Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ciśnieniowiec 01 lut 2010, 17:24
Moniko ostatnimi czasy mam fatalne samopoczucie. Dwa dni temu miałem dwa ataki, obydwa wyglądały tak samo i obydwa były gdy próbowałem oglądać film. Zastanawiam się czy przypadkiem jakaś treść filmu nie wpłynęła na moją podświadomość i zabolała mnie na tyle, że nerwica postanowiła mnie od tego odciągnąć :shock: Wczoraj było lepiej, do momentu gdy próbowałem zasnąć. Wtedy miałem straszny natłok myśli i to bardzo negatywnych. Ja też tak mam, gdy niewiele się ruszam, że czuję się zdecydowanie gorzej. Ostatnio większość czasu spędzam w domu, ponieważ pogoda jest tak fatalna, że nawet na spacer się nie nadaje :( Wiem też, że w dniu gdy miałem ataki ciśnienie atmosferyczne gwałtownie opadło i jestem ciekaw jaki wpływ na nasze samopoczucie ma pogoda?

Milky5 ja oprócz melissy nie biorę nic, chociaż melissa już chyba na mnie nie działa :smile:
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sty 2009, 23:34

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Lexie 01 lut 2010, 23:07
Ciśnieniowiec napisał(a):Mnie dzisiaj dopadło oglądając film więc nie uda mi się w ten sposób odwrócić ataku, chociaż na początku ataków multimedia były moim ulubionym sposobem odwrócenia uwagi. Teraz jednak to nie działa, żeby wyjść z ataku zaczynam się nad nim zastanawiać, wchodzę w niego. Powoli robi mi się lepiej, mrowienie mija, duszność też, jednak ciągle teraz ziewam. A z tym snem mam podobnie. Przez pierwsze kilka miesięcy choroby bałem się zasnąć, bo bałem się że się nie obudzę. Teraz mam tak, że nie sypiam w nocy w ogóle, zasypiam najwcześniej o 4nad ranem, a ostatni tydzień koło 7 rano, nie boję się już zasypiać(chyba, że jestem świeżo po ataku), jednak i tak nie potrafie zasnąć nawet gdy jestem skrajnie zmęczony :(


Chciałabym, żeby to były początki mojej choroby, męczę się z tym już ponad 2 lata i mam wrażenie, że stoję w miejscu albo jak tylko postąpię krok do przodu od razu się cofam. Ciężko jest mi pozbyć się powodów mojej nerwicy, one są w moim życiu, muszę się oswoić z czymś, do czego wrogo jestem nastawiona przez wiele lat. Mnie się również zdarzały ataki podczas filmu, ale mocniejsze skupienie się na fabule i tylko na fabule zawsze pomaga, ciężko jest momentami utrzymać myśli na wodzy, bo straszliwie uciekają do dolegliwości.
Sytuacja ze snem jest w zasadzie identyczna - początkowo bałam się, że się nie obudzę, teraz choćbym nie wiem jak była zmęczona w nocy nie zasnę. Może to kwestia tego, że nie lubię być sama w domu i wolę ten okres przespać.
Mam też problemy z okresowymi bólami głowy - i o dziwo, jeszcze tego u lekarza nie badałam. Koszmarne bóle głowy, trwające czasem kilka dni, umiejscowione w płacie czołowym i skroniach, nasilające się zwłaszcza po wejściu z dworu (im zimniej tym gorzej) do pomieszczenia.
Mnie również ataki przydarzyły się w dni kiedy spadało ciśnienie (mierzone zawsze utrzymywało się w okolicy 90/70, nigdy wyżej) i prawdę mówiąc również jestem bardzo ciekawa na ile ma to wpływ na nerwicę.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
30 sty 2010, 20:39

