Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 11 gru 2008, 16:44
mysle, ze chyba kazdy z nas tutaj zapomnial jak to jest zyc "normalnie". kazdy sie z tym wzmaga, i nawet jesli jest dobze, to jest strach przed nawrotem. dlatego ja sie staram niemyslec o tym, kiedy mam te lepsze dni, wiem, ze to trudne, ale masz tu ludzi z takimi samymi problemami. niejestes sam , mysle ze to dobze ze sa osoby w ktorych mozna znalesc wsparcie, nawet jesli tylko wirualne..... trzymaj sie, pozdrawiam
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Fear 12 gru 2008, 01:08
Od poniedziałku w dzień boli mnie między brzuchem a klatką piersiową a także w klatce piersiowej i promieniuje na lewą tylną łopatkę. W nocy ból jest nie do zniesienia i nie pozwala spać, muszę łykać przeciwbólowy Ketonal forte i Relanium na uspokojenie i na sen. Niestety leki nie działają dlugo i po jakimś czasie znowu mnie boli i się budzę. Teraz znowu wziąłem Ketonal mam nadzieję że to nie efekt placebo ale chyba to jakiś silny lek przeciwbólowy po 15 minutach jak ręką odjął ale niestety nie na długo, po kilku godzinach puszcza i nerwica z powrotem daje o sobie znać. Muszę spróbować pozytywnie myśleć.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
05 gru 2008, 16:42

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez cleo27 12 gru 2008, 21:38
te bole to penie sa od krzywego kregoslupa a nie od nerwicy!!!!Idz zrob rtg kregoslupa bo pewnie masz ucisk na nerw.
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Alex1963 13 gru 2008, 12:49
>>mysle, ze chyba kazdy z nas tutaj zapomnial jak to jest zyc "normalnie". kazdy sie z tym wzmaga, i nawet jesli jest >>dobze, to jest strach przed nawrotem. dlatego ja sie staram niemyslec o tym, kiedy mam te lepsze dni, wiem, ze to >>trudne, ale masz tu ludzi z takimi samymi problemami. niejestes sam , mysle ze to dobze ze sa osoby w ktorych mozna >>znalesc wsparcie, nawet jesli tylko wirualne.....

To piękne słowa... Szkoda, że jesteś tak daleko i wirtualnie... Tu moje otoczenie najblizsze mnie nie rozumie... Czuję, że jesteś bardzo wrażliwą kobietą.... i ta empatia... Oj gdyby tak moi bliscy mieli jekj chociaż 10 %. A tak jestem sam ze sobą i swoją walka..


Pozdrawiam
Alex
Avatar użytkownika
Offline
Posty
360
Dołączył(a)
26 wrz 2005, 12:26

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez mbdl 13 gru 2008, 16:22
Dość stary to post widzę, ale jako że jestem tu nowy to też się podzielę - miejsca ataków lękowych (tzw. umierania) również kościół (też bardzo chciałbym chodzić, ale się boję), wykłady rzecz jasna, no i to co najgorsze - praca (a wyobraźcie sobie ratownika mającego atak w karetce podczas wyjazdu do zdarzenia...)
Tylko Twa wiara pomoże Ci, wiara i siła, by wygrać z tym, z czym tylu ludzi przegrywa co dzień...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 gru 2008, 15:59
Lokalizacja
Radom/Lublin/Bieszczady

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ewa125 13 gru 2008, 16:55
ja dzisiaj sie zle czulam na zajeciach z francuskiego. 3 godziny a ja juz na poczatku mysle jak tu sie wykrecic i uciec. mialam leki, ogolnie sie tez zle czulam co powiekszylo jeszcze moje leki. oczywiscie bylo mi slabo, slabo "kontaktowalam" choc nie bylo tego po mnie widac bo normalnie rozwiazywalam zadania. juz chcialam uciec ale sobie przypomnialam jak ktos tu napisal- ..i nigdy nie uciekajcie jak macie ochote na to i ,myslicie ze musicie. nie ucieklam. z pol godz sie jeszcze pomeczylam, potem bylo coraz lepiej, pod koniec sie juz calkiem wyluzowalam. :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 13 gru 2008, 18:23
Alex1963 nieszkodzi, ze daleko i ze wirtualnie, powiem ci, ze gdy znalazlam to forum, to bylo tak jakbym odnalazla jakis skarb.bylam przekonana, ze tylko ja na tym swiecie tak cierpie, moze to troche egoistyczne, ale swiadomosc , ze jest nas tak wielu, dodaje otuchy, a przedewszystkim czytajac posty ludzi, ktorzy w kazdy dzien prowadza walke, ktorzy staraja sie jak moga, zeby zyc w miare normalnie, dodaja mi sil, pozwalaja przetrwac najgorsze chwile, kiedy jestem w strasznym dole, kiedy nic juz niema sensu, wchodze tutaj i czytam, to mi naprawde pomaga. dzis tez okropnie sie czuje, mialam tyle planow na weekend, jeszcze wczoraj zrobilam sobie caly spis dzisiejszego dnia....porzadki, ubranie choinki dla dzieci......i co? czuje sie okropnie, mamjakies pieczenie w gardle, czuje sie slabo i kompletnie na nic niemam ochoty, marze tylko o tym, zeby znalesc sie gdzies sama, i niewychodzic z lozka, wszystko co robie, to z musu, bez zadnego entuzjazmu, bez uciechy.......w myslach kotluje sie mysl, czy czasami niemam zawalu, co to za bole, czym sa spowodowane.....czy czasami nieumre :cry: tak jest aleksie, jutro moze bedzie lepiej, i tym staram sie zyc...........ja sie uchwycilam nadziei na lepsze jutro, tobie radze tez sie zmusic chociaz do namiastki optymizmu, zycze ci wszystkiego dobrego z calego serca.....
PS. a jesli chodzi o zrozumienie innych, ja tez tego niemam, nikt niezrozumietego co czujemy, nikt kto tego nieprzezyl.....i napewno niejestes sam, tak myslec niewolno...pozdrawiam:)
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Alex1963 13 gru 2008, 22:42
PS. a jesli chodzi o zrozumienie innych, ja tez tego niemam, nikt niezrozumietego co czujemy, nikt kto tego nieprzezyl.....i napewno niejestes sam, tak myslec niewolno...pozdrawiam:)[/quote]


