Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Amfan 13 maja 2010, 14:24
Ja bym wam polecał autosugestie tudzież wyobrażanie sobie tych wszystkich sytuacji jakie będą miały miejsce dość często mi to pomaga ale ostatnio jest ze mną źle .Pozdrawiam jak chcecie więcej info na ten temat to pisać chętnie pomogę
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
13 maja 2010, 14:09

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez karolinaibiza 15 maja 2010, 20:52
witajcie mam 27 lat męza i 11 miesieczno coreczke . pierwszego ataku dostalam po porodzie nala dusznosc oslabienie pielegniarka mierzy cisnienie i wszystko wporządku .potem nadeszla okazja sprzedazy mieszkania niestety z bardzo zaluje choc mamy lepsze ja nie moge sie pogodzic z utratą tamtego w mniejszej miejscowosci obecnie mieszkamy we wroclawiu.dostalam silny atak ból serca dusznosc i pojechalam do szpitala tam mnie wysmiali ekg wporządku cisnienie tez ,pani musi sie za siebie wziosc jak patrze na panią to daleko do normalnosci powiedzial lekarz ,to przez to mieszkania odpowiedzialam jej.potem cisza nic mnie nie bralo to teraz juz trwa ponad 2 tydzien ,drętwienie rąk silny bol serca cisnienie spada zaraz jest w normie przypomne ,że robilam w styczniu usg jest ok ,najgorsze to ,że jak mąz wychodzi do pracy to siedze z malutką i wtedy mam atak silne lęki patrzenie na zegarek kiedy mąz wroci dusznosc i bol serca ,biore narazie ziolowe leki deprim meliska ,jezeli to nie pomoze to psychiatra nie umiem sie tu odnaleśc choć tak chcialam mieszkac we wroclawiu to mam za swoje ,niewiem co robic :( pozdrawiam karolina
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
15 maja 2010, 20:38

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ktoś90 16 maja 2010, 12:01
Można powiedzieć, że jestem nowy na forum...Od ponad miesiąca walczę z różnymi dolegliwościami, a tak w ogóle to stale coś mi jest od 4 lat. Ostatnio się nasiliło, przez te 4 lata byłem u różnych lekarzy, robiłem różne badania. Wszystkie wyniki wychodzą OK. Ostatnio byłem u kilku lekarzy, jeden z internistów prawie na wstępie powiedział mi, że jestem znerwicowany. Przyznam się, że jestem nerwowy, często się przejmuje głupotami, ale najgorsze jest to, że nikt nie wie od czego mam bóle i inne dolegliwości. Byłem u psychiatry stwierdził nerwicę lękową, zaproponował leki...jednak nie zgodziłem się bo nie chce być "zamulony". Dlatego leczę się "rozmową", która nie wiele pomaga. Naliczyłem, że przez dobry miesiąc miałem ok. 40 objawów chorób. Ostatnio schudłem (ok. 4kg), codziennie się wchodzę na wagę, wydaje mi się, że się kurczę, zanikam, wydaje mi się, że obwód rąk i nóg mi się zmniejszył (mam apetyt). Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, czy to nerwica, czy jakaś choroba. Jest ciężko mi i moim rodzicom...(mam 20 lat).

