Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fobia 06 sty 2010, 17:24
Magda.p, Witam na forum! :) widać ,żę pogodziłaś sie ze swoją nerwicą - a to najważniejszy krok do wyzdrowienia! :) Trzymam kciuki
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez narthex 06 sty 2010, 21:58
Wczoraj cukrzyca, dzis jakas choroba huntingtona ciekawe jaka zaraze sobie jutro wmowie :roll:
Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
Arthur Schopenhauer
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
26 lis 2009, 18:25
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Nortt 06 sty 2010, 22:07
narthex napisał(a):Wczoraj cukrzyca, dzis jakas choroba huntingtona ciekawe jaka zaraze sobie jutro wmowie :roll:

Cukrzyce sobie wmawiałem 10 lat temu ^^
Nortt
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 07 sty 2010, 01:50
narthex
Podsunę Ci pomysł : ja niedawno miałam chorobę Addisona:P
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ciśnieniowiec 07 sty 2010, 01:58
Choruję na nerwicę od około 2lat. Dzięki terapii udało mi się ją jakoś okiełznać, objawy i ataki dalej się pojawiają, ale już nie tak nasilone jak kiedyś, umiem sobie jakoś z nimi radzić:) polecam terapię każdemu, tabletki tylko maskują problemy, przed którymi chroni nas nerwica. Mimo wszystko dalej miewam ataki i dalej nie sypiam w nocy, bo wtedy zawsze mam ataki. Zazwyczaj duszność, kłócie w klatce, uczucie jakby coś ściskało serce, drętwienie rąk, zawroty głowy... Czasem wydaje mi się, że one nigdy nie miną, czasami wydaje mi się, że tym razem to na poważnie,że umieram... A następnego dnia budzę się znowu. Powodzenia w codziennej walce życzę każdemu:)
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sty 2009, 23:34

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Magda.p 07 sty 2010, 12:56
Według mnie jedynym sposobem walki z tą chorobą jest ją zaakceptować. Próbowałam wielu rzeczy : psychoterapia, psychiatra i oczywiście leczenie farmakologiczne, jednak żeby móc normalnie funkcjonować trzeba sie z tym pogodzić. Teraz od ponad 2 lat nie biore leków , co wcale nie znaczy że czuje się rewelacyjnie. Ta choroba wraca jak bumerang. Poprostu w moim życiu ja rządze nie ona!!!! Gdy dopadają mnie dolegliwości poprostu je ignoruje , nie nakręcam się jak kiedyś że to pewnie zawał , udar itd. Wiele osób negatywnie wypowiada się do leczenia nerwicy farmakologicznie , ja dzięki niemu zrozumiałam że to faktycznie nerwica bo niedowierzałam lekarzom( wymyśliłam że skoro leki na nerwice sprawiły że czuje się dobrze to chyba diagnoza jest prawdziwa :D ). Życze wszystkim żebyście walkę z tą choroba wygrali, bo wiem jak ciężko jest żyć gdy to ona dominuje .
Prawdziwa siła człowieka tkwi nie w uniesieniach, lecz w niewzruszonym spokoju. Lew Tołstoj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 sty 2010, 11:58

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez angsthasse 07 sty 2010, 13:33
Magda.p napisał(a):Według mnie jedynym sposobem walki z tą chorobą jest ją zaakceptować. Próbowałam wielu rzeczy : psychoterapia, psychiatra i oczywiście leczenie farmakologiczne, jednak żeby móc normalnie funkcjonować trzeba sie z tym pogodzić. Teraz od ponad 2 lat nie biore leków , co wcale nie znaczy że czuje się rewelacyjnie. Ta choroba wraca jak bumerang. Poprostu w moim życiu ja rządze nie ona!!!! Gdy dopadają mnie dolegliwości poprostu je ignoruje , nie nakręcam się jak kiedyś że to pewnie zawał , udar itd. Wiele osób negatywnie wypowiada się do leczenia nerwicy farmakologicznie , ja dzięki niemu zrozumiałam że to faktycznie nerwica bo niedowierzałam lekarzom( wymyśliłam że skoro leki na nerwice sprawiły że czuje się dobrze to chyba diagnoza jest prawdziwa :D ). Życze wszystkim żebyście walkę z tą choroba wygrali, bo wiem jak ciężko jest żyć gdy to ona dominuje .


