Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez agaska 08 cze 2009, 20:50
Klade sie i staram sie uspokoic... Gleboko oddychac. Powtarzam sobie: to nic takiego, to tylko nerwica... Wdech, wydech, wdech, wydech...
Choc ataki takie ciezkie to miewam sporadycznie. Pierwszy powazny (normowany w szpitalu) mialam w styczniu. Kolejny w marcu... Kolejny calkiem niedawno. Ale te dwa ostatnie nie byly normowane w szpitalu. Bylam u psychiatry, powiedziala, ze to nerweica lekowa. Dostalam leki, nie biore, bo po przebojach z citalem (wieczorne, trwajace nawet do 3am czestoskurcze) sie boje. Niby spamilan calkiem niezle toleruje, ale mam po nim wrazenie odlatywania i zapadania sie w lozko. Jade wiec na melisie, miodzie, czekoladzie i magne b6. Ostatnio nekaja mnie dziwne 'bole' glowy. Jakby wyimaginowane? Niby probuje rozsadzic mi czaszke i nos, czuje przyspieszone bicie serca (bo organizm ma ogrooomna ochote wpasc w panike). Zjem i mi przechodzi - ten 'bol' glowy. I jak przechodzi, nastepuje uczucie dziwnej relaksacji, ale i napiecia gdzies w srodku mnie, strachu, ze cos mi peknie, ze cos tam mam i to tylko cisza przed burza. Czuje sie ok i nie wiem skad ten dziwny lek. U neurologa bylam, ale zrobila tylko podstawowe badania: palec do nosa, pieta do kolana, odruchy, patrzenie na poruszajacy sie dlugopis.
Miewalam zawroty glowy i uciekanie obrazu sprzed oczy, ale teraz juz nie. Tylko czasem mi sie zdarzy takie 'cos' i wtedy sie przestrasze. Ogolem jak poczytam o czyms strasznym i grozacym smiercia to lapie mnie przerazliwy lek, glowa ma ochote wybuchnac, pikawa wali jak szalona, a mi sie wydaje, ze urwie mi sie film za moment. Naprawde czasem mam az mroczki przed oczyma.
U kardiologa bylam, ekg, rtg klatki robione, osluchowo ok, wszystko ok. Napadowe tachykardie nadkomorowe na tle nerwowym. A ja wciaz wyszukuje sobie nowe jakies chorobska... Teraz powaznie pietram przed guzami i tetniakami mozgu. No glowa w imadle po prostu. Mialam okres kiedy codziennie bolalo mnie w prawym boku (ciagniecie, rwanie, klucie w roznych miejscach: pod zebrami, miedzy zebramie, przy pepku, pod pepkliem, nad pepkiem, kompletnie z boku albo z kawaloek z tylu... Balam sie, ze woreczek zolciowy sie odzywa, albo przy ucisku brzuch miekki i niebolesny, zmienilam pozycje spania i bol minal - kregoslup prawdopodobnie dawal o sobie znac zakonczeniami nerwowymi).
Ogolem nauczylam sie blokowac wiekszosc atakow. Robie glebszy wdech, pochylam sie, lapie za glowe sciskajac czolo i skronie, nastepnie je rozmasowywuje, druga dlon laduje na klatce i wyczuwa serce. Jakos pomaga mi sie to uspokoic.
Panicznie boje sie jednak przebywania w miejscach z wieksza iloscia ludzi. Szybko sie mecze. Boje sie isc daleko od domu... Nie chodze sama na miasto. Boje sie chodzic po schodach - ze niby spadne, wywroce sie bo mi sie w glowie zakreci... Jak sie zdenerwuje, czuje sie zle. Jak sobie poplacze to mi troche lepiej. Pogorszyl mi sie wzrok i mysle, ze ta glowa to moga byc rowniez problemy od tego. Mam teraz nierowna wade, a lekarza dopiero w lipcu czy sierpniu... Wczesniej nie mialam z glowa takich klopotow... Bylam tylko potwornie zmeczona, strachliwa, latwo sie denerwowalam. Teraz nauczylam sie troche nad tym panowac. Lepiej spie. Duzo daja mi cwiczenia oddechu. No i musze sie odwazyc wziac ten setaloft... Albo wroce do paromercku (tylko jak znow dostane mlekotoku to sie wsciekne, hehe).
Nie mialam zbyt wielu badan... Ekg (kilka razy), rtg klatki piersiowej, morfologia i podstawowe neurologiczne + wywiad. No i oczywiscie psychiatra. Oraz specjalista od blon sluzowych jamy ustnej, bo pojawiaja mi sie dziwne plamy na koncu - po bokach - jezyka. Okazalo sie, ze go przygryzam w czasie snu (prawdopodobnie zgrzytam zebami).
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez madziares 08 cze 2009, 22:23
