Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez wiatr 09 maja 2009, 22:34
Witaj neonerw wydaje mi się z tego co piszesz Twój dyskomfort pojawia się w momencie gdy podświadomie myślami powrócisz do zdarzenia czy też osoby z przeszłości. Bo gdy tylko gdy myśli skoncentrujesz na innym celu np. zakup jakiegoś produktu przez inną osobę organizm się uspakaja Najprawdopodobniej powraca do równowagi.To może spróbować myśli koncentrować na osobie którą kochasz. Na początek powinno pomóc.A oprócz tego jestem przekonana, że jesteś wspaniałą dziewczyną i mam nadzieję zakochaną szczęściarą i nie powinnaś się już bać bo już nic Ci złego nie grozi. Postaraj się. Gorąco Cię pozdrawiam ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Donkey 11 maja 2009, 09:12
Wlaśnie ja sobie nie radzę z tymi atakami ;/. Każdy atak powoduje że czym prędzej wracam do domu, nakrywam się po uczy kołdrą i czekam aż przejdzie. I po ataku jetsem bardzo zmęczona, osłabiona i znów tracę wiare - i tak w kółko. Błędne kółko!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alutka23 14 maja 2009, 21:01
Ja już 6 lat męcze się z tym choróbskiem. Moje ataki na dzień dzisiejszy są cały czas. Jeśli już z jakimiś sobie poradze, pojawiają się następne, z którymi na nowo musze sobie radzić. Kiedyś zaczynało się od drżenia ciała, napadach gorąca i duszności. Dzisiaj są już same duszności, chyba że jest jakiś "nowy" atak, to oczywiście jest drżenie ciała, ale to z obawy, że już po prostu umieram... Do tego ból serca, klatki piersiowej, no i oczywiście wrażenie, że coś mam w gardle, co mi je uciska. I też, podczas ataków gram na komórce. Przedewszystkim w Quadrapop, ale po 2 latach mam tą gre w jednym palcu, także już mi za bardzo nie pomaga. Mój chłopak jak jest wtedy u mnie, po prostu odwraca moje myśli, gada co mu ślina na język przyniesie, z takim skutkiem, że zaczynam rozmawiać z nim i zapominam przynajmniej na chwile. Też staram się unikać miejsc, gdzie jest dużo ludzi (kościół, autobusy, pociągi, kino), sklep już nie jest dla mnie przeszkodą. Po prostu chyba czerpie korzyści z zakupów :)) Ale ostatnio staram się nie wychodzić nigdzie daleko poza moim osiedlem... Najśmieszniejsze jest to, że zawsze w domu miałam i mam największe ataki, a jak jestem poza nim to chciała bym jak najszybciej do niego wrócić.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
13 mar 2009, 14:12
Lokalizacja
Nowy Sącz