Niektóre moje objawy:
- kołatanie serca, bóle w klatce piersiowej, kłucia
- podwyższone tętno lub obniżające się tętno
- uczucie zimna lub uczucie gorąca, obniżona temp. ciała 36 stopni
- czasami potliwość
- bóle żołądka, brzucha, wzdęcia
- bóle głowy (rzadko)
- bóle zębów (mam zdrowe)
- pieczenie ust
- bóle gardła (tak przez godzinę)
- bóle w prawym i lewym boku jamy brzusznej
- uczucie chudnięcia
- duszności
- drobne zaczerwienienia na dłoniach
- swędzenie skóry
- bóle nóg, kości
- bóle między łopatkami
- brak sił, wyczerpanie
- zero motywacji, nic mi się nie chce
- zmęczenie
- zawroty głowy
- miękkie nogi
- drżą mi mięśnie
Objawy te przychodzą nagle, są codziennie, ale nie każde. Czasami boję się, że umrę, albo, że mam bardzo ciężką chorobę...Psychiatra mówi, że to wzorcowe objawy nerwicy...ale ja czuję się chory. Kiedy objawy przychodzą, dopiero wtedy się denerwuję. A nie przed...Psychiatra każe mi się czymś zajmować by nie myśleć. Ale jak tu nie myśleć, czuje się ból i zmęczenie:( Chciałbym realizować marzenia, ale nie mogę...nie mam sił:( A głowa pełna pomysłów.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 kwi 2010, 10:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez front247 16 maja 2010, 19:22
u mnie atak lęku to własciwie najgorsze co może być,bo wystepuje i narasta btak szybko że niesposób tego ogarnać,jedyne co to po prostu na siłę wmawiam sobie że to tylko nerwica i nic mi się nie stanie i przechodzi,herbatki i kropelki ziołowe są świetne no i działaja bardziej na podswiadomosć niż w rzeczywistosci,ale o to chodzi.
Niestety nerwica serwuje mi także,szybkie bicie serca,jakies kłucia i dretwienia ręki,oczywiscie bylem u lekarza ,zrobił 2 razy EKG...cisnienie i wszystko w normie ..nawet nie chciał mi dac skierowania do kardiologa(mimo moich nalegań),bo stwierdził że z sercem jest ok....za to polecił...psychiatrę lub psychologa...i tak w kółko. Do psychiatry nie ide bo na bank wypisze recepte a po co sie faszerowac lekami jak to przyczyny nie usunie...
pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 maja 2010, 16:23

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Anonymous 16 maja 2010, 19:42
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Macjek 19 maja 2010, 12:39
A ma ktoś ranne biegunki, parcia na stolec? dolegliwości brzuszne??
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 13:28

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ktoś90 19 maja 2010, 17:07
Mi się zdarza, że mam problemy z brzuchem. Kiedy wiem, że w danym dniu będzie czekała mnie jakaś stresowa sytuacja to rankiem zaczyna się od biegunki (ale tylko raz). Są dni kiedy niczym się nie stresuje i przychodzą duże wzdęcia, czasami mam uczucie jakbym miał dopiero dostać biegunkę. Po takim uczuciu nigdy nie dostałem jej...Najgorsze jest uczucie ssania lub rozpierania w brzuchu.

Ktoś z was czuł się tak jakby miał grypę, ale bez objawów? Uczucie rozbicia, ale takiego jak przy mocnym katarze lub gorączce.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 kwi 2010, 10:13

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasja 23 maja 2010, 10:10
ja mam okropne dolegliwości brzuszne, w ciagu sekund mój brzuch dosłownie rosnie i wyglądam jak w 9 miesiącu ciązy,,dotego silne bóle, mdłosci , parcia, badania zrobione i ok, więc juz wiem ze to nerwica a ten dziwny ból to jeden z rodzajów jej ataku.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
18 sty 2009, 11:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 1biedronka 24 maja 2010, 21:40
ja boje sie chodzic chyba wszedzie.. I nie mam pojecia jak sobie z tym poradzic.. Przeciez do pracy trzeba chodzic.. Juz raz bylam w sytuacji jakies trzy lata temu ze musialam przestac chodzic do pracy z dnia na dzien.. Na sam widok budynku w ktorym pracowalam dostawalam kolatania serca.., bylo mi slabo i mialam wrazenie ze upadne i juz nie wstane..

[Dodane po edycji:]

a jesli chodzi o te kolatania.., bo widze ze nie tylko mnie to dotyczy.., to radzilabym zrobic badanie Holtera.., bo zadne inne przynajmniej w moim przypadku nie wykazaly ze mam jakikolwiek problem z serduchem.... Dopiero to jedno.. Najlepsze jest to ze lekarz mnie zapytal co robilam o 2 w nocy bo mialam 168 uderzen na minute.., a ja wtedy sobie spalam smacznie.., wiec ja naprawde nie wiem o co w tym wszystkim chodzi..
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 maja 2010, 21:35

