Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 09 lut 2010, 19:31
marc - poproś rodzinnego o propranolol 10mg - pomógł mi na dolegliwości sercowe i na uderzenia gorąca - i mozna samemu regulować dawke - tzn w zależności od nasilenia kołatania serca ...

... no i chyba daruj sobie badania .... tylko po prostu idź do psychiatry po nowy lek - i będzie dobrze ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ciśnieniowiec 11 lut 2010, 01:43
Od kilku dni czuję się fatalnie. Zaglądam na forum, ale nie jestem w stanie przeczytać nawet jednego wątku. Mimo wszystko jakoś sobie radzę. Dzisiaj znowu mam atak: mrowienia twarzy, zawroty głowy, no i najgorszy w tym wszystkim problem z oddechem. To uczucie niepełnego oddechu, blokady jest okropne. Oddycham płytko i szybko, tak jakbym się dusił. Wiem, że to tylko nerwica, ale to uczucie jest straszne. Chyba wolałem kłucie serca niż to co teraz się ze mną dzieje :(
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sty 2009, 23:34

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gregory21 11 lut 2010, 02:30
Ciśnieniowiec, witaj podpowiem Ci jeden sposob z oddechem...(mi pomogl) z tego co mowila mi psych to kiedy przyspieszasz oddychanie... wtedy do krwioobiegu dostaje sie za duzo tlenu , postaraj sie wtedy zrobic wdech i utrzymac chwile powietrze wydech , powtorz to kilkukrotnie... sa rowniez rozne cwiczenia na to, popros psychologa o pokazanie jak oddychac przepona , to rowniez pomaga, na pocieszenie dodam Ci ze 4 tyg temu wpdalem zlany potem do szpitala duszac sie i lapiac oddech w oddechu...dzis minelo , odpukac:)da sie z tego wyjsc ... tylko spokoj nas uratuje :)
ps. kiedy czulem sie serio zle , pilem melise nawet 7 razy dziennie przez jakies 3 tyg , duzo jej zawdzieczam:)
bierzesz jakies leki??od jak dawna??
gregory21
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez marc3l 11 lut 2010, 11:23
Mama mi sie zbuntowala, nie chce brac lekow po udarze, podpowiedzcie cos, w jedzeniu nie da rady przemycic, juz probowalem, pozostaja jeszcze perswazje ze strony cioci i sasiadki ale nie wiem co robic?
marc3l
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jacas 11 lut 2010, 11:26
chyba mojego kota zglosze do jakiejs druzyny pilkarskiej - lata calymi dniami po domu i kula orzeszka po podlodze :smile:
jacas
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez marina 11 lut 2010, 12:19
Witam :) Chciałabym zasięgnąć Waszej opinii, bo jak widzę jest tu dużo osób z którymi (prawdopodobnie) mogłabym się utożsamić jeśli chodzi o ataki nerwicy. Ale od początku ;) Kilka miesięcy temu (dokładnie w lipcu, pamiętam nawet konkretną datę :P) pierwszy raz w życiu zrobiło mi się słabo i porządnie się wystraszyłam ponieważ byłam wtedy w sklepie, na dodatek 20 km od domu :P Wyszłam więc ze sklepu i usiadłam, aby odpocząć, ale byłam tak wystraszona, że zemdleję, że musiałam zadzwonić do chłopaka aby przyjechał po mnie samochodem. W domu pomogła mi jego mama (jest pielęgniarką) i zmierzyła ciśnienie, kazała zjeść, zmierzyć temperaturę, włożyć nogi do zimnej wody i odpocząć. Po prostu myśleliśmy, że jest to spowodowane upałem i tym, że akurat tego dnia niewiele jadłam. I wszystko wróciło do normy. Ale niestety, po jakimś czasie, około miesiąca później to znów powróciło. Zaczęło się od uczucia słabości, nogi zaczynały robić mi się jak z waty, kręciło mi się lekko w głowie i bardzo się tym denerwowałam, zaczęłam się pocić i tak dalej. Ale wtedy nie było to zbyt poważne i uciążliwe, mogłam normalnie funkcjonować i miałam nawet na to wytłumaczenie : zmęczenie, niskie ciśnienie (zawsze takie miałam), upały (akurat pracowałam w wakacje, i ciągle siedziałam na słońcu). Dodam jeszcze, że od roku stosuję plastry antykoncepcyjne, dlatego też myślałam, że takie 'akcje' mogą dziać się właśnie od nich, ale kiedy poszłam do mojej pani doktor z wszystkimi badaniami (hormony, morfologia, wątroba) które były w normie, powiedziała mi, że plastry raczej nie mają z tym związku, może to kwestia kręgosłupa/serca/oczów itp. No i stosuje je dalej. Ale do rzeczy. Od tego czasu pozostało mi to jakoś w świadomości i takie uczucie osłabienia i zawroty głowy towarzyszą mi wręcz codziennie, tylko czasem są one mało dokuczliwe, wtedy po prostu je ignoruje. Natomiast czasem jest tak (np dziś), że nie daje rady. Czuje osłabienie, mam problemy z koncentracją i z utrzymaniem równowagi, jestem jakaś aspołeczna. Np dziś musiałam zwolnić się z lekcji i pójść do domu bo czułam się strasznie. Jest to bardzo bardzo uciążliwe, ciągle się boje, że zemdleje (chociaż nigdy, odpukać, mi się to nie zdarzyło), lecz strach jest tak wielki, że nie umiem sobie z nim poradzić. Dlatego też z wielu rzeczy rezygnuje, m.in z zakupów, kina, basenu, spotkań z przyjaciółmi poza domem, nawet na zajęcia dodatkowe boję się chodzić, jestem załamana. Zdecydowałam, że muszę pójść do lekarza rodzinnego, który mam nadzieje wyśle mnie do specjalistów. Odstawię też plastry i spróbuję z tabletkami. Takie ataki zdarzają się nawet kilka razy dziennie, lecz czasem jest między nimi przerwa, np. dwu-trzytygodniowa, wtedy jest super. Ale jestem bardzo zaniepokojona, w tym roku piszę maturę i chcę wyjechać na studia 250 km od domu i nie wiem jak sobie poradzę jeśli nadal będę miała takie ataki, a nie chcę rezygnować z marzeń :( Często nie wytrzymuje i po prostu płaczę, bo wydaje mi się to bardzo niesprawiedliwe, przecież jestem młoda, powinnam cieszyć się życiem i korzystać z niego, a tymczasem żyję w ciągłym strachu. Mama mówi, że być może jest to spowodowane dojrzewaniem, krzywym kręgosłupem i wklęśniętą klatką piersiową (kiedyś przestrzegał mnie przed tym lekarz - serce i płuca mają mniej miejsca), może nieprawidłowym odżywianiem. Nie wiem, muszę iść do lekarza, ale mam nadzieję, że to się z czasem zmieni bo mam serdecznie dość rezygnowania z przyjemności, nieracjonalnego strachu przed zasłabnięciem w miejscu publicznym (to jest najgorsze) i takim stanem :(( Najlepiej czuję się w domu lub w obecności najbliższych i już chyba nie potrafię cieszyć się z życia.. Myślicie, że może to być nerwica? Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam i z góry dziękuję za przeczytanie mojego wywodu :)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
11 lut 2010, 11:51

