Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 23 sty 2010, 23:13
Ewo80

Zaakceptowanie choroby jest dla nas bardzo trudne, wręcz wydaje nam się,że niemozliwe. Ale akceptacja i przyjecie do wiadomości,że da sie z nią życ jeszcze bardziej niemozliwa.
Walcząc na siłe niczego nie zyskujemy. Jeśli chcemy z tym walczyc...to tak naprawdę przywiązujey się do tego. Trzeba miec w sobie dużo sily,żeby zrozumieć chorobę, wsłuchać się co chce nam przekazać. Bo dlatego się u nas pojawiła. Paranoja nie? Ale tak rzeczywiscie jest.
Jeśli nie potrafimy sami dojść do wniosków, mamy tylko swoje przeświadczenie o jej zródle, albo nam się wydaje co mogło bezpośrednio przyczynic się do naszych odczuć w postaci zaburzeń...wtedy pomocna jest psychoterapia.Leki tylko tłumią objawy, moze częściowo wyciszają, ale nie leczą przyczyny choroby. MOżemy się nimi wspomagać podczas chodzenia na terapię.
Wcześniej nie korzystalaś z usług terapeuty?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 24 sty 2010, 16:53
Monika1974 napisał(a):Victorku?

A co u Ciebie? Dajesz radę? A jak na terapii?


A ja w tej chwili mam już Lexapro na półce i zaczynam kurację tym lekiem, na terapię na razie nie uczęszczam, możliwe że w lutym będą mieli znowu terminy. Czuję ze na obecną chwilę potrzebuję leku...
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez another_memory 24 sty 2010, 20:14
jestem podłamana... :( mija tydzien jak zaczelam kuracje asentra i bardzo ciezko znosze ten okres. Wiem,ze to po prostu trzeba przeczekac zanim lek zacznie mi pomagac ale jestem juz strasznie zniechecona.juzkiedys bralam asentre i bardzo mi pomogla..ale to prawie dwa lata temu.teraz, codziennie mam nasilone lęki,ataki powtarzaja sie czesciej niz zwykle i pomaga mi jedynie afobam..Czuje po nim duza ulge ale nie chce sie od niego uzaleznic... jestem wykończona :cry:
And those who were seen dancing were thought to be insane by those who could not hear the music
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez KASICA240 26 sty 2010, 23:42
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
26 sty 2010, 22:34

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 27 sty 2010, 01:20
Weszłam na tą podaną powyżej stronkę.
Nie powiem....wstep robi wrazenie.

Ale.......

Dla mnie leczenie nerwicy czy zaburzeń depresyjno-lękowych powinno odbywac sie w oparciu o kontakt osobisty.
Gdy terapeuta nie widzi pacjenta dużo może mu umknąć, przecież istnieje tzw. "mowa ciała".
Nie ma informacji na temat doświadczenia terapeuty, jakie ma sukcesy na swoim koncie, czy ma superwizora. Jaką metodąpracuje.
Nie ma wzmianki o metodzie pracy prócz tego,że odbywa się w sposób korespondencyjny.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez MONA240 27 sty 2010, 15:02
Moja znajoma zaryzykowała i skontaktowała się z tą panią.
Przeczytałam zwrotnego maila z odpowiedzią
Muszę przyznać że robi wrażenie ,jej metoda psychoterapii opiera się na stopniowym oswajaniu lęku aż po całkowitą eliminację go .Dostaje się indywidualnie opracowany plan walki ,który potem skutecznie dzień po dniu się wykonuje a co najważniejsze będąc w stałym kontakcie z nią Jestem jak najbardziej za takimi formami terapi gdyż sama z własnego doswiadczenia wiem że to jedyny i skuteczny sposób na pozbycie się tego dziadostwa.Ja moją walkę z nerwicą mam już dawno za sobą ,muszę przyznać że metoda którą opisuje ta pani jest bardzo zblizona do mojej jaką ja stosowałam.Lecz zanim doszłam do tego co mi naprawdę pomogło mineło sporo czasu .I właśnie pamiętam ze wtedy szukałam kogoś kto wskaże mi drogę ,którą mam iść,kto bedzie szedł nią razem ze mną i cieszył sie z każdego mojego najmniejszego sukcesu, lecz w obecnym czasie a było to parę lat temu nikogo takiego nie znalazłam.
Więc myślę że jeżeli są ludzie którzy się na tym znają ,ba którzy oprócz teoretycznej wiedzy zdobytej na uczelni sami też tego doswiadczyli i przeszli przez to wszystko ,to myślę ze warto zaryzykować.
Na tym kończę ,trzymam za was wszystkich kciuki ,choć ja juz jestem dawno po tej drugiej stronie zaglądam tu do was czasami odwiedzając starych znajomych.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
07 paź 2006, 00:39
Lokalizacja
CZESTOCHOWA

