Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez marcjanna 27 paź 2009, 22:03
Wstalam, chwycilam torbe i nagle poczulam ucisk w glowie, jakby mi sie krew w czasce rozlewala i juz mnie skora piecze, serce wali...Przy wgaltownym ruchu taki ucisk? Ciagle mnie trzyma i szyje sciska i ostatnio zrenice mam wielkie ale nie wiem czy to przez antydepresanty czy cos nie tak?Co to?;(
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 01:14

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tynka92 28 paź 2009, 23:29
matisek86, ja też boję się wszelkich ćwiczeń (baaardzo) i przebywać w kościele, ale nie możemy tego unikać. To jest zwykła ucieczka, która do niczego dobrego nie prowadzi w nerwicy. Oczywiście, można potraktować siebie trochę ulgowo, ale TROCHĘ, bo unikając trudnych sytuacji szkodzimy swojej psychice na dłuższą metę i nie rozwijamy swojej osobowości :smile: Jak już wypełnisz swój plan nagródź się za to, np. obejrzyj komedię, zrób sobie relaksacyjny wieczór przy świeczkach, lub coś, co sprawiłoby Ci tylko i wyłącznie przyjemność. :lol:

[Dodane po edycji:]

aha, i czytanie o chorobach jest nam zabronione! :lol:
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez malenka20 31 paź 2009, 23:46
Cieszę się, że trafilam na to forum i jestem wśród ludzi, ktorzy przezywają podobne rzeczy jak ja...
Moja historia z nerwicą zaczęla sie w gimnazjum; pojawily się objawy somatyczne; częste oddawanie moczu, co utrudnialo mi chodzenie do szkoly, poza tym ciągle uczucie zmecznia, na ktore skarzylam się ale lekarze to po prostu ignorowali, kazali zazywac mi witaminy. W liceum zaczęlo sie na dobre; oprocz tego doszedl paniczny lęk przed szkolą, jak do niej wchodzilam robilo mi sie slabo z nerwow, na lekcjach bylo jeszcze gorzej. Przez to unikalam chodzenia do szkoly, czulam paralizujacy strach z ktorym nie moglam dac sobie rady. Grono pedagogiczne od poczatku rzucilo na mnie wyrok; WAGARY. Moi rodzice etz mnie nie rozumieli. Czulam się winna a jednoczesnie nie umialam sobie pomoc. To skonczylo sie depresją, pozniej proba samobojcza, wyladowalam w szpitalu na kilka dni. Skonczylo sie na postraszeniu mnie i zazywaniem mleczka ochraniajacego zolądek (mam nadzieję, ze nic nie pomylilam). Wtedy tez zaczely mnie dopadac dusznosci w momentach gdy nawet podswiadomie sie denerwowalam. Niecale 2 lata mialam spokoj. Pozniej to znow wrocilo. Zaczelo sie od niemoznosci zlapania tchu, w kazdym badz razie przychodzilo mi to z trudem i to bardzo czesto. Najgorzej jak taki atak zlapal mnie w pracy. Czasem brakowalo mi powietrza tak bardzo iz czulam ze moge zemdlec. Na szczescie do takiej sytuacji nie doszlo. Od kwietnia tego roku przeczytalam jakas informacje w necie i od tej pory boje sie wszystkiego na co wczesniej, jak wiekszosc ludzi nie zwracalam wiekszej uwagi. Chodzi mi o rozne nieszczescia; choroby, zagrozenia, panicznie sie tego boje. I tak zostalo do dzisiaj. Nawet najmniejsza sprawa doprowadza mnie do silnego leku, uczucia sparalizowania, kolatania badz bolu serca, dusznosci. Bardzo mnie to meczy, zaczynam sie bac ze mam jakas chorobe psychiczna... Wczesniej jak to sie zaczelo lekaka przepisala mi leki; paro merc - przeciwlekowe, nawet czulam sie po nich lepiej, mimo ze w pierwszych dniam odczuwalam silne zawroty glowy. Niestety pozniej je odstawilam, sadzilam ze bez nich sie obejde - niestety nie. Teraz wybieram sie do psychiatry, byc moze przepisze mi te same leki byc moze inne. Czy ktos z was tez mial cos takiego? Jak sobie z tym radzicie?
Pozdrawiam serdecznie.

P.S. Odczuwam tez silny lek przed kosciolem, Bogiem itd, wszystko mnie przeraza....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
31 paź 2009, 23:31
Lokalizacja
Wroclaw

