Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magdaaa 17 kwi 2009, 23:53
ojj, skąd ja to znam;)
w trakcie ataku to masakra te mdłości, biegunka, ból brzucha, a do tego myśli jakieś paranoiczne które to wszystko pogłębiają, i strach przed tym, żeby nie zwymiotować.
no błędne koło..;/
a jak sobie raziisz w trakcie ataku? umiesz to jakoś opanować?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
04 sty 2009, 17:12

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez scrat 18 kwi 2009, 18:04
- wstrzymywanie powietrza
- odwracanie uwagi (np. granie w coś na komórce)
- autoagresja
- psychotropy
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magdaaa 18 kwi 2009, 20:12
Uwagi odwrócić nie ma szans, ale w sumie z tym wstrzymywaniem oddechu można spwóbować;]
Leki to jakie polecasz?
Ja mam w sumie na uspokojenie i tyle, że jak je zażywam na bieżąco to żadziej mam ataki, ale nie chce ich ciągle zażywać.. I jak odsawiam, i mam atak, i zażyję, to i tak nic nie dają..
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
04 sty 2009, 17:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez scrat 18 kwi 2009, 20:35
Te z alprazolamem (afobam, xanax, zomiren itd.) - ale to tylko jak psychiatra przepisze.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magdaaa 18 kwi 2009, 20:45
i atak po tym przechodzi? że się zasypia czy jak?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
04 sty 2009, 17:12

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez scrat 18 kwi 2009, 21:11
Nie zasypia - uspokaja. Bierzesz np. o 15-16 jak masz o 18 egzamin i dzięki temu jesteś w stanie na niego iść...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magdaaa 18 kwi 2009, 22:57
ja ataki tylko w nocy mam więc na dzień mi nie trzeba;] budzę się zwykle 2-4 rano, i dawaj.. masakra, mam na sen leki ale wtedy nic nie dają. a i myśli się ogarnąć nie da. bo w sumie przyczyną są, a jakby się tak łatwo dało ją wybić, to by się wybiło.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
04 sty 2009, 17:12

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez scrat 18 kwi 2009, 23:25
No ja akurat odwrotnie - w nocy jestem w domu więc pełny spokój, dopada np. na egzaminach czy coś, jak nie mogę wyjść...

A brałaś imovane? Nasenny i uspokajający.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magdaaa 19 kwi 2009, 11:04
a no właśnie też jak nie mogę wyjść, zwykle jak jestem ze znajommi gdzieś na noc i się włącza, i wstyd jak cholera bo jak tu komu wytłumaczysz;] wszyscy oczy takie i "co Ci jest" hehe. a słów nie ma by to opisać..
wiesz co na codzień mam pramolan ale teraz akurat od mies staram się nie zażywać, w razie ataku mam hydoxyzynę ale w nic to nie daje, bo może przysypiam na chwilę ale budzę się po parunastu min i atak dalej;/
a to imovane od psych. jest? i zasypia się po tym mocno?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
04 sty 2009, 17:12