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Kn24 01 lut 2010, 23:17
ja dzisiejszej nocy mialam okropne akcje z kolataniem serca:( wybudzilo mnie to i myslalam ze nie dam rady i zaraz po pogotowie zadzwonie ale maz mnie powstrzymal bo przeciez to nie pierwszy raz tylko ze jak mam taka sytuacje to po prostu nie wiem co sie ze mna dzieje w takim jestem szoku dobrze ze szybko tabletke wzielam popilam woda i zaraz praktycznie przeszlo ale nie chce zeby to za szybko wrocilo:(
Nie ważne, ile razy się upadnie.
Ważne jest, ile razy się podniesiemy.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
09 lis 2009, 16:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ciśnieniowiec 02 lut 2010, 03:57
Lexie tyle, że to nie są początki mojej choroby, ale jej nawrót :( Mamy mniej więcej podobny staż chorobowy, z tym że ja w zasadzie czułem się już dobrze.
Przed chwilą miałem znowu atak. Tym razem pokonałem go metodą, której nauczyłem się na terapii- wszedłem w niego, zacząłem szukać przyczyny. Znalazłem ją po dosłownie kilkunastu minutach i teraz jest ok, jeżeli chodzi o atak, uspokoiłem się. Nie jest jedna do końca ok bo to problem, który powraca do mnie jak bumerang i jest on na pewno odpowiedzialny za depresję, którą też mam. Niestety rozwiązanie tego problemu nie należy do najłatwiejszych do wykonania...
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sty 2009, 23:34

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez albina77 03 lut 2010, 19:57
Cześć,
witam wszystkich męczenników serdecznie........i aż boję się cokolwiek napisać, żeby Was nie załamać..... ja ze swoją nerwicą walczę już 18 lat, ogrom czasu.....przeżyłam już wszystkie możliwe objawy....począwszy od kołatania serca, duszności, pocenia się rąk, zawrotów głowy, poczucia zasłabnięcia i wielu jeszcze innych....(nawet takich o których tu nie czytałam :-) i jedno mogę powiedzieć, nerwica jest chorobą nieuleczalną. Można ją zaleczyć, ale nigdy się z niej nie wyleczysz.....ona wraca.....jest okropna, męcząca i bardzo często utrudnia nam codzienne życie. Jednak nic na to nie poradzimy, trzeba z nią żyć i się do niej najzwyczajniej w świecie przyzwyczaić.....ja tak zrobiłam i jest mi lżej....i pamiętajcie to nie jest choroba śmiertelna !!!!
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
31 sty 2010, 12:38
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez beatka09081987 03 lut 2010, 20:39
ja mam pytanie, czy przy nerwicy człowiek musi miec lęki, obawy napady paniki lub bezsenność?
bo mi mówia ze mam nerwice, ale śpie normalnie, mam normalnie apetyt, nie mam zadnych napadów paniki.... mam jedynie mrowienie i dretwienie twarzy i głowy oraz wypieki na twarzy (piekące) ciśnienie ok, i podwyższony puls (ok 100) przy czym czuje sie poddenerwowana, oraz w uszach mam jakos dziwnie, czy takie objawy tylko moze miec nerwica?? biore jakies ziołowe uspokajacze, te napiecie mija, ale te mrowienie i pieczenie twarzy nie
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
08 gru 2009, 19:55

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wouldntitbegood 03 lut 2010, 21:00
jakie że moje lęki przebiegały do tej pory w troche innej formie (nazwałabym to po prostu stanem ciągłego niepokoju który zazwyczaj kończył się lekką fiksacją i pożeraniem alprazolamu, ale nie o tym ;)), a przed czynnikami stresogennymi stosowałam najczęściej strategie uniku, nie do końca wiem co się dzisiaj wydarzyło, a jeśli ktoś wie, i powie, będę bogatsza o jego wiedzę :)

przed wyjściem z domu zastanawiałam się jak skończy się moja kilkudniowa nadpobudliwość (pozytywna, piorę, sprzątam, gotuję, uczę się do egzaminu, frustruję się przy szukaniu pracy), ale byłam dobrej myśli. dotarłam do sklepu, stanęłam w kolejce w bezpiecznej odległości od osoby stojącej przede mną (nie-na-wi-dzę jakiegokolwiek kontaktu fizycznego z obcymi ludzmi) , ale osoba za mną praktycznie stanęła mi na plecach, więc musiałam przesunąć się do przodu. zrobiło mi się niesamowicie gorąco, czułam się jakby krew z eee... głowy ;) gdzieś mi odpłynęła, nogi miałam jak z ołowiu, totalnie zdrętwiałe, coś jak omdlenie, nie wiem, nie mdlałam jeszcze nigdy. to trwało ok 10 minut, dlatego niespecjalnie pasuje mi do definicji (wikipedia :DD ) ataku paniki.

