Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez filson 11 sty 2010, 12:22
pelasia84 napisał(a):Witam... jestem nowa na tym forum.
Mam 26 lat i na nerwice lekową lecze się (Cital) ok 5 lat.. z przerwami (brak leków).. obecnie nie biore Citalu juz 3 miesiąc.. ale jest bardzo cieżko ;( zaczełam psychoterapię, narazie średnio mi to idzie... niektóre napady wrociły, do tego inne objawy z moim sercem, mam dziwne uczuci w sercu jak by jego przeskakiwanie. Robiłam ekg, szczegółowe badanie krwi - wszystko ok. Biore teraz tylko lek na obnizenie tetna bo miała ponad 90 w spoczynku. Wieczorami jest najgorzej, czuje jakby całe moje ciało biło razem z sercem, drże.. nie moge zasnąć.. Psychiatra powiedziała że to wszystko są nerwy, ale ja juz nie wim co o tym myśleć, chce iść na echo serca - aby jeszcze bardziej się upewnić, ale juz sama nie wiem czy to ma sens, lekarz mów że jest ok.. zastanawiam się czy nie wrocic do leczenia ale ile mozna sie faszerować lekami... co radzicie ?? ....



pelasia84,

jesli robiłaś badania i wszystko wyszło ok a do tej pory nic Ci się nie stało mimo objawów to znaczy, że to nerwica. jak dla mnie musisz kontynuwac terapię i starać się na niej mocno (jesli nie czujesz terapeuty to mozesz pomyslec o zmianie ale powaznie to przemys zanim zdecydujesz) i moze dla wyciszenia powinnas pogadac ze swoim psychiatrą o zmianie leku?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
10 cze 2007, 15:28
Lokalizacja
wawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez polakita 11 sty 2010, 12:44
filson napisał(a):Zacząłem się wtedy zastanawiać ile osób z mojego otoczenia, niekoniecznie tego najbliższego ma podobne do mnie problemy. Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Czy myślicie, że jest możliwe spotkanie ludzi z tego grona osobiście i zwyczajne pogadanie?

Tak, ja czasem o tym myślę. Myślę że może wiele osób z mojego otoczenia ma jakieś problemy (chorobliwa nieśmiałość, zamknięcie w sobie, może depresja, może silna fobia społeczna) ale tego się nie zauważa bo tak naprawdę trudno jest powiedzieć kto się męczy w środku, a kto po prostu jest cichy i spokojny?! W Warszawie się czasem spotykamy w forumowym gronie, gdybyście chcieli poznać innych "zaburzonych" ;) zapraszam... ciebie i pelasia84
polakita
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez filson 11 sty 2010, 12:46
Nie widziałem, że odbywają sie spotkania. Kiedy i jak się umwaiacie? Ja mieszkam w Waw i chętnie się z Wami spotkam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
10 cze 2007, 15:28
Lokalizacja
wawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez polakita 11 sty 2010, 12:48
Trzeba tylko pobuszować po forum, ma ono wiele tajemnic :D
search.php?search_id=egosearch
polakita
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 11 sty 2010, 13:02
Flison i pelasia zapraszamy :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez matisek86 12 sty 2010, 00:54
czesc,

czy spotkaliście sie w nerwicy z drętwieniem małych palców?
nawet nie drętwienie tylko takie dziwne uczucie jakby były one nie moje...
kiedyś tak miałam ale w jednym al etraz w dwóch. moze to jakaś postępująca choroba? zanik mięśni albo coś w tym stylu? ostatnio czytałam wypowiedź mlodego męzczyzny z takim odczuciem w rekach i okazało się ż ema postępujący zanik mięsni...
bolą mnie też nogi, zwłaszcza jedna w okolicy kolana, zdarzają mi sie też palące bóle łokci, kolan, w zesżłym roku miałam tak z piszczelami, znowu jestem bliska załamania przez te objawy...

pomóżcie proszę....