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez PoliszGanguro 25 maja 2010, 14:21
Witam, nazywam się Asia i mam 30 lat.
Od marca żyję w wielkim stresie o swoje życie. Mam już tego serdecznie dość.
Poniżej przedstawię Wam swoją historię.
Dwa lata temu, zupełnie niespodziewanie, mój dziadek, z którym mieszkałam, dostał udaru mózgu. Choroba sparaliżowała mu prawą część ciała i nieznacznie uszkodziła mózg. Przez cały ten czas dziadek pozostawał tylko pod moją opieką. Jako osoba obłożnie chora, wymagał opieki 24h na dobę, we wszystkich dziedzinach życia. Zmarł w zeszłym roku, po 2-gim rzucie choroby.
Ja sama borykałam się od dawna z problemami zdrowotnymi tj. insulinoopornością, a co z tym idzie otyłością i PCOS. Leczę się różnymi specyfikami przepisywanymi mi przez różnych lekarzy.
Pierwszym objawem, który zaczął mnie niepokoić, były problemy z pamięcią. Nie potrafiłam sobie przypomnieć co robiłam kilka dni wcześniej, jak się nazywają różne rzeczy itp. Strasznie mnie to irytowało.
Po drodze okazło się, że mam niewydolną żyłę w lewej nodze i będzie konieczna operacja jej wycięcia, ponieważ grozi to zatorem ...
Zimą miałam stany depresyjne, które do tej pory nigdy się nie pojawiały.
Na początku tego roku zaczęło mi kołatać serce. Bagatelizowałam to, ponieważ moja teściowa - pielęgniarka powiedzieła, że takie kołatania zdarzają się często, samoistnie i nie ma się czego obawiać.
Niestety, w marcu, któregoś wieczoru, leżałam na boku oglądając TV. Nagle dostałam - jak ja to nazywam - "strzału na głowę". Był to niespodziewany ból od lewej skroni, który dosłownie przeszył mnie od czubka nosa do żuchwy po drugiej stronie głowy i zniknął. Wystraszyłam się jak nigdy w życiu. Dzięki Bozi w domu był mój mąż, który za chwilę przyszedł do pokoju i zaczał mnie uspokajać, że nic się nie dzieje.
Trochę mi przeszło, ale jak sobie zmierzyłam ciśnienie miałam 170/110! Później zaczęło powoli opadac, jednakże mnie zostawiło z uczyciem paniki.
Później przez tydzień ćmiła mnie lekko głowa i żadnego innego objawu.
Umówiłam się do lekarza na piątek. Niestety, w pracy zaczęłam czuć się jakoś nieswojo. Cały czas sprawdzałam puls na szyi i nadgarstku.
Siedząc przed komputerem, z rękoma na skroniach, dostałam znowu ten "strzał w głowie" tyle że od prawej strony do lewej, znów przez koniuszek nosa do żychwy. Znikł a za chwilę dowalił raz jeszcze.
Tak się zdenerwowałam, że wyglądowałam na ostrym dyżurze kardiologicznym, gdzie zrobiono mi EKG, zmierzono ciśnienie (180/120), które zbito zastrzykiem do 140/90. Po wyjściu z oddziału czułam się bardzo dobrze. Ponieważ miałam już kwit z SOR, bez przeszkód dostałam się do lekarza rodzinnego. Ten przebadał mnie neurologicznie, laryngologicznie, zrobił glukozę. Dostałam skierowanie do angiologa na przepływy dogłowne - wyszły okey, tomograf - wyszedł okey, ogólne wyniki krwi - wyszły okey, neurolog - powiedział, że to mogą być naczynioruchowe bóle głowy.
Czułam się jednak bardzo źle, tzn. zatkało mi prawe ucho - takie uczucie jakbym miała w nim wodę. Bolała mnie głowa - po prawej stronie, pomiędzy żuchwą a skronią i w dodatku takie dziwne uczycie jakby od tego miejsca do środka głowy przechodził jakiś nerw lub żyła, która mnie boli. Co chwilę czekałam na ten atak, który przychodził co jakiś czas, aż zanikł.
W tej chwili moje objawy, które także się pojawiają:
- mrowienie twarzy, ust,
- drżenie rąk,
- delikatne problemy z widzeniem,
- skurcze mięśni w różnych rejonach ciała, p
- ocenie się,
- płaczliwość
Ciśnienie mam w granicach górnej normy, ale w sumie niezłe 130/90, cukier na czczo też okey.
Kilka dni temu byłam u psychiatry. Wysłuchał i przepisał Setaloft oraz Hydroxizine. Narazie biorę to pierwsze, aby zobaczyć czy działa. Póki co nie mam apetytu, odrzuca mnie od jedzenia. Fakt, czuję się trochę wyciszona, ale myślę że więcej efektów będzie w miarę brania tych tabletek.
Mam problemy ze spaniem, budzę się w nocy lub nad ranem i zaczynają mnie nachodzić różne myśli, przez które nie mogę zasnąć.
Boję się zostawać sama w domu; wtedy moje objawy się nasilają. W pracy czuje się nieswojo, zestresowana, nerwowa, wybuchowa.
Najbardziej dokucza mi głowa i związane z nią ataki paniki. Głowa nie boli już tak jak wtedy, ale zdarza się, że zaboli mocniej - a wtedy klops, ja mam atak paniki.
Proszę napiszcie czy ktoś z Was miał może podobne doświadczenia? Może podobny ból glowy? Gdzieś na tym forum przeczytałam post chłopaka, który swoje bóle głowy opisywał tak jakby ktoś mu wlewał w głowę zimną wodę - u mnie jest podobnie, tyle że ta woda za chwile znika.
Boję się, że może być jeszcze gorzej, czuję się jak hipohondryk i tak samo jestem odbierana przez mojego lekarza rodzinnego.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
25 maja 2010, 12:55