a w związku z tym co stało dzisiaj, przypomniałam sobie mnóstwo sytuacji z przeszłości, podobnych epizodów, do ktorych nie przywiązywałam - nie wiem czy to dobrze czy źle, większej wagi, które zawsze udawało mi się jakoś wytłumaczyć - najczęściej tym, że jestem mało odporna na stres. nie martwiłam się więc, gdy miałam podobne objawy przy rozmowie z większą ilością obcych osob niż jedna. nagłe duszności potrafilam sobie wytlumaczyc krzywą przegrodą nosową ;) tylko raz stało się coś poważniejszego, bardzo podobnego, z tą różnicą trwało cholernie długo, przynajmniej pol godziny. przyjaciolka ktora byla wtedy ze mną chciała wezwać karetkę, bo to chyba wyglądało z boku jak atak astmy (jakkolwiek wygląda atak astmy:)). wytlumaczylam to sobie nierozsądną dietą.

tyle że tym razem nie wiem jak to wytłumaczyć. tak, irytują mnie ludzie którzy nie szanują mojej przestrzeni osobistej ;) w publicznym miejscu, ocierają się, etc. ale oprocz zbyt bliskiego (jak dla mnie) kontaktu fizycznego nic się nie wydarzyło.

jeśli macie jakieś sugestie, z góry dziękuję.
and now i don't know why, but i still try to smile when they talk at me like i'm just a child
well, i'm not a child, i am much younger than that.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
25 sty 2010, 17:54
Lokalizacja
wrocław

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez albina77 04 lut 2010, 12:21
wouldntitbegood!
Na swoim przykładzie mogę powiedzieć że nerwica daje o sobie znać w przeróżny sposób, ma tysiące postaci i objawów. Ja miałam przyjemność przeżywania ataków nawet po szczęśliwym dniu, kiedy jedynym moim odczuciem było radosne podniecenie.....
Najgorszy z objawów które miałam to chyba ten, kiedy jakaś żelazna obręcz zaciska się na głowie, brakuje mi tchu i robi się czarno przed oczami.....na szczęście miałam to tylko raz.
Jeżeli chodzi o osobę, która "kładła" Ci się na plecy....niestety nie da się takich sytuacji uniknąć, takie jest społeczeństwo i takie są jego zachowania :-), niestety tłum też zwiększa możliwość pojawienia się ataku. Trzeba to zrozumieć i zaakceptować i przeżyć atak :-)
Trzymaj się i myśl optymistycznie !
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
31 sty 2010, 12:38
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez christina122 04 lut 2010, 15:04
Ja od kilku dni mam w głowie, w jednym miejscu, na czubku po lewej stronie, mam tam takie zgrubienie i właśnie pod tym zgrubieniem przepływa mi coś gorącego.Wkurza mnie to strasznie, najczęśćiej wieczorem, wtedy denerwuję się, że moge miec guza mózgu lub tętniaka.
Też tam macie ? Myślicie, że to nerwica ?
Proszę doradzcie mi.
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
21 lis 2009, 20:17
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez polakita 04 lut 2010, 18:30
Możesz mieć zgrubienie a może ci się też tak wydawać (ja czułam na szyi guzki ale jakoś ich nie mam) głowa ma to do siebie że nie jest płaska jak piłka ;) a uczucie ciepła może być wynikiem nerwicy, mnie bolała skóra w miejscu gdzie miałam wyimaginowanego raka. Ja takiej konfiguracji objawów o jakich mówisz nie miałam.

