sily wstac z łóżka, jelita mało z brzucha nie wyskoczyly, serce waliło jak młot, cala rozdygotana, drżaca. Masakra... Myslalam, ze nie dożyje poranka... Wzielam dwa locomotivy na mdłosci i dwa xanaxy... nie za bardzo jednak pomoglo, caly czas stan fatalny. Jestem niewierzaca, ale zaczelam sie żegnać i prosic o koniec tych męczarni. Nie czulam zeby sie polepszalo jednak musialam usnac w ktoryms momencie bo obudzilam sie rano zywa i cala.
Nie chce juz wiecej tego przezywac :roll:
Jestem tydzien na paro... do tej pory bylo super, ale ten atak wybil mnie z roznowagi.... Nie wiem co dalej mam począć.



Dokładnie jakbym siebie widziała podczas jednego ....ataku?
Myślałam, że jelito mi tyłkiem wyjdzie.
Czułam je, bolało mnie strasznie,ale nie miałam siły nic zrobić w wc..
do tego napady drgawek nie do opanowania.... :/
Nie powiem już o jakiś chorych natrętnych myślach, powtarzających się jak mantra w kółko..

To poważnie jest nerwica?;/
- I want to feel free with my mind, with my thoughts.. -
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
05 wrz 2010, 21:48
Lokalizacja
My Own Head

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 19_latek 06 wrz 2010, 13:14
soneta,
Tak, to nerwica ale warto zrobic tez kompleksowe badania zeby wykluczyc inne choroby. Mi w atakach pomogly leki, teraz moge jakos funkcjonowac, ataku nie mialem juz od 1,5 roku wiec nie jest zle.
19_latek
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez rikarika 06 wrz 2010, 13:23
U mnie ataki wyglądają tak: Siedzę sobie spokojnie, albo leżę i nagle natłok myśli- zrywam się, matkoooooo co się ze mną dzieje, chyba będę miała zawał, albo coś. Dusi mnie w klatce, kręci w glowie, czuję sie jak nie ja. Do tego czasem pędzę do kogoś z domowników i krzyczę: "Coś mi jest!!!" i tak kilka razy (no i ryk oczywiście)... Zupełnie nad sobą nie panuję. Po kilkunastu minutach, jak się okazuje, że nie mam zawału i nie umieram, dochodzę do siebie.
Tylko wariaci są coś warci ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
26 sie 2010, 19:58

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mikamika 06 wrz 2010, 13:29
soneta napisał(a):Dokładnie jakbym siebie widziała podczas jednego ....ataku?
Myślałam, że jelito mi tyłkiem wyjdzie.
Czułam je, bolało mnie strasznie,ale nie miałam siły nic zrobić w wc..
do tego napady drgawek nie do opanowania.... :/
Nie powiem już o jakiś chorych natrętnych myślach, powtarzających się jak mantra w kółko..

To poważnie jest nerwica?;/


ja znowu mialam atak po miesiacu brania paroksetyny, ale juz nie tak mocny
Bardzo ciekawe to zjawosko jelitowe :? oprocz potwornych mdlosci mam tak twardy brzuch podczas ataku jak kamien, w ogole sie go nacisnac nie da. Dzis az sie wystraszylam jak polozylam ręke na brzuchu jak to poczułam. Jakies gory i wybrzuszenia na brzuchu, hałasy wydobywające sie ze srodka, przelewanie, skręcanie, burczenie, piszczenie etc. Wiatry, srac sie chce, poty, serducho wali, drżenie, cale cialo dygocze 8) Koniec ataku (po benzo) i wszytsko wraca do normalnosci, w brzuchu przestaje sie wywracac i przestają wydobywać się te "piski" ze srodka... eh
mikamika
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez soneta 06 wrz 2010, 13:31
19_latek napisał(a):soneta,
Tak, to nerwica ale warto zrobic tez kompleksowe badania zeby wykluczyc inne choroby. Mi w atakach pomogly leki, teraz moge jakos funkcjonowac, ataku nie mialem juz od 1,5 roku wiec nie jest zle.


@19_latek - myślisz? Bo ja oczywiście widzę wszystko inne. Czytam,szperam po internecie i znajduję w objawach już jakieś guzy, raki, schizofrenie, cuda wianki... i jak tu być mądrym? Wiem.. najlepiej się przebadać u specjalisty.
Czy wystarczy dobry neurolog? Czy raczej zrobić kompleksowe badania?
- I want to feel free with my mind, with my thoughts.. -
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
05 wrz 2010, 21:48
Lokalizacja
My Own Head

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do