Dokladnie to co opisujesz, to kroki do wyzdrowienia. Przedewszystkim to twoje zdanie odzwierciedla zdrowy (zdrowiejacy) stan psychiki: "Poprostu w moim zyciu ja rzadze a nie choroba.Gdy dopadaja mnie dolegliwosci, poprostu je ignoruje.."

Jestes na bardzo dobrej drodze kturej sie trzymaj.

Zycze zdrowia!
angsthasse
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez polakita 07 sty 2010, 13:47
angsthasse, fajnie że wróciłaś.. było mi przykro że odeszłaś, twoje słowa są zdecydowane, ale są jak wiadro zimnej wody na chorą głowę. A nie takie wspieranie się jednych chorych z drugimi, jacy to biedni jesteśmy... cieszę się że jesteś - i nie odchodź :D
polakita
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez angsthasse 07 sty 2010, 14:02
Dziekuje za twoje Slowa.

Odeszlam bo pomijajac ze inni sa innego zdania i ze mi to nie przeszkadza, uwazam ze obrazanie i ponizanie zupelnie nie na miejscu.

Pomijajac to musialam sie pozbierac bo moj syn mial we wtorek operacje.

A co do wiadra zimnej wody...masz racje ale czasmi niektórym to potrzebne, no i oczywiscie jest kazdy sam za to odpowiedzialny jak moje slowa odbiera.

Sa tu aczkolwiek ludzie którzy chca cos zmienic w swoim zyciu i uważam ze takim ludziom nalezy pomóc, chociazby slowami..nie poddawaj sie , jest ciezko ale dasz rade.

Pozdrawiam
Ostatnio edytowano 07 sty 2010, 18:13 przez scrat, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Ponawiam prośbę o doinstalowanie do przeglądarki słownika lub sprawdzanie tekstów jakimś słownikiem przed wysłaniem
angsthasse
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez polakita 07 sty 2010, 14:07
Właśnie problem w tym że "zmienić coś w życiu" jest bardzo trudno, to jest dużo trudniejsze niż łykanie pastylek, robienie diety, szukanie nowej pracy itp... tak mi się wydaje. Czasem mocne słowo jest lepsze bo może człowieka postawić na nogi. Jest to kwestia wyczucia i chwili. Myślę że tu na forum jest dużo osób które potrzebują pomocy, i dużo osób zdezorientowanych - jak się leczyć. Niestety w Polsce nie wszyscy psychiatrzy wysyłają na psychoterapię, tylko wypisują pastylki - i to wydaje mi się duży błąd!

Życzę zdrowia twojemu dziecku... !
polakita
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez narthex 07 sty 2010, 14:10
wiola173 napisał(a):narthex
Podsunę Ci pomysł : ja niedawno miałam chorobę Addisona:P

dzieki ale to moze jutro bo dzis stwardnienie rozsiane
Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
Arthur Schopenhauer
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
26 lis 2009, 18:25
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez angsthasse 07 sty 2010, 18:47
Dziekuje polakita. Modle sie aby teraz po tej operacji mogl spowrotem chodzic.

Co prawda szanse sa doze ale on musi byc cierpliwy.
angsthasse
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 07 sty 2010, 20:55
narthex,

A tak serio to mnie zmartwiłeś, bo pisałeś ,że lepiej się czujesz po różeńcu , karnitynie i magnezie. Czy coś się zmieniło??
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez narthex 07 sty 2010, 21:56
wiola173 napisał(a):narthex,

A tak serio to mnie zmartwiłeś, bo pisałeś ,że lepiej się czujesz po różeńcu , karnitynie i magnezie. Czy coś się zmieniło??

Do wieczora jest ok, brak objawow nawet jazda samochodem mnie nie stresuje i pobyt na uczelni, ale wieczorami mam napady kolatania serca i takich trzesawek wewnetrznych. To kolatanie serca to nie szybki puls ale takie wrazenie ze serce jest strasznie ciezkie.

Od dzisiaj pije olej lniany wg dr budwig, mieszam z kefirem, ma nawet przyjemny smak a ALC zaczalem niedawno.
To nic ja wytrzymuje bez lekow ja sie martwie o twoja nerwice bo pewnie wciaz domaga sie lekow czy jest jakas poprawa?
Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
Arthur Schopenhauer
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
26 lis 2009, 18:25
Lokalizacja
Lublin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 27 gości

Przeskocz do