Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez madziares 16 maja 2009, 20:07
Dobrywieczór,jestem po raz pierwszy na forum,mam nadzieję,że choć troszkę to mnie uspokoi i doda sił w tej walce.Jestem kobieta i mam 24 lata.Moja przygoda z nerwicą zaczęła się dokładnie pod koniec stycznia tego roku.Odkąd pamiętam zawsze byłam osobą dość nerwową,niby nie dawałam tego po sobie poznać,ale wszelkie emocje starałam się tłumić w sobie.Jeżeli chodzi o zdrowie to ogólnie byłam zawsze zdrowa nie licząc częstych infekcji wirusowych górnych dróg oddechowych w dzieciństwie i częste przeziębianie się.Nie przejmowałam się nigdy,mogłam żle się czuć,ale zawsze machałam ręką twierdząc,że nic mi nie jest itp i zajmując się swoimi rzeczami.Przez ostatnie 5 lat prowadziłam bardzo szybki tryb życia,praca szkoła studia,imprezy od czasu do czasu.Na pełnych obrotach cały czas.Od stycznia wszystko sie zmieniło.Stałam w pracy i nagle coś z tyły głowy mi pyknęło jakby ktoś naciągnął żyłkę i puścił,zrobiło mi się ciemno przed oczami,niedobrze miałam wrażenie,że umrę,serce zaczęło walić jak szalone.Od razu do lekarza, który nic nie stwierdził poza podwyższonym do 200 ponad poziomem żelaza we krwi.Kilka dni póżniej o wieczornej kłótni w domu,obudziłam się ok 5 nad ranem z wielkim uczuciem fali gorąca,które rozlewało się po ciele i ogromnym strachem,znowu to samo uczucie,wstałąm z łóżka,żeby to rozchodzić,poszłam do ubikacji i na tej ubikacji zemdlałam uderzając głową albo o wannę albo o podłogę,ocknęłam sie po chwili leżąc na ziemi i czując jak mnie trzęsło kilka razy,dowlekłam sie do łózka rodziców gorączkę miałam 36 stopni,osłabienie,a serducho waliło cały czas,że je czułam bardzo wyrażnie.Potem szpital,rtg płuc,ekg serca,ciśnienie,morfologia wszystko w normie,dostałam kroplówkę pyralginę i puścili mnie do domu.Potem miałam kilkakrotnie uczucie,że padne na ziemię i to samo wielkie uczucie strachy i niepokoju,że znowu umieram.Zaczęły się wizyty u neurologa,internista i badania.Zawsze wychodzi wszystko w normie,a mimo to mam wrażenie,że mi cos jest,jak jedno przechodzi to coś innego.Mama juz mi zakazała chodzić po lekarzach,żeby wstydu nie robić,sama stwierdziła, że to nerwicowe,bo to przeszła i mnie rozumie.Pomimo ,że od tego stycznia nie pracuję,bo kilka dni po tym fakcie zostałam zwolniona,jestem cały czas w domu,to nie czuję się dobrze.Niewiele rzeczy mnie cieszy,nie mogę sie na niczym skupić,ciągle myślę co mi jest,co mi jest.Mam mnóstwo nauki i zawalam egzaminy.Czas ucieka mi przez palce a dni uciekają jeden za drugim.Jestem taka zmęczona,taka przybita,gdy jednego dnia jest dobrze,to na drugi dzień znowu się zaczyna.i od tego incydentu w pracy pojawił mi się ból głowy z prawej strony jakby poprowadzić linie prostą od nasady ucha do czubka głowy to jest mniej więcej to miejsce.Ten ból nie jest taki typowy,dla mnie jest to dziwne,bo ja nigdy nie miałam bólu głowy,a ten ból jak to nazywam to takie odrętwienie tego miejsca,na które leki przeciwbólowe nie pomagają.Ostatnio miałam badanie dopplera przepływu krwi w tętnicach szyjnych i wyszło w normie,bez zastrzeżeń.Bardzo bym chciała mieć zrobiony rezonans głowy,ale mnie na niego nie stać,a lekarze nie chcą zlecić badania bo twierdzą,że nie ma podstaw,a ja się boję,że ten ból jest od tego momentu co mi sie to pierwszy raz w pracy przytrafiło i co jakiś czas pojawia,nigdzie indziej nie boli tylko w tym jednym miejscu.Tak bardzo się boję,że mi cos jest,ta mysl nie daje mi spokoju.Jestem bezrobotna,studiuję zaocznie,nie stać mnie na bieganie po lekarzach.Tak się okropnie boję,że jest mi cos poważnego,a lekarze to bagatelizują i że coś się wydarzy kiedy będzie za póżno na ratunek.Nie mam siły pomóżcie!!!!!!!!!!!!!!!!
