Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 14 kwi 2010, 20:34
witam......dawno nie umialam nic napisac....tak bardzo zle sie czuje, teraz ten szczegolny okres kiedy jest smutno i leki sa wieksze. Ja wysiaDAm nie daje rady a do lekarza nie pojde bo wszyskiego sie boje .
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Marta Żurowska 14 kwi 2010, 20:48
tak, to sa dla wszystkich bardzo trudne chwile i tymbardziej dla osob lekowych. Jednak trzeba sie starac nie zamykac w tym bolu. Mysli, uczucia, ktore sie dzis pojawiaja sie na wszystkich wplywaja bardzo przygnebiajaco. Jesli bedziemy sami tkwic w tych trudnych myslach to bedziemy sie dobijac, strasznie meczyc. duzo lepiej jest z kims o tym porozmawiac, starac sie czyms zajac, zorganizowac sobie czas. Ja z tego tragicznego wydarzenia wynosze tez taka nauke, ze niezwykle wazne jest jak przezyjemy to zycie, co zrobimy, co zrobimy dla siebie i innych...
Offline
Psycholog
Posty
101
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 14 kwi 2010, 22:02
Marta Żurowska napisał(a):tak, to sa dla wszystkich bardzo trudne chwile i tymbardziej dla osob lekowych. Jednak trzeba sie starac nie zamykac w tym bolu. Mysli, uczucia, ktore sie dzis pojawiaja sie na wszystkich wplywaja bardzo przygnebiajaco. Jesli bedziemy sami tkwic w tych trudnych myslach to bedziemy sie dobijac, strasznie meczyc. duzo lepiej jest z kims o tym porozmawiac, starac sie czyms zajac, zorganizowac sobie czas. Ja z tego tragicznego wydarzenia wynosze tez taka nauke, ze niezwykle wazne jest jak przezyjemy to zycie, co zrobimy, co zrobimy dla siebie i innych...



tak tylko aby cos zrobic trzeba umiec to zrobic......ja jestem w trumnie za zycia i marnuje zycie najblizszej mi osobce:( jesli chodzi o sama nerwice neistety nikt tego nie rozumie nie doswiaseczywszy tego i akzdy tylko kwituje ze glupoty opowiadam "trzeba myslec pozytywnie" i to ma niby pomoc?
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 14 kwi 2010, 22:32
ja sama

To posłuchaj tych , którzy to przeszli. Miałam takie napady lęku ,że przez 5 lat sama nie wychodziłam z domu, potem to już nawet na minutę bałam się sama zostać. Udało się z tym wygrać. Nie mówię, że jestem całkiem zdrowa, bo tak nie jest, ale jakoś funkcjonuję , lęki są słabsze i rzadkie . Więc zasuwaj do lekarza, bo im dłużej zwlekasz , tym trudniej Ci będzie.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 15 kwi 2010, 10:09
wiola173 napisał(a):ja sama

To posłuchaj tych , którzy to przeszli. Miałam takie napady lęku ,że przez 5 lat sama nie wychodziłam z domu, potem to już nawet na minutę bałam się sama zostać. Udało się z tym wygrać. Nie mówię, że jestem całkiem zdrowa, bo tak nie jest, ale jakoś funkcjonuję , lęki są słabsze i rzadkie . Więc zasuwaj do lekarza, bo im dłużej zwlekasz , tym trudniej Ci będzie.


Bylam u lekarza idostalam cital....roslo mi cisnie ie ..po 3 tabletce dostalam ataku lekowego w domu gdzie nigdy czegos podobnego nie rpzezylam i od tego sie zaczela moja gehenna. wczesniej napadow nie mialam czulam sie w domu bezpiecznie. wychodzac na dwor czulam lek i niepokoj do tego walace serducho. teraz od tej tablety mam poprostu masakre. nie chce znowu tego powtorzyc i dzieki tabl;etom bardziej zmarnowac zycie
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ktoś90 15 kwi 2010, 10:22
Witam!

Moje problemy z nerwami zaczęły się 4 lata temu. Wtedy miałem 16 lat. Pewnej nocy nagle zaczęło mi gwałtownie bić serce. Nie wiedziałem co się dzieje. Przeżyłem już różne choroby: wylewy, zawały, nowotwory...itd. Często mam duszności, kołatanie serca, myślę, że umieram. Dwa lata temu było jakoś lepiej mniej ataków. Teraz pogorszyło się od dwóch dni czuje, że coś się ze mną dzieje. Mam duszności, jest mi słabo, duża senność, mdłości, lęk przed śmiercią...Wspomnę, że przez te 4 lata odwiedziłem różnych lekarzy i miałem zrobione wiele badań. Lekarze mówią, że jestem całkowicie zdrowy. Serce też mam ok. Czekam za wizytą u psychiatry...może mi ktoś pomóc? Napiszcie jakies dodatowe porady.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 kwi 2010, 10:13

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 15 kwi 2010, 11:03
ja sama
Niestety , te leki mają to do siebie ,że mają nieprzyjemne skutki uboczne, można je jednak łagodzić lekami uspokajającymi. Czy Twój lekarz Ci nic takiego nie przepisał?
Prawdą jest również, że zazwyczaj trzeba spróbować kilka leków, żeby trafić na właściwy. Wiem co to znaczy dla lękowca. Jednak wiem też doskonale co to jest życie z takimi strasznymi lękami i zrobiłabym wszystko ,żeby się ich pozbyć. Więc trochę dziwi mnie Twoja postawa, sama mówisz ,że jesteś w trumnie za życia. Chcesz tak żyć?

ktoś90
Masz tu kilkadziesiąt stron, jak sobie próbują ludzie radzić z lękami. Niestety nie ma jednego uniwersalnego sposobu. Spróbuj kupić jakieś ziołowe leki uspokajające , poczytaj może któryś ze sposobów sprawdzi się u Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 15 kwi 2010, 14:33
wiola173 napisał(a):ja sama
Niestety , te leki mają to do siebie ,że mają nieprzyjemne skutki uboczne, można je jednak łagodzić lekami uspokajającymi. Czy Twój lekarz Ci nic takiego nie przepisał?
Prawdą jest również, że zazwyczaj trzeba spróbować kilka leków, żeby trafić na właściwy. Wiem co to znaczy dla lękowca. Jednak wiem też doskonale co to jest życie z takimi strasznymi lękami i zrobiłabym wszystko ,żeby się ich pozbyć. Więc trochę dziwi mnie Twoja postawa, sama mówisz ,że jesteś w trumnie za życia. Chcesz tak żyć?

.


Nie chce tak zyc ale wiem, ze uzaleznie sie od lekow....potem gdy bede musiala to rzucic to wroci to znowu.............nie slyszalam o nikim kto by pozbyl sie tego dziadostwa pomimo leczenia:(
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Korba 15 kwi 2010, 17:25
pojawił się mojej nerwiczki nowy objaw. nie sądziłam, że przy takim stażu coś mnie jeszcze zaskoczy.

otóż od wczoraj mam zawroty głowy, takie uczucie jakby dosłownie ziemia usuwała się spod nóg. ale to nic, bo to już miewałam. tym zawrotom (i innym objawom które automatycznie się pojawiają - lęki, brak tchu, ucisk w dołku, przyspieszony puls) towarzyszy szum w głowie i uszach. właściwie to tak nie mogę go umiejscowić, bo dosłownie czuję jak on przechodzi mi z jednej strony głowy na drugą. nie jest on stały, tylko taki nagły, jak poruszę głową, to się wzmacnia. nie umiem tego wytłumaczyć bo to dla mnie totalnie abstrakcyjny objaw, ale gdyby nie to że trwa on uporczywie od wczoraj to bym się nie martwiła. żeby to jak najbliżej opisać - odnoszę wrażenie, że mam w mózgu źle nastrojony radioodbiornik :mrgreen: wiem, brzmi to cholernie śmiesznie, ale wierzcie mi, w moim odczuciu to śmieszne nie jest, a jest za to bardzo, ale to bardzo nieprzyjemne.

czy ktoś kiedykolwiek miał coś takiego?
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 15 kwi 2010, 20:35
Korba_v.2 napisał(a):pojawił się mojej nerwiczki nowy objaw. nie sądziłam, że przy takim stażu coś mnie jeszcze zaskoczy.

otóż od wczoraj mam zawroty głowy, takie uczucie jakby dosłownie ziemia usuwała się spod nóg. ale to nic, bo to już miewałam. tym zawrotom (i innym objawom które automatycznie się pojawiają - lęki, brak tchu, ucisk w dołku, przyspieszony puls) towarzyszy szum w głowie i uszach. właściwie to tak nie mogę go umiejscowić, bo dosłownie czuję jak on przechodzi mi z jednej strony głowy na drugą. nie jest on stały, tylko taki nagły, jak poruszę głową, to się wzmacnia. nie umiem tego wytłumaczyć bo to dla mnie totalnie abstrakcyjny objaw, ale gdyby nie to że trwa on uporczywie od wczoraj to bym się nie martwiła. żeby to jak najbliżej opisać - odnoszę wrażenie, że mam w mózgu źle nastrojony radioodbiornik :mrgreen: wiem, brzmi to cholernie śmiesznie, ale wierzcie mi, w moim odczuciu to śmieszne nie jest, a jest za to bardzo, ale to bardzo nieprzyjemne.

czy ktoś kiedykolwiek miał coś takiego?


Witaj ja mam chyba podobnie......podczas tego czegos czuje jakby cos uderzylo mi do glowy...jakis impuls przechodzil....wydaje mi sie ze dziwnie widze, tak jakby po glowie przechodzil mi jakis szum...ciezko to opisac ale to wlsnie dla mnie ejst najgorsze bo wydaje mi sie ze zaraz zemdleje
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 15 kwi 2010, 22:45
ja samal napisał(a):.

Nie chce tak zyc ale wiem, ze uzaleznie sie od lekow....potem gdy bede musiala to rzucic to wroci to znowu.............nie slyszalam o nikim kto by pozbyl sie tego dziadostwa pomimo leczenia:(

Są tacy nawet na tym forum, poczytaj. Jednak i tak nie rozumiem, wiesz wtedy kiedy miałam straszne lęki to nie myślałam co będzie , czy się uzależnię itd, zrobiłabym wszystko byle się tych lęków pozbyć. W tej chwili nie jestem uzależniona, benzo łykam sporadycznie, a jest 1000 razy lepiej niż kiedyś. Ale to oczywiście Twoja decyzja.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 16 kwi 2010, 20:39
wiola173 napisał(a):
ja samal napisał(a):.

Nie chce tak zyc ale wiem, ze uzaleznie sie od lekow....potem gdy bede musiala to rzucic to wroci to znowu.............nie slyszalam o nikim kto by pozbyl sie tego dziadostwa pomimo leczenia:(

Są tacy nawet na tym forum, poczytaj. Jednak i tak nie rozumiem, wiesz wtedy kiedy miałam straszne lęki to nie myślałam co będzie , czy się uzależnię itd, zrobiłabym wszystko byle się tych lęków pozbyć. W tej chwili nie jestem uzależniona, benzo łykam sporadycznie, a jest 1000 razy lepiej niż kiedyś. Ale to oczywiście Twoja decyzja.


jak dlugo sie leczylas??? ...mi sie skonczyla hydroxyzyna i jakos nie umiem dojsc do lekarza po kolejne opakowanie. w razie ataku mocneijszego chyba skorzystam z pomocy propranololu choc jeszcze nighdy go nie bralam i nie wiem nawet w jakiej dawce lyknac w razie takowego ataku:((
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez magdalenabmw 17 kwi 2010, 20:28
Czy Wam też po ataku chce się spać, jesteście zmęczeni walką z tym gównem ?
magdalenabmw
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 17 kwi 2010, 21:56
magdalenabmw napisał(a):Czy Wam też po ataku chce się spać, jesteście zmęczeni walką z tym gównem ?


Tak Magdaleno mnie to strasznie wykancza, w ogole nie musze miec okropnego napadu tylko przyspieszone tetno przez jakis czas i jest koniec..padam na twarz ...........zreszta tak czy inaczej na codzien czuje sie strasznie zmeczona, spiaca, schorowana, niedomagajaca:(
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do