Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez LucidMan 17 lut 2009, 18:18
Agal napisał(a):Jak mi ostatnio moja pani psycholog wytłumaczyła... rozum i rozsądek idą swoją drogą a sfera emocjonalna swoją. Ja sobie świetnie potrafię wytłumaczyć różne zjawiska, rozumiem je, ale w sferze emocji ciągle burza i konflikty...

Skądś to znam. Także zauważyłem, że jeśli chodzi o racjonalne rozumowanie, logikę oraz intelekt to jestem ponad przeciętny. Ale jeśli tylko mowa o uczuciach, emocjach i ogólnie o sferze emocjonalnej to dla mnie jeszcze do nie dawna była to czarna magia. Teraz już tak nie jest ;)

Pozdrawiam 8)
Ostatnio edytowano 17 lut 2009, 20:04 przez scrat, łącznie edytowano 1 raz
Powód: double
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Kajuchaaaaa 19 lut 2009, 11:02
Hej wszystkim ;)
Pisze co jakis czas jak juz czuje,ze napisac musze... Biore ta asentre ale nie wiem czy ona jest dla mnie.... cały czas jakos dziwnie sie czuje... Mam poczucie ze cos co siedzi we mnie,ze chce wybuchnac... Jak o czyms mysle,o czym nie chcialabym nikomu powiedziec to boje sie ze ja to powiem.. tak jakbym nie potrafiła nad soba panowac... to chyba nie jest normalne... ?! Nie mam komu o tym powiedziec,bo nikt tego nie rozumie.. a Wy? czy Wy mnie rozumiecie??? Udanego dnia zycze... Kazdemu na swoj sposob i oczywiscie tłustego ;)))))
"Dusza [...] to nieobrobiony diament, który do oszlifowania potrzebuje uderzeń wymierzonych przez cierpienie. "
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 gru 2008, 09:17

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Roman Tyczny 20 lut 2009, 04:15
Pewnie ze rozumiemy, wszyscy przechodzimy to samo, tylko kazdy na swoj sposob :-)
UWAGA ! ! ! Nadmierne życie w stresie może spowodować nieprzewidywalne w skutkach konsekwencje, w razie przedawkowania; niezwłocznie skonsultuj się z psychiatrą lub z najbliższym psychoterapętą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
07 lut 2009, 01:25
Lokalizacja
Chicago

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez hawk68 22 lut 2009, 21:10
Witam! Pragnę opisać przypadek nerwicy u mojego ojca, może ktoś z forumowiczów spotkał się z podobnym przypadkiem i moze wskazać drogę do pozbycia się tego paskudztwa. Otóż mój ojciec posiada nerwicę o nastepujących objawach: początek tej nerwicy spowodowany był.....katarem i niedrożnością nosa. Uczucie braku możliwości oddychania nosem powodowało lęk przed przebywaniem w pomieszczeniu zamkniętym, natychmiastową potrzebę wyjścia z domu, przebywania na otwartej przestrzeni , najlepiej w ciągłym ruchu- nieustanne spacery i obawa przed powrotem do domu, brak mozliwosci usiedzenia np. w fotelu itp. Obecnie objawy te nasilają się i przez wiekszość dnia ojciec zmuszony jest przechadzać się wokół domu . Jeżeli ktoś może wskazać mi drogę postępowania i sposoby walki z taką nerwicą to bardzo o to proszę.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 lut 2009, 20:55

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez LucidMan 22 lut 2009, 22:25
hawk68, Ojciec powinien się skonsultować z psychologiem jeśli rzeczywiście to jest nerwica.
BTW jak z Twoim ojcem jeśli chodzi o "kontaktowość" z innymi?

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Roman Tyczny 22 lut 2009, 22:27
Mi to wyglada na "klaustrofobie", mysle ze jest wiele sposobow, ktore moga pomoc, najlepiej jednak przezwyciezac strach.Twoj tata gdy jest juz w zamknietym pomieszczeniu musi sobie tlumaczyc ze wszystko jest ok i ze to tylko sa ataki ktore minal i ze nie ma sie czego bac, i oczywsice musi w to uwierzyc, jesli przestanie reagowac na to lękiem z czasem powinno byc coraz lepiej(oczywiscie jest to cholernie trudne jak z kazda fobia).Nie powinien jednak unikac zamkniety pomiszczen zeby lek nie narastal.Powodzenia!Pozdrawiam!
UWAGA ! ! ! Nadmierne życie w stresie może spowodować nieprzewidywalne w skutkach konsekwencje, w razie przedawkowania; niezwłocznie skonsultuj się z psychiatrą lub z najbliższym psychoterapętą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
07 lut 2009, 01:25
Lokalizacja
Chicago

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez hawk68 22 lut 2009, 22:42
W kontaktach z innymi jest zupełnie OK!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 lut 2009, 20:55

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 19_latek 27 lut 2009, 17:27
A ja mam jeszcze takie 3 pytania.
Czy podczas atakow odczuwacie bóle serca czy tylko np zwiekszony puls/nierownomierny? Mnie niekiedy tak zaboli ze musze sie pochylic zeby powietrze zlapac bo w wyprostowanej pozycji nie moge. Badania oczywiscie mialem robione i wszystko jest "idealne" (jesli chodzi o serce)

Druga sprawa to oddech. Ostatnio np gdy chce gdzies dalej wyjsc tak jakby wstrzymuje mi sie oddech ze nie moge zlapac powietrza. Tez tego objaw?