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 maja 2009, 19:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez AnkaSzklanka 16 maja 2009, 22:11
nie wiem co Ci doradzic :( kompletnie nie wiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
09 maja 2009, 22:01
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tynka92 16 maja 2009, 22:32
Witam! Od dłuższego czasu wchodzę na to forum. Moja nerwica lękowa oficjalnie trwa od listopada ub.roku, jednak wszystkie jej obiawy pojawiały się już conajmniej kilka miesięcy wcześniej. Teraz jest w miarę ok. Piszę, bo chciałabym choć trochę pocieszyć madziares. Też miałam taki ból głowy jeszcze przed zdiagnozowaniem nerwicy. Właściwie sama nie wiedziałam czy coś mnie tam boli, czy tak tylko mi się wydaje. Było to takie, jak piszesz odrętwienie. Okropnie się wtedy bałam. Minęło chyba po kilku tygodniach, gdy w szczycie mojego strachu z powodu tego bólu, w nocy dowlokłam sie do łóżka moich rodziców. Mojej mamie udało się tak mnie uspokoić, że nawet ten ból w momence mnie opuścił. Na pocieszenie - od tego momentu mija rok, a ja żyję i mam się dobrze. Spróbuj nie zadręczać się myślami, że coś złego dzieje się w twojej głowie i polecam, jak najwięcej wyciszenia. A o swojej nerwicowej drodze postaram się jeszcze później dokładniej napisać. Pozdrawiam lękowców! ;)
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Donkey 17 maja 2009, 08:43
Madziares z Twojego postu wynika że nie byłaś u psychiatry.
Uważam że w takim razie jak najprędzej powinnaś się do niego wybrać bo wwydaje mi sie że nerwice masz ;/.
Powodzenia!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez IwciaZeschizowana 17 maja 2009, 13:59
madziares,

DO MADZIARES
Posłuchaj, to jest klasyczna nerwica. Uwierz mi, że gdyby coś Ci było dawno by to już wykryli, i mówi Ci to osoba która leżała 5 razy w szpitalach z powodu dziwnych rzeczy które się ze mną działy. Za pierwszy razem ubzdurałam sobie serce, miałam zawały, ciągle czułam, że to krzywo, to za mocno to nie równo bije. Oczywiście leżałam w szpitalu, zakładałam sobie prywatnie holtery, robiłam ukg i nic w końcu miałam już tego tak dość, że powiedziałam sobie "trudno najwyżej zdechne" i w momencie kiedy przestałam przejmować się sercem moje "dolegliwości" minęły. Potem pewnego razu byłam w centrum handlowym, zrobiło mi się ciepło i od razu zakręciło mi się w głowie, poczułam się tak źle że poprosiłam jakąś kobietę o wezwanie karetki. Każdy zawrót głowy powodował u mnie gigantyczny lęk ze stracę przytomność. Po kilku dniach sytuacja powtórzyła się, wylądowałam w szpitalu leżałam tam prawie miesiąc gdyż robili mi całe mnóstwo w tym nieprzyjemnych badań na głowę bo podejrzewałam u siebie guz mózgu albo coś innego poważnego. Oczywiście nic nie wykryli, ja zrozumiałam w końcu, że to nerwica. Więc dam Ci rade. Przede wszystkim nawet gdy zakręci Ci się w głowie, zachowaj zimną krew, usiądź, głęboko oddychaj, napij się wody i mów sobie, że nic się nie dzieje, ale musisz w to wierzyć. Musisz postarać się uspokoić. Każdy lęk potęguję objawy fizyczne. Na Twoim miejscu poszłabym do psychiatry po leki i do psychologa na terapie. Nie opieraj się na samych lekach gdyż one tylko wyciszają problem a nie likwidują! I uwierz mi, że im szybciej pójdziesz tym lepiej dla Ciebie, mniej straconych miesięcy albo lat na zmaganie się samemu z nerwicą. Jeśli nie stać Cię na wizyty u psychologa możesz poprosić psychiatrę o skierowanie na tzw oddział dzienny gdzie chodzi się od rana do np.15 na terapię grupową. Wierz mi, nie staraj się sama z tym walczyć czy czekać aż przejdzie, pozwól poradzić sobie specjalistą. A jeśli wstydzisz się iść do tych lekarzy to musisz, się przemóc. To, że idziesz do psychiatry nie znaczy, ze jesteś wariatka. A przecież nie musisz się koleżanka chwalić, że chodzisz do takiego lekarza. Posłuchaj osoby która zmarnowała wiele czasu na nerwice i jeszcze wiecej pieniędzy na prywatne badania. 3maj sie i mam nadzieje, że za pół roku znajde Twoje posty w dziale "ZDROWIEJE" ;))
Twoja myśl kształtuje Twoją rzeczywistość. Uczę się optymizmu :D
Diagnoza: osobowość zależna, nn, dda.