aha chodzi mi i małe palce u stóp....
podobno nie liczy się ile razy się upadnie ale ile razy ma się siłę powstać...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 paź 2009, 16:57
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez filson 12 sty 2010, 11:23
matisek86 napisał(a):czesc,

czy spotkaliście sie w nerwicy z drętwieniem małych palców?
nawet nie drętwienie tylko takie dziwne uczucie jakby były one nie moje...
kiedyś tak miałam ale w jednym al etraz w dwóch. moze to jakaś postępująca choroba? zanik mięśni albo coś w tym stylu? ostatnio czytałam wypowiedź mlodego męzczyzny z takim odczuciem w rekach i okazało się ż ema postępujący zanik mięsni...
bolą mnie też nogi, zwłaszcza jedna w okolicy kolana, zdarzają mi sie też palące bóle łokci, kolan, w zesżłym roku miałam tak z piszczelami, znowu jestem bliska załamania przez te objawy...

pomóżcie proszę....

aha chodzi mi i małe palce u stóp....


Z mojego doświadczenia życiowego mogę stwierdzić, że taka ilość różnych, bliżej nieokreślonego pochodzenia objawów to tylko wybryki nerwicy. Ja też raz na jakiś czas miewam jakieś dziwne objawy, które potem same przechodzą. Teraz jak coś takiego się pojawia staram się to ignorować i nie zwracać uwagi. Przede wszystkim nie czytaj tego co ludzie piszą na forach ani o objawach różnych chorób bo zwariujesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
10 cze 2007, 15:28
Lokalizacja
wawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez polakita 12 sty 2010, 11:31
matisek86, uczucie że ręka/noga jest nie twoja, tylko obca, właśnie jest objawem nerwicy. Ja tak miałam (na szczęście tylko raz i krótko). Miałam też nerwobóle w różnych częściach ciała - trzeba sie nauczyć odróżniać nerwobóle od bólów prawdziwych. Przy nerwobólach pojawia się też lęk, no i nie są umiejscowione w jedym miejscu, tylko "chodzą" po ciele - właśnie nerwica tak nas chce zaatakować, zdezorientować. No i zastanów się czy zanim zachorowałeś na nerwicę też miałeś takie bóle. Jeżeli nie, to jest wyraźny znak że to są nerwobóle.
polakita
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez matisek86 12 sty 2010, 14:19
Kochani ja już ne wiem sama...

przez wiele lat miałam obawy że moje powiększone węzły to cięzka choroba...

powiększone mam te żuchwowe ale zawsze się bałam że to sie rozsieje na całe ciało,

mam zbadany szpik i węzły badaniem hist-pat i nie ma tam na pewno raka,

ale kazde badanie krwi gdzie coś nieznacznie odbiega od normy ja traktuję niemal jak wyrok, a mam problem z WBC niemal zawsze poniżej normy ale podobno taka moja uroda, mam tak od końca 2007 roku więc chyba gdyby się coś miało dziac to by się działo,

miałam tez straszne bóle piszczeli i kości biodrowej i dostałam zlecenie na masę badań, i co i nic....

nic sugerującego, i wciąż ta myśl, na pewno czegoś nie wykryli a póxniej będzie za późno....

nie wiem, nie wiem jakl sięprzeprogramować...
podobno nie liczy się ile razy się upadnie ale ile razy ma się siłę powstać...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 paź 2009, 16:57
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez risin 14 sty 2010, 16:08
matisek86 napisał(a):nie wiem, nie wiem jakl sięprzeprogramować...


Samemu niestety albo jest straszliwie trudno, albo sie nie da. Raczej poszukaj kogos kto wskaze wlasciwa sciezke.
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
09 gru 2009, 21:16
Lokalizacja
Gdynia