I jeszcze wybieram sie niedlugo do psychiatry po jakies leki, tylko ze boje sie ze bede sobie wkrecał po zazyciu ze cos sie ze mna dzieje. Nie bede czytał skutkow ubocznych bo to by mnie jeszcze bardziej nakrecilo, ale juz wiem ze po zazyciu cos sie stanie.. Jak to przezwyciezalicie ?
19_latek
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Roman Tyczny 27 lut 2009, 20:48
Witaj, co do oddychania, nerwica z krwi i kosci, nie przejmuj sie, nie udusisz sie(mialem podobne epizody, przychodzily i odchodzily), z sercem nie mialem tak, ale jestem pewien ze to tez nerwica.Co do tabletek, kazdy z nas przechodzil te jazdy i strach przed nimi.Masz racje nie czytaj skutkow ubocznych.W mojim przypadku bylo to tak, ze pragnąłem tak bardzo sie choc troche lepiej poczuć ze skutki uboczne mnie nie przerazaly.Nie ma sie czego bac, tabletki cie nie zabija, najwyzej bedziesz sie czul troche gorzej albo nie swoja przez pierwszy miesiac a potem bedzie poprawa.Powodzenia :-)
UWAGA ! ! ! Nadmierne życie w stresie może spowodować nieprzewidywalne w skutkach konsekwencje, w razie przedawkowania; niezwłocznie skonsultuj się z psychiatrą lub z najbliższym psychoterapętą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
07 lut 2009, 01:25
Lokalizacja
Chicago

