Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez angsthasse 02 sty 2010, 17:44
Dostalam moj pierwszy atak 5 lat temu , siedzialam na kanapie w domu ogladalam telewizje bylo wszystko ok. Nagle ni z tad ni z owad poczulam, umieram poprostu umieram.
Moja panika tak mnie podkrecila ze zadzwonilam po karetke. Przyjechali podlaczyli EKG nie zawuwazyli ze to Atak Paniki, podali mi Nitro i inne lekki. Nie dali rady wzieli minie do szpitala, przebadali mnie od stup do glowy. Diagnoza fizycznie jest pani zdrowa mi w niczym nie mozemy pomodz, pani ma nerwice, a to byl atak paniki.

Wyszlam ze szpitala do domu...bylam zpanikowana i bezsilna...

Jak ja dam se z tym rade???? Poszlam do psychiatry i psychologa....rada mam isc na terapie do osrodka. Z powodu prywatnych problemuw nie moglem nie mialam czasu na to. zylam 5 lat z tym i bralam leki.

W czerwcu 2009 poszlam do szpitala. Odstawilam leki . Nadal tak do konca nie wiedzialam na czym to polega. Terapeuter w szpitalu uswiadomil mi ze musze sie z moja choroba (moim wrogiem) dokonca zapoznac aby sie wyleczyc. On pracuje z ta choroba od 28 lat i powiedzial: gwarantuje pani ze ta chorobe mozna wyleczyc.

Pomyslalam ty se gadaj , nie jestes na to chory wiec nie wiesz o czym mowisz, dzis wiem ze wiedzial bo sam 35 lat temu sam na to chorowal.

No coz zaczelam sie zapoznawac z moim wrogiem . Mosialam sie zapoznac z dzialaniem Atakow.

A wiec nauczylam sie ze:

panika i extremalny lek zostaja wywolane przez nasze hormony, Adrenaline i Kortisol. Ktore zostaja przez organizm wyrzucone w sytuacjach stressowych (nawet na kanapie patrzac na telewizje, jak nasza podswiadomosc po raz koljny przerabia przezyte sytuacje).Zaczynam wobec tego ze mam duza dawke tych hormonuw we krwi, plytko i szybko oddychac, czyli mam prz to zamalo tlenu we krwi i zmieniam w ten sposub skladniki krwi,Serce zaczyna mi mocno bic, zaczynam sie trzasc,mam wewnetrzny niespokuj. Ze wzgledu na te objawy obserwuje jeszcze uwazniej moj organizm i wpadam przez to w spirale paniki.
Nauczylam sie ze nasz organizm od poczatkiu istnienia czlowieka jest zaprogramowany na tak zwana samoobrone. Przezywajac taki atak ktury powoduje strach przed smiercia. Wyrzuca extremalna dawke Adrenaliny i Kortisolu i nasza mysl o smierci albo zawale serca wspiera naturalnie ta reakcje organizmu. Bo np. bedac zolniezem na polu bitwy ktury jest np. zraniony , on potrzebuje tej dawki hormonuw :a) zeby nie czuc az tak bolu i B) zeby mimo zranienia miec dosc sily aby sie doczalgac do bezpiecznego mi8ejsca. My nie jestesmy w sytuacji jak ten zolniez bo nie jestesmy w zagrozeniu smiertelnym, ale reakcje organizmu odbywaja sie zupelnie tak samo.

Majac pierwsz atak wczasie odwyku od lekow w szpitalu, wkrecilam sie tak bardzo w niego ze nikt nie byl w stanie mnie z niego wyciagnac. Pacjeci ktorzy mnie widzieli opowiadali tak o tym na drugi dzien. Bylas zupelnie sina wrecz bordowa, twoje czolo tak polsowalo jak twoje sercebilo. Twoje rysy na twarzy byly tak mocne jak by ktos ci niesamowity bol zadal.

Przezylam go i mialam jeszcze wiekszego stracha , no i moje leki juz nie byly w moim organizmie.

Jakis tydzien puzniej znowu mialam atak i sie zaczelam wkrecac. Moj terapeuter to zauwazyl i mnie zmusil w tym stanie wziasc udzial w dyskusji grupy.

Czulam to co przy pierwszym ataku z przed tygodnia. Ale bylam zmuszona rozmawiac dalej. Po 30 min puscil ..to bylo przezycie kluczowe ...dostalam po jakis 20 min nastepny atak. Ale sie zmienilo.

