Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Stachu123 16 mar 2010, 20:17
Cześć Dziecinki :)
Wybaczcie jeśli będę się powtarzał, ale nie czuję się na siłach przeczytać całych 224 stron. Chciałbym jednak podzielić się z Wami moją historią, bo może ktoś wyciągnie z niej jakieś pomocne wnioski.
A więc tak:
Z nerwicą lękową znam się już od 10 lat - czyli od 1999 r. Pierwsze trzy lata były prawdziwym koszmarem, bo nie wiedziałem co mi jest, a myśl o udaniu się do psychiatry przerażała mnie bardziej niż lęk przed śmiercią. Wreszcie - gdy byłem na skraju wytrzymałości - dałem się do niego zaciągnąć i padła diagnoza: nasza ukochana NERWICA LĘKOWA. Prochy, tabletki, kapsułki + "idź Pan na terapię" i dali jazda. Leki trochę pomogły, ale nadal było tragicznie. No i teraz coś dla tych, którzy lubią sobie ponażekać: rok po rozpoczęciu leczenia nerwicy zmarł mój tata, potem poszedłem na studia (zmieniałem je 3 razy) i musiałem iść do pracy. U mnie głównym problemem są duszności. Po prostu wrażenie jakbym nie mógł złapać powietrza - nikomu nie życzę - łzy w oczach, ostatkiem sił łapię oddech, wrażenie jakbym już odpływał i nagle... bach - jakiś tam haust powietrza trafia do płuc. Potem znów abarot - od początku. Ciągnie się to np przez 2 -3 godziny. Jak więc widzicie nie było mi łatwo, ale nigdy się nie poddawałem. Nie było dla mnie czegoś takiego jak siedzenie w domu. Myślę, że to spowodowało, że przez tyle lat to choróbsko nigdy mi się nie pogłębiło. Po prostu nerwica tłukła mnie, ale i ja nie byłem dłużny i wymierzałem jej ostre fangi w papę :) Żeby nie było, że życie mnie oszczędzało - kilka lat później okazało się, że mam raka. I co ? I gucio ! Wykryty i wycięty na tyle szybko, że do dziś nie ma po nim śladu. Żadnej chemii, żadnej radioterapii. Tylko operacja i obserwacja (mimo, że był złośliwy). Czasami zamiast się smucić, po prostu się z tego śmieje : śmierć ojca, nerwica, rak - obecne nastolatki już by się pochlastały :)
Obecnie nadal męczę się z tym ustrojstwem, ale odstawiłem wszystkie leki (mam zawsze przy sobie 25 mg Hydroxyzyny - tak na wszelki wypadek) i jakoś sobie radzę. Nie powiem, że nie przeszkadza mi w życiu,ale jestem w stanie spokojnie ją kontrolować. Jestem przekonany, że gdyby znalazł czas na porządną terapię to pozbyłbym się jej całkowicie. Na razie jednak nie mogę sobie na to pozwolić. A dlaczego ?
Kończę kierunek Ratownictwo Medyczne. Praktykuje w szpitalach (np. na oddziałach ratunkowych czy OIOM-ie). Codziennie patrzę na śmierć, ale też radość i łzy szczęścia. Nigdy nie doznałem objawów nerwicy podczas "akcji" czyli wtedy kiedy trzeba było działać szybko i bezbłędnie. A nawet gdyby to mam świadomość , że nic mi się nie stanie. Najwyżej się troszkę poduszę, ale swoje i tak wykonam :) I co ? Z nerwicą nie można ? Wszystko można !

A teraz podsumowanie starego wyjadacza:
- Tak jak w życiu - NIGDY SIĘ NIE PODDAWAĆ ! Nic Wam nie będzie, ale ustępowanie tej kur... tylko pogorszy Wasz stan. To jak z bandziorami - dacie dłoń, wezmą rękę.
- Terapia - tak, ale wg mnie tylko poznawczo-behawioralna - nerwica lękowa jest na tyle specyficzną jednostką chorobową, że najlepiej nauczyć się radzić sobie z jej objawami, a nie szukać przyczyn. Wiem, bo ja przyczyny poznałem na tyle, że zwykła Pani psycholog powiedziała, że ona nie ma co u mnie robić, bo ja uprzedzam swoimi wypowiedziami każde jej pytanie.
- Leki - jak najbardziej , nie bać się, ale w miarę możliwości jak najmniej. Poza tym sugeruję nie dawać sobie wciskać Xanaxów itp. ,bo to cholernie uzależniające gówno. Zamiast tego stosować antydepresanty o dodatkowym działaniu przeciwlękowym (np. Seroxat) One nigdy nie dadzą takie efektu jak anksjolityki, ale też nie będą miały tylu efektów ubocznych.
- Relaksacja (nagrać na mp3 i słuchać 2-3 razy dziennie) - ja polecam Jacobsona ,ale każdy powinien dobrać sobie jakąś pod swój gust.
- Sport, sport i jeszcze raz sport. Nie każe Wam grać w kosza czy piłkę jeśli tego nie lubicie. Wystarczy jednak zapisać się na jakieś sztuki walki czy basen. I katować się do oporu (zakładam, że zanim zdiagnozowano u Was nerwicę zbadano Wam serca :) - to też jest forma walki z nią.
- Kwasy Omega3 - najlepiej naturalne z siemienia lnianego lub rybek.