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ewaryst7 26 maja 2010, 10:42
Witaj.Objawy które opisujesz są objawami nerwicy lękowej.Pozostaje Ci uzbroić sie w cierpliwosć i czekać na działanie leków.To może potrwać.Więc się nie denerwuj.Nie martw sie też , bo jestes przebadana i wszystko jest ok.Pamietaj , ze nerwica podszywa sie pod wiele chorób.Mozna sie niepotrzebnie nakręcić.Trzymaj sie.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Goldielocks 26 maja 2010, 19:03
PoliszGanguro napisał(a):Witam, nazywam się Asia i mam 30 lat.
Od marca żyję w wielkim stresie o swoje życie. Mam już tego serdecznie dość.
Poniżej przedstawię Wam swoją historię.
Dwa lata temu, zupełnie niespodziewanie, mój dziadek, z którym mieszkałam, dostał udaru mózgu. Choroba sparaliżowała mu prawą część ciała i nieznacznie uszkodziła mózg. Przez cały ten czas dziadek pozostawał tylko pod moją opieką. Jako osoba obłożnie chora, wymagał opieki 24h na dobę, we wszystkich dziedzinach życia. Zmarł w zeszłym roku, po 2-gim rzucie choroby.
Ja sama borykałam się od dawna z problemami zdrowotnymi tj. insulinoopornością, a co z tym idzie otyłością i PCOS. Leczę się różnymi specyfikami przepisywanymi mi przez różnych lekarzy.
Pierwszym objawem, który zaczął mnie niepokoić, były problemy z pamięcią. Nie potrafiłam sobie przypomnieć co robiłam kilka dni wcześniej, jak się nazywają różne rzeczy itp. Strasznie mnie to irytowało.
Po drodze okazło się, że mam niewydolną żyłę w lewej nodze i będzie konieczna operacja jej wycięcia, ponieważ grozi to zatorem ...
Zimą miałam stany depresyjne, które do tej pory nigdy się nie pojawiały.
Na początku tego roku zaczęło mi kołatać serce. Bagatelizowałam to, ponieważ moja teściowa - pielęgniarka powiedzieła, że takie kołatania zdarzają się często, samoistnie i nie ma się czego obawiać.
Niestety, w marcu, któregoś wieczoru, leżałam na boku oglądając TV. Nagle dostałam - jak ja to nazywam - "strzału na głowę". Był to niespodziewany ból od lewej skroni, który dosłownie przeszył mnie od czubka nosa do żuchwy po drugiej stronie głowy i zniknął. Wystraszyłam się jak nigdy w życiu. Dzięki Bozi w domu był mój mąż, który za chwilę przyszedł do pokoju i zaczał mnie uspokajać, że nic się nie dzieje.
Trochę mi przeszło, ale jak sobie zmierzyłam ciśnienie miałam 170/110! Później zaczęło powoli opadac, jednakże mnie zostawiło z uczyciem paniki.
Później przez tydzień ćmiła mnie lekko głowa i żadnego innego objawu.
Umówiłam się do lekarza na piątek. Niestety, w pracy zaczęłam czuć się jakoś nieswojo. Cały czas sprawdzałam puls na szyi i nadgarstku.