Agaska! Doskonale Cię rozumiem,naprawdę.Większość z tego co piszesz jest odzwierciedleniem moich doświadczeń...A ostatnio co odstawiłam :D .Miałam zawroty głowy,nudności i coś mi kilka dni z rzędu kręciło na żołądku.Wyczytałam w mojej skarbnicy wiedzy (czyt. internet),że pomocny w nudnościach może być imbir,a dokładniej herbatka ze szczyptą imbiru.Więc zaparzyłam sobie herbatkę ze szczyptą imbiru (czyt.łyżeczką małą, ale pełną, tak jakoś mi się sypnęło z torebeczki) :D No i wypiłam moją miksturkę.Po kilkunastu minutach zaczęło mnie palić od środka,w gardle,myslałam pewnie infekcja.I całą no miałam nieprzespaną,rzucałam się z jednej strony na drugą,a serce to myslałam,że mi wyskoczy:-)tak do rana,a po południu poszłam do lekarza,tak jak wcześniej napisałam i który stwierdził nerwicę:-)a ten mój stan spowodował imbir:-)bo w większych ilościach podnosi ciśnienie:-)nio i wyszło.Heh chciałam pomóc na jedno,zaszkodziłam na cos innego.A najlepsze to jest to,że jak jedno przestaje boleć i dokuczać,to automatycznie pada na cos innego :D A tak w ogóle to mam nerwową naturę bardzo i masohistyczną wręcz :D Ostatnio się zdenerwowałam,a dokładniej rzecz ujmując wpadłam w wielką spazmę :D i histerię,bo zobaczyłam zdjęcia sprzed 3 lat byłej dziewczyny mojego przyszłego męża.I stwierdziłam ,że jestem nieszczęśliwa bo ona jest ładniejsza i takie tam.4 godziny przepłakałam i 3 dni te zdjęcia oglądałam jak mi się przypomniało co chwilę się nakręcając,ale juz mi przeszło...przeszło mi nakręcanie się,ale serducho bije i na dodatek jestem okropnie niemiła,złośliwa i kłotliwa... :D Agaska nie wiem co ci doradzić,nie wiem czy to stosowne,bo sama mam takie problemy i jakoś się trzymam,ale psychiatry jeszcze nie zaliczyłam,na deser zostawię sobie.W sumie ta bieganina po lekarzach z okropnej złości zmieniła mi się w ciekawe doświadczenia i możliwość polemiki i porównywania tego co mówią z innymi...Póki co jeszcze troszkę przede mną będę zdawać relację jak tylko coś drgnie:-)Pozdrawiam gorąco!!!!
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 maja 2009, 19:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez agaska 08 cze 2009, 22:32
Ja wolalam isc i zdusic gada w zarodku niz pozwolic zeby sie rozwinal :P Jestem za mloda (studentka) zeby sobie pozwolic na takie dolegliwosci.
Imbir jest dobry, masz racje, ale jego sie sypie ociupinke. Polecam herbatki Sweet Chai z imbirem wlasnie. Ogolnie spicy. Ja sprowadzam sobie z niemiec Yogi Tea albo Milforda Sweet Chai, MNIAM!
U psychiatry sie lecze... od miesiaca. Ale mowie, mam uraz do lekow. Musze sie przekonac. W koncu to zrobie, jak sie juz mocno wkurze na te wszystkie dolegliwosci, choc ostatnio dokucza mi glownie glowa i to z jej powodow organizm ma ochote wpasc w panike :) Ale sie nie daje. Zaciskam zeby, mowie sobie, ze jest ok, ze bedzie ok i jakos sie zawsze wykaraaskam, choc 2 dni temu lazilam po domu na czworaka...
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez scrat 08 cze 2009, 22:35
Ja chyba nie mam tej samej nerwicy co wy. Wszędzie się czyta że ludzie boją się podczas ataku śmierci itd. a ja wprost przeciwnie, jedyne o czym wtedy marzę to zdechnąć na zawsze, niestety wiem że nie zdechnę od tego...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Donkey 09 cze 2009, 10:26
Scrat musimy walczyć!
Nie możemy dać nerwicy wygrać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez agaska 09 cze 2009, 11:00
Wlasnie, trzeba z tym walczyc, a nie sie poddawac, ale mysle ze chec skonczenia sie tego wszystkiego moze wynikac z tego, ze po prostu niektorzy ludzie nie boja sie smierci. Ja tak. I jak mnie dopada atak to powtarzam sobie jak mantre, ze nic mi nie bedzie...
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez KasiaMi11 09 cze 2009, 13:37
Od czwartku mam ciągle tachykardię tak do 130 u.na min.boli wszędzie gdzie tylko-w piersiach,za mostkiem,pod mostkiem,w plecach pod łopatką.Duszno mi niemal cały boży dzień.Ciężar w klatce ,nie mogę zrobić głębokiego wdechu.Mam tez takie uczucie jakby wewnatrz mnie ktoś ogień rozpalił-fale goraca od klatki piersiowej do głowy,az gęba mi się robi czerwona i poty.Ludzie ile ja jestem się w stanie spocić to poezja normalnie-pocą mi sie dłonie, pachy, stopy najbardziej między paluchami,oraz czoło i kark.Ciagle te same miejsca.No i to uczucie lęku,niepokoju.Roznosi mnie coś,ale jednocześnie nie mogę podjac żadnego działania.Nie mogę chodzić,ani stać ,ani leżeć.Boję się że umrę.Bardzo.I nie radzę już sobie.

