Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pelasia84 22 sty 2010, 01:23
dziekuje za odp..
zdecydowałam się na ten Cital ponownie + psychoterapia, podobno takie połączenie jest najlepsze... zobaczymy. Cital to odstawiłam tak troche sama... bardzo dobrze się czułam i zdawało mi się że bedzie tak również po odstawieniu... ale nic z tego. U psychologa uczę sie walczyć z negatywnymi myślami i radzić sobie z atakami paniki, szukać tej tzw. gorącej myśli... prowadzi ze mną terapię poznawczo - behawioralną (podobno najlepsza przy nerwicy lękowej i depresji) narazie to dopiero początki...
p.s. polecam książke " Umysł ponad nastrojem"

pozdr
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
11 sty 2010, 01:41
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 22 sty 2010, 01:31
blue_girl, tak złość na chorobę w sumie i mnie też czasem wychodzi na dobre :) Przed wczoraj tak miałem, że wkoło robiło mi się słabo, drętwienia jakieś, mini atacki :) i właśnie wyszedłem wtedy na dwór prowadząc bardzo poważny i bluźnierczy względem nerwicy monolog :) Faktycznie po jakimś czasie pomogło chociaż trochę :)
pelasia84, Początki czy nie ważne że już się coś u ciebie dzieje, i że masz już zaczęte sesje z tej terapii, faktycznie poznawczo behawioralna też moim zdaniem najlepsza do tego typu schorzenia, więc brnij naprzód :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Walczący 22 sty 2010, 20:11
A ja wam powiem że trafiłem do szpitala i tam lecze się na newicę, choć sam nie potrafie zrozumieć nadal że to może byc nerwica, a jesli nerwica to na pewno cos jeszcze, no mam takie dziwne ataki, mrowienie po całym ciele, bola mnie stawy, kręgosłup, głowa pobolewa, jakby mnie kosci bolały - lekarze mowia ze przy nerwicy ton nadzwyczajnego ale cholera sam nie wiem jak to możliwe :( cholerna sprawa ta nerwica.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
07 sty 2010, 23:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 sty 2010, 21:54
Walczący

Przewaznie mówi się o zaburzeniach depresyjno-lękowych.Jak siema nerwicę lękową często obniza nam siez tego powodu nastroj lub jeśli mamy depresję pojawiają się lęki.
Mnie bolała nawet skóra na calym ciele, ręce, kosci, ramiona, plecy-tak jak w grypie. Ból głowy towarzyszył często.
Stress zaburza gospodarkę płynów ustrojowych.Kregosłup zbudowany jest z kręgów pomiędzy którymi są dyski. Dyski powinny mieć własciwy poziom płynów. W stressie długotrwałym i nerwicy dyski te tracą "odpowiednie nawilzenie plynami". Stąd sztywność i bóle kregosłupa. To moze doprowadzic nawet do dyskopatii. MOzesz miec także nerwobóle.

Niestety, tak jak powiedzieli lekarze stress powoduje choroby w naszym organizmie.Nerwica też jest chorobą.
Czy tylko farmakologicznie się wspierasz w leczeniu nerwicy? Czy chodzisz też na terapię?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Walczący 23 sty 2010, 00:24
Ja miałem przykry episod - w jednym dniu dwa razy wylądowałem na izbie przyjęc z róznymi objawami, miałem mase badan krwi, ekg, echo serca, USG tętnic, jakies tam inne badania i za każdym razem lekarze mówili że to nerwy w końcu jak wyladaowąłem na tej izbie przyjęć to już był w sumie 5 raz zgodziłem sie na szpital psych...znowu krew, neurolog, EEG, psycholog...diagnoza nerwica. Kurde, mnie też nawet skóra bolała...teraz w szpitalu biore tabletki, a po wyksciu skierowanie na psychoterapie + leki...tylko te bóle powoduja że cały czas mam wrażenie że to nerwica i lekarz powiedział mi że jak nie zrozumie że to nerwica to sie nie wylecze :/
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
07 sty 2010, 23:03

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 23 sty 2010, 02:35
Walczący, bo to niestety prawda, dopóki nie uwierzysz, że nie masz w sobie śmiertelnej i strasznej choroby tylko zaburzenia lękowe to ciężko będzie ci zwalczyć te stany, bo wkoło o tym myślisz i napędzasz niepokój, lęk. Koło ten cholerny mechanizm nerwicy zamyka się u ciebie codziennie, i poprawy nie widać, ani polepszenia samopoczucia.
Na terapii jak już się dostaniesz będziesz wałkował ten temat akceptacji swojego zaburzenia :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Walczący 23 sty 2010, 02:47
Ech, gdyby nie to forum to bym nie uwierzył że nerwica tak boli i w zasadzie lęków nie mam tylko ten ból i tiki
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
07 sty 2010, 23:03

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 23 sty 2010, 12:44
NIe cierpisz psychicznie? Walczący?

Staraj się o tą terapię tak jak powiedzial Victorek.

Victorku?