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez renegatt 01 mar 2009, 15:49
Witam wszystkich serdecznie, jestem tu nowy i chciałbym opisać swoją "Przygodę". Zacznę od początku. Dawno temu(4lata) zrobiło mi się na ramieniu znamię, trochę mnie to zaniepokoiło ale zamiast iść do lekarza to jak debil coraz bardziej się nakręcałem, że to czerniak, tkwiło to w mojej podświadomości.Nieźle się załatwiłem :(, 3 tygodnie temu dopadło mnie coś co można nazwać depresją, a myśl o czerniaku jeszcze bardziej mnie dobijała, nie mogłem normalnie funkcjonować, smutek, apatia, brak chęci do czegokolwiek, lęki, totalna załamka, siedziałem godzinami przed kompem czytając i o czerniakach o rokowaniach - jak wiadomo czerniak późno rozpoznany w 95 przypadków znaczy śmierć . Byłem przekonany, że niebawem umrę, że czeka mnie ciężkie leczenie itd. W zeszłym tygodniu postanowiłem pójść do dermatologa specjalisty - co będzie to będzie, Pani dr stwierdziła "Brodawka łojotokowa barwnikowa" :). Chyba nie muszę opisać swojej radochy, deprecha minęła ale tylko na 2 dni:( Teraz znowu jest już nie taka ciężka ale mimo tego, że jak sądziłem jej podstawa została usunięta stan psychiczny się prawie nie zmienił. PRzez większość dnia odczuwam lęk sam nie wiem przed czym i na dodatek ciągle przejmuję się tym faktem mam obsesyjne myśli na temat mojego stanu, boję się że zwariuję itd. Naczytałem się sporo na tym forum i widzę, że jest Nas wielu i moje objawy występują u obecnych...Wczoraj miałem atak paniki ale muszę zaznaczyć, że byłem bardzo wygłodzony gdyż zacząłem w międzyczasie dietę kopenhaską(głupota) i był to jej 5ty dzień od rana czułem się słabo, dietę olałem i zjadłem u mamy syty obiad. Taki atak zdarzył mi się wcześniej we Wrześniu na weselu kuzyna w URzędzie stanu cywilnego do tego byłem jako świadek, ledwo ustałem na nogach ale dałem rady. Dodam jeszcze, że podobny stan miałem jakieś 2,5 roku temu na studiach i minęło po ok 2-3 miesiącach. Czy może to być spowodowane myślą o czerniaku??Czy może jest to depresja sezonowa?? Chciałem iść do psychologa ale z opinii Wiem, że gość się nie nadaje na tę funkcję i jest beznadziejny dlatego na wtorek umówiłem się na wizytę u psychiatry w mojej przychodni.Mam nadzieję, że szybko wygrzebię się z Tego shitu gdyż w sierpniu biorę ślub z moją ukochaną i muszę jakoś wyglądać nie chciałbym powiedzmy żeby mnie dopadło w kościele. Prawdę mówiąc narzeczona ma już dosyć mojego biadolenia ale przy niej czuję się w miarę OK to ona zmusiła mnie do wizyty w przychodni
Avatar użytkownika
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
27 lut 2009, 11:42
Lokalizacja
Śląsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez matylda77 01 mar 2009, 17:31
Witam wszystkich!Pisze po raz pierwszy,choc zagladam na to forum od miesiaca.Szczerze mowiac,bardzo mnie to forum uspakaja,bo zanim zorientowalam sie co mi jest-przeszlam przez wszystkie choroby chyba :D .Na poczatku nawet nie podejrzewalam,ze moze mnie dotyczyc nerwica,pozniej analizujac swoje zachowanie ,obawy,chore zachowania na zwykle zyciowe sytuacje,doszlam do wniosku,ze czas na psychologa.Mialam szajbe na punkcie mierzenia cisnienia,cukru we krwi-nawet jak bylo o.k-za chwile robilam to po raz kolejny,zeby byc pewna ,ze nic sie nie zmienilo.Doszlo do tego,ze cisnieniomierz zabieralam ze soba do knajpy :D .Do tego tabletki-wszedzie -kolo lozka ,w tobie-byle byly blisko mnie.Odwiedzalam roznych lekarzy- zrobilam badania krwi i moczu-odwiedzilam 3 lekarzy by to skonsultowac(wyniki byly super) ,do tego 3 naturopatow,bioenergoterapeutow,chinczykow itp.Bylam zalamana-wszyscy mowili,ze nic mi nie jest,ze w przyszlosci moge miec problemy,ale to beda sprawy genetyczne i beda sprawy wiekowe-ja ciagle szuklam.Ataki na poczatku zaczely sie na kacu -tak zwanym-balam sie jezdzic autem,caly dzien potrafilam przesiedziec w domu-ciagly lek przed czyms.W koncu przestalam pic alkohol,kawe, palic papierosy.Moj organizm na rzucenie fajek zaragowal na tyle mocno,ze nerwica sie wzmozyla.Zaczely sie ataki-wczesniej tez bywaly,ale nie rozpoznawalam tego tak bardzo. W sklepie to nawet raz sie "zgubilam" nie wiedzialam w ktora strone mam isc.Najgorzej jest jak mam cos zrobic-przychodzi niepokoj, potem stres,robi mi sie goraco,czuje ,ze musze usiasc, albo wyjsc ,bo dostane wylewu.Mam ciagle uczucie ucisku na skronie i czaszke,nie moge zasnac-a jak juz mi sie uda to budze sie w srodku nocy-z pytaniem -czy jestem o.k?! Najmniejsze sprawy stanowia dla mnie duze wyzwanie.Wkurzam sie na to,czasem sama z siebie sie smieje.Chodze do psychologa-otrzymuje wskazowki,ale czasem nawet nie mam sil ,by z nich korzystac,poddaje sie.Nie wiem jak mam sie zmusic do dzialania ,towarzyszy mi ciagly niepokoj,w dodatku od miesiaca nie pracuje-boje sie szukac nowej pracy-wegetacja !! Nie mieszkam w Polsce,jestem daleko od swoich bliskich(mieszkam w Kanadzie), lekarze tu od razu nafaszerowali by mnie psychotropami-nie chce ich brac,ale zastanawiam sie czy moze warto-moze to mi pomoze?Ciagle tyle pytan,jak tu wziac sie w garsc?JAk radzic sobie z tymi atakami?Jak rano nie budzic sie z pytaniem czy ja jestem o.k? moze ktos ma podobne doswiadczenia? moze moge liczyc na wsparcie i jakies drogowskazy,ktorych w moim zyciu nagle zabraklo?

[*EDIT*]

