Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 08 sty 2010, 00:32
No moja niestety constans, regularnie karmiona prochami. Ale rano wyjeżdżam i mam nadzieję wrócić z różeńcem i może jeszcze z czymś, wiec kuracja od przyszłego tygodnia. Napiszę po powrocie co kupiłam.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez narthex 08 sty 2010, 00:47
wiola173 napisał(a):No moja niestety constans, regularnie karmiona prochami. Ale rano wyjeżdżam i mam nadzieję wrócić z różeńcem i może jeszcze z czymś, wiec kuracja od przyszłego tygodnia. Napiszę po powrocie co kupiłam.

OK napisz ja juz zaczalem kuracje niezlym zestawem
Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
Arthur Schopenhauer
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
26 lis 2009, 18:25
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Walczący 08 sty 2010, 14:55
No i kolejny atak...łażę sobie po sklepie, głowa mnie boli tak od południa, a raczej kark tak jakbym miał na głowie kask który mnie ciśnie, ogólnie jestem wyluzowany choć myśli różne mi chodzą po głowie (praca, dom itp) a tu nagle ciepło, uciska w klatce przełyk prawie zblokowany i jakby mi ktoś w kark przywalił, bebechy poskręcane...ale mówię to tylko nerwica...spokojnie dam, rade, no i jestem w domu wku....y załamany...myślami gdzieś obok guza mózgu...ale cholera nic sie nie dzieje tylko wszystko mnie boli.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
07 sty 2010, 23:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 08 sty 2010, 22:13
ech ... ja też jestem na etapie guza mózgu ... i to dużego ... :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 09 sty 2010, 00:46
A ja już sam nie wiem na jakim jestem w tej chwili etapie, niestety załamuje mi sie ostatnio moja bariera, że tak powiem terapii i wszystko to co dało mi czasem troche luzu od tego zasranego lęku, po prostu sam już nie wiem co mi jest, jedyne co przeczuwam to jakbym zaraz miał zakończyć życie, juz nawet nie umiem objawów wymienić bo po prostu czuje się źle, jedynie odróżniam dd. A tak to nie dosyć że jestem jakbym wracał z kamieniołomów po 12 godzinach pracy to wkoło mdli, słabo i sam nie wiem co jeszcze Nie wiem co znowu idzie nie tak, że to wraca takie silne jak w początkach. Jedynie xanax troche zmniejsza ten lęk, ale muszę zacząć uważać i z tym bo już z dobre 2 tygodnie łykam co prawda 0,5 ale jednak.
CHyba zacznę łykać efectin, nie brałem go jeszcze ale chyba musi coś mnie skorygować, muszę pracować, żyć, i nie psuć życia innym przy okazji.
Podłamałem się jakoś :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Rambo 09 sty 2010, 01:32
Victorek, lubię czytać twoje posty, bo są rzeczowe i pouczające. Jednak widzę bracie, jak bardzo cierpisz. Ja obecnie biorę seroxat i propranolol na tachykardię i było ok aż do dziś. Rano, po raz pierwszy w życiu zdrętwiały mi palce. Oczywiście od razu panika, ciśnienie w górę - myśli o guzie mózgu, wylewie - dramat i jazda na maksa. Dodatkowy propranololek troche wyciszył mi serducho. Potem wizyta u psychologa. Babka nakladla mi do głowy po raz enty, że to tylko moje nierzeczywiste myśli, czarnowidztwo, że trzeba być w "tu i teraz", aby wyzdrowieć, bo lęk to myślenie o przyszłości i dotyczy przyszłości! Trzeba zrozumieć, że myśli to nie fakty! Rzeczywistość, która nas otacza pcha się do naszych zmysłów i zamiast ją w pełni zauważać, my ją odrzucamy skupiając się na wyimaginowanej przyszłości. Wpadamy w tunele myslowe, ktore są jak pędząca po stoku śniegowa kula - z każdym centymetrem robi się większa. Zdrowia!
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:14
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 09 sty 2010, 03:29
Tak Rambo, w 100% racja, te zasrane myśli, to one w 90 % dają początek cyklowi a potem to już jedzie z górki, potrafi się pojawić w głowie w ułamku sekundy a w drugim ułamku już przeżywać możemy panikę i następne dni pełne lęku.
Szkoda tylko że na myśli trudno mieć aż taki wpływ mimo, że wiemy, iż wiele z nich to tylko złe scenariusze, o tym co się z nami za chwilę złego stanie, podpowiadane przez zestresowaną na maksa psychę to i tak lęk kttóry za tym idzie często wygrwa i zaczyna się akcja walcz bądź uciekaj. I tak w kółko :)
No nic dzięki za odp i też zdrówka życzę i rytmicznego pulsu :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Walczący 09 sty 2010, 10:47
Nie rozumiałem tej choroby i nadal nie rozumiem...jade zaraz do szpitala bo mnie szlag trafi, cierpną mi ręce, nogi się trzęsłą, w klatce coś piecze, głowa boli pod żebrem coś przeskakuje...nie wiem czy to moja wyobraźnia juz zawodzi...kolejan moja diagnoza zapalenie nerwów - objawy identyczne jak opisałem. Masakra!
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
07 sty 2010, 23:03