[Dodane po edycji:]

A zapomnialam jeszcze dodać że zaczęlo mnie telepać i ja nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy.Kolezanki z pracy zwróciły mi uwagę że trzęsie mi się glowa,potem ręce ,nogi.

Jakie serce taki lęk...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
174
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 13:13
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez agaska 09 cze 2009, 13:59
Wielodnowka.... No ja z czyms takim w szpitalu wyladowalam... Ale tylko na unormowanie. Sluchaj, kup Kaldyum i magne b6, zaparz meliske. Walnij sobie po tabletce z kazdego, poloz sie w pozycji polsiedzacej, podkurcz nogi i staraj sie miarowo i gleboko oddychac. Otworz okno, twarz zwilzaj zimna woda albo zrob sobie kompres. I kolderka sie nakryj. Jesli to nie pomoze - jedz na izbe przyjec. Nie zastanawiaj sie. Tam Cie unormuja kroplowka, porobia badania, dadza recepte na betabloker (mi pomagal bisocard 2,5mg). Po tak dlugiej tachykardi jestes mocno splukana z potasu i magnezu... Ja mialam ponizej normy, a przechodzilam z tydzien chyba z taka akcja serca. Puls mialam ponad 140.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez scrat 09 cze 2009, 15:01
agaska napisał(a):Wlasnie, trzeba z tym walczyc, a nie sie poddawac, ale mysle ze chec skonczenia sie tego wszystkiego moze wynikac z tego, ze po prostu niektorzy ludzie nie boja sie smierci. Ja tak. I jak mnie dopada atak to powtarzam sobie jak mantre, ze nic mi nie bedzie...

Nawet nie o to chodzi że chcę skończyć, czy że nie boję się śmierci. Po prostu podczas ataku w ogóle nie ma nawet jednej myśli że mogę od tego umrzeć, a z tego co widzę to większość metod terapii koncentruje się właśnie na przełamywaniu tej myśli. Żeby przekonać się że nic się nie dzieje, przeżyć to. A u mnie właśnie się dzieje, IBS, jelita wariują, ogromna męczarnia - i nie da się przez to przekonać się że się nie dzieje, przeżyć tego, przeczekać. Dlatego nie bardzo mam się czego trzymać terapeutycznie.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez KasiaMi11 09 cze 2009, 16:04
Agaska,badania to ja robię sobie prawie caly czas z tej racji ,że pracuję w szpitalu.Potas z czwartku kiedy mnie to złapało miałam 4,15 ,magnezu idealnie.Od czwartku do soboty konsultowalam się u trzech kardiologów.Zalecili bez względu na poziom potasu brać aspargin i magne b6 oraz kazdy zaproponował betabloker tyle,że kazdy inny.tak więc jeden kazal brać bisokard,drugi propranolol a trzeci metokard.tyle że ja boję się wziąść cokolwiek z tych leków bo boję się że się nadmiernie zwolnie i padnę.Błędne koło.Doraznie łykałam tranksene,a teraz ziołówki.Ale wiesz faktycznie takiej wielodniówki to ja jeszcze nie miałam.Jutro mam znowu dyżur i czarne wizje.