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gregory21 28 sty 2010, 06:13
Witajcie:) chyba pora cos skrobnac , akcje typu walenie serca drgawki i bol w klatce juz przechodzilem i mialem nadzieje ze jest to czas przeszly... teraz sobie siedze pomyslalem o czyms co przedemna za 2 dni i szczerze powiem musze do tego podejsc a sprawia to ze sie boje i nagle czuje jak serce mi szybciej bije a puls przyspieszyl.. najgorsze to ze tym razem nie moge tego odlozyc.. podroz przy dobrych warunkach , jakie narazie sa zajmnie mi ok 15 godzin.. i teraz pytanie czy jesli dostane takiego bicia serca , skrocenia oddechu drgawek , cisnienie mi wzrosnie ... co mam zrobic, udac sie do szpitala natychmiast a moze starac sie to zlekcewazyc i kontynuowac podroz.. czy przez takie objawy moze sie cos stac??zawal, wylew , heh smierc?? a moze zaraz jak siade na fotelu pasazera zaaplikowac leki nasenne?? dawka ale kon:) zart oczywiscie staram sie do tego podejsc pol serio...ale sam nie wiem , kazdy dzien przynosi nowe doswiadczenie... pozdrawiam, i czekam na odpowiedzi:)
gregory21
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 28 sty 2010, 10:50
Ja bym nie wzięła tabsa nasennego bo bym sie bała, że wogóle nie bede nad soba panować, zasłabne, i że sie nie obudze heh .... co by spotęgowało lęk ..... ale jeśli Ty poczujesz sie lepiej po tabletce to bym na Twoim miejscu wzięła .....
Współczuje takiej podróży - ja MAX wytrzymuje 1 godz w pociagu ...
ale widząc Twoje podejście to poradzisz sobie ...
... a na śmierć ... czy na zawał to nie masz szans :!: :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez isabella_28 28 sty 2010, 13:33
gregory21 napisał(a):Witajcie:) chyba pora cos skrobnac , akcje typu walenie serca drgawki i bol w klatce juz przechodzilem i mialem nadzieje ze jest to czas przeszly... teraz sobie siedze pomyslalem o czyms co przedemna za 2 dni i szczerze powiem musze do tego podejsc a sprawia to ze sie boje i nagle czuje jak serce mi szybciej bije a puls przyspieszyl.. najgorsze to ze tym razem nie moge tego odlozyc.. podroz przy dobrych warunkach , jakie narazie sa zajmnie mi ok 15 godzin.. i teraz pytanie czy jesli dostane takiego bicia serca , skrocenia oddechu drgawek , cisnienie mi wzrosnie ... co mam zrobic, udac sie do szpitala natychmiast a moze starac sie to zlekcewazyc i kontynuowac podroz.. czy przez takie objawy moze sie cos stac??zawal, wylew , heh smierc?? a moze zaraz jak siade na fotelu pasazera zaaplikowac leki nasenne?? dawka ale kon:) zart oczywiscie staram sie do tego podejsc pol serio...ale sam nie wiem , kazdy dzien przynosi nowe doswiadczenie... pozdrawiam, i czekam na odpowiedzi:)