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Tunia03 01 lis 2009, 21:54
Ja na mszę nie chodzę od kilku lat,bo nie wyrabiam. Próbowałam się przełamać i od czasu do czasu szłam na siłe,ale miałam takiego pecha: raz na moich oczach zasłabła pani siedząca w ławce,do dzis widzę jej wywrócone oczy brrrr -spanikowałam i uciekłam. Nie byłam rok w kościele,ale ciagle miałam silne poczucie winy z tego powodu. Spróbowalam ponownie,stanęłam w wejściu i w połowie mszy wynieśli dziewczynę. Noto Qrwa pytam się pech,czy coś jest złego w tym kosciele,że ludzie padaja jak muchy? Od tej pory nie chodzę na mszę,wstępuję natomiast do pustego kościoła i w spokoju się modlę.Ze spowiedzią jest to samo,przeżywałam tortury przy konfesjonale,trzymałam się go obiema rękami bo myślałam ze upadnę,serce,trzęsawka i okropne nudności. Nieraz odchodziłam i nie wiedziałam co mam za pokutę,bo nie byłam w stanie skupić się na tym co ksiądz mówi-modliłam się żeby już odejsć bo albo zwymiotuje,albo zemdleję.Tez mam ogromne poczucie winy,ale nie dam rady iść i chyba umrę bez spowiedzi!!!
Poza tym boję się sluchać o chorobach,o śmierci,ciągle żyje w lęku o wszystko i wszystkich,jest mi niedobrze,mam arytmię i generalnie najlepiej czuję się w domu. Jak mam gdzieś wyjść to zaczyna się jazda,pieprzone zycie i tyle!!
Tunia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
18 gru 2005, 21:51
Lokalizacja
małopolska

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bliksa 01 lis 2009, 22:28
Tunia03, tez nie chodze do kosciola ponad rok. moj lekarz mowil, ze powinnam isc na 5 min. z zaufaną osobą i wyjsc. za tydzien na 15 minut i wyjsc. co tydzien zwiekszac limit czasowy. zobaczymy co z tego wyjdzie.
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez malenka20 02 lis 2009, 20:26
Jak sobie radzicie z tymi stanami kękowymi? Bierzecie jakies leki? Ja wczesniej bralam Paro Merc i nawet mi pomogly ale odstawilam je i teraz zaluje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
31 paź 2009, 23:31
Lokalizacja
Wroclaw

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bliksa 02 lis 2009, 20:31
malenka20, ja biorę paromerck (bardzo dobry lek) , antydepresant miansec i xanax doraznie. powinnas wrocic do paromercku jak ci pomaga.
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez villemo 02 lis 2009, 22:17
Witam :)

pierwszy raz wypowiadam się na forum w sprawie nerwicy, mimo że mam ją od dawna.
Z tym że u mnie wygląda to tak że pojawia się , trwa przez jakiś okres po czym udaje mi się "wygrać" tę walkę.Walkę - ale nigdy nie bitwę.. :( dlatego właśnie przez cały czas gdy to cholerstwo sie pojawi próbuję znaleźć cos tak skutecznego aby nigdy więcej mnie nie dopadło..Ale nie jest to proste..wręcz przeciwnie.
Mam z nerwicą do czynienia trzeci raz w życiu.Pierwszy raz gdy miałam 18 lat , później po kilku latach - gdy mialam 24 lata(w tamtym roku) no i teraz - mam 25 lat i znowu nerwica dała znać o sobie..
Zawsze bodźcem do pogrążeniu sie w nerwicy była jakaś sytuacja w której się nagle gorzej poczułam,np. bylo lato,gorąco,jechałam autobusem i nagle zrobiło mi się słabo.. i.. się zaczęlo :(
W tym roku (ok 3 tyg temu) po wizycie u dentysty poczulam sie jakoś dziwnie - bylo mi niedobrze i tak jakbym zaraz miała zemdleć no i oczywiście jak doszły nerwy to juz calkiem uległam panice :(
Największe i najczęstsze objawy u mnie to:uczucie duszności, zaciskanie w przełyku, klatce piersiowej,zawroty głowy,uczucie tego że za chwilę zemdleję, uczucie słabości, rozbicia,ucisk w okolicy oczu,drętwienie rąk i nóg(przy najgorszym ataku paniki zdarza się że nie mogę zgiąć palców nawet..),drgawki,niekontrolowane ruchy..to chyba takie najważniejsze objawy..
A jak próbuje sobie radzić..?różnie to bywa..napewno dobrym pomysłem jest aby się zając czyms co lubimy - np dobra książka, fil, gra komputerowa etc.Natomiast oczywiste jest to że jak już czujemy się naprawdę źle to nawet nie myslimy o tym żeby zająć sie czyms przyjemnym..zamiast tego pogrążamy się w coraz większej panice..Przynajmniej tak to jest u mnie.
Mam tez taki osobisty sposób,który komuś może wydac się śmieszny..Polega to na tym że wystawiam sobie codziennie oceny (skala od 1-5) w różnych porach dnia.ocena jest uzależniona od samopoczucia rzecz jasna.Po jakims czasie dzięki takiej tabelce z ocenami mogę zrobic małe podsumowanie i dostrzec że jednak wbrew pozorom mam tez lepsze dni/chwile..Wpływa to kojąco na mnie.Kiedys też prowadzilam coś w rodzaju pamiętnika, polegalo to na tym ze po kazdym dniu wypisywalam w dwóch kolumnach plusy i minusy mojego zachowania tzn porażki i osiągnięcia w walce z nerwicą.
Wiem, że sposoby radzenia sobie to rzecz indywidulana, ale warto próbowac różnych rzeczy.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
02 lis 2009, 21:34