Obrazek
Posty
75
Dołączył(a)
16 maja 2009, 09:18
Lokalizacja
Śląsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alutka23 17 maja 2009, 16:17
Madziares ktoś mi kiedyś powiedział, że nerwica bierze się z tego, że kiedyś tam ukrywaliśmy swoje emocje. Muszę przyznać, że ciekawa teoria... I jak by na to nie patrzył, coś w tym jest. Dlatego ja teraz, kiedy coś mi leży na sercu, po prostu to powiem. Albo czasami krzycze sobie w domu jak jestem sama ;) I poradze Ci to samo, co moi poprzednicy, zacznij się leczyć. Im szybciej, tym lepiej. Ja zwlekałam całe 6 lat (mam 6 lat wyciętych z życiorysu) Przedewszystkim idź do psychologa na psychoterapie. Jakichś silnych leków uspokajających nie ma sensu brać. Otumanią i załagodzą, ale nie wyleczą. To jest choroba duszy, to wszystko siedzi w Twojej głowie. Musisz mieć silną wole i chęć walki, bo nerwica naprawde potrafi być podstępna. Ja sama zaczęłam się leczyć niedawno, bo już nie mam siły sama z nią walczyć. Bo kiedy uda się mi pokonać jedne duszności i lęki, nadchodzą coraz to nowsze i silniejsze. Dlatego sama raczej nie dasz sobie rady. Do tego potrzebni są nam psychologowie :) Podobno psychoterapia potrafi zdziałać cuda :))) Ja w to wierze, bo sama w przyszłym tygodniu ide na pierwsze spotkanie.
Trzymam kciuki za Ciebie. I nie daj się :-)))
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
13 mar 2009, 14:12
Lokalizacja
Nowy Sącz

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez monikab 17 maja 2009, 16:34
Zgadzam się z powyższym. Ja także jestem na początku drogi zmagań z nerwicą. Moim najgorszym problmem jest to, że cały czas łapię się na tym, że nie dopuszczam jeszcze do siebie myśli, że to to. Cały czas jestem przekonana, że jednak coś mi jest i nie daje mi to spokoju. Ale wierzę, że z czasem się to wszystko unormuje i terapia pozwoli mi poukładać sobie pewne sprawy.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 maja 2009, 16:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez monikab 18 maja 2009, 12:03
Tak. Właśnie znalazłam temat dotyczący miesiączki i nerwicy. Dziękuję za sugestję. I przepraszam. Mam nadzieję, że nie narobiłam bałaganu ty moim pytaniem.