Znalam juz teorie dzialania ataku, no i po przezyciu kluczowym spostrzeglam jak irracjonalne jest myslenie w jego czasie . A wiec wiedzialam ze Adrenaliny i Kortisolu nie moge zatrzymac, bo przez ostatnie 5 lat nauczylam sama moj organizm tak reagowac wiec dziala idealnie . Robi to czego oczekuje. Zaczelam myslec w trakcie ataku racjonalnie:

Ok mam atak, musze go miec bo hormony sa we krwi, ale sytuacja w kturej jestem nie jest zagrazajaca zyciu wiec moja panika i strach sa zbedne. Wytrzymam to bo wiem ze dawka tych hormonuw wystarcza najdluzej na jakies 30 minut czyli najpuzniej po 30 minutach mi to przejdzie. Mowilam do siebie skacentruj sie nad cwiczeniami kturych sie nauczylas (cwiczenia progresywnego rozluznienia miesni wedlug Jacobsen) Zaczelam wiec kontrolowac moje oddychanie. Zmusilam sie nie zwalczac na sile paniki tylko realnie se tlumaczyc ze bzdura co moje mysli mi muwia, zaczelam oddychac gleboko i pomalu , bardzo pomalu wypuszczac duzo powietrza . Koncentrowalam sie na moich miesniach napinajac je delikatnie i puszczajac napiecie. Koncentrujac sie na oddechu i na uczuciu puszczania napiecia miesni. Nabierajac powietrze muwilam sobie "calkiem" a wypuszczajac "spokojnie" muj atak nie trwal juz 30 min tylko jakies 10 moze 15 min. Powtarzalam to za kazdym razem miejac atak. Pod koniec byly jak mskniecie wiatru obok ucha. Nauczylam sie ze moge nawet w tak tragicznych momentach. Moja autosugestja skrucic ataki i ich juz nie miec.

Kozystam tez z tej techniki do dzis. Jak nie moge zasnac, jak mam stressowy dzien.

Typowe w nerwicy jest irrationalen myslenie i irrationalne ocenianie sytuacji.

Mialam problemy z jazda Autobusem i metrem. Zaczelam jezdzic aby cwiczyc. Na poczatku nie forsowalam siebie. Wytrzymalam za pierwszym razem jedna stacje i musialam wysiasc, nauczylam sie ze moge opuscic dana sytuacje dopiero jak juz sie jej nie boje, opuszczanie sytuacji majac jeszcze strach wzmacnia lek, robi go wiekszym. Jadac pierwszy raz od pierwszej do ostatniej stacji (prawie godz) dostalam niesamowitego ataku moje mysli byly : musze szybko wysiasc opuscic metro, uciec. Nie wysiadlam zaczelam te same cwiczenia robic , oddech kontrolowany zwolniony. Otworzylam oczy przyjrzalam sie ludziom , no i pomieszczeniu. Zaczelam do siebie w myslach muwic. To ze sie boisz to normalne bo tak zaprogramowalas organizm czyli spelnia swoja funkcje. Ale zastanuw sie co za bzdura, gdzie i w czym jest tu zagrozenie. Czulam sie okropnie bo wiedzialam jak wygladam w trakcie ataku. Mezczyzna siedzacy przedemna przygladal mi sie niesamowicie wiec jeszcze bardziej sie balam, wkurzylam sie i nadal w trakcie ataku kontrolujac muj oddech zaczelam mu patrzec prosto w oczy , zawstydzil sie i juz mi sie nie przygladal. Kobieta ktura siedziala obok mnie dawala mi uczucie ze wszystko ok ona wie co ze mna sie dzieje. Dojechalam w tym stanie do ostatniej stacji. Wstalam kobieta siedzaca obok mnie przpuscila mnie do drzwi i jak obie opuscilysmy metro. Powiedzialam do niej "dziekuje" ona odpowiedziala " super pani to zrobila, moze pani byc z siebie dumna". Od tego dnia jezdze metrem i nie przejmuje sie bo nawet jak bym dostala ataku to wiem ze mi przejdzie.