Wiesz z lekami nasennymi to wcale nie glupi pomysl.Jak nie mam nic innego to biore 1/3 zoplidemu aby sie wyciszyc i pomaga!To zalezy jak on na Ciebie podziala.Licz sie z tym,ze moze uspokoic ,a moze i bedziesz musial z 30 minut sie przespac.
isabella_28
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez narthex 29 sty 2010, 13:35
Tylko jak zaczal wiac ten wiatr zaczely mnie meczyc silne nerwobole w prawym plucu + arytmia serca. Ma ktos z was tak?
Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
Arthur Schopenhauer
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
26 lis 2009, 18:25
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Joaśka 29 sty 2010, 13:45
narthex napisał(a):Tylko jak zaczal wiac ten wiatr zaczely mnie meczyc silne nerwobole w prawym plucu + arytmia serca. Ma ktos z was tak?


Mnie w czasie bardzo dużych mrozów, a potem przy zmianie pogody (właśnie wiatry!!!) męczy straszna migrena i serce mi dziwnie bije, tak szybko i mocno. Nie wywołuje to u mnie ataków paniki jednak bardzo utrudnia normalne funkcjonowanie, bo migreny są czasem tak silne, że nie jestem w stanie robić nic poza leżeniem w cichym, ciemnym pokoju. :roll:
Joaśka
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez narthex 29 sty 2010, 13:53
Joaśka napisał(a):
narthex napisał(a):Tylko jak zaczal wiac ten wiatr zaczely mnie meczyc silne nerwobole w prawym plucu + arytmia serca. Ma ktos z was tak?


Mnie w czasie bardzo dużych mrozów, a potem przy zmianie pogody (właśnie wiatry!!!)

No wlasnie teraz jest taki ksiazkowy przypadek za oknem, moze podobnie na to reagujemy. Lekow juz nie mam ale objawy wegetatywne zapewniaja atrakcje wciaz. :?
Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
Arthur Schopenhauer
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
26 lis 2009, 18:25
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez milky5 29 sty 2010, 13:54
witam
jestem tutaj nowa ..ale nie nowa z nerwica
walcze z nia...bedzie dwa lata w kwietniu..ale jak to wszystko czytalam i pomysle to mialam uspiona od zawsze... :P

zaczelo sie ze szlam do dentysty i strasznie sie tego balam..wprost wydawalo mi sie wtedy to nienormalne bo nigdy denttysy sie NIE BALAM

na fotelu balam sie ze sie udusze /przy zastrzyku/ lekarz zapewnial ze to tylko zludzenie i oczywiscie mial racje...

ale kilka dni po zaczelo sie... :szukam:
nagle w sklepie nie moglam zlapac oddechu i czulam ze sie osuwam...przerazilam sie bo nigdy tego nie mialam wczesniej ...ledwie do domu dojechalam..wcale nie mijalo..cisnienie podwyzszone...panika...pojechalam na pogotowie /mieszkam w UK/ ...tam 3 h trzymali mnie pod maszynami, ktore rejestrowaly prace mojego serca i przeplyw pierwiastkow do serca..., zrobili zdjecie serca, wyniki krwi, zdjecie kregoslupa i..wypisali z atakiem paniki!!!

wrocilam przerazona...