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez polakita 11 lut 2010, 13:06
marina, to bardzo wygląda jak nerwica, i prawdopodobnie nie ma nic wspólnego z plastrami antykoncepcyjnymi, wklęśniętą klatką piersiową, ani odżywianiem. Zamiast do lekarza lepiej pójdź od razu do psychiatry - nie potrzebujesz skierowania. Chociaż do rodzinnego też możesz pójść żeby się przebadać pod kątem wszelkich innych dolegliwości - większość z nas jest przebadana przez internistę, neurologa, kardiologa... jesteśmy ogólnie zdrowi na ciele :smile: przynajmniej ja, a identyczne zawroty głowy miałam jak ty.
polakita
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez paradoksy 11 lut 2010, 13:23
marc3l napisał(a):Mama mi sie zbuntowala, nie chce brac lekow po udarze, podpowiedzcie cos, w jedzeniu nie da rady przemycic, juz probowalem, pozostaja jeszcze perswazje ze strony cioci i sasiadki ale nie wiem co robic?

ciężka sprawa... a nie da rady jakoś rozdrobnic i dodac do jedzenia, jakaś sałatka żeby wymieszac, albo papka (nie wiem, w jakim stopniu dotknął Twoją mamę udar)?
paradoksy
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 11 lut 2010, 13:27
Marc osoby po udarze sa pod opieka neurologa, takze zaprowadz mame do lekarza, ewentualnie zamow wizyte do domu, lekarz powinien wytlumaczyc jak jest tow azne zeby brac leki po udarze, wracac do normalnego zycia.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez PDG 12 lut 2010, 12:51
Witam, nie jestem pewien czy mam nerwicę, ale nie jedno już w życiu przeszedłem i po paru sytuacjach dość nieprzyjemnych pozostał u mnie lęk. Dość niewyjaśniony, straciłem pewność siebie, unikam kontaktów z otoczeniem, nie zbyt dobrze czuję się w szkole, przestałem chodzić do kościoła z powodu tego lęku, jedyny spokój odnajduje na treningu aikido. Lęk jest cały czas nasila się wieczorami. Przeczytałem kilka tematów na tym forum i chcę się upewnić czy to napewno jest nerwica.
PDG
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez MoNiKa199 12 lut 2010, 13:57
Jak wychodzę z domu, nie zastanawiam się, czy coś się stanie, po prostu myślę, że będzie tam dużo ludzi i nie będę sama
Może nie mam do końca takich objawów jak wy, ale wiem, że to nerwica lękowa
Od małego jestem strasznie nerwowa i niezdecydowana, potem wyszłam na prostą, ale bardziej dokuczają mi natrętne myśli, które mną manipulują i zniechęcają do pracy, do tego często czuję ukłucia w głowie, a innym razem cała się trzęsę, bo mam lęki z byle powodu