Ataki sa dla nas przerazliwe uczucie ze sie nie jest w swoim ciele jest jeszcze okropniejsze. Nauczylam sie ze jak tak sie czuje zaczynam sie koncentrowac na otoczeni, muwie se w glowie. Jestem tu i teraz, Niebo jest niebieski, powietrze pachnie tym i tym, wkolo mnie sa ludzie , tyle kobiet i tyle mezczyzn a tyle dzieci, zaczynam liczyc okna w bloku, nazywac marki samochoduw kture mnie mijaja itd. trwa to obecnie juz tylko jakies 2-3 minuty i uczucie nie bycia w swoim ciele znika.
angsthasse
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez narthex 02 sty 2010, 18:26
angsthasse, to ze cie przebadali od stop do glow nie znaczy ze fizycznie jest idealnie bo niedoborow pierwiastkow nie da sie stwierdzic zwyklym badaniem krwi. Te pierwiastki pelnia kluczowa role w obnizaniu poziomu kortyzolu i adrenaliny we krwi
Naturalne sposoby obniżania
Oto lista naturalnych środków obniżających kortyzol :
wapno
magnez - jego brak jest zapewne glownym winowajca
vit C
Aminokwasy głownie glutamina , tauryna , bcaa , arginina , betaina , glykocjamina
Węglowodany (zwłaszcza złożone) i Tłuszcze Nienasycone np. omega-3
itp

zrodlo: http://www.sfd.pl/Kortyzol_art_-t240388.html

[Dodane po edycji:]

(...) Magnez hamuje również uwalnianie z zakończeń nerwowych "hormonów stresu" - adrenaliny i noradrenaliny. (...)
zrodlo: http://www.doz.pl/czytelnia/a22-Magnez_lagodzi_stres

Lubie konkrety a nie psychologiczne teoretyzowanie
Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
Arthur Schopenhauer
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
26 lis 2009, 18:25
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez angsthasse 02 sty 2010, 18:43
Dziekuje.

Ja tez ze wzgledu wlasnie na to co piszesz musialam zmoienic odzywianie..itd.

Nie wiem jak w polsce ale tu robia tez takie specjalne badanie krwi na nerwice lekowa, jest to mozliwe niestety natychmiast po przezyciu ataku. Badanie podobne do badania poziomu cukru w krwi. (metoda podobna)

Sa tez preparaty z homeopatie tutaj nazywaja sie globuli..nie wiem jak w polsce tez zmniejszaja poziom kortisolu i przez to zmiejasz sie ten lek codzienny.


Przebadanie w szpitalu bylo tylko po to aby wykluczyc choroby jak tarczyce, cukier, funkcje organow itd. Konkretne badanie na nerwice przeszlam ambulancyjnie przed pujsciem do szpitala w czerwcu.

[Dodane po edycji:]

Ja atakuw juz nie dostaje moje leki tez sa przeszloscia mi sie udalo to , dzieki wielu faktora, odzywianiem , sportem (ruchem), autogenes trening, PME, terapie, grupy, informacje o chorobie.

Ale kazdy musi swoja mieszanke sposobuw znalezc bo tak jak kazdy czlowiek ma 10000 cech charakteru tak i ta choroba i jej objawy sa zbiorem cech danej chorej osoby.

[Dodane po edycji:]

narthex napisał(a):
[Dodane po edycji:]

(...) Magnez hamuje również uwalnianie z zakończeń nerwowych "hormonów stresu" - adrenaliny i noradrenaliny. (...)
zrodlo: http://www.doz.pl/czytelnia/a22-Magnez_lagodzi_stres

Lubie konkrety a nie psychologiczne teoretyzowanie


Ja rowniez lubie konkrety dlatego pisze to co dokladnie sama przezylam i wiem ze to co pisze jest realne. Psychologiczne teoretyzowanie bylo by jesli bym pisala o tym co gdzies uslyszalam przeczytalam i nie wiem jak to jest w rzeczywistosci. Ja to przezylam wiec juz nie teoria ale realia.

Sprubowales kiedys teorie zrealizowac. Moze juz by to dla ciebie psychologiczna teoria nie bylo...?

A magnez itd....pomaga zgadzam sie w 100% ale nie wyleczy choroby. Ja tez z wszystkiego co opisales korzystalam i mi pomoglo , bo leczenie nerwicy jak ukladanie puzli. a jednym z ostatnich jest realna psychoterapia.
angsthasse
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez narthex 02 sty 2010, 19:01
Ja rowniez lubie konkrety dlatego pisze to co dokladnie sama przezylam i wiem ze to co pisze jest realne. Psychologiczne teoretyzowanie bylo by jesli bym pisala o tym co gdzies uslyszalam przeczytalam i nie wiem jak to jest w rzeczywistosci. Ja to przezylam wiec juz nie teoria ale realia.

Sprubowales kiedys teorie zrealizowac. Moze juz by to dla ciebie psychologiczna teoria nie bylo...?