Jednak ja ci nie powiem czy to nerwica, może poproś kogoś obiektywnego żeby spojrzał czy tam rzeczywiście jest guzek. Ale dodam jeszcze że skóra na głowie jest oddzielona od mózgu czaszką czyli kością, i jeśli nawet masz tam guzka to myślę że nie byłby to guz mózgu... tylko zgrubienie na skórze.
polakita
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez atena30 04 lut 2010, 21:27
Czytam i czytam i nie mogę się nadziwić, że to naprawdę nerwica i że nie jestem sama z takimi objawami. Jakbym czytała o swoich odczuciach. Jestem chyba na początku swojej choroby, tzn. jakiś czas temu trafiłam do szpitala na rutynowe badania z powodu złego samopoczucia: duszności, kołatanie serca, zawroty głowy, nudności, nieustanne zmęczenie, bóle mięśni. Przebadano mnie dość szczegółowo i... nic nie stwierdzono. Trafiłam w tym szpitalu również do psychologa na miłą pogawędkę. Wyszłam z niej z diagnozą: zaburzenia nerwicowe. Oczywiście nie uwierzyłam w nią wcale będąc pewną, że mnie taką zawsze silną i zaradną we wszystkim nie mogła przecież dopaść nerwica. Bo przecież nerwica dopada ludzi słabych, nieporadnych itd... ale nie mnie. ( przepraszam, wiem najgłupsze myślenie pod słońcem)
Mimo tego jednak, że nie uwierzyłam w tę diagnozę zaczęłam szperać w necie i szukać informacji o nerwicy i tak trafiłam na to forum. Przekonuję się, że to jednak prawda. Mam zaburzenia nerwicowe - nie raka, którego już podejrzewałam a czasami nawet byłam go pewna. Chyba czas pozwolić sobie na słabość, zaakceptować ten fakt i coś z nim zrobić.
Moje ataki są podobne do Waszych. Nie lubię tłumu ludzi, w markecie jest mi duszno i mdli mnie. Nienawidzę hałasu - dodam, że pracuję w szkole więc tym bardziej jest to uciążliwe. Robi mi się niedobrze, gdy widzę szybko przesuwające się przed miomi oczami obrazy - np. gdy przeglądam strony w necie i szybko przesuwam obrazy w dół:). Jestem nadwrażliwa na ostre światło. Słabo mi, gdy mój rozmówca stojący obok mnie zbliży się zbytnio do mnie. Denerwuję się, gdy rozmawiam z koleżanką z pracy, czasem aż kręci mi się w głowie. Bardzo często boli mnie głowa - kilka lat temu robiłam rezonans, wiem, że mam malutką torbiel po prawej stronie - bez znaczenia klinicznego, ale odkąd o niej wiem głowa boli mnie zawsze po prawej stronie. Lekarka twierdzi, że to boli mnie moja wyobraźnia. :) Mam też uczucie tego kasku na głowie, o którym piszecie i który strasznie mi przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu. Jestem czasem jak w amoku, jakby obok rzeczywistości. Świat zewnętrzny sobie, a ja sobie w moim dziwnym świecie wewnętrznym, pełnym dolegliwości. Do tego dochodzi ciągły niepokój o swoje zdrowie. Odkąd 8 lat temu zmarł na raka mój tata; gdzieś we mnie jest lęk, że i ja zachoruję. Badam się więc i doszukuję różnych objawów, żeby niczego nie przegapić. Odwiedziłam już lekarzy chyba wszystkich specjalności :) No prawie wszystkich.
Najciekawsze jest to, że zdaję sobie sprawę z tych moich ułomności (tylko ich nie rozumiałam do tej pory). Teraz przynajmniej mogę je zdefiniować - NERWICA. A na co dzień jestem normalną dziewczyną, którą wszyscy wokół mają za pogodną i uśmiechniętą, choć w środku jestem taka pokręcona...
Cieszę się, że na Was trafiłam - myślałam, że to co dzieje się ze mną ma zupełnie inne, organiczne podłoże. A z nerwicą można chyba jakoś walczyć, co? I wygrać...?
atena30
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
03 lut 2010, 21:54