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ania2222 03 lis 2009, 21:20
Witam was wszystkich..Mam nerwice lękowom,nerwice natręctw.,Popostu nerwice żołądka,,
Nie chodze do kościoła,a bardzo bym chciała,,nie jezdze autobusem,Boje się nawet jechac windą"
Nie długo mam wizyte u psychologa,chce z tym walczyc!!I Byc szczęsliwa jak kiedys,,
Brakuje mi pewnosci siebie,,Męcze sie z tym dodatkowo ze jestem sama,,i chodz jestem ładna i kazdy uwaza mnie za dobra dziewczyne to ja nie potrafie wykorzystac zalet,,wole zamknac sie w domu,,,JEstem bardzo samotna,,,to tez pewnie przyczynia sie do mojej nerwicy,,
Mam dosc tego życia,,nudnego,,chciałabym móc jak dawniej chodzic do kina do koscioła,,do knajpki..na wakacje,,,
Duzo pomaga mi melisa,,rumianek,,,magnez,,,modlitwa,,wiara.
CHciałabym zeby ktos do mnie napisał,ktoś kogo tez męczą podobne problemy..
A<gg 5117775> liczę na to że się odezwiecie..
Pozdrawiam nerwicowców :)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
23 wrz 2009, 20:29

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 12345 03 lis 2009, 23:24
ja miałam ostatnio w środku nocy dość dziwny atak (?). śnił mi się jakiś koszmar, ale to nie on mnie obudził tylko jakieś poczucie lęku. próbowałam się uspokoić ale raczej mi to nie wychodziło, było mi duszno, trudno mi się oddychało, byłam jakaś dziwnie pobudzona, mogłabym wstać i przebiec 10 km, a jednocześnie byłam strasznie słaba, kręciło mi się w głowie, myślałam, że zemdleję, a mimo to nie mogłam zasnąć przez około 3 godziny. w dodatku kiedy zamykałam oczy pojawiały mi się jakieś natrętne myśli czy obrazy, jakieś natrętne uczucie, nawet nie umiem tego opisać, oprócz tego czułam różne dziwne zapachy (parastezje to się nazywa?). zasnęłam w końcu, choć nie obeszło się bez jeszcze jednego koszmaru nad ranem, budzik zadzwonił, stwierdziłam, że mam w dupie to czy żyję czy nie, wstałam, wszystko automatycznie, w szkole siedziałam i próbowałam nie myśleć o zmęczeniu i cholernym przygnębieniu...ale oj,chyba się rozpisałam :D

w każdym razie:czy ktoś miał kiedyś również taki dziwny lęk w nocy? czy kiedy nic się z tym nie robi objawy się pogarszają?
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
20 lip 2009, 15:45

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez tet 03 lis 2009, 23:37
12345 ja głównie tego typu ataki mam w nocy lub późnym wieczorem.. jak już tu pisałam "źle wchodzę w sen" i potem mam okropne dolegliwości psycho-somatyczne, które z reguły prowadzą do paniki. Nienawidzę nocy, zaraz Zolsana hops raz do buzi i nyny :roll:
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 12345 04 lis 2009, 17:46
tet my się już chyba znamy ;P zastanawia mnie to co piszesz :"źle wchodzę w sen". chodzi może o to że boisz się przed zaśnięciem i zmuszasz się żeby zasnąć? i później i tak dupa bo to czego się boisz i tak Cię dopada w środku nocy?

ja brałam jakiś czas aurorix,wtedy te lęki minęły,ale został lęk przed lękiem,jakaś pustka,przestałam go brać...i chyba trochę żałuję...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
20 lip 2009, 15:45

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez tet 04 lis 2009, 17:54
heh, skąd się znamy ? :twisted: pisząc, że "źle wchodzę w sen" mam na myśli lęk jaki wytwarza dziwny stan pomiędzy snem a jawą. Leżąc myślę sobie: no tak, zaraz się pomęczmy. I wtedy zaczyna się karuzela dziwacznych myśli, natłok.. rozsadza mi czachę (już o tym pisałam), rosną jakby „pęcznieją” i mnie przytłaczają. Mam wrażenie, że tracę pamięć bo nie wiem o czym myślałam przed chwilą, tyle tego w głowie (o tym też pisałam). Od psychiatry dostałam na to Pernazinum.
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 12345 04 lis 2009, 18:16
z postu 'Problemy z zaangażowaniem' :D
hm, widzę, że ja nie mam aż tak dużych problemów...chociaż te natrętne myśli w środku nocy to była masakra. cóż,ja myślę,że nerwica nie bierze się sama z siebie. to tak jakby robić bałagan w pokoju - najpierw jest mały bajzel aż w końcu nie możesz nic znaleźć...i jest panika...może to przez ciągłe wymagania:masz być taka,a taka nie,masz zdać szkołę,iść na studia,być mądra i cudowna. człowiek nie ma prawa powiedzieć,że jest tylko człowiekiem...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
20 lip 2009, 15:45

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do