Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez KasiaMi11 09 cze 2009, 18:18
Honey hormony tarczycy mam w porządku,ostatnio robilam w zeszlym tygodniu.Natomiast nęci mnie ten kortyzol,ale u mnie w szpitalu tego nie robia trzeba pobrać próbkę i ona sobie gdzieś jedzie.Miałam dziś zadzwonic do Luxmedu czy u nich można zrobić od ręki.Ale tak sobie pomyslalam ,ze zaczynam znowu szukać i za chwilę zacznę przerabiać chorobę Addisona albo jeszcze inne dziadostwo.A już mam poumawiane wizyty u psychiatry i psychologa.Natomiast nie pisałam o hormonach płciowych, od lutego mam zaburzenia hormonalne.Od tego cyklu mam zacząc brać triqilar.Czy to może mieć zwiazek z moim obecnym nasileniem objawów?

Jakie serce taki lęk...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
174
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 13:13
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez niedajerady 09 cze 2009, 23:05
jestem tu nowa, ale z atakami niestety staram sie uporac od 2 lat,
nawet nie daje bo one biora gore i na ogol zwyciezaja
mam wszytskie z objawow, nie wychodze z domu, przez co
mam bardzo slaby kontakt z rodzina, nie mam znajomych, mieszkam
z chlopakiem, ktory mimo, ze zapoznal sie teoretycznie z ta choroba,
stara sie pomoc jednak objawia sie to w sytuacjach "nie rozumiem ze nie mozesz"
"nie szanujesz mnie bo nie chcesz wsiasc do autobusu"
co na mnie dziala w przeciwna strone
mieszkam u niego choc nie powinnam, bo to wbrew
moim zasadom ale poddaje sie..nie jestem w stanie stawic czola
bralam leki effectin(rok temu przestalam), xanax - do dzisiaj doraznie
ale on kontroluje je i zabiera bo mi nie sa potrzebne.
a czasem wystarczy mi ze mam i nie biore. opakowanie 0,25 starcza
mi na 3 miesiace. nie moge podjac pracy, zarabiac,
bo nie moge wyjsc, nie daje rady, nie wiem co robic
czuje sie jak smiec nikomu niepotrzebny
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 cze 2009, 22:47

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez scrat 10 cze 2009, 00:01
Ten twój chłopak to chyba nie do końca normalny, wcale ci nie pomaga :/
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez agaska 10 cze 2009, 00:11
Zgadzam sie ze scratem, on Ci nie pomaga, takim podejsciem moze tylko pogorszyc Twoj stan, bo jeszcze Cie bardziej denerwuje. Idz z nim do spychiatry i niech lekarz mu powie jasno i wyraznie co to za choroba i jak nalezy ja traktowac. Jesli to nie trafi to daj sobie z nim spokoj...
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lena78 10 cze 2009, 22:24
Mój mąż też nie chce iść ze mną do lekarza, nawet sam nie kwapi się do tego, żeby pójść i dowiedzieć się cokolwiek o mojej chorobie..............Muszę chodzić sama. Oczywiście teoretycznie twierdzi, że mnie rozumie, niestety jego zachowania o tym nie świadczą. Też mam problemy z wychodzeniem, ale dziś np. miałam świetny - z perspektywy choroby - dzień; sama poszłam do sklepu, kupiłam sobie nawet ciucha, potem poszłam do siostry, i fajnie byłoby gdyby nie fochy po moim powrocie,że jak ja śmiałam sama wyjść z domu. Oczywiście jakby się kto pytał to przecież o nic mu nie chodzi! To ja się czepiam! Ale widziałam jego minę, jak wróciłam, mówiła "po co i dlaczego sama poszłaś". Najchętniej zamknąłby mnie w klatce, jemu chyba ta moja choroba jest na rękę................
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
18 maja 2009, 15:04