Trzymajcie się cieplutko i nosy do góry :)

P.S. Polecam Wam książkę dr Davida Servana - Schreibera pt. "Zdrowiej ! Pokonaj lęk, stres i depresję". Facet jest naprawdę genialny i tak naprawdę zawarł esencję walki z przypadłościami psychicznymi w pigułce. Dla Was/Nas proponuję rozpocząć od rozdziału "Prozac czy adidasy ?".

S123
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
16 mar 2010, 19:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 16 mar 2010, 21:51
Stachu123 napisał(a):Cześć Dziecinki :)
Wybaczcie jeśli będę się powtarzał, ale nie czuję się na siłach przeczytać całych 224 stron. Chciałbym jednak podzielić się z Wami moją historią, bo może ktoś wyciągnie z niej jakieś pomocne wnioski.
A więc tak:
Z nerwicą lękową znam się już od 10 lat - czyli od 1999 r. Pierwsze trzy lata były prawdziwym koszmarem, bo nie wiedziałem co mi jest, a myśl o udaniu się do psychiatry przerażała mnie bardziej niż lęk przed śmiercią. Wreszcie - gdy byłem na skraju wytrzymałości - dałem się do niego zaciągnąć i padła diagnoza: nasza ukochana NERWICA LĘKOWA. Prochy, tabletki, kapsułki + "idź Pan na terapię" i dali jazda. Leki trochę pomogły, ale nadal było tragicznie. No i teraz coś dla tych, którzy lubią sobie ponażekać: rok po rozpoczęciu leczenia nerwicy zmarł mój tata, potem poszedłem na studia (zmieniałem je 3 razy) i musiałem iść do pracy. U mnie głównym problemem są duszności. Po prostu wrażenie jakbym nie mógł złapać powietrza - nikomu nie życzę - łzy w oczach, ostatkiem sił łapię oddech, wrażenie jakbym już odpływał i nagle... bach - jakiś tam haust powietrza trafia do płuc. Potem znów abarot - od początku. Ciągnie się to np przez 2 -3 godziny. Jak więc widzicie nie było mi łatwo, ale nigdy się nie poddawałem. Nie było dla mnie czegoś takiego jak siedzenie w domu. Myślę, że to spowodowało, że przez tyle lat to choróbsko nigdy mi się nie pogłębiło. Po prostu nerwica tłukła mnie, ale i ja nie byłem dłużny i wymierzałem jej ostre fangi w papę :) Żeby nie było, że życie mnie oszczędzało - kilka lat później okazało się, że mam raka. I co ? I gucio ! Wykryty i wycięty na tyle szybko, że do dziś nie ma po nim śladu. Żadnej chemii, żadnej radioterapii. Tylko operacja i obserwacja (mimo, że był złośliwy). Czasami zamiast się smucić, po prostu się z tego śmieje : śmierć ojca, nerwica, rak - obecne nastolatki już by się pochlastały :)
Obecnie nadal męczę się z tym ustrojstwem, ale odstawiłem wszystkie leki (mam zawsze przy sobie 25 mg Hydroxyzyny - tak na wszelki wypadek) i jakoś sobie radzę. Nie powiem, że nie przeszkadza mi w życiu,ale jestem w stanie spokojnie ją kontrolować. Jestem przekonany, że gdyby znalazł czas na porządną terapię to pozbyłbym się jej całkowicie. Na razie jednak nie mogę sobie na to pozwolić. A dlaczego ?
Kończę kierunek Ratownictwo Medyczne. Praktykuje w szpitalach (np. na oddziałach ratunkowych czy OIOM-ie). Codziennie patrzę na śmierć, ale też radość i łzy szczęścia. Nigdy nie doznałem objawów nerwicy podczas "akcji" czyli wtedy kiedy trzeba było działać szybko i bezbłędnie. A nawet gdyby to mam świadomość , że nic mi się nie stanie. Najwyżej się troszkę poduszę, ale swoje i tak wykonam :) I co ? Z nerwicą nie można ? Wszystko można !