Witam wszystkich!Pisze po raz pierwszy,choc zagladam na to forum od miesiaca.Szczerze mowiac,bardzo mnie to forum uspakaja,bo zanim zorientowalam sie co mi jest-przeszlam przez wszystkie choroby chyba :D .Na poczatku nawet nie podejrzewalam,ze moze mnie dotyczyc nerwica,pozniej analizujac swoje zachowanie ,obawy,chore zachowania na zwykle zyciowe sytuacje,doszlam do wniosku,ze czas na psychologa.Mialam szajbe na punkcie mierzenia cisnienia,cukru we krwi-nawet jak bylo o.k-za chwile robilam to po raz kolejny,zeby byc pewna ,ze nic sie nie zmienilo.Doszlo do tego,ze cisnieniomierz zabieralam ze soba do knajpy :D .Do tego tabletki-wszedzie -kolo lozka ,w tobie-byle byly blisko mnie.Odwiedzalam roznych lekarzy- zrobilam badania krwi i moczu-odwiedzilam 3 lekarzy by to skonsultowac(wyniki byly super) ,do tego 3 naturopatow,bioenergoterapeutow,chinczykow itp.Bylam zalamana-wszyscy mowili,ze nic mi nie jest,ze w przyszlosci moge miec problemy,ale to beda sprawy genetyczne i beda sprawy wiekowe-ja ciagle szuklam.Ataki na poczatku zaczely sie na kacu -tak zwanym-balam sie jezdzic autem,caly dzien potrafilam przesiedziec w domu-ciagly lek przed czyms.W koncu przestalam pic alkohol,kawe, palic papierosy.Moj organizm na rzucenie fajek zaragowal na tyle mocno,ze nerwica sie wzmozyla.Zaczely sie ataki-wczesniej tez bywaly,ale nie rozpoznawalam tego tak bardzo. W sklepie to nawet raz sie "zgubilam" nie wiedzialam w ktora strone mam isc.Najgorzej jest jak mam cos zrobic-przychodzi niepokoj, potem stres,robi mi sie goraco,czuje ,ze musze usiasc, albo wyjsc ,bo dostane wylewu.Mam ciagle uczucie ucisku na skronie i czaszke,nie moge zasnac-a jak juz mi sie uda to budze sie w srodku nocy-z pytaniem -czy jestem o.k?! Najmniejsze sprawy stanowia dla mnie duze wyzwanie.Wkurzam sie na to,czasem sama z siebie sie smieje.Chodze do psychologa-otrzymuje wskazowki,ale czasem nawet nie mam sil ,by z nich korzystac,poddaje sie.Nie wiem jak mam sie zmusic do dzialania ,towarzyszy mi ciagly niepokoj,w dodatku od miesiaca nie pracuje-boje sie szukac nowej pracy-wegetacja !! Nie mieszkam w Polsce,jestem daleko od swoich bliskich(mieszkam w Kanadzie), lekarze tu od razu nafaszerowali by mnie psychotropami-nie chce ich brac,ale zastanawiam sie czy moze warto-moze to mi pomoze?Ciagle tyle pytan,jak tu wziac sie w garsc?JAk radzic sobie z tymi atakami?Jak rano nie budzic sie z pytaniem czy ja jestem o.k? moze ktos ma podobne doswiadczenia? moze moge liczyc na wsparcie i jakies drogowskazy,ktorych w moim zyciu nagle zabraklo?

[*EDIT*]

chyba z tych nerwow-kliknelam 2 razy na tekst-wybaczcie :D
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
27 lut 2009, 00:00

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Alex1963 01 mar 2009, 22:49
Spokojnie... od tego sie nie umiera. Ja z tym walcze od 15 lat.... Mam okresy (kilka miesiecy bez ataków) potem psychoterapia i leki (nie powinnas sie ich bać). Współczuje ci bo wiem co przeżywasz, ale zaufaj mi... z tym da sie życ chociaż nie raz jest trudno... Jak masz chęc pogadac to pisz na priva... Może ci pomogę...
Alex
Avatar użytkownika
Offline
Posty
360
Dołączył(a)
26 wrz 2005, 12:26

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Jasmin_44 03 mar 2009, 00:12
witam Was

śledzę ten wątek i mimo kiepskiego samopoczucia usmiecham sie od ucha do ucha :)
czytam o objawach i cieszę się, że nie jestem sama

do czwartku nie miałam pojęcia, że nerwica może tak zawładnąć mną i moim życiem
że nie będę w stanie wstać ubrać się
że lęk będzie aż tak mnie paraliżował trząsł całym ciałem
że nie będę miała siły iść
że będę bała się wyjść z domu
........
itd

poszłam dziś do psychiatry dostałam leki pójdę na terapię

a miałam nadzieję poradzić sobie sama, bo napady paniki zdarzały się rzadko
i zwykle udawało mi się wytrzymać

nie wiedziałam też, że z powodu nerwicy można doświadczać najprawdziwszego
cierpienia

pozdrawiam Was ciepło

zamierzam walczyć o komfort mojego życia
Każdego dnia dokonuję wyborów. To jest wolność.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
01 mar 2009, 20:38
Lokalizacja
Pomorze

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Roman Tyczny 03 mar 2009, 01:34
No właśnie to przede wszystkim jest cierpienie.Ludzie cierpią na nerwice nie chorują ;)
UWAGA ! ! ! Nadmierne życie w stresie może spowodować nieprzewidywalne w skutkach konsekwencje, w razie przedawkowania; niezwłocznie skonsultuj się z psychiatrą lub z najbliższym psychoterapętą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
07 lut 2009, 01:25
Lokalizacja
Chicago

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do