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez agaska 10 cze 2009, 23:43
Mój facet mnie rozumie i jest dla mnie oparciem. Jak nie moze osobiscie to zawsze jest na telefon. Moge mu sie wyplakac i w ramie i do sluchawki :)
Gorzej z rodzina... Brat uwaza mnie za histeryczke, hipochondryczke i smieje sie, ze boje sie panicznie isc gdzies dalej sama. Nie rozumie tego.
Mama, choc sama byla w depresji, tez ciezko pojmuje i akceptuje te chorobe. Nie rozumie, ze mam takie dni, ze naprawde nie moge sie zwlec z lozka, ze robie to z wielkim trudem, a w glowie mi sie koluje jakbym byla pijana na karuzeli... I zmusza mnie do wstania, wyjscia z psem, do sklepu, sprzatania... A to tylko pogarsza moje samopoczucie, bo robi mi sie niedobrze i wtedy zazwyczaj konczy sie wszystko atakiem na wieczor. Organizm jest tak wyczerpany, ze nie ma sily juz walczyc.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez rolstan 12 cze 2009, 23:39
Nerwica jest wtedy gdy my chcemy , to nasza świadomość , nakrecamy się tym bo myslimy , najlepiej zając sie czyms
a nie ciągle otym myslec gadac .. tez dobrze brac/ żelazo (vitaminy bardzo pomagają) magnez i potas , radziłbym takze spacery jesli się bojim to z kims iść , a potem starac sie przełamac stopniowo bedą coraz lagodniejsze objawy a potem luzik




Nerwica Lękowa wywodzi sie z palenia nikotyny ( odreagowanie stresu palenie)
Samego stresu z czyników niepowodzenia w życiu i l osmieszenia urazu psychicznegło słabosci psychicznej itp
Utrata bliskiego/iskiej miłosci/ kogos z rodziny .. itd


jak sie chce to wszystko jest możliwe , ja cwiczylem umysl "pustka umyslu" lezałem godzinke nieruchomo i coraz wolniej odychałem troche sie bałem ale jak mam swiadomosc ze to tylko nerwica i zadne grozne choroby to nie są to przełamałem strach co kiedys wkrecalem sie , tak raz 1 dziennie lub 2 potym sie zrelaksowany

jestem zdrowy :)
miałem ; dusznosci wrazenie ze sie dusze , dziwne uklucia silne , bóle klatki, przyspieszony puls serca , słaby wzrok, ataki lękowe niewyjasnialne , paraliż lewej reki , zacmienia wzroku ,,... a teraz niemam zadnych objawów ponad 2 miesiące nic niebiore itd :):):)
chorowalem 3 miesiace i tylko 1miesiąc bralem psychotropy
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 cze 2009, 22:53

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tata_muminka 19 cze 2009, 01:58
Witam wszystkich na forum

Ja dość niedawno dowiedziałem się że mam nerwicę, obserwuje u siebie typowe objawy - zarówno te psychiczne jak i fizjologiczne. Miałem kilka mocniejszych ataków, serce waliło mi jak szalone, bałem się że umrę, przypominał mi się mój wujek który zmarł w wieku 35 lat na wylew, ja bałem się że spotka mnie to samo, to lub zawał...choć mam dopiero 22 lata.