A magnez itd....pomaga zgadzam sie w 100% ale nie wyleczy choroby. Ja tez z wszystkiego co opisales korzystalam i mi pomoglo , bo leczenie nerwicy jak ukladanie puzli. a jednym z ostatnich jest realna psychoterapia.


Rozumiem, kazdy ma swoja droge do wyleczenia, ciesze sie ze ci sie udalo. Ja po prostu chcialem psychologie na chwile odlozyc na bok.

Nie znam sie na psychoterapii na razie dobrze radze sobie bez niej i pokonuje ta chorobe tymi srodkami ktore uwazam za skutecznie apsychoterapia jakos mnie nie przekonuje zeby dzialala cuda. Chociaz ciekawi mnie przyznam to ;)
Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
Arthur Schopenhauer
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
26 lis 2009, 18:25
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez angsthasse 02 sty 2010, 19:05
Wiem ze wiele ludzi tu w forum polemizuje na temat tego czy terapia potrzebna czy nie ,,,,zmuszanie do terapie nie jest efektywne bo tzeba samemu chciec.

Polecalam juz kilka razy ta ksiazke tu w forum...zrozumiec uczucia i pokonac problemy-Doris Wolf. Jest wartosciowa dla kazdego kto sie interesuje tym na jakiej zasadzie dziala terapia i pokazuje ze terapeuter tylko wspeira terapie robimy my sobie sami.

[Dodane po edycji:]

no i psychologi nie da sie na chwile odsunac jesli chodzi o ta chorobe bo to schorzenie nie fizyczne tylko psychiczne. Wiec mozna zwalczac ziolami, lekami itd. objawy choroby, objawy fizyczne ..a tylko psychologia moze wyleczyc psychike.
angsthasse
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez narthex 02 sty 2010, 19:18
angsthasse napisał(a):
no i psychologi nie da sie na chwile odsunac jesli chodzi o ta chorobe bo to schorzenie nie fizyczne tylko psychiczne. Wiec mozna zwalczac ziolami, lekami itd. objawy choroby, objawy fizyczne ..a tylko psychologia moze wyleczyc psychike.


A tu sie nie do konca zgodze. Przeciez na stan psychiki ma tez wplyw wiele rzeczy wiele rzeczy nie zwiazanych z psychologia np odzywianie, stan organizmu z "czysto technicznej" strony.
Ostatnio edytowano 02 sty 2010, 19:20 przez narthex, łącznie edytowano 1 raz
Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
Arthur Schopenhauer
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
26 lis 2009, 18:25
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez magdalenabmw 02 sty 2010, 19:19
narthex napisał(a):Aminokwasy głownie glutamina , tauryna , bcaa , arginina , betaina , glykocjamina


Gdzie mogę znaleść te składniki ? tzn w czym?

Ja też tak robię jak Angsthasse podczas ataku.
Głęboko oddycham przeponą, rozlużniam mięśnie, skupiam sie na otoczeniu -liczę okna, drzewa, plamy na talerzu, a jak jest noc i nie mam co liczyć to zamykam oczy i wyobrażam sobie owce- mój rekord to ponad 3500 owiec :mrgreen: I przede wszystkim mówię na głos- I czego sie boisz głupia? :roll: Jak byś miała pierdo*nąć od takiego ataku to już dawno byś to zrobiła. Przecież wiesz że przejdzie- zawsze przechodzi!


No i przechodzi :smile:

Najgorzej było na poczatku choroby- 20 ataków na dobę, i nie przesadzam. PIEKŁO. Do tego derealizacja, depersonalizacja, objawy somatyczne itd...
magdalenabmw
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez angsthasse 02 sty 2010, 19:20
No przeciez napisalam ze to jak puzle i skalda sie z wielu czynnikuw...czyli dokladnie to co napisales. Przeczytaj u gory.
angsthasse
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez narthex 02 sty 2010, 19:28
angsthasse napisał(a):No przeciez napisalam ze to jak puzle i skalda sie z wielu czynnikuw...czyli dokladnie to co napisales. Przeczytaj u gory.

Juz rozumiem :smile: Chodzi ci o psychike czyli pewne cechy osobowosci lub charakteru, sposob myslenia, itp. To prawda tu jest potrzebana praca nad soba i psychologia.

[Dodane po edycji:]

magdalenabmw napisał(a):
narthex napisał(a):Aminokwasy głownie glutamina , tauryna , bcaa , arginina , betaina , glykocjamina


Gdzie mogę znaleść te składniki ? tzn w czym?