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez scrat 19 kwi 2009, 15:26
Od psych. I zasypia mocno, a przede wszystkim śpi normalnie - po hydroksyzynie też zasypiałem ale miałem rano wrażenie że w ogóle nie spałem...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez pampulka 19 kwi 2009, 15:43
Witam was wszystkich znerwicowanych!
Kilka dni temu, ok tygodnia miałam dziwny "atak", opiszę Wam go,a Wy jeśli możecie to odp czy to w ogóle może mieć jakikolwiek związek z tą chorobą duszy..:
Ścisk w klatce piersiowej, tak pod mostkiem, tak jakby ktoś pięścią zaciskał coś, taki dziwny ścisk, mrowienie w głowie,jakby coś po niej spływało,szło i nagle zrobiło mi się niedobrze, zaczęło mi się robić gorąco, ręce trzęsą się tak jakby one "mdlały" nie wiedziałam co się dzieje, takie dziwne uczucie,że to coś bardzo złego,że to koniec czy coś, dziwne wręcz irracjonalne zachowanie,nie wiedziałam co ze sobą zrobić,jak się zachować, wypiłam szklankę wody i wyszłam przed dom powdychać świeżego powietrza, bo to zazwyczaj jest potrzebne przy złym samopoczuciu i wróciłam i znów szklanka wody. Działo się to u koleżanki, usiadłam jeszcze na chwilę powiedziałam, że się źle czuję i poszłam do domu,pierwsze co to internet i objawy jak nic pasują ale czy to to...Serce mnie potem troszkę bolało,tzn tak myślę,że to serce, tak w klatce piersiowej i kłucie raz z jednej raz z drugiej i ten ścisk przez parę dni cały czas trwał.Wystraszyłam się okropnie, poszłam do lekarza rodzinnego,osłuchała mnie i powiedziała,że wszystko ok, bo żadnych szmerów ani nic w sercu,ale zapisała mnie na jutro na morfologię i ekg,boję się. Dziś rano wracałam z pracy,jako że pracuję w hotelarstwie itd,była impreza 24h obsługiwania na nogach,wsiadam do pociągu wszystko gra,zmęczona tylko totalnie,siedzę słucham muzyki,jedziemy,zamykam oczy bo śpiąca,ale powstrzymuję się bo nie chcę spać w pociągu i nagle gorąco,ręce się trzęsą,serce szybko biję,taki niepokój,dziwne zachowanie znów,coś na szyi mi przeszkadza,czy coś kłuje czy coś-NIE WIEM JAK TO NAZWAĆ NAWET! patrzę się tu i tam i tu i tam i próbuję odwrócić uwagę od tego,ale nie dało się,musiałam iść do ubikacji, popatrzeć w lustro,uspokoić się itd. wracam,siadam,nagle zimno strasznie,drgawki,ręce się trzęsą,gdzie przed chwilą było mi duszno, ubrałam kurtkę, jeszcze się "telepałam" i dziwne myśli miałam niemiłe;/ wysiadłam, szybko do domu,bo zimno mi strasznie było. Dotarłam, przywitała mnie pociecha rodziny,suczka:) mama się obudziła,pogadałam z nią, powiedziałam jej a ona,że to nerwica,wcześniej też jej opowiedziałam o tym ataku z przed ok tygodnia i pamiętam jak kiedyś kiedyś het het miałam coś podobnego,ale trwało tylko chwilę i był tylko ten atak,ten ścisk i i uczucie mdlenia,odlatywania,panika wewnątrz i spokój,zasnęłam i przez kilka miesięcy spokój aż do niedawna. CO TO JEST DO CHOLERY???? Przecież ja jestem pozytywnie nastawiona do życia, uwielbiam się śmiać,imprezować, spędzać dobrze czas i te pozytywne wibracje uwielbiam! A tu takie coś? Czy to nerwica...? Nie mam bladego pojęcia, lekarz jutro mnie czeka to zobaczę czy coś wyjdzie. Jak coś robię, spędzam czas z przyjaciółmi,rodziną to jest inaczej zupełnie, nie mam wtedy nic takiego,cieszę się po prostu. Jeśli to nerwica to zastanawiam się co mogłoby być jej przyczyną...
Może pewna sprawa,że właśnie tydzień temu wyleciał mój narzeczony do Anglii, z tym,że nie pierwszy raz on wyleciał odkąd z nim jestem, jakieś 1.5 roku temu wyleciał do Anglii, przeżywałam wtedy koszmar, bałam się,że mnie zostawi, a ja tak strasznie boję się samotności.. uwielbiam przebywać wśród pozytywnych ludzi, rozłąka na dwa miesiące to coś okropnego było dla mnie, wrócił i po jakimś czasie wyleciał do Danii, też tęsknota,ale inna, już jakbym się uodporniła na to wszystko, wrócił i ok pół roku przebywaliśmy ze sobą prawie dzień w dzień,no i tydzień temu wyleciał. Nie wiem czy to może być z tego powodu. Jak o nim myślę to tęsknię strasznie,płaczę(teraz zresztą..), chcę być przy nim, on tez oczywiście, ale czasem są przeciwności. Proszę Was, czy potraficie choć trochę zdiagnozować to co mi dolega..? Pozdrawiam serdecznie bardzo mocno i przesyłam pozytywne wibracje!!!!
P.s. ale się rozpisałam,czy komuś się będzie to chciało czytać w ogóle:)
POZDRÓWKA!!!!!!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 kwi 2009, 14:57

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magdaaa 19 kwi 2009, 15:57
dobrze, że chociaż po hydroksyzynie zasypiałeś;] może dwie poposru wezmę to też mi się uda.