Po ostatnim mocnym ataku postanowiłem zrobić sobie tydzień lenistwa, bo stwierdziłem że mam za dużo syfu na głowie, pomogło całodzienne oglądanie telewizji i nic nie robienie :-) Po kilku dniach chciałem wrócić do ćwiczeń fizycznych, jednak znowu bałem się że ciśnienie za bardzo mi podskoczy i wylew :-( Postanowiłem jeszcze odpocząć - od prawie tygodnia funkcjonuje normalnie. Dziś miałem do załatwienia na mieście kilka spraw i niestety dostałem ataku w metrze, znowu lęk, głosy ludzi jakoś strasznie wracały do mnie echem, wszystko było bardzo głośne. Ręka automatycznie powędrowała do tętnicy szyjnej - nie wiem czemu ale zawsze sprawdzam tak czy wszystko ok - niestety nie było, serce waliło jak oszalałe... wychodząc na ulice poczułem się jeszcze gorzej, nie mogłem normalnie wejść po schodach, bałem się że spadnę, omijałem ludzi gdyż bałem się ze mnie strącą - masakra. Nagle zauważyłem robotników którzy robili coś na drodze (ratusz) i któryś z nich ciął właśnie krawężnik - dla mnie kolejny powód do niepokoju, jednak powiedziałem w końcu DOŚĆ!, muszę się ogarnąć, są sprawy do załatwienia, zrobię co mam zrobić i spokój. Postanowiłem wziąć atak humorem - wkręciłem sobie że Ci robotnicy to imigranci z ursynowa, uśmiechnąłem się sam do siebie co za śmieszną głupotę wymyśliłem i ciągnąłem dalej. Wyobraziłem sobie że Ci wszyscy robotnicy chodzą z zadartymi do góry głowami - tak wkońcu nauczono ich na ursynowie. Dzięki temu ze z tamtąd pochodzą mamy pewność że droga będzie skończona na czas, bo albo robią coś w terminie, albo popełniają samobójstwo by nie przynieść hańby dzielnicy ursynów. Nagle jeden spojrzał w moją stronę, wymyśliłem sobie że mówi z dumą - "Mój dom to ursynów skur****u!". Zaraz u kogoś na ulicy też zauważyłem uśmiech chociaż i tak wiedziałem że nie słyszał tej historii :-). Idąc dalej przeszedł koło mnie czarnoskóry robotnik mówiący przez telefon (serio!) i w mojej głowie kolejna scenka "Panie i Panowie, jak poznać że ten człowiek nie pochodzi z ursynowa? Jak to jak, banalnie prosto! - trzyma telefon w lewej ręce, a wiadomo ze oni tam lewej używają tylko to sikania i podcierania" Potem powolutku, idąc, wymyślałem jakieś jazdy a to na robotników, a to na kierowców samochodów i w końcu opanowałem lęk, a dobry humor mam do tej pory :-)

Może mam nietypowe poczucie humoru, ale w tym przypadku pomogło
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 cze 2009, 01:35

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mm 19 cze 2009, 10:03
Ostatnio miewam stany jak to okreslam pod-lękowe.Szczególnie w nocy jak zasypiam.To dziwne uczucie że coś mnie wciaga,że za chwile zatrzyma się moje serce...itp... znacie te klimaty.Dlaczego pod-lękowe dlatego,że nie są typowe-silne i dobijajace tylko jakby chciały mnie dorwać a nie mogły.Normalnie pewnie doszłabym do wniosku,że jakoś sobie radze z lękami i pewnie je zwalczam bo one ewidentnie słabną ale nie.Wspomagam sie lekami więc wiem ,że moje powiedzmy dobre samopoczucie to ich zasługa a nie mojej pracy nad sobą.Jednocześnie siegnełam niedawno po książkę "pokonać lęki i fobie" i staram się wcielac w życie te mądrości w niej zawarte a w szczególności to oczekiwanie na przyjście ataku i spróbować przyzwolić na to by atak mnie ogarnął a jednocześnie abym nie walczyła z nim tylko poddała sie jemu mając świadomość ,że prędzej czy później on minie.Wiem ,że aby zmierzyć się z tym zadaniem w pełni to trzeba nie być na lekach...ciężko się w to wtrybic...Próbował ktoś z Was?
"Marzeniom nie należy stawiać poprzeczki zbyt wysoko"
mm
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
31 sie 2006, 15:15
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez madziares 19 cze 2009, 20:22
Dobrywieczór witam wszystkich.Jeszcze nie byłam u lekarza bo od dwóch tygodni bardzo dobrze się czuję.Ale ta nasza nerwica jest okropna!!!Już się człowiek cieszy,że wszystko jest w porządku,to nadchodzi dzień,że od rana wali się od początku.I dziś taki dzionek właśnie miałam.Walące serce,duszność,suchy kaszel alt to codzienność akurat już od dłuższego czasu...hmm dziwne.A że nawet ładny dziś dzionek i nastrój miałam i wolną chwilkę dłuższą postanowiłam przeprowadzić depilację depilatorem elektrycznym,nie używanym gdzieś od roku.Po jakiejś godzinie na nogach powyskakiwały mi krosty jak pryszcze takie.Dziwne bo nigdy takich nie miałam,a używam depilatora od jakichś 4 lat,zazwyczaj były to drobne podrażenia przy mieszkach włosowych,a tu krosty.I co od razu płacz i ryk wielki,że ja mam jakąś chorobę,może hiv?W sumie wysypka i suchy kaszel by pasowały do objawów.Uspokoiłam się jakoś sama i stanęło na tym,że nic mi nie jest ,tylko podrażniłam skórę tym depilatorem.Niesamowite co psychika ludzka potrafi zdziałać,w obie strony oczywiście.A ta okropna nerwica nie daje za wygraną,lata mi po całym organiźmie próbując znależć jakiś słaby punkt,ale walczę.W przyszłym tygodniu lekarz jak nic,bo w tym dobrze się czułam a poza tym nie miałam siły rano wstawać...Na razie walczę sama,ale nie wiem jak długo dam radę...pozdrawiam wszystkich
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 maja 2009, 19:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alutka23 20 cze 2009, 20:21
madziares, nieważne czy czujesz się dobrze, czy źle. Ta choroba jest podstępna. Powinnaś już dawno wybrać się do lekarza, niezależnie od samopoczucia
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
13 mar 2009, 14:12
Lokalizacja
Nowy Sącz