minal jakis tydzien sytuacja ta sama w miescie jak bylam sama...klopoty z oddechem...klucia w klatce, ciezkosc jakby cos "siedzialo" mi na klacie-uczucie ciezkosci
i krotkie oddechy...az wreszcie uda sie glebiej pooddychac i za jakis czas znowu..uczucie dusznosci, robi mi sie wtedy goraca, lek , znowu oddechy, ziewanie...mija po kilku dniach wraca..trwa nie raz cala dobe ..znowu mija itd
zaczelo sie to kilka razy w tygodniu, coraz czesciej odwiedzialam lekarza rodzinnego ktory zapewnial ze to nerwica..zeby mnie uspokoic wyslano do kardiologa
mialam echo, ekg i holtera i wszystko ok...kardiolog wyszedl az za mna na korytarz i mowi ze mam sie uspokoic ze moge DOSLOWNIE WSZYSTKO ROBIC BO Z MEDYCZNEGO PUNKTU NIC MOJEMU SERCU NIE JEST!

strasznie meczace to bylo bo robilo mi sie wtedy slabo i mysli ze zaraz umre... ;-(
mialam bardzo silny stres 3 lata temu...teraz mam mniejsze stresy ale dlugotrwale...i nagle pojawilo sie to u mnie w marcu tego roku...teraz lepiej bo mam raz na kilka dni...

robili mi usg klatki, echo serca, ekg, holtera, rtg, krew na tarczyce i cholesterol...usg piersi, zdjecie kregoslupa, badanie krwi, moczu ...wszystko super!
potem w Polsce u kardiologa prywatnie, pogratulowal mi zdrowego serca

troche sie jakby uspokoilo ..lapalo mnie z doskoku ..kilka razy w miesiacu...stale oczekiwalam zeby tylko nie dzis nie teraz...

w marcu zeszlego roku bylam swiadkiem omdlenia kolezanki mamy, panika wzywalysmy pogotowie...potem pojechalam do Polski i cala moja rodzina dostala goraczki-okazalo sie potem mielismy gronkowca...i ja dostalam ataku paniki...wzielo mnie w Polsce pogotowie i znowu tydzien spedzilam na oddziale..robili mi wszytskie mozliwe badania...bo przyjeli mie z podejrzeniem zapalenia miesnia...potem wypisali mnie z rozpoznaniem ostrego napadu lekowego...super
dostalam serotonine...bralam polowke i jakos wegetowalam...napady mialam raz kiedys, leki czasami...ogolnie balam sie sama wychodzic i zazwyczaj unikalam tego ile sie dalo...ale nie bylo az tak zle...dalam spokoj tabletkom...i od pazdziernika dawalam sobie rade...

a teraz sie przeprowadzilismy i od pierwszego dnia mialam atak...codziennie skolei mam leki...bo jak gdzies wychodze sama robi mi sie albo slabo i zawroty glowy albo odwortnie kolatanie serca
noce mam super..jak sie budze jest super a ptoem nagle nistad przychodzia lek...nagle mdlo sie robi, rece mokre, motyle w brzuchu, slabo...i tak trzyma caly dzien i albo sie konczy atakiem albo mija
tak mnie trzyma ze unikam wychodzenia z domu bo sie boje...ostatnio szlam normalnie po zakupy z sercem w gardle w glowie myslalam co wyprawiasz IDZIESZ TYLKO DO SKLEPU Boze ile mnie to kosztowalo
i to przyszlo ni stad...przeciez cieszylam sie na te przeprowadzke a teraz mam taaaaki problem ;-(
lekarz kazal mi zaczac brac cala tabletke serotoniny i dac sobie jeszcze 2 tygodnie...


czy wy tez bierzecie serotonine? czy to naprawde cos pomaga zeby chociaz te leki minely?????????
"NIGDY, NIGDY, NIGDY NIE PODDAWAJ SIE" W.CHURCHILL

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
25 sty 2010, 15:42
Lokalizacja
Londyn

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez narthex 29 sty 2010, 14:05
milky5, na lęki najlepiej magnez 800mg dziennie + metody BSM i EFT, obie sa proste, musi pomoc.
i jeszcze nauka wlasciwego oddychania.
Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
Arthur Schopenhauer
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
26 lis 2009, 18:25
Lokalizacja
Lublin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do