Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez cleo 12 mar 2010, 21:38
Moi drodzy,
czytam Wasze historie od jakiegoś czasu i pocieszam sie tym (wiem marna to pociecha), że nie ja jedna zmagam się z problemem nerwicy.
Nerwicę miała moja mama udało jej się ją pokonać długoletnim leczeniem, moje ataki są podobne do jej ale mam też nowe w swojej kolekcji...
Pamietam jak byłam mała gdy wyruszałyśmy do innego miasta w mniej znane miejsce z dala od domu mama zawsze mówiła, że bardzo źle się czuje i żebym pamiętała jak się nazywam , gdzie mieszkam gdyby coś jej się stało ,trzymała się wtedy za serce z trudem łapała powietrze choć była młoda...
dostałam tę nerwicę w spadku genowym , mam dokładnie tak samo z tą różnicą, że dostaję ataku paniki, lęku w pociągu, autobusie w większym skupisku ludzi, na zebraniu tam gdzie wiem, że mogę skupić czyjąś uwagę na swoim zachowaniu, gdy wiem, że nie mogę szybko uciec gdzieś gdzie mnie nikt nie widzi... nie moge nabrać powietrza , łapię łapczywie doprowadzając się do stanu przewentylowania, robi mi sie słabo, po plecach sływają mi krople potu a serce mało nie wyskoczy, tętno galopujące..
ponieważ przez 5 lat leczyłam się na nadczynność tarczycy (która sprzyja takim chorobom jak nerwica) -teraz jestem 2 rok po terapii jodem radio. przyjmowałam i dalej przyjmuję propranolol bez niego nie przeszłabym na druga stronę ulicy ..
lęki dopadają mnie też nocą budzę się o 2-3 w nocy i czuję jak moje serce przyspiesza , moje ręce i nogi trzęsą się bez możliwośći opanowania tego, z trudem wyłuskuję z opakowania propranolol który rozpuszczam w ustach pomimo, że jest strasznie gorzki a zaraz po nim również hydroksyzynę ...czekam aż zaczną działać... na koniec prawie zawsze płaczę z bezsilności.......
w mojej torebce prawie same leki, dodatkowo ziołowe uspokajające, które nic mi nie pomagaja mogę zagryzać np. validol jak cukierki i nic....

[Dodane po edycji:]

najgorsza jest podróż do pracy i powrót , modlę się w pociągu aby wytrwać do końcowej stacji jeszcze tylko dwie już tylko jedna i patrzę na ludzi, którzy leniwym wzrokim patrzą w okna i jakże im zazdroszczę tego spokoju w oczach, tego znudzenia, Boże !
mam Afobam w torebce ale zostawiam go sobie na ekstremalne warunki....
lekarze mówią że to stres że przepracowanie ale ja swój pierwszy mega atak miałam po 2 tyg cudownego urlopu , nerwica atakuje również wtedy gdy najmniej się jej spodziewamy...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 sie 2009, 17:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kusia0122 12 mar 2010, 23:21
Czesc wam wszystkim ma ktos z was ataki dusznosci?????? :(

[Dodane po edycji:]

Bo ja mam i nie wiem jak sobie z tym radzic :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 mar 2010, 22:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 13 mar 2010, 00:05
Nom ja podczas ataków i nie tylko często mam duszności na tle lękowym, a u ciebie to objaw nerwicy? byłaś u lekarza?
Tutaj masz temat o dusznościach moze coś znajdziesz budującego dla siebie:
post214213.html?hilit=%20duszno%C5%9Bci%20nerwicy#p214213
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Gringo 13 mar 2010, 00:08
Ja miałem straszne duszności, da się z tego wyjść.
Gringo
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez filson 13 mar 2010, 00:22
Jak sądzę większość z nas ma duszności. Ja miewam je dość często i nie tylko w trakcie ataków. W zasadzie odkąd pamiętam mi one towarzyszą. Zawsze staram się mimo trudu oddychać spokojnie i miarowo, nie łapać szybkich i płytkich oddechów bo to tylko porarsza sytuację. Jeśli jestem w domu to często podchodzę do okna i łapię kilka spokojnych wdechów świeżego powietrza. Zazwyczaj to pomaga. Bardzo dobrze na ćwiczenie oddechu robi płyanie krytymi stylami. Wiem, że dla niektórych chodzenie na basen to abstrakcja ale mi pomaga !!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
10 cze 2007, 15:28
Lokalizacja
wawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez puszekokruszek 13 mar 2010, 13:14
I ja z dusznościami. Mój pierwszy atak zaczął się dusznością która trwała kilka dni a po tym czasie..no atak. Także duszności kojarzę z nerwicą choć równie dobrze może to być POCHP
Almost dying changes nothing, dying changes everything...
"Istnieje wiele rodzajów czubków:od depresji dwubiegunowej po socjopatię"("Krew Manitou",G.Masterton :) )
Avatar użytkownika
Offline
Posty
352
Dołączył(a)
12 mar 2010, 09:18
Lokalizacja
Lublin / Łęczna