Jesteś wspaniałą kobietą!!!!! Twój mąż to szczęściarz... Wybacz mi te słowa...
Alex
Avatar użytkownika
Offline
Posty
360
Dołączył(a)
26 wrz 2005, 12:26

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 13 gru 2008, 23:10
MBDL to rzeczywiście lipa jeżeli jesteś ratownikiem z nerwicą, nawet trudno to sobie wyobrazić :( a nie możesz sobie że tak powiem po znajomości :) poszukać kogoś dobrego kto by cię postawił na nogi ?
Ewa125 no to gratulacje z udanego wyluzowania :) ja ostatnio też się zmuszam wręcz żeby wysiedzieć i co lepsze udaje mi się tyle że i tak stres nie mija :( ale przynajmniej aż tak nie nawiewam jak kiedyś :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 14 gru 2008, 01:54
Alex1963 raczej bym powiedziala, ze moj maz to skazaniec, zyc z kims z nerwica niejest latwe, musi znosic, te wszystkie moje nastroje, ciagle musi sluchac o moich nowych chorobach, boje sie ze w koncu kiedys tego niewytrzyma i znajdzie sobie kogos normalnego, krzywdze tez dzieci, bo co to za matka, jak ciagle tylko narzeka i bez przerwy zle sie czuje, boje sie, ze ich pozniejsze wspomnienia o mnie niebeda najlepsze, boje sie z nimi wychodzic, np do parku, a bo a nuz dostane tam ataku.....wiem,ze niejestem dobra matka ani zona, wiec niemasz czego zazdroscic..... :cry:
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez scrat 14 gru 2008, 04:44
mbdl napisał(a):Dość stary to post widzę, ale jako że jestem tu nowy to też się podzielę - miejsca ataków lękowych (tzw. umierania) również kościół (też bardzo chciałbym chodzić, ale się boję), wykłady rzecz jasna, no i to co najgorsze - praca (a wyobraźcie sobie ratownika mającego atak w karetce podczas wyjazdu do zdarzenia...)

Masakra... Ja musiałem zmienić pracę na taką w której nie mam ataków (bo jakbym miał to by się nic nie stało - wystarczy ten komfort). Może ty też zmień? Przynajmniej do czasu jako takiego opanowania ataków. Nie zawsze da się robić to co się kocha...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez megii 15 gru 2008, 11:59
CIALO liceum DUSZA muzeum skad ja to znam!!! mam ośmioletniego syna, który tryska energią a ja......masakra, nawet do kościoła z nim nie pójde bo sie boje!!!!!!!!spacer do parku to jak wejśćie na K2 czyli niemożliwe. No i jestem matka samotnie wychowującą dziecko wiec nawet oparcia w mężu nie mam. Mam faceta który odwrócił się odemnie jak tylko pojawiła sie ta wstrętna choroba, hmmm właściwie to już nie jest mój facet....jestem w rozsypce:(
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
30 lis 2008, 01:56

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 15 gru 2008, 22:45
megii wspulczuje ci serdecznie, ale mysle, ze jesli twoj maz odszedl od ciebie, to po protu niebyl to TEN :idea: latwo sie mowi, wiem, ale latwiej byc samemu niz z kims, kto jeszcze dobija.........napewno ci sie jeszcze zycie ulozy, nasza choroba jest meczoca, ale znowu niejestesmy kalekami, damy jakos rade, pozdrawiam cie serdecznie:))))))))
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez megii 15 gru 2008, 23:13
CIALO liceum DUSZA muzeum bardzo Ci dziekuje mam nadzieje że niedługo zapomne o nim....pozdrawiam
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
30 lis 2008, 01:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do