Siedząc przed komputerem, z rękoma na skroniach, dostałam znowu ten "strzał w głowie" tyle że od prawej strony do lewej, znów przez koniuszek nosa do żychwy. Znikł a za chwilę dowalił raz jeszcze.
Tak się zdenerwowałam, że wyglądowałam na ostrym dyżurze kardiologicznym, gdzie zrobiono mi EKG, zmierzono ciśnienie (180/120), które zbito zastrzykiem do 140/90. Po wyjściu z oddziału czułam się bardzo dobrze. Ponieważ miałam już kwit z SOR, bez przeszkód dostałam się do lekarza rodzinnego. Ten przebadał mnie neurologicznie, laryngologicznie, zrobił glukozę. Dostałam skierowanie do angiologa na przepływy dogłowne - wyszły okey, tomograf - wyszedł okey, ogólne wyniki krwi - wyszły okey, neurolog - powiedział, że to mogą być naczynioruchowe bóle głowy.
Czułam się jednak bardzo źle, tzn. zatkało mi prawe ucho - takie uczucie jakbym miała w nim wodę. Bolała mnie głowa - po prawej stronie, pomiędzy żuchwą a skronią i w dodatku takie dziwne uczycie jakby od tego miejsca do środka głowy przechodził jakiś nerw lub żyła, która mnie boli. Co chwilę czekałam na ten atak, który przychodził co jakiś czas, aż zanikł.
W tej chwili moje objawy, które także się pojawiają:
- mrowienie twarzy, ust,
- drżenie rąk,
- delikatne problemy z widzeniem,
- skurcze mięśni w różnych rejonach ciała, p
- ocenie się,
- płaczliwość
Ciśnienie mam w granicach górnej normy, ale w sumie niezłe 130/90, cukier na czczo też okey.
Kilka dni temu byłam u psychiatry. Wysłuchał i przepisał Setaloft oraz Hydroxizine. Narazie biorę to pierwsze, aby zobaczyć czy działa. Póki co nie mam apetytu, odrzuca mnie od jedzenia. Fakt, czuję się trochę wyciszona, ale myślę że więcej efektów będzie w miarę brania tych tabletek.
Mam problemy ze spaniem, budzę się w nocy lub nad ranem i zaczynają mnie nachodzić różne myśli, przez które nie mogę zasnąć.
Boję się zostawać sama w domu; wtedy moje objawy się nasilają. W pracy czuje się nieswojo, zestresowana, nerwowa, wybuchowa.
Najbardziej dokucza mi głowa i związane z nią ataki paniki. Głowa nie boli już tak jak wtedy, ale zdarza się, że zaboli mocniej - a wtedy klops, ja mam atak paniki.
Proszę napiszcie czy ktoś z Was miał może podobne doświadczenia? Może podobny ból glowy? Gdzieś na tym forum przeczytałam post chłopaka, który swoje bóle głowy opisywał tak jakby ktoś mu wlewał w głowę zimną wodę - u mnie jest podobnie, tyle że ta woda za chwile znika.
Boję się, że może być jeszcze gorzej, czuję się jak hipohondryk i tak samo jestem odbierana przez mojego lekarza rodzinnego.