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez monikab 15 maja 2009, 17:26
Witam. Jestem nową urzytkowniczką forum. Niedawno została u mnie zdjagnozowana nerwica lękowa. Chciała bym podzielić się swoimi przeżyciami z osobami które przechodzą to samo co ja.
Parę lat temu zaóważono u mnie, że mam wysokie ciśnienie. Było to zupełnie przy okazji jakiegoś bulu głowy ktoś zmierzył mi ciśnienie i okazało się, że jest wysokie.
Zrobiono mi badania i okazało się, że jest wszystko w porzondku. W wakacje miałam epizod ze spadkiem potasu. Poprostu bardzo źle się czółam, kołatania serca i ten straszny lęk, i przekonanie, że zaraz umrę. Okazało się, że mam niski potas ale nie były to jakieś bardzo niskie wartości dzięki którym mogło by mi się coś stać.
Po tej akcji był spokój na jakiś czas.
Wszystko wróciło kilka miesięcy temu. Któregoś dnia zaczęło mi ciśnienie skakać i nie mogłam go zbić żadnymi lekami, które miałam. I ciągle byłam przekonana, że umrę, że coś mi jest poważnego. Musiałam wezwać pogotowie. Lekarz stwierdził, że to na tle nerwowym i dał mi Hydroksyzynę. Od tamtej pory mam takie akcje ze skokami ciśnienia. Potrafi być tak, że większość dnia mam dobre ciśnienie, a nagle w ciągu godziny coś mi się zaczyna dziać, robi mi się słabo, serce wali, ciśnienie niesamowicie skacze i ten okropny strach, że zaraz umrę, a już napewno stracę przytomność. Nawet ostatnio byłam 2 razy w szpitalu i okazało się, że mam niski potas, ale poza tym wszystkiewyniki są dobre. Morfologia cókier ekg itp.
Poszłam w końcu do psychiatry.Opowiedziałam wszystko i stwierdził nerwicę lękową. Niedługo zaczynam także psychoterapię.
Najgorsze jest to, że ja cały czas mam poczucie, że to nie to, że coś zostało przegapione. A co ciekawe jeszcze to jak mi się tak zaczyna dziać, to podobno nic po mnie nie widać tzn nie robię się blada czy coś takiego co wskazywało by, że fizycznie mi się coś dzieje. Czy mogą być tak silne objawy nerwicy lękowej?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 maja 2009, 16:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez AnkaSzklanka 15 maja 2009, 17:58
Monikab oczywiście ze mogą by takie właśnie objawy nerwicy! nie martw się, LECZ SIĘ :lol:
a tak wogle, kiedy jeszcze byłam w takim stanie ze bez doraźnych środków uspokajających nie mogłam wyjść z domu stosowałam przeróżne leki uspokajające, wypróbowałam wiele, hydroksyzyna nie działała na mnie wcale, to jest chyba bardzo delikatny środek.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
09 maja 2009, 22:01
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez monikab 15 maja 2009, 18:14
Właśnie. Ja też apropo Hydroksyzyny nieraz miałam takie wrażenie, że jest słaba. Teraz biorę na stałę Mirzaten i Alproks mam doraźnie no i kupiłam sobie Walidol. Tak naprawdę dopiero teraz zaczyna do mnie docierać, że to co mi się dzieje to nerwica. Do tej pory cały czas szukałam przyczyny w ciele. A to czy potasu albo magnezu mam mało? A to co się dzieje, że to ciśnienie takie wysokie? Przecież biorę leki itd. A tu trzeba emocje wyleczyć i wtedy się wszystko ustabilizuje.

[Dodane po edycji:]

Właśnie. A mam jeszcze takie jedno pytanko do was. Wiem, że powinnam o to spytać lekarza ale póki co pytam tu. Mam jeszcze coś takiego, że dziwnie szumi mi w prawym uchu. Dokładnie w rytm bicia mojego serca. Tak jakbym słyszała pulsowanie krwi czy jakoś tak. I zawszemi tak szumi przy pochyleniu głowy. Gdzieś wyczytałam, że to może być efekt stresu. Ale akurat w rytm bicia serca? Macie coś podobnego? Co to może być?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 maja 2009, 16:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Agal 15 maja 2009, 19:15
monikab napisał(a):Mam jeszcze coś takiego, że dziwnie szumi mi w prawym uchu. Dokładnie w rytm bicia mojego serca. Tak jakbym słyszała pulsowanie krwi czy jakoś tak. I zawszemi tak szumi przy pochyleniu głowy. Gdzieś wyczytałam, że to może być efekt stresu. Ale akurat w rytm bicia serca? Macie coś podobnego? Co to może być?