Przez to nie mogę spełniać się w życiu, bo moją pasją od zawsze jest taniec, a ja boję się wystąpień publicznych
Ostatnio zapisałam się na kurs tańca w ferie i byłam cała odrętwiała, miałam drgawki, pozostali myśleli, że nie mam poczucia rytmu i nie potrafię się poruszać
MoNiKa199
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ameba123 13 lut 2010, 20:27
marc31 , ataki , które opisałeś dopadały również mnie. Ostatni jakiś rok temu w porze nocnej. Też wzywane było pogotowie, mierzone ciśnienie i robione EKG. Ciśnienie podwyższone a EKG raczej w normie. Objawy miałam identyczne jak i Ty. Współczuję Ci bo ja czułam się jakbym umierała a przynajmniej jakbym miała zawał albo wylew. Dostałam zastrzyk i wszystko minęło - pozostał lek , że może powrócić. Lekarz z pogotowia niestety zachował się po chamsku oceniając moje zachowanie jako faneberię lub histerię niewartą zainteresowania wielkiego medyka. który został obudzony z drzemki i zmuszony do wyjazdu nocnego. Dał mi to wyraźnie odczuć.
Niestety nie potrafię Ci nic mądrego doradzić ani wskazać skutecznego leku. Piszę tylko po to aby wesprzeć Cię pozytywnymi myślami . Pozdrawiam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 lut 2010, 15:24

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez marc3l 14 lut 2010, 01:15
@ameba123
wsparcie jest bardzo wazne, wspolczuje Tobie rowniez, na poczatku mojej nerwicy tez mialem przejscia z lekarzami, mimo ze brat cioteczny pracuje w 999 i mam tam wielu kumpli, rozniez z mojego rocznika, teraz mam bardzo zyczliwego doktorka, bardzo powaznie mnie traktuje, nawet jak sie rozespi :) nie smieje sie, zawsze pogada, nawet o pie.rdolach

@paradoksy
@agusiaww
mama pomalutku sie porusza, ciezko sie jej przelyka, ale 2 miesiace lykala a teraz sie zbuntowala, przypuszczam ze jednym z wielu powodow jest kasa, chociaz nie dala na te leki nawet zeta, ciezko mi bo nie pracuje obecnie, mieszkam z mama i nie mam nikogo kto by sie opiekowal, to samo powiedziala mi dr i babeczka z apteki, ze te leki powinna mama przyjmowac baaardzo dlugo, raczej do konca zycia, sasiadka ktora "dziala" na moja mame tez nic nie wskorala ani chrzestna z wujkiem, dzisiaj mialem nadzieje ze bedzie lepiej, ( w aptece znowu ponad 250 zostawilem z moimi prochami ) nawet rozdrobnilem to cholerstwo na proszek, wymieszalem, dalem sporo do popicia i nic, mama robi mi pod gorke, moze specjalnie moze zlosliwie, nie wiem juz sam, nie daje na te proszki a ode mnie ciagle chce jakies reszty, mysle ze glowa nie pracuje i stad te jazdy, boje sie o nia i sam sie denerwuje, kasa wydana i jeszcze foch, wczesniej dzielilem na kilka czesci leki i jakos poszlo a teraz moze lepiej sie troche poczula i wydziwia, w jedzeniu nie przejdzie bo juz probowalem, obczaila, we snie jej nie dam bo mi sie jeszcze zadlawi a najgorsze ze powinna brac 3 razy dziennie, no na 2 moze sie uda podzielic, ech nie wiem co robic, u lekarza bylem, powiedziala mi ze moze 3-4 dni dac spokoj ale jak na razie lipa, stanowczo mi mama odmawia, raczej po zlosci mi robi, ogolnie lepiej z obcymi rozmawia ( w sensie sasiadka i ciotka ) a do mnie ciagle przeklina bez powodu
marc3l
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez milky5 15 lut 2010, 13:44
czy to znowu inne oblicze nerwicy???
dzis zjadlam sniadanie i pojechalam 2 przystanki dalej do sklepow...no wlasnie
w sklepie nagle zrobilo mi sie niedobrze...w glowie zaczelo sie krecic, goraca...jakbym miala zwymiotowac...na powietrzu troche przeszlo..wiec mowie pewnie znowu nerwica mi cyrk robi...weszlam do innego sklepu..ale jeszcze lepiej..z trudem dokonczylam zakupy
a na przystanko tragedia..myslalm ze zemdleje i te mdlosci
dojechalam do domu///w lozku leze
cisnienie mam ok 118/82 puls73...
mdlosci i krecka dalej mam chociaz ciut lepiej mi...ale glowa mnie zaczela bolec i dreszcze zimna...a temp 36.0 wiec to nie goraczka

jestem taka wsciekla ze znowu mnie cos rozwalilo...
mam dosc...mam tylko nadzieje ze nie znowu nerwica
pamietam na poczatku mialam dusznosci...potem mialam skoki cisnienie...a teraz robi mi sie slabo i na wymioty...czy to znowu nerwica w innym stadium???
"NIGDY, NIGDY, NIGDY NIE PODDAWAJ SIE" W.CHURCHILL

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
25 sty 2010, 15:42
Lokalizacja
Londyn

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 30 gości

Przeskocz do