W jakichs suplementach albo odzywkach. Nigdy tego nie probowalem, moze sproboj raczej omega3 z oleju lnianego lub acetyl-l-karnityne. Omega3 skutecznie podnosi nastroj a moze nawet pomoze w nerwicy. Acetyl-l-karnityna jest troche drozsza niz olej ale tez dziala na leki, nie sprawdzalem tego na sobie ale ludzie ktorzy jej uzywali potwierdzaja, przeczytalem tak na innym forum.

[Dodane po edycji:]

http://www.sfd.pl/Jak_skutecznie_obniżyć_KORTYZOL_-t276696.html
Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
Arthur Schopenhauer
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
26 lis 2009, 18:25
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ivet 02 sty 2010, 20:35
angsthasse!!!

obserwuję to forum od dłuższego czasu tak sobie czytam i czytam...
Dzisiaj postanowiłam się zarejestrować ponieważ bardzo zaciekawiło mnie to co piszesz i to pozytywnie mnie zaciekawiło:)

Ja choruję na nerwicę już prawie 10 lat.
To co piszesz, ja również próbowałam stosować i wszystkim niedowiarkom mówię że pomaga:)
no i oczywiście intensywna praca nad sobą oraz psychoterapia , bez tego bym sobie nie poradziła.
Psychoterapia dała bardzo dużo, między innymi nauczyć się pokonać lęk i zwalczyć objawy poprzez techniki jakie opisujesz.

U mnie niestety objawy jeszcze występują , były okresy gdzie ich nie było w ogóle nawet okresy kilkuletnie, teraz gdy zaczęły znowu się ujawniać wiem przynajmniej dlaczego są i że coś muszę zrobić w swoim życiu , żeby ustąpiły. Wiem to bo nauczyłam się tego na psychoterapii. I wiem że sama psychoterapia by nie wystarczyła, trzeba jeszcze pracować tak jak piszesz nad swoimi atakami , trzeba z nimi walczyć.

Cieszę się że jest taka osoba jak Ty na tym forum , możesz dużo pomóc osobom które chorują na nerwicę ( ale tylko tym osobom które już wiedzą w 100% i rozumieją powód objawów ) innym niedowiarkom nie pomożemy;)

Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)
...Najgorsze w wyobraźni jest to, że przychodzi chwila, w której trzeba przerwać marzenie...
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
02 sty 2010, 20:09
Lokalizacja
gdzieś w Polsce:)

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez angsthasse 02 sty 2010, 20:46
Dziekuje za twoje slowa. Jesli jednej jedynej osobie w czyms to pomoze co pisze, to jest to warte aby pisac.

Zycze ci owocnej pracy nad soba ja nadal nad soba pracuje a to co piszesz o powrocie i ze wiesz jak se z tym dac rade to jest w moim ujeciu ..wyzdrowienie.

Bo nerwica nie jest jak zab bolacy ze go wyrwiesz i juz nie ma... tylko nauka jak sie z tym obchodzic i praca nad soba do ostatnich dni.
angsthasse
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ivet 02 sty 2010, 21:03
Tak wiem, kiedyś terapeutka powiedziała mi że my " nerwicowcy " jesteśmy wybrańcami i powinniśmy się cieszyć że mamy objawy, bo to znak ze coś robimy żle i coś jest z nami nie tak, to znak ze trzeba coś zmienić, a Ci co nie mają objawów może i są szczęściarzami , ale nie umieją mówić i odczuwać emocje , przeżywać uczucia, przeżywać piękne chwile , doceniać dobro i piękno u drugiego człowieka:)
...Najgorsze w wyobraźni jest to, że przychodzi chwila, w której trzeba przerwać marzenie...
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
02 sty 2010, 20:09
Lokalizacja
gdzieś w Polsce:)

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez angsthasse 02 sty 2010, 22:03
dokladn8ie to powiedzial muj terapeuter tez...mam byc szczesliwa ze mam ta chorobe dzieki niej mam mozliwosc sie rozwinac i sie spelnic....podpisuje sie pod kazdym twoim slowem.
angsthasse
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 02 sty 2010, 22:44
Ja tam by m się wolał spełniać bez nerwicy i leków :) Nie były mi potrzebne do mojego rozwoju :)
Tego podejścia akurat nie rozumiem, co prawda żyjąc 24 h w depersonalizacji faktycznie doceniam pewne rzeczy, których wczesniej nie widziałem ale i tak i bez tego świat wydawal mi się piękny :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do