Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 06 gru 2009, 21:07
... czy mieliście kiedyś tak, że podczas ataku przestaliście wyraźnie widzieć i słyszeć????? ... dziś głowa zaczęła mi nagle jakby puchnąć, zobaczyłam jasność i wszystko było za mglą ... i słyszałam pogłos w uszach jakbym miała w nich pełno wody ....... nogi słabe, mdłości ... to była totalna p o r a ż k a :!: ...
Mam nerwice od 6 lat ..... ale dziś pierwszy raz w życiu spotkało coś tak okropnego .... przeraziłam się że tracę wzrok i słuch ....
i to jest najgorsze, że niby opanowuje objawy .... przechytrzam je .... problem w tym, że za każdym razem dochodzą nowe ...
Nie wiem co robić ... zaczynać rajd po lekarzach??? :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fobia 06 gru 2009, 21:28
bee84, ja mialam kiedys cos podobnego jak traciłam przytomność - miewam strasznie bolesne miesiaczki i kilka razy nagle przestalam slyszec- byl tylko szum i przestałam widziec. Nigdy nie straciłam przytomności ,ale bylo blisko...
narthex, no nie przestawaj z magnezem - ja sie juz prawie calkiem wyleczyłam z tych dodatkowych skurczy - dasz rade. u mnie tez niejednokrotnie spowodowały panike.
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jaryceusz 07 gru 2009, 18:50
bee84
Ja miałem coś ze wzrokiem przez parę tygodni, niby normalny ale jakiś rozbiegany, nieostry. Co do uszów to po pierwszym ataku myślałem że mi bębenki od środka rozsadzi, ciśnienie nie do zniesienia. Czasami wydaje mi się, że nerwica żyje swoim życiem, że to taki pasożyt, który żywi się naszymi lękami i obawami. Jak tylko zaczynasz już nad wszystkim panować, poprawia się samopoczucie, nerwica podsuwa nam nowy objaw, żeby spokój zniknął. Rajdy po lekarzach pewnie nic nie dadzą, na wszelki wypadek można neurologa odwiedzić, ale z doświadczenia wiem, że najgorsze to pójść do lekarza.

agacisz
Z tego o napisałaś trudno stwierdzić czy to nerwica, zresztą chorobę powinien diagnozować lekarz a nie forumowicz, to może przynieść więcej szkód niż pożytku. Radzę nie rezygnować z psychologa, samookaleczanie to duży problem.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
30 lis 2009, 18:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Mizer 07 gru 2009, 19:53
ataki wyglądają u mnie tak:

zła myśl -> wkręcamy się powoli ale staramy się zatrzymać mechanizm. niestety tłumaczenie sobie, że nic sie nie dzieje jest o kant dupy, bo i tak jesteśmy przekonani, że się dzieje z nami coś złego. ->nawet jak dojdziemy do wniosku co, to nie ma bata, że wytłumaczymy to sobie i przetrawimy, bo zaczynają narastać emocje, z każdej strony jest coraz więcej wiadomości, ktoś coś mówi, coś trzeba zrobić. pytania bez odpowiedzi się mnożą następuje... -> ERROR. jestem zapchana wszystkimi niewytłumaczalnymi zjawiskami. czuję, że jest do dupy, że jest coś nie tak i że nie potrafię sobie z tym poradzić, na dodatek stan ERRORA to dobry moment na nieporozumienia między otaczającymi nas ludźmi. ten sie pogniewa, ten to ten sramto. IMHO najlepiej zawinąć tyłek i spadać, bo tak na prawdę w głowie mam pustkę, wyrzut adrenaliny, zawroty głowy, problem z oddychaniem, równowagą.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mamproblem 07 gru 2009, 21:11
u mnie to wyglada tak ze co dzien zadaje sobie pytanie (czuje sie dobrze fajnie jest ale chory na schizofrenie twierdzi ze jest zdrowy wiec i mnie to juz lapie ze tak naprawde dobrze sie czuje ale w rzeczywistości choruje) i kolo sie zamyka tak dzien w dzien i ostatnio mam dziwne fazy ktorych nie sosob wytłumaczyć oraz kazdy dzwiek ktory slysze to mi sie wydaje ze juz dostaje omamy




