Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 30 lis 2008, 23:21
Be3z znaczenia to one na pewno są a nawet bez sensu :) Dzięki Ancia :)Pewno że dam radę, muszę!!! mam życie przed sobą! i wy też i macie i dacie!!! :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Venus 01 gru 2008, 00:23
Ja też miałam dziś atak, całe szczęście lekki. W autobusie. Poczułam, że znów robi mi się dziwnie słabo, jakby prąd w ustach, jakiś dziwny smak, okropny skurcz mięśni, a lewe oko po prostu mi się samo zamykało i dreszcze. Już zaczęłam wpadać w popłoch, ale przypomniał mi się atak piątkowy i to, że trwał krótko. Dlatego wzięłam się w garść, zamknęłam oczy i głęboko oddychałam. Przeszło. Gdy wysiadłam byłam dziwnie roztrzęsiona i mną bujało, ale ogólnie szłam prosto i czułam się dobrze. Gdy weszłam do domu, poczułam ciepło, bezpieczeństwo i wybuchłam płaczem. Właściwie sama nie wiedziałam i nie wiem dlaczego, ale po dłuższej chwili się uspokoiłam i czuję się teraz jakby tego w ogóle nie było. Uważam, że było to moje małe zwycięstwo, że nie dałam się temu atakowi. I obym była od niego silniejsza dalej! :(
Bla bla bla...
Offline
Posty
707
Dołączył(a)
22 lis 2008, 18:43
Lokalizacja
Z Wariatkowa :P

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez cleo27 01 gru 2008, 00:30
Gratuluje Venus dzisiejszej wygranej nad atakiem :smile: , tak trzymaj bo to Ty jestes silniejsza od tej malpy!!
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez megii 01 gru 2008, 12:09
ja też dziś już jeden przeżyłam w drodze do szkoły z synem, ale u mnie on wygrał, dziecko samo poszło do szkoły a ja wróciłam roztrzęsiona do domu....biorę leki a nadal nie moge normalnie żyć.....beznadzieja
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
30 lis 2008, 01:56

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kadma 02 gru 2008, 22:43
Przeczytałam pare ostatnich stron i chciałabym sie odniesc do tego co napisaliscie:) to zupełna prawda, ze poczucie iz ktoś ma tak samo pomaga, czuje wtedy, ze jeszcze nie zwariowalam. Bardzo pomogło mi to co napisał victorek, ja jestem w liceum i strasznie boje sie kolejnego dnia w szkole, ale do tej pory mówiac o tym leku nikt mnie nie rozumial. Mam dobre oceny, mam 3 wspaniałe przyjaciółki, ale one nie sa w stanie uchronić mnie przed tym lękiem:/ ten lęk jest taki niezrozumiały i nieuzasadniony, ale mnie niszczy, doprowadza do szaleństwa, zabiera nadzieje na przyszłość, na marzenia:/ najgorsze jest to, ze tak trudno sobie z nim poradzic, to prawie niemozliwe, ale nie mozemy sie poddac...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 gru 2008, 20:20

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 02 gru 2008, 23:28
Nie możemy sie poddać i myślę że właśnie tego nie robimy, że nawet wrażenie że już dajemy spokój to tylko iluzja :) Dzisiaj jak już miałem dosyć, i wracałem z pracy to miałem myśli zeby może skoczyć pod auto i uciec od tego, mieć spokój, ale kocham życie!! Nie chcę uciekać! to moje życie! chcę tylko dobrze się czuć, nie bać się niewiadomo czego i wszystkiego. I chyba każdy z nas o tym marzy...
Kadma mnie też dobija fakt że tak trudno z tym lękiem walczyć, że przełamanie go momentami graniczy wręcz z cudem a zarazem to wyzdrowienie czasem jest na wyciągnięcie ręki każdego z nas, możliwe że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy....
Powiem ci że i moi koledzy których dobrze znam nie pomagają mi w pokonywaniu lęku, w ogóle tych których dobrze znam moja psychika tak jakby się nie wstydziła i dawaj jazdy, ale obca osoba, rozmowa z nią potrafi mój mózg przywołać choć trochę i na chwilę do porządku, heh ale to głupie :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kadma 02 gru 2008, 23:33
Tak to jest bardzo dziwne, ze w zludny sposób wydaje sie, ze czuje sie przy nich bezpiecznie to tym bardziej sie zatracam w tym dziwnym stanie. Straszne jest to, ze bliskie mi osoby kiedy mówie co czuje nie sa w stanie mnie zrozumiec, a tak bardzo chcialabym uslyszec, ze bedzie dobrze...i chcialabym zeby tak bylo. To co tu piszecie daje mi jednak siłe, bo wiem, ze nie jestem sama.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
02 gru 2008, 20:20

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez megii 03 gru 2008, 01:21
a ja np. mam odwrotnie, nie boję się iść gdzieś z moim tatą i dlatego go ciągam ze soba wszędzie nawet do szkoły po syna:), ale on jest super i wie że w ten sposób mi pomaga i nawet nic nie mówi tylko idzie:), pewnie tak jak ja ma nadzieje że wkrótce sama będę mogła chodzić
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
30 lis 2008, 01:56

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez laughing_allie 03 gru 2008, 17:04
cześć, nie wiem czy to co mam to jest nerwica...
czasami dostaje nagłego ataku lęku i nie wiem czym on jest spowodowany... paraliżuje mnie, przestaje myśleć, pragnę tylko umrzeć. jest to dla mnie bardzo uciążliwe, mam aktualnie 15 lat i w sumie od urodzenia męczy mnie taki rodzaj stresu. Staram się z tym walczyć ale żadko udaje się mi nad tym panować. najczęściej objawia sie to wtedy kiedy gdzieś wyjeżdżam. jeszcze nigdy nie byłam na zadnym wyjeździe samodzielnie(tzn bez rodziców). jest to dla mnie przykre. na codzien jestem wesołą dziewczyną, nie mam wrogów, moje życie jest udane i szczęśliwe. istnieje tylko ten jeden problem który potrafi zepsuć wszystko.
Pisze tutaj z nadzieją, że jest ktos taki