Jak najbardziej może być od stresu, nieustannie szumi mi w uszach. Miałam taki okres, że cały czas słyszałam bicie swojego serca, zaczęło się po atakach z przyspieszonym rytmem serca (puls pod 150), potem nie musiałam nawet pulsu mierzyć, po prostu słyszałam, jak bije mi serce, taka byłam wyczulona. Ten objaw teraz ustąpił, niestety mam tuzin innych.
Pozdrawiam i życzę powodzenia w walce.
Kiedyś będę wolna!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
06 gru 2005, 13:33

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez monikab 15 maja 2009, 19:24
Dziękuję za odpowiedź. Bo ja już przerobiłam, że to może jakiś góz w mózgu albo coś podobnego. Nie mówiłam o tym lekarzowi bo albo zapominałam, albo niewiedziałam jak to wytłumaczyć. Podobno jeszcze może tak być od niedoboru magnezu. Ja również życzę powodzenia w walce.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 maja 2009, 16:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Donkey 15 maja 2009, 19:28
Agal napisał(a):
monikab napisał(a):Mam jeszcze coś takiego, że dziwnie szumi mi w prawym uchu. Dokładnie w rytm bicia mojego serca. Tak jakbym słyszała pulsowanie krwi czy jakoś tak. I zawszemi tak szumi przy pochyleniu głowy. Gdzieś wyczytałam, że to może być efekt stresu. Ale akurat w rytm bicia serca? Macie coś podobnego? Co to może być?


Jak najbardziej może być od stresu, nieustannie szumi mi w uszach. Miałam taki okres, że cały czas słyszałam bicie swojego serca, zaczęło się po atakach z przyspieszonym rytmem serca (puls pod 150), potem nie musiałam nawet pulsu mierzyć, po prostu słyszałam, jak bije mi serce, taka byłam wyczulona. Ten objaw teraz ustąpił, niestety mam tuzin innych.
Pozdrawiam i życzę powodzenia w walce.



Skąd ja to znam ;/ Ciągle to okropne serducho! Czasami miałam wrażenie że to zawał. Ale odkąd mam diagnozę to jestem spokojniejsza. Wiem że to minie :(. Kiedyś nawet bałam się biegać bo myślałam ze serducho mi wyskoczy :0
Ostatnio edytowano 15 maja 2009, 19:43 przez scrat, łącznie edytowano 1 raz
Powód: double
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez monikab 16 maja 2009, 09:09
Mam jeszcze pytanie skierowane konkretnie do kobiet. Czy zaóważyłyście nasilenie objawów nerwicy przed miesiączką? Bo u mnie tak się dzieje. Mniejwięcej na tydzień przed jakby nasilają się objawy.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 maja 2009, 16:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez magdalena031083 16 maja 2009, 10:30
monikab, przed miesiączką to nawet kobiety bez nerwicy są podenerwowane , ja sama po sobie wiem że wtedy mam te "gorsze dni" żle się czuje itd.
napisz na piasku to co dajesz ,wyryj na skale co otrzymujesz....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
203
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:24
Lokalizacja
Olsztyn

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez monikab 16 maja 2009, 11:28
Wiem. Mi chodzi o to czy zaóważyłyście zaostrzenie objawów nerwicy przed miesiączką np ataki i w ogóle. Nie myślę tu o zwykłym napięciu przedmiesiączkowym i o podenerwowaniu.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 maja 2009, 16:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez AnkaSzklanka 16 maja 2009, 13:00
monikab napisał(a):Wiem. Mi chodzi o to czy zaóważyłyście zaostrzenie objawów nerwicy przed miesiączką np ataki i w ogóle. Nie myślę tu o zwykłym napięciu przedmiesiączkowym i o podenerwowaniu.


u mnie niczego takiego nie ma, ale ja jestem z tych które nie miewaja gorszych dni raz w miesiacu :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
09 maja 2009, 22:01
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Donkey 16 maja 2009, 13:35
Ja przed okresem jetsem zdenerwowana, wiecznie niezadowolona a jak już przyjdzie okres to przez dwa dni funkcjonuje dzięki tabletkom przeciwbólowym takie silne mam bóle. Kiedyś nawet an pogotowiu skończyło się wielkim zastrzykiem w pupę :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do