A co u Ciebie? Dajesz radę? A jak na terapii?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Walczący 23 sty 2010, 16:40
Wiesz, teraz jestem na lekach więc psychicznie czuje sie lepiej, w dodatku przebywam w szpitalu wiec non stop pod opieka to czym mam sie martwić. Jednak bóle i tiki nie minęły. Ja mogłem sobie pozwolić na pobyt w szpitalu i za namowa znajomych tak uczyniłem choc caly czas nei wierzyłem że te objawy daje nerwica. Diagnoze mam i poza nerwicą nic innego nie zdiagnozowali.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
07 sty 2010, 23:03

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez isabella_28 23 sty 2010, 17:07
matisek86,

mam to samo.Ciagle wyczuwam ,ze mam wieksze wezly chlonne i nadobojczykowe,podzuchwowe itd itp.Czuje sie dobrze.Oczywiscie z wyjatkiem nerwicy,ale boje sie isc do lekarza:)Wole nie myslec,nie wiedziec:)
isabella_28
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 23 sty 2010, 17:35
isabell_28

Własnie dlatego,że nie chcesz wiedzieć i nie myśleć...to dlatego masz te objawy. One podświadomie występują. Ty tylko tak mówisz,że nie chcesz, ale w głębi siebie, w podświadomosci snują się u Ciebie lęki z tym związane. Ja poszlabym to skontrolować. Jeśli wyniki będą dobre, to rozwieje Twoje wątpliwościa, a co za tym idzie-lepiej sie poczujesz. Pamiętaj,że choroba wcześnie wykryta jest uleczalna.

[Dodane po edycji:]

Walczący

Ile jeszcze będziesz w szpitalu? Jakie leki Tobie aplikują?

Kiedy terapia?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez isabella_28 23 sty 2010, 19:11
te wezly to mam juz bardzo dlugo,kilka lat:)I jakby chyba mialo cos byc to by sie stalo.Wszytsko jest dobrze.Nawet nie choruje,na szczescie zadne wirusy sie mnie nie imaja.Mimo wszytsko ja sobie wkrecam jak zwykle
isabella_28
Offline

Re:

przez Danna83 23 sty 2010, 20:56
Grzela napisał(a):Ja narazie chodzę tylko do psychologa raz na tydzień i kosztuje to 80 zł za wizytę.Czy pomaga? trochę...

witam wszystkich jestem tu nowa i podziele sie z mojimi doswiadczeniami nerwicy lękowej i depresji choruje juz 3lata,bardzo pomogła mi psychoterapia natrafiłam na swietnego psychiatre,od prawie 2 lat czułam sie dobrze czasami miałam ataki lęku...robiło mi sie słabo ,serce waliło szybko,dusznosci,i wmawianie sobie ze umieram,ale mój lekarz nauczył mnie z tym życ oddycham przy tym spokojnie i mówie sobie ze przeciez nic mi sie napewno nie stanie i ze zaraz ten atak sie skonczy i faktycznie dzieki temu szybko sie konczył i był coraz rzadszy,,,,,,juz 3 miesiace odstawiam leki REXETIN i tez czasami ma m te lęki wczoraj było mi cały dzien słabo myslałm ze zemndleje i oczywiscie wmawianie sobie ze moze jestem na cos chora....MASAKRA dzis czuje sie lepiej dlatego ze wmawiam sobie ze to tylko nerwica i nic mi sie nie stanie...nie wiem jak dłógo będę silna moze w pewnym momęcie znowu pękne i zacznie sie wszystko od nowa.

[Dodane po edycji:]

my nerwicowce jestesmy naprawde biedni współczuje naprawde wszyskim i sobie samej....ale nie dajcie sie walczcie z nią,wiem ze jak jest juz ten atak to jest naprawde ciężko i najlepiej by sie krzyczało POMOCY JA UMIERAM! ale pamietajcie nic wam sie nie stanie i napewno nie umrzecie to tylko nasza wyobraznia.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
23 sty 2010, 20:41
Lokalizacja
Grudziądz

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ewa80 23 sty 2010, 21:54
Ja wróciłam do punktu wyjścia. 3 lata temu trafiłam do psychiatry, zaczęło się leczenie. Długo było dobrze, a tej jesieni zaczęło się znowu, coraz intensywniej.. W środę miałam 30 -te urodziny i jak je spędziłam? U psychiatry. Oczywiście jak zwykle poszłam z "gotową" diagnozą - schizofrenia, psychoza i nie wiem co tam jeszcze wymysliłam. Byłam na krawędzi. Dzień wcześniej miałam w nocy tak ciężki atak, że nie miałam już sił. Jednak diagnoza ta sama .. nerwica lękowa. k**wa jedna! Mam zwiększoną dawkę leku, do tego pełen zestaw witaminowy i jakieś dodatkowe badania.Mam też zapisać się na psychoterapię behawioralno- poznawczą. Wiem, że na rezultaty trzeba trochę poczekać, ale ja muszę iść jutro do pracy i przeraża mnie to jak nic innego na świecie. Rzeczywiście praca oddechem czasem pomaga. Skupiam się na nim z całych sił. Jeśli jednak i to nie pomaga, chrzanię, biorę lek na uspokojenie, bo mnie to wykończy, NERWICO JAK JA cię NIENAWIDZĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Is there any hope?...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
20 sty 2010, 19:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 18 gości

Przeskocz do