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Gringo 09 sty 2010, 11:48
Nie rozumiałem tej choroby i nadal nie rozumiem...


Mechanizm działania nerwic - osobom, ktore sie same nakrecaja, nie radze ogladac.
http://i45.tinypic.com/rbwd2w.jpg
Gringo
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 09 sty 2010, 16:55
Takim osobom które się nakręcają właśnie radze oglądać :) Żeby wiedzieli co i jak
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 09 sty 2010, 17:01
Victorku!

Mowisz o terapii. Moze cos rusza w tym kierunku, dlatego zaczynasz sie gorzej czuc. A to oznacza,ze dobrze i ciezko na niej pracujecie. Bedzie dobrze, zobaczysz!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez filson 09 sty 2010, 19:42
Cholerka, dawno tu nic nie pisałem...
Ja choruję (tak to nazywam choć nie lubię tego określenia) od 2006 roku. Jestem po dwóch latach terapii i leczeniu farmakologicznym, które pozwoliło mi złpać oddech na ponad rok. Od roku nie łykam prochów a dwa miesiące memu skończyłem spotkania z psychologiem/psychiatrą. Przyzwyczaiłem się już do tego, że moje życie to sinusoida dobrych i złych okresów. Okresów kiedy źle się czuję i różne lękowe historie mnie spotykają i okresy kiedy czuję się zupełnie od nich wolny, kiedy zdarza mi się zapomnieć co to ataki paniki i lęku. To co udało mi się przez te lata wypracować to świadomość, że mózg płata mi figle i że nic realnego nie może mi sie stać. Powtarzam to sobie zawsze kiedy coś się dzieje i staram się nie dopuścić do tego, by poddać się objawom (np. kiedy wychodzę z basenu i idę pod prysznic gdzie czuję, że idzie lęk mówię do siebie w właściwie zwracam się do lęku w stylu: "spier...aj", "nie ma Cię" i tak kilka razy i to bardzo pomaga choć może wydawać się dziwne). Postanowiłem sobie, że będę walczył i nie będę brał leków bo one na dłuższą metę nic nie zmienią a jedynie ja znowu powiększę się o kolejne 8 kg ;-) Wiem, że czasem jest bardzo trudno i rózne myśli chodzą po głowie ale musimy być silni i tu tej siły i otuchy sobie dodawać. Może dla nas młodych osób to żadne pocieszenie ale nasza zmora czyt. nerwica lękowa mija z wiekiem. Dla zainteresowanych polecam ciekawą książkę, która pozwala nam jeszcze lepiej zrozumieć chorobę pt. "5 prostych sposobów radzenia sobie z lękiem" Borwina Bandelow.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
10 cze 2007, 15:28
Lokalizacja
wawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 09 sty 2010, 19:46
filson

Na jaka terapie chodziles? z Jaka czestotliwoscia? Jakie leki brales?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez filson 09 sty 2010, 19:58
Monika1974 napisał(a):filson

Na jaka terapie chodziles? z Jaka czestotliwoscia? Jakie leki brales?



Chodziłem na indywidualną analityczną. Raz w tygodniu. Brałem anafranil (odżyłem bardzo szybko ale przy okazji mocno przytyłem) i początkowo xanax, którego nie polecam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
10 cze 2007, 15:28
Lokalizacja
wawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do