Pozdrawiam ciepło.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 maja 2009, 16:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez madziares 18 maja 2009, 14:08
Ładny dziś dzień,a ja ok 10 się obudziłam z zawrotami głowy,nudnościami i uczuciem niepokoju,a już po południu,a mi nie przeszło.A to uczucie dziwne jest od żołądka,bo niby zjadłam a czuje się jakbym nadal godna była.Nie wiem nie wiem.Podobno nudności i zawroty głowy są także objawem nerwicy.Niby tak,ale jak dla mnie na chwilę obecną to to guz w głowie,albo jakiś tętniak i dopóki nie mam zrobionego badania to się nie uspokoję,bo każda moja myśl krąży teraz do jakiego lekarza się udać,żeby mi to badanie zlecił(rezonans magnetyczny głowy).Mama już nie ma siły ze mną rozmawiać,cały czas mi tłumaczy,że to obecnie brak pracy powoduje,że cały czas o tym myślę.A praca tu nic nie zmieni,bo ja i tak będę myślała,dopóki nie zrobią mi wszystkich badań i któryś z lekarzy nie zdiagnozuje,że to naprawdę jest nerwica,a nie nic innego.Fatalnie.Dziękuje za odpowiedzi,obiecuje Wam ,że zgłoszę się do psychologa,albo do psychiatry i zdam relację z tego jak moja sytuacja nadal wygląda...bo teraz to nieciekawie.W zeszłym tygodniu bardzo bolała mnie noga a dokładniej w miejscu pachwiny jeden punkt,który to ból promieniował na całą prawą nogę.Kilka lat temu miałam torbiel na jajniku,która to torbiel sama się wchłonęła,ale dawała podobny ból.Poszłam do ginekologa na badanie podczas,którego powiedziałam ,że mnie tam boli,on mnie zbadał i stwierdzi,że to ból na pewno nie na podłożu ginekologicznym.Z gabinetu wyszłam ze zmierzonym ciśnieniem 90/50 i potwornym bólem brzucha.doszłam do domu i usiadłam przy kompie starając nie skupiać się wcale na tym bólu i pisząc prace,która musiałam na drugi dzień na uczelnie oddać.Praca zajęła mi 5 godzin,a w międzyczasie moje myśli krążyło wokół brzucha,który nadal bolał.Pisanie pracy tak mnie pochłonęło,że nie zauważyłam jak mi jest zimno do tego stopnia,że dostałam dreszczy.Weszłam do wanny z ciepłą wodą,żeby się rozgrzać,a gdy wyszłam z wanny zobaczyłam się w lustrze sinobladą z fioletowymi ustami-w biegu się ubrałam do przychodni,żeby ktoś karetkę wezwał,bo ja na pewno mam wstrząs,bo na pewno ginekolog mi torbiel uszkodził i mi się wylała do brzucha :D co spowodowało wstrząs.Oczywiście nikt karetki nie wezwał.Ja o własnych siłach poszłam do mamy do pracy,a ta się roześmiała,gdy tylko mnie zobaczyła.Powoli wszystko przeszło łącznie z bólem brzucha.Humor wrócił i było dobrze.Kilka dni pózniej wstałam z zawrotami głowy i guz w głowie dał znać o sobie...Guz czy nie guz?Przepraszam,że się tak rozpisałam,ale chciałam dać obraz mojej sytuacji.nieciekawie jest.A teraz zamiast się uczyc bo sesja za pasem,to siedzę i buszuje po internecie w poszukiwaniu chorób i ich interpretacji.Jak tak dalej pójdzie,to jeśli skończę administrację ,to może na medycynę pójdę :D
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 maja 2009, 19:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ridllic 18 maja 2009, 14:14
madziares, hipochondria i to taka wielka u Ciebie , strasznie męczy takie świadome szukanie schorzeń i dostosowywanie ich do własnych odczuć ale zmartwię Cie z tego jak piszesz to tego guza w głowie nie będziesz miała ;) Pozdrawiam
Ridllic
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Donkey 18 maja 2009, 14:53
Ja cgyba ze sto razy w swoim życiu przechodziłam zawał :)
Moja kolezanka nerwica tak o sbie przypominala :)
Teraz potrafie sie z tego smiac ale kiedys to ze strachu umieralam !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez lena78 18 maja 2009, 15:30
Madziares, jak ja Cię rozumiem. Nerwicę lękową mam prawie od 5 lat, hipochondrię odkąd pamietam. Choroby, które "miałam" nie sposób zliczyć. Ale jak to jest, że większość wkręca sobie właśnie tego guza mózgu?? Ja oczywiście też..........Teraz moja nerwica znowu daje o sobie znać w postaci głównie zawrotów głowy - pomijająć silne lęki - i zaburzeń równowagi; mam uczucie jakbym zaraz miała się wywrócić, poczucie niestabilności gdy stoję i chodzę. Miałam robioną tomografię głowy w 2005 roku bo z podobnymi objawami wylądowałam na oddziale neurologii, oczywiście tomografia niczego nie wykazała, a ja dalej swoje. Teraz też najchętniej bym się prześwietliła.