pampulka:)
nerwica ma to do siebie, że może być nerwicą, a zarówno może być każdą inną chorobą. sama widzisz ile masz objawów, więc jednoznacznie nie może Ci nikt przez forum powiedzieć. ale skoro byłaś u lekarza, który stwierdził, że wszystko ok, to pewnie jednak nerwica;] heh, nie jest to radosna nowina, ja bym raczej wolała chorobę serca niż to.
no ale cóż. może i wyjazdy chłopaka są przyczyną, ale ja nie widzę w tym związku, ponieważ przy nim Ci się to nie włączało (chyba?). pomyśl kiedy miałaś pierwszy atak, i co się wtedy działo. i czy jak masz atak jest to w jakiejś konkretnej sytuacji czy takiej z d** wyjętej (takie są najgorsze, nerwica nieukierunkowana na nic heh). trzeba przeanalaizować po kolei;) wnerwia to strasznie bo za cholere zwykle się nie da przypomnieć, a jak coś sięprzypomni to zwykle się człowiek zarzeka że to nie to, bo wtedy ataku nie było. tylko ataki się odzywają dużo później;] taki psikus heh. żeby je wytruć można było czy co a tu nic. żyj człowieku z nerwicą;] ale jak tu żyć.
współczuję bardzo:)
ja już to mam z 3 lata i naprawdę jak ktoś zaczyna chorować to ogarnia mnie potworne współczucie bo nie wiem jakie choróbsko gorsze od tego.
przanalaizuj sobie wszystko, może dojdziesz do czegoś.
powodzenia!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
04 sty 2009, 17:12

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez pampulka 19 kwi 2009, 16:13
Pierwszy raz mi się przy nim włączyło,jak kładłam się spać, on już leżał ja się kładę a tu taki atak z nienadzka. Ataki miałam dwa razy w pociągu jeden ten dziś rano taki, a ten wcześniej kilka dni temu taki inny,w sumie to mi gorąco się zaczynało robić, dziwne myśli,ale jakoś przeszło lekko. Czasem mogę zająć te myśli i zaczynający się atak jakimiś innymi rzeczami a czasem nie umiem. Jutro czeka mnie EKG i zobaczymy co wyjdzie. Najgorsze są moje myśli, strach, lęk..
Chciałabym wyrzucić to z siebie!
3 lata..o jaa, naprawdę współczuję,leczysz się jakoś,jakkolwiek? czy zostawiasz sprawę jak jest.
powodzenia życzę i pozdrawiam ciepło!

[Dodane po edycji:]

i jeden atak ten pierwszy u koleżanki w domu.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 kwi 2009, 14:57

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magdaaa 19 kwi 2009, 17:53
aha, przy nim.. nie wiem kurcze, psychologiem (jeszcze;)) nie jestem, więc nie umiem ocenić, ale skoro boisz się straty, i tak tęsknisz, to może, może..
a w tym pociągu to gdzie jechałaś? bo kalustrofobia albo strach przed podróżą to raczej nie jest, więc bardziej cel podóży niż sama podróż Cię przerażały..
pierwszy atak u koleżanki w domu.. nie wiem co to oznaczać może, w moim przypadku oznacza fobię społeczną:) też nie wiem skąd się to cholerstwo wzięło, bo nigdy nie byłam typem samotnika, łaziłam gdzie się dało i z kim się dało, a teraz imprezy czy noce u znjomych- odpada.. też pisałaś, że jesteś towarzyska, ale może także Cię łapie to co mnie;] nie chcę uogólniać, że jak ja mam to Ty też, tylko że mnie to również w towarzystwie chłopaka łapało i potem u znajomych.
i lęk, myśli najgorsze. za cholere się wyrzucić nie da:)
ja mam leki od psychiatry, na terapię po wakacjach pójdę, bo trwa długo a przez wakację nie będę w Krk więc przerwana i tak za dużo nie da.
na dłuższą metę nie da się z tym żyć;]
jak mam atak to nic nie pomaga, ale spróbuje się, jak polecał tutaj scrat, wstrzymywanie oddechu. uwagi odwrócić się nie da za bardzo..
pomyśl gdzie jechałaś tym pociągiem, może co takiego traumatycznego się Ci w życiu przytrafiło.. może ten strach przed samotnością, może.. kurde nie wiem:)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
04 sty 2009, 17:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 36 gości

Przeskocz do