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez madziares 20 cze 2009, 23:31
Wiem,wiem,że powinnam,ale obiecałam sobie ,że w tym tygodniu odwiedzę lekarza pierwszego kontaktu,mam nadzieję,że zleci mi serie badań,a o wynikach dam znać...pozdrawiam

[Dodane po edycji:]

Zapomniałam dodać,że na ciele powyskakiwały mi krostki niewiadomego pochodzenia 4 na jednej nodze,2 na drugiej,3 na pupie,3 na placach,jedna na szyi i kilka mniejszych na twarzy.Hmm tyle na raz to podczas ospy miałam...może uczulenie na coś?Tylko na co skoro nie jadłam,ni piłam i nie używałam nic innego co zwykle...wypiłam sobie wapienko.Nie wiem co tym wszystkim myśleć naprawdę.Czy w nerwicy może występować wysypka?Acha dodam jeszcze,ze mam bardzo nieregularny i trudny do przewidzenia w wystąpieniu okres,pomimo faktu,że wyniki badań hormonów są w normie.Ten typ tak ma i mam się cieszyć,bo wiele kobiet by mi zazdrościło tak rzadkiego.no nie wiem...Udam się do lekarza,jak najszybciej na wizytę,jak najszybciej mi się uda dostać.Pozdrowienie dla wszystkich!
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 maja 2009, 19:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alutka23 21 cze 2009, 14:12
Nie sądze, żeby te krostki miały coś wspólnego z nerwicą. Ale też w 100% nie zagrażają Twojemu życiu ;) Może faktycznie jakieś małe uczulenie. Jak pójdziesz do lekarza, to na bank się dowiesz mniej więcej, co to Ci powychodziło na ciele. Tylko w końcu się do Niego wybierz!!!!!!
:)))
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
13 mar 2009, 14:12
Lokalizacja
Nowy Sącz

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nataliaggr1 23 cze 2009, 21:25
U mnie najgorszy jest lęk przed wstanie z łóżka. Budząc się, od razu myślę, jak się dziś będę czuła. I boję się, strasznie się boję, że będę osłabiona. Dziś np. cały dzień czuję się slabo. Nie mdleję, w sumie mogę all robić, ale czuje się osłabiona. Nie wiem juz co z tym robić, jak z tym walczyć. To nie jest choroba, bo robiłam juz milion przeróżnych badań. Najgorsze jest to ciągłe czekanie, że ta słabość znów powróci. Czuję, jakbym siedziała na bombie zegarowej, która lada chwila wybuchnie. Oglądam "Przyjaciół" i trochę się uspakajam, ale potem znów lęk i obawa powracają. Co raz częściej płaczę- z bezsilności. Chodzę od 6 miesięcy na psychoterapię, w sumie jest lepiej, ale lęk pozostał.
" Są góry, przez które trzeba przejść, inaczej droga sie kończy"
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
02 mar 2007, 15:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 37 gości

Przeskocz do