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pelasia84 17 sty 2010, 01:29
Witam,
chciałam się Was poradzić.. na nerwice leczę się od 2006 roku... ja narazie było to leczenie citalem + doraznie afobam przy atakach lęku i paniki, raz miałam odstawienie leków w 2008 do 2009.. wszystko było dobrze gdyby nie sytuacja bardzo stresująca w życiu osobistym.. wtedy lęki powróciły i znowu cital, od wrzesnia 2009 nie biore ponowinie citalu.. i jest bardzoi źle.. przy odstawianiu zaczelam w końcu a może dopiero psychoterapię... i do tej pory nie umiem sobie radzić z atakami.. byłam u psychiatry a on znowu cital mi zalecił, powiedział że w złym momęcia odstawiłam, że niby nie można na jesień itp, obecnie szukam pracy i dużo mam z tego powodu stresu... proszę o podpowiedz... czy znowu mam zacząć brać ten cital, samej jest mi bardzo cieżko, lekarz mówi że lepiej brać cital niż afobam (który uzależnia)...?? czy ktoś bierze Cital, jak długo, i jak wygląda u Was odstawianie tego leku???
proszę Was o odp...
jest zagubiona w tym wszystkim ;(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
11 sty 2010, 01:41
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez another_memory 19 sty 2010, 13:38
hm..to zalezy jak dzialal na Ciebie ten cital. jesli dzieki niemu moglas funkcjonowac normalnie mysle,ze nie byloby glupio sie na niego zdecydowac. oczywiscie jak powszechnie wiadomo, leki tylko zagluszaja nerwice, nie da sie jej w ten sposob wyleczyc. Dlatego trzeba sie przygotowac na dluga i ciezka prace nad soba podczas psychpterapii, na ktora warto sie zdecydowac. Ale poki co,jesli cierpisz i nie dajesz rady cital na pewno pomoze Ci sie pozbierac. Co do Afobamu to polecam tylko doraznie, na poczatku przyjmolwania Citalu, kiedy organizm bedzie sie nasycal lekiem mozliwe sa upiorne napady paniki. Afobam jest wtedy zbawienny... jednak jak slusznie mowisz,uzaleznia dlatego trzeba z nim ostroznie. Trzymam kciuki i powodzenia!
And those who were seen dancing were thought to be insane by those who could not hear the music
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
13 sty 2009, 21:29
Lokalizacja
olsztyn

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kajuśka 20 sty 2010, 18:32
pelasia84 napisał(a):
jest zagubiona w tym wszystkim ;(


Hmm.. a sama odstawialas ten cital, czy na czyjes polecenie? Bo odstawianie samemu leków to czesty i glupi blad ;/. Powinnas zawsze konsultowac sie z lekarzem.

Co do powrotu do stosowania leku to to chyba dobry pomysl. Afobam bralam, ale krotko - trzeba odstawiac bo faktycznie uzależnia. Ja biore lexapro i jestem zadowolona, ale nie wiem czy w Twoim wypadku tez zdalby egzamin - porozmawiaj z psychiatra. jednak na efekt trzeba czekac ok 4 tyg.

Powodzenia i najwazniejsze nie rezygnuj z psychologa! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
19 sty 2010, 18:02
Lokalizacja
wrocław

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue_girl 21 sty 2010, 21:56
Cierpię na nerwicę lękową, i hipohondrię.
W momencie ataku lęku czy paniki... pierwsze co robię to mówię sobie że to tylko nerwica,
że ją mam i staram się zaakceptować ten stan tak jakbym dostała czkawki która przejdzie.
Bywa też że zamykam się na chwile sama i kilka minut słowami bardzo bardzo mocno
niecenzuralnymi opie****am siebie i krzyczę w myślach dosyć! Uspokuj się!
Krzyczę w myślach np: "Uspokokuj się do cholery jasnej! Co to k****a znowu za cyrk!
Po kilku minutach siarczystego monologu w myślach, czuję się jakby ktoś w ataku chisterii wylał na mnie kubeł zimnej
wody i mnie doprowadził do pionu! ;)
To na prawdę czasem pomaga.

Miałam kiedyś akcje że byłam pewna że mam stwardnienie rozsiane, szłam po ulicy i czułam że moje nogi
robią się jak zwaty, że nie mam psychicznie siły iść, i że pewnie zaraz złapie mnie paraliż.
Wtedy też pare "szczerych" słów pomogło mi iść dalej i nie wrócić do domu, i nie poddać się.
Może to dziwny sposób ale okazuje się że bywa pomocny.
Kobiety nie zmienisz. Możesz zmienić kobietę. Ale to nic nie zmieni.
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
17 sty 2010, 19:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do