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasja 04 lut 2010, 21:41
atena 30
jak sobie radzisz w pracy?ja pracuję w przedszkolu i chwilami mam dosyć tej nerwicy.
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
18 sty 2009, 11:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez milky5 04 lut 2010, 22:42
no wlasnie jak to wyglada w pracy...ja jestem nauczycielka i szukam pracy w Uk i tez w srodowisku szkolnym...w zeszlym roku w sumie jak pracowalam to..w szkole nigdy nie mialam zadnych sensacji male dzieci byly dla mnie odskocznia chyba... :lol:

[Dodane po edycji:]

atena
Nie lubię tłumu ludzi, w markecie jest mi duszno i mdli mnie. Nienawidzę hałasu - dodam, że pracuję w szkole więc tym bardziej jest to uciążliwe. Robi mi się niedobrze, gdy widzę szybko przesuwające się przed miomi oczami obrazy - np. gdy przeglądam strony w necie i szybko przesuwam obrazy w dół:).
mam to samo...do tego doszlo ze jak rozmawiam gdzies w tlumie w sklepie to wydaje mi sie ze zemdleje :oops: i tez nie moge dalej uwierzyc ze mnie to...dopadlo...zawsze bylam szybka, zalatwialam wszystko za siebie i innych, kazdy do mnie z problemami chodzil..a od poltora roku...sie opoznilam..zwolnilam..wszystkiego sie boje..a najbardziej ze cos mi sie stanie gdzies tam na ulicy itd...nienawidze tych atakow i ich sie boje
tez zaczelo mi sie dusznosciami, cisnieniem szpitalami w UK i w Polsce...w koncu jak w dwoch krajach dali mi te sama diagnoze to musialam uwierzyc ze to TYLKO nerwica
"NIGDY, NIGDY, NIGDY NIE PODDAWAJ SIE" W.CHURCHILL

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
25 sty 2010, 15:42
Lokalizacja
Londyn

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez atena30 05 lut 2010, 00:34
Jak sobie radzę w pracy... hmm... no właśnie sobie nie radzę. Od września ub. r. pracuję, bo muszę. Staram się ze wszystkich sił być w szkole pogodną, opanowaną i cierpliwą, taką fajną panią, ale skoro pracujecie w dziećmi (kasja i milky5) to dobrze wiecie, że atmosfera szkolna temu nie sprzyja. Hałas, krzyk, ciągłe pytania dzieciaków i ich ruchliwość działają na mnie jak płachta na byka. Bywa, że nie wytrzymuję i oberwie się jednemu czy drugiemu - zresztą często słusznie. :) A czasem biorę kilka głębokich oddechów i z całych sił staram się w sobie zebrać, żeby mnie nie dopadło - duszność, kołatanie serca, mroczki przed oczami. Nie zawsze pomaga. :( Zdarzyła mi się już sytuacja, w której poczułam się tak słabo, że omal nie zemdlałam przy tablicy. Otworzyłam okno, nawdychałam się świeżego powietrza i jakoś przeszło. Miałam też kilkumiesięczny okres w ubiegłym roku, gdzie codziennie przed wyjściem do pracy brałam Persen i zawsze miałam go w torebce w razie kryzysu, ale po jakimś czasie wystraszyłam się, że się uzależnię i przestałam go brać. Chyba jestem takim typem, który ciągle sobie udowadnia, że wszystko jest ok i poradzi sobie sam.
Niestety prawda jest taka, że praca nie daje mi tej radości co kiedyś. Pracuję 9 rok i czasem zastanawiam się, czy to właśnie ona nie jest powodem tej nerwicy... Idę do szkoły i myślę sobie: Dziś tylko 3 lekcje, jakoś dam radę. Ale te tylko trzy lekcje trwają wieczność i nie są przyjemnością, spełnianiem się, raczej przykrym obowiązkiem.
A Wy jak sobie radziecie z nerwicą pracując w szkole czy w przedszkolu? Bardzo mnie to ciekawi, może skorzystam z jakiś sprawdzonych metod. :)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
03 lut 2010, 21:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 21 gości

Przeskocz do