Próbowałam terapii grupowej, byłam 3 miesiące w szpitalu i niestety jest jeszcze gorzej. Właściwie jak szłam do szpitala moja nerwica była w miarę "uspokojona", teraz zupełnie sobie nie radzę. Było już na tyle dobrze, że nie brałam żadnych leków, teraz od nowa musiałam zacząć zażywac:(
Ze zmęczeniem mam to samo, totalne, niemal przez cały dzień, nic mi się nie chce, do wszystkiego się muszę zmuszać, widzę tylko bezsens wszystkiego dookoła, zero motywacji i jakiejkolwiek dobrej myśli............
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
18 maja 2009, 15:04

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Agal 18 maja 2009, 21:57
lena78, Normalnie, jakbym o sobie czytała z tym wkręcaniem guza :/ też miałam tomografię kilka lat temu i uspokoiło mnie to tylko na chwilę. Uczucie niestabilności mnie nie opuszcza. Ostatnio niestety jest gorzej, mam trochę więcej stresu i zaczynam się nakręcać.
Wczoraj miałam paskudny atak. Zaczął się od mdłości, potem uczucie, jakbym miała zemdleć, serce prawie mi wyskoczyło. Udało mi się nie nakręcić jeszcze bardziej, ale dziś czuję się paskudnie i czekam na następne tego typu akcje... dobijają mnie takie sytuacje, bo już zdawało mi się, że wychodzę na prostą, ale tylko pojawi się jakiś problem i wracam do punktu wyjścia (nie biorę żadnych leków, od roku jeżdżę tylko na terapię, ale nieregularnie 1-2 razy w miesiącu).
Kiedyś będę wolna!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
06 gru 2005, 13:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez madziares 19 maja 2009, 11:06
Aj dziewczyny,cieszę się,że trafiłam na to forum.Jakoś tak człowiekowi raźniej i lżej ,kiedy wie,że jego problemy podzielają również inni ludzie i rozumieją je...Ja wieczna optymistka,nie przejmująca się niczym co boli,rwie,piecze,strzyka...hmm.wiecie co?Może tak z innej beczki tym razem.Czytałyście "Potęgę Podświadomości" lub "Secret"?Jest tam mowa o pozytywnym myśleniu,które potrafi wiele zmienić w ludzkim życiu,nawet wyleczyć z chorób...Zastanawiające ile ludzka psychika jest w stanie zdziałać.W obie strony oczywiście.I tak naprawdę wiele zależy od nastawienia i podejścia.Czysta psychologia.Pójdźmy za ciosem.Moja czerwona wypukła plamka na głowie od kilku miesięcy i ból i drętwienie głowy w tym miejscu z prawej strony.Przypadek?Czy tylko psychika...Nie wiem czy pisałam zrobiłam rtg kręgów szyjnych i mam zwyrodnienie.Pewnie od tego mi głowa drętwieje,bo ból to nie jest,tylko drętwienie i otępienie z właśnie prawej strony.1 czerwca mam wizytę u rehabilitanta zobaczymy co powie.28 lipca usg szyi bo mam powiększone węzły chłonne od stycznia(1 z lewej strony żuchwy,2 z lewej strony na szyi a 3 z prawej na szyi).Onkolog powiedział,że to pozostałość po styczniowej infekcji,ale dla spokoju zrobi usg.21 sierpnia okulista,bo mam mętki na oczach w polu widzenia(takie pływające niteczki)z tego co wyczytałam to nic groźnego i pewnie dostanę krople i zakaz siedzenia tak długo godzinami przed kompem,moja skarbnicą bezcennej wiedzy :D )21 września mam wizytę u kardiologa,bo neurolog stwierdziła nierówne bicie serca i chce wykluczyć sprawy kardiologiczne w moim przypadku.Także troszkę atrakcji mam :D Zastanawiam się jeszcze nad zrobieniem po raz kolejny morfologii calutkiej i tarczycą.Tego mi jeszcze nie badali :D Składki płaciłam (nie wiem na co te moje ciężko zarobione pieniądze poszły :D ),więc nikt łaski nie robi :P Prawda? :D Pozdrawiam i dam znać co i jak.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
16 maja 2009, 19:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do