A teraz podsumowanie starego wyjadacza:
- Tak jak w życiu - NIGDY SIĘ NIE PODDAWAĆ ! Nic Wam nie będzie, ale ustępowanie tej kur... tylko pogorszy Wasz stan. To jak z bandziorami - dacie dłoń, wezmą rękę.
- Terapia - tak, ale wg mnie tylko poznawczo-behawioralna - nerwica lękowa jest na tyle specyficzną jednostką chorobową, że najlepiej nauczyć się radzić sobie z jej objawami, a nie szukać przyczyn. Wiem, bo ja przyczyny poznałem na tyle, że zwykła Pani psycholog powiedziała, że ona nie ma co u mnie robić, bo ja uprzedzam swoimi wypowiedziami każde jej pytanie.
- Leki - jak najbardziej , nie bać się, ale w miarę możliwości jak najmniej. Poza tym sugeruję nie dawać sobie wciskać Xanaxów itp. ,bo to cholernie uzależniające gówno. Zamiast tego stosować antydepresanty o dodatkowym działaniu przeciwlękowym (np. Seroxat) One nigdy nie dadzą takie efektu jak anksjolityki, ale też nie będą miały tylu efektów ubocznych.
- Relaksacja (nagrać na mp3 i słuchać 2-3 razy dziennie) - ja polecam Jacobsona ,ale każdy powinien dobrać sobie jakąś pod swój gust.
- Sport, sport i jeszcze raz sport. Nie każe Wam grać w kosza czy piłkę jeśli tego nie lubicie. Wystarczy jednak zapisać się na jakieś sztuki walki czy basen. I katować się do oporu (zakładam, że zanim zdiagnozowano u Was nerwicę zbadano Wam serca :) - to też jest forma walki z nią.
- Kwasy Omega3 - najlepiej naturalne z siemienia lnianego lub rybek.

Trzymajcie się cieplutko i nosy do góry :)

P.S. Polecam Wam książkę dr Davida Servana - Schreibera pt. "Zdrowiej ! Pokonaj lęk, stres i depresję". Facet jest naprawdę genialny i tak naprawdę zawarł esencję walki z przypadłościami psychicznymi w pigułce. Dla Was/Nas proponuję rozpocząć od rozdziału "Prozac czy adidasy ?".

S123




ja po Citalu dostalam takiej jazdy jakiej nigdy w zyiu nie mialam i od tego momentu mnie to trzyma.......
dlatego tez nigdy nie wezme zadnego mocnego G........ mam hydroxyzyne....i przymeirzxam sie moze do propranololu bo hydro mi sie skonczyla a boje sie isc do lekarza

[Dodane po edycji:]

serce zbadane ale ja nie wierze, ze z nim jest wszystko ok poniewaz mam straszne skurcze dodatkowektory sie lacza i trawaja po kilka minut
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Anonymous 16 mar 2010, 22:41
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Stachu123 17 mar 2010, 00:16
ja sama przecież to, że nie wierzysz lekarzom to standard w nerwicy :) Pewnie, że zdarzają się pewne ukryte wady serce, ale ... bądźmy poważni. Nic Ci nie jest, a dodatkowe skurcze to pewnie działanie właśnie tej Pani na N.... Według mojej wiedzy EKG i Echo całkowicie wystarczą, ale jeśli chcesz mieć pewność to załóż sobie na dobę holter EKG. Zobaczysz, że podczas snu serce będzie w porządku.
Propranolol to betaadrenolityk czyli beta-bloker. Stosuje się go głównie w nadciśnieniu. Nie wiem czy wiesz, ale beta-blokery powodują spadek wydolności organizmu - czytaj: np. szybciej dostaniesz zadyszki przy wchodzeniu po schodach. Zastanów się poważnie, bo hydro jest naprawdę dobrym i najmniej szkodliwym rozwiązaniem. Propranolol to tylko kolejny lek, który pomoże Ci niewiele lub w ogóle, a przymuli Ci organizm.
esprit Dzięki za miłe słowa i powodzonka.