LUDZIE MOJ OJCIEC JET CHORY NA SCHIZOFRENIE JAKA JEST SZANSA ZE I JA ZACHORUJE??????????????????
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 lis 2009, 19:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Mizer 07 gru 2009, 21:15
mam problem- poczekaj do trzydziestki to zobaczysz, podobno po trzydziestce się ujawnia.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 07 gru 2009, 21:39
jaryceusz dzięki, że napisałeś to o tych rozsadzających sie od środka bębenkach ...ulżyło mi ... bo ja właśnie coś takiego poczułam ....
neurolog pewnie by się przydał ... ale trafnie zauważyłeś, że jak postanowię, że musze iść to juz w ogóle sobie wkręce, że mi zdiagnozują stwardnienie rozsiane albo guza mózgu ... albo wyślą mnie na niekończące sie badania, na które trzeba będzie tygodniami czekać .... echhhhh .....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jaryceusz 07 gru 2009, 22:23
bee84 No niestety tak to u mnie wyglądało z tymi lekarzami:
najpierw pogotowie/neurolog, diagnoza - brak zagrożenia życia; moja reakcja - jak to? przecież ja zaraz umrę
potem lekarz ogólny i skierowanie do laryngologa - uszy czyste, lekkie zapalenie zatok, podłoże emocjonalne zaburzeń; reakcja: co on może wiedzieć.
Potem kłucie serce, bóle zamostkowe i drugi raz pogotowie; ekg nic nie wykazało; zaburzenia na tle emocjonalnym, reakcja: dzisiejszej nocy będę miał zawał, albo udar, jeszcze nie wiem co ale coś na pewno
następnego dnia kardiolog, diagnoza serce zdrowe krew idealna - emocjonalne tło zaburzeń; reakcja: pewnie wszyscy tą samą szkołę kończyli.
Lekarz ogólny podsunął myśl że może wadę wzroku mam i może zawroty i bóle głowy stąd się biorą;
Okulista, pełne badania wzroku diagnoza: daltonizm i wada wzroku niekwalifikująca się na okulary.
Neurolog - diagnoza: emocjonalne podłoże zaburzeń - leki przeciwlękowe, uspakajające; reakcja: sam jest chory psychicznie.
Neurolog tydzień poźniej (mój stan jeszcze gorszy niż w zeszłym tygodniu) na dokładkę leki na spowolnienie akcji serca. reakcja: po co mi leki na spowolnienie serca jak przy zasypianiu serce przecież przestaje mi bić.
Neurolog i tomografia komputerowa głowy, diagnoza: wszystko w normie, reakcja :od kiedy nowotwór jest normą?
Neurolog miesiąc później: diagnoza widoczna poprawa; reakcja - faktycznie ból uszu zniknął, nawet nie zauważyłem, bo byłem skupiony na swoim zapaleniu mięśnia sercowego, raku mózgu, niedoczynności nerek, niewydolności płuc.
Neurolog po następnym miesiącu- diagnoza uśmiech na twarzy, brak mowy na wdechu, spokój, reakcja: może to rzeczywiście nerwica ...

Najgorsze dwa miesiące w życiu, także bardzo nie polecam rajdu po lekarzach. Naprawdę zaczęło się poprawiać po uświadomieniu sobie prawdziwej choroby.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
30 lis 2009, 18:03

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez fobia 07 gru 2009, 22:44
jaryceusz, tez przechodziłam rajd po lekarzach ;) i tym razem nerwica wygrała - to jednak ona a nie rak mózgu/piersi/zawał serca/udar/tętniak i kto wie co tam jeszcze sie przewinęło...
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 07 gru 2009, 23:57
właśnie ..... tylko jak tu uwierzyć, że jakaś "banalna" nerwica może tak komuś spieprzyć życie ...
... człowiek niby umiera ..... a tu wszyscy się śmieją i kiwają pobłażliwie głową ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mamproblem 07 gru 2009, 23:59
wlasnie tak to mnie meczy ze ludzie pomimo ze sa chozy na raka lub tez nie moga chodzic itp potrafia sie cieszyc zyciem a ja jestem zdrowy fizycznie i ta nerwica mnie wykancza









(przezylem doskonalem 16 lat pozostale dwa meka i walka)
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 lis 2009, 19:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 1507 08 gru 2009, 00:46
jaryceusz, trzeba sobie jakieś zajęcie znaleźć :)
1507
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mamproblem 08 gru 2009, 13:25
ja ostatnio tak jestem przestraszony schizofrenia ze pomalu zaczynam slyszec jakies glosy tz nie doslownie lecz byle jaki, nawet najmniejszy dzwięk doprowadza mnie d ataku paniki bo juz mysle ze jestem chory na owa chorobe ktostak tez ma????????? :?: i tez wczoraj obrze sie czulem lecz moja mama powiedziala ze chyba sie zle czulem i odrazu dostalem panike (jak to ja mysle ze dobrze sie czuje a matulka mow ze zle wygladalem to chyba jestem chory bo nie zdaje sobie sprawy i nie odczuwam ay bylo cos nie tak)


ale poimo tego jednak czuje ze ze mna jest cos nie tak
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 lis 2009, 19:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez christina122 08 gru 2009, 13:35
Ja też to mam.Jest to straszne.Ostatnio byłam w kościele sama i czułam się okropnie !!!
Gdy na mszy w kościele stałam, bo cały świat przede mną wirował, czułam, że zaraz tam padnę, czoło spocone, ręce spocone, żołądek jakiś spięty, ciężko mi było oddychać, cały czas miałam ciężką głowę, do tego zaczęło mnie uciskać w głowie, zawroty głowy, zawroty głowy.Miałam wrażenie, że cały czas, ludzie się patrzą na mnie, ale nikt na mnie nie patrzył !
Modliłam się, żebym nie zasłabła,żeby msza się szybko skończyła.To był koszmar, a gdy już wyszłam z tego kościoła, to głowa mnie tak mocno rozbolała , że od razu w domu musiałam wziąść tabletkę na głowę.


Najgorzej jest w kościele, kiedyś było koszmarnie w sklepach, ale teraz w sklepach już nie jest tak źle, może dlatego, że więcej tam bywałam...


W szkole też zawsze było mi słabo, ale jakoś na tabletkach uspokajających musiałam dawać sobie rade
Brałam Zomiren i miałam odwagę iść do szkoły, przesiedziałam ledwo na tych zajęciach, ale stale kręciło mi się w głowie i stale było mi słabo.Jednak ani razu nie zemdlałam w szkole na szczęście.


Byłam już wiele razy u psychologa, stwierdził, że nie musze juz do niego chodzić.
Jednak czasami mam jeszcze jakieś lęki.
Ale psycholog mi nie pomógł do końca, sama musze sobie radzić.
W tej chwili biore Persen, Magnez B6 , czasami Zomiren... i radzę sobie jako tako sama...


POZDRAWIAM :)
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
21 lis 2009, 20:17
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 41 gości

Przeskocz do