PoliszGanguro - może te bóle głowy są natury neurastenicznej - http://pl.wikipedia.org/wiki/Neurastenia ; http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... d=sz15.txt ?

Wydaje mi się, że Twoja nerwica, to może być sposób na odreagowanie doświadczeń związanych z chorym dziadkiem :(. Choćbyś nie wiadomo, jak kochała drugiego człowieka, to niestety, ale taka już nasza natura, że gdy coś nas męczy, dręczy - to rodzi się w psychice agresja, która jest bardzo mocno tłumiona "do wewnątrz". Zamiast zewnętrznej agresji pojawia się niepokój, leki, natręctwa itd.

Dobrze, ze zaczęłaś brać leki - wyciszą Cię i opanują objawy. BTW robiłaś sobie badanie hormonów tarczycy - TSH?

Pozdrawiam serdecznie. :D
" [...] Historia Dziewczynki o Złotych Kędziorach nie ma szczęśliwego zakończenia. Próby odkrycia, co jest dla niej odpowiednie, kończą się tak, jakby przebudziła się ona ze złego snu - po czym dziewczynka ucieka... [...] "

Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 13:27
Lokalizacja
Nadpobudliwe Narzecze

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jolanta 1985 27 maja 2010, 11:11
witam chcialam opisac moje objawy nerwicy tez sie mecze od grudnia zeszlego roku.zaczelo sie w pracy ostrym bolem glowy ktory prawie powalil mnie na ziemie. 2 dni pod rzad tak mialam potem przeszlo.jakis tydzien pozniej dostalam biegunki i bolal mnie zoladek do tego doszlo drzenie rak i placz.na drugi dzien przeszlo za tydzien to samo znowu nie poszlam do pracy.odpoczelam w domu i znow tydzien dobrze az nagle szlam do pracy wszystko niby ok a tu nagle czuje ze moje serce stanelo na dlzsza chwile poczulam strach i czulam jak powoli zaczelo bic przestraszylam sie wiec zaczelam biec by rozruszac serce bo nie wiedzialam co robic bylam przerazona.Rece mi sie trzesly i nie moglam sie uspokoic.Biegunka ciagniecie na wymioty na izbie przyjec stwierdzono niezyt zoladka potem gastroskopia i helikobakter.dostalam leki wzielam chorobowe a w domu bylo coraz gorzej zaczelam sobie wmawiac choroby raki zoladka itp.w nocy nie spalm rece drzaly mi i cale cialo i ciagle nie moglam opanowac placzu.potem zaczelam sie bac wychodzic z domu do tego stopnia ze wzielam nastepne chorobowe.nawet jak ktos przyszedl do mnie to czulam sie wystraszona.placz i leki nasilily sie do tego stopnia ze udalam sie do lekarza bo myslalam ze trace rozum.lekarz od razu stwierdzil nerwice depresyjna.dostalam pramolan ale okazal sie pomocny na chwile wszystko zaczelo sie nasilac.dostalm skierowanie do psychiatry.
chce dodac tylko ze nigdy nie mialam depresji nerwowa bylam zawsze i bardzo pzrzezywalam rozne rzeczy w zyciu .przed tymi napadami mialam duzo stresu przez pare miesiecy zylam w nerwach a jak wszystko sie ulozylo po miesiacu zaczal sie ten koszmar.od psych.dostalm xanax bardzo mo pomogl ale nie moglam brac dluzej niz 3 mies.teraz mam atarax slabszy lek ale tez pomaga.boje sie tych atakow boje sie oswoje zdrowie kazdy dzien jest taki trudny mam depresje i boje sie zebym nie zwariowala do tego stopnia ze zrobie sobie krzywde bo ja chce zyc mam dla kogo ale moje zycie nie bylo latwe teraz robie tak jakby rachunek sumienia wszysko sobie przypominam i analizuje od nowa ale te mysli same przychodza nie moge ich odegnac.ciagle mysle jak byko a ze tak nie jest a ataki paniki nie daja mi zyc. pisze szybko bo spiesze sie do pracy prosze o odp.czy ktos tak mial.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
27 maja 2010, 00:27

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Marta Żurowska 27 maja 2010, 12:01
witaj, z tego, co opisujesz to rozumiem, ze na dzien dzisiejszy nie ma juz zadnych faktycznych chorob, jak helokobakter, tylko teraz przede wszystkim towarzyszy Ci lek?tylko napisz prosze jeszcze czego ten lek dotyczy?ze cos Ci dolega, np rak, czy ze znowu zacznie sie to okropne uczucie paniki?
Offline
Psycholog
Posty
101
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do