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 13 mar 2010, 15:44
Ja mam czasem uczucie niepelnego oddechu...wtedy staram sie zrobic ogromny wdech.....najgorzej jest latem...... Wtedy to nawet w spokojniejszych chwilach serce mi galopuje....dl;atego tez strasznie boje sie upalow:(( moje dziekco uwielbia cieple dni a ja sie mecze
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kubu1989 13 mar 2010, 18:30
Ta cholerna nerwica doprowadza chyba wszystkich do szału mnie najczęściej jednak denerwuja takie stany lekowe właśnei wsród ludzi.Denerwuje mnie że onni moga na mnie patrzec z boku i zauwazyc ze cos ze mna jest nie tak ze jestem czubek czy cios w tym stylu niełatwo z tych cholerstwem walczyc ale wam i sobie zycze wytrwałości
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
13 mar 2010, 17:15

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez puszekokruszek 13 mar 2010, 19:22
ja sama napisał(a):Ja mam czasem uczucie niepelnego oddechu...wtedy staram sie zrobic ogromny wdech.....najgorzej jest latem...... Wtedy to nawet w spokojniejszych chwilach serce mi galopuje....dl;atego tez strasznie boje sie upalow:(( moje dziekco uwielbia cieple dni a ja sie mecze



podpisuję się obiema rękami i nogami ;) upały mnie zabijają, wtedy duszności męczą non stop(na dworze, w domu nie działa
). plus dochodzi mega lęk przedpszczołami, osami itp więc letnie miesiące są dla mnie tragedią
Almost dying changes nothing, dying changes everything...
"Istnieje wiele rodzajów czubków:od depresji dwubiegunowej po socjopatię"("Krew Manitou",G.Masterton :) )
Avatar użytkownika
Offline
Posty
352
Dołączył(a)
12 mar 2010, 09:18
Lokalizacja
Lublin / Łęczna

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 14 mar 2010, 12:45
"To, o czym myslisz najintensywniej albo na czym skupiasz sie najbardziej, ujawni sie jako Twoje zycie." Czyz nie ma w tym swietej racji?? ja mysle o nerwicy i jej objawach non stop......... co zrobic by nie myslec???
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez puszekokruszek 14 mar 2010, 15:11
eee...zająć się czymś? ;) wiem, że to głupio brzmi ale mi pomaga ;)

Tak samo w czasie ataku(najczęściej autobus)wyglądam za okno,liczę drzewa,śpiewam w myślach piosenkę itd itd. pomaga
Almost dying changes nothing, dying changes everything...
"Istnieje wiele rodzajów czubków:od depresji dwubiegunowej po socjopatię"("Krew Manitou",G.Masterton :) )
Avatar użytkownika
Offline
Posty
352
Dołączył(a)
12 mar 2010, 09:18
Lokalizacja
Lublin / Łęczna

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jacas 14 mar 2010, 15:28
http://www.youtube.com/watch?v=zFlfSeh-Ts8
<3
obejrzalem ostatnio film ps. i love you i wkrecila mi sie ta irlandzka nuta :D

[Dodane po edycji:]

ups, pomylilem tematy :D
jacas
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez cleo 15 mar 2010, 11:43
Ja właśnie próbuję zająć się czymś w pociągu czy autobusie żeby nie myśleć o braku powietrza ale średnio mi to wychodzi, nad książką nie mogę się skoncentrować patrzę bezmyslnie w tekst monitorując częstotliwość i głębokość moich oddechów, muzyka , internet w telefonie też średnio, na dobrą sprawę jadę i odliczam minuty do stacji końcowej.....
najgorzej jest gdy czuję, że jestem obserwowana to jest wtedy koszmar, najlepiej chciałabym się okopać gdzieś i zniknąć z pola widzenia...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 sie 2009, 17:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 15 mar 2010, 13:01
ja rowniez nie potrafie niczym innym zajac mysli i tylko rozwazam o tym jak sie czuje....kontroluje oddechy, bicie serca...jesli wyczuje choc odrobine rpzyspieszone tetno to atak gotowy. zreszta zawsze ze strachem wsiadam do tramwaju czy autobusu. Wszystko mnie po prostu stresuje. Nie moge nad tym zapanowac nawet gdy wezme jakis uspokajacz. pamietam czasy gdy blogo sobie spacerowalam, szlam do sklepu nie kontrolujac swoich emocji i mysli. teraz to jest wegetacja a nie zycie. Zamiast cieszyc sie spacerem to ciesze sie ze rpzeszlam kawalek od domu:(((
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 32 gości

Przeskocz do