Jakie serce taki lęk...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
174
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 13:13
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez agaska 09 cze 2009, 16:17
Bisocardu jak wezmiesz pol tabletki (2,5mg to wychodzi) to nic Ci sie nie stanie. Ja bralam przez 3 m-ce i bylo ok, choc serducho juz pracowalo dobrze. Jedyny skutek uboczny to bylo zanizone cisnienie nawet do 90/60. Ale uspokajal mnie, wyciszal nawet po czesci leki... Teraz biore doraznie - jak mam gorszy dzien.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Honey_lady 09 cze 2009, 16:42
KasiaMi11, ja przechodziłam przez to samo, u mnie tachykardia ciągnęła się przez dwa tyg. miałam ok 120 ud/min. Byłam wykończona fizycznie i psychicznie, bo do tego dochodziły wymioty, biegunka, metaliczny smak w ustach i regularne wybudzanie się po 2 lub 3 godz. snu bez możliwości dalszego zaśnięcia, Mój układ współczulny poprostu zwariował i serwował mi takie ilości adrenaliny ze nie mogłam sie pozbierać. Zwlekałam z wzięciem betablokera a niepotrzebnie. Polecam ci z całego serca propranolol ( działa troszkę uspokajająco też) , to starszej generacji, działa tylko 4- 6 godzin, weź sobie 10 mg na początek, to dawka dla dzieci, najlepiej 2 lub 3 razy dziennie. Mozna go brać w razie potrzeby w odróznieniu od innych betablokerów. Działa fajnie i nie obniża tak RR. Dobry też jest Betaloc ZOK , bierze się go raz dziennie. Dla nerwicowców zalleca sie 25 - 50 mg raz na dobę. Można z nimi ćwiczyć, pracować i brane przez 2- 3 tygodnie nie dadzą ci skutków ubocznych, a serce ci odpocznie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
04 maja 2009, 13:46
Lokalizacja
Wrocław

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez KasiaMi11 09 cze 2009, 17:04
Honey-lady dzięki kochana za slowa otuchy,wlasnie z Agaską dyskutowalam na temat betablokerów.Jeśli chodzi o metocard lub propranolol to mialam zazyc ćwiartkę to przecież też malutko a ja się boję.I wlasnie ważne jest to że one dzialają krótko ,bo ja na przyklad w nocy mam 43 u.na min.a np.o 5 rano 145.Tak mi wychodzilo na holterach.Dllatego też na stałe nie właczono mi betablokerów tylko doraznie.Ale od czwartku moje serce poprostu zwariowało.Honey jestem tym zmęczona,ciągle je czuje w klatce w gardle w szyi po prostu wszędzie mam bijące serce.Wstanę z krzesla a ono wali jakbym tonę węgla przerzuciła,masakra.Do tego to pocenie się,ja tez czuję że mam adrenaliny tyle że pewnie konia to by juz zabiło.I też się wybudzam z niepokojem i tym walącym sercem.dramat.
Ostatnio edytowano 09 cze 2009, 18:18 przez scrat, łącznie edytowano 1 raz
Powód: double - przypominam o możliwości edycji swoich postów przez jakiś czas po wysłaniu

Jakie serce taki lęk...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
174
Dołączył(a)
11 wrz 2008, 13:13
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Honey_lady 09 cze 2009, 17:08
KasiaMi11, weż sobie rano 20 mg propranololu, on zaczyna działać po ok 20-30 min. Nie bój się, nic ci się stanie. A swoją drogą zbadj sobie poziom kortyzolu i zgłoś się do endokrynologa. Ja miałam nawet badane katecholaminy w moczu bo w moim wieku nie mogłam uwierzyć ze to nerwica :D Koniecznie zbadaj hormony tarczycy. Czy znasz sposoby szybkiego reagowania jak czujesz że szybko ci bije serducho?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
04 maja 2009, 13:46
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: nefretis i 38 gości

Przeskocz do