[Dodane po edycji:]

aha, a tutaj macie darmowe 27.minutowe mp3 z relaksacją Jacobsona

http://naratunek.com.pl/index.php?p=1_4_Naturalnie#trening

[Dodane po edycji:]

teraz link powinien działać :) http://naratunek.com.pl/index.php?p=1_4_Naturalnie#trening
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
16 mar 2010, 19:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 17 mar 2010, 15:57
Stachu123 napisał(a):ja sama przecież to, że nie wierzysz lekarzom to standard w nerwicy :) Pewnie, że zdarzają się pewne ukryte wady serce, ale ... bądźmy poważni. Nic Ci nie jest, a dodatkowe skurcze to pewnie działanie właśnie tej Pani na N.... Według mojej wiedzy EKG i Echo całkowicie wystarczą, ale jeśli chcesz mieć pewność to załóż sobie na dobę holter EKG. Zobaczysz, że podczas snu serce będzie w porządku.
Propranolol to betaadrenolityk czyli beta-bloker. Stosuje się go głównie w nadciśnieniu. Nie wiem czy wiesz, ale beta-blokery powodują spadek wydolności organizmu - czytaj: np. szybciej dostaniesz zadyszki przy wchodzeniu po schodach. Zastanów się poważnie, bo hydro jest naprawdę dobrym i najmniej szkodliwym rozwiązaniem. Propranolol to tylko kolejny lek, który pomoże Ci niewiele lub w ogóle, a przymuli Ci organizm.
esprit Dzięki za miłe słowa i powodzonka.

[Dodane po edycji:]

aha, a tutaj macie darmowe 27.minutowe mp3 z relaksacją Jacobsona

http://naratunek.com.pl/index.php?p=1_4_Naturalnie#trening

[Dodane po edycji:]

teraz link powinien działać :) http://naratunek.com.pl/index.php?p=1_4_Naturalnie#trening


Tak wiem ze to beta ale dziala takze na lek (wyczytalam w ulotce). Czasami do hydro w czasie ataku biore i bisocard bo dzwiga mi sie bardzo cisnienie.
Jesli chodzi o holtera to mialam go juz 3 razy. W czasie gdy mialam go zalozonego nie odczuwalam nigdy tych dolegliwosci. Z perspektywy czasu wiem, ze nerwicy nabawilam sie stresem w pracy, zyciem osobistym no i ogromnym strachem o serce, ktore zawsze dziala na szybkich obrotach......Ehh chcialabym moc wyeliminowac ten stresss, strach ale nie abdrzo wiem jak....Kupilam ostatnio "The Secret"
i mam nadz, ze dzieki temu jakos moje nastawienie do zycia sie zmieni
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez matisek86 17 mar 2010, 16:27
Witam wszystkich

jestem tu ponownie,

u mnie było już całkiem dobrze aż do pn

zaczęly mi na zajęciach fitness drętwieć nogi, od rau atak paniki, zawroty głowy, głupio bbyło mi wyjść i dlatego pewnie zostałam do końca....
strasznie się denerwowałam w środku aż mnie telepało

wczoraj w miarę znośnie ale dziś znowu to samo- ja jestem na etapie drętwień, np teraz prawa ręka jakaś tak jest dziwna, jęzor też jakby drętwieje i obwód ust tak samo ;(

tego jeszcze nie fgrali więc już znowu myśli zawał, wylew, zakrzep i wszytsko co najgorsze, byłam wczoraj u neurologa bo drętwieją mi małe palce u stóp ale w badaniu nic złego nei widziała, dała benfogammę i alanerv i co?

i ja się dziś gorzej jeszcze czuję,

tak bardzo chciałabym w końcu uwierzyć że to problem z ducha a nie z ciała,
kolejny raz cholernie mi źle, przytłacza mnie to jak się czuję, nie mam energii i cholernie się boję,

boję się że nie starczy mi sił ;(
podobno nie liczy się ile razy się upadnie ale ile razy ma się siłę powstać...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 paź 2009, 16:57
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez patipat 18 mar 2010, 19:06
Chciałam sie dowiedziec czy bole głowy w okolicach skroni tylko wyzej to normalne przy nerwicach i gwałtowne bole w klaTCE PIERSIOWEJ ?
Ból z kimś podzielony w połowie ulżony:)))
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
10 mar 2010, 07:43

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez cleo 18 mar 2010, 19:44
słówko jeszcze o propranololu, to prawda, że osłabia nas wydolnościowo ale dla mnie szczególnie ważne jest aby nie dopuszczać do tachykardii którą przy atakach paniki mam na bank... to propranolol pomaga mi wyciszyć moje serce,gdy szybko wchodzę po schodach praca serca przyspiesza i jest to naturalne ale gdy nie wezmę beta od razu wydaje mi się że to początek paniki i tachykardia gotowa.... ech...

do matiaska86[b][/b] zbadaj sobie poziom wapnia, potasu i magnezu takie drętwienia języka i innych części ciała często wskazują na poważnie zaburzoną gospodarkę pierwiastkową, przy chorobach tarczycy też to się zdarza
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 sie 2009, 17:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez matisek86 18 mar 2010, 20:12
miałąm już robione te badania, u lekarzy mam już niemal teczki a nie karty badań, ja nie wiem...

od wczoraj tak mam nie wiem dziś wogóle znalazłam jakies dziwne forum i zobaczcie ile tam objawów jest

http://acmis.ovh.org/objawy_acm.html

nie wiem, po prostu mam chęć usiąść i płakać, jak można jednoznacznie rozpoznać czy to nerwica?

badania zrobione mam i nadal nie jestem spokojna bo było to jakiś czas temu i o :(

jak sobie poradzić z tymi cholernymi drętwieniami?
naprawdę tak jeszcze nie miałam i cholernie się boję
podobno nie liczy się ile razy się upadnie ale ile razy ma się siłę powstać...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 paź 2009, 16:57
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez cezarek 19 mar 2010, 20:00
Dzis piatek..extra w pracy czulem sie swietnie..podejrzanie swietnie..i bum przy wyjsciu z pracy w drodze do autobusu czuje ze cos jest nie tak..serce zaczyna walic, uczucie ze odplywam i ze na pewno zemdleje..ze mna moj kolega z pracy..ja staram sie nie uciec i dojsc z nim do skrzyzowania gdzie kazdy z nas idzie w swoja strone. On sobie idzie a ja czekam na autobus..serce wali, czuje ze zaraz zemdleje, wlacza sie troche derealki..a wlasciwie nie..takie uczucie ze smierc jest nieuchronna. jade autobusem bo co mam zrobic..po pol godziny wysiadam i ide 15 minut do domu po drodze zaczyna mi sie robic naprawde slabo i czuje ze nie dojde..jednak sie udalo.jak zwykle..w domu troche sie uspokajam i nadchodzi czas zalamania i rozmyslania jak bardzo mam przesrane, czy tym razem to nie byl wylew, czy dozyje jutra, czy mam guza mozgu i co ja mam w zasadzie do ch.... zrobic!
Czy wy tez macie takie ataki?
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
06 mar 2010, 15:04

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Martin_87 19 mar 2010, 20:32
Cezarek u mnie to codziennosc, z tym ze juz sie nie zaprawiam czy mam guza na mozgu bo poprostu zrobilem tomografie i wszystko jest ok... nerwica to zla rzecz, nie chce tej korwy miec !!
nerwico weź mnie zostaw, daj spokój w końcu, nie odbieraj wszystkiego, ja nie chcę tego
zbyt wiele złego nie chcę być twym kolegą, proszę cię, k***a, błagam nie rób mi tego!
ŻYJE, WIERZĘ i JESTEM.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
31 sty 2010, 22:44

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Ania1986 20 mar 2010, 18:55
Cześć wam ja juz 4 lata mam nerwice niszczy moje zycie nie moge normalnie funkcjonowac moje gg jakby ktos chciał pogadac 9732456 teraz to juz boje sie byc sama,mysli czy wogole dozyje jutro i czy bliskich zoabcze kazde jakies ukocie bol w moim ciele mysli ze juz pewnie cos powaznego i zaraz zejde ze swiata pije takie krole na noc zeby spac to one mi pomagaja bo spie jak zabiota
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
20 mar 2010, 18:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez marcia68 20 mar 2010, 22:42
patipat napisał(a):Chciałam sie dowiedziec czy bole głowy w okolicach skroni tylko wyzej to normalne przy nerwicach i gwałtowne bole w klaTCE PIERSIOWEJ ?


PATIPAT objawy o których piszesz to powód moich ataków lęku już od kilku dobrych lat. To wariactwo atakuje podstępnie, nagle i jest okropne. Pocieszam się tylko, że u mnie przerwy między atakami są duzo dłuższe niż częstotliwość ataków. Mi pomaga czytanie takich forów jak to. Wiem że nie jestem sama. Pozdrawiam. Głowa do góry.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 mar 2010, 12:43

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez luga 24 mar 2010, 19:53
tez macie wrazenie ze jestescie wpol wylaczeni ze swaita idziecie ulica i unikacie ludzi, zeby nie widzieli ze nie czujecie sie dobrze?trudno Wam sie mysli i macie wrazenie wyautowania psychicznego ze swiata?? dodatkowo jeszcze stres przebiegajaby przez cialo az sie zimno robi :(

[Dodane po edycji:]

a najgorsze jest to, ze kiedys funkcjonowalam normalnie w spoleczenstwie a teraz sie w zlych momentach to zmienia, nie radze sobie czesto i ciezko jest zyc z choroba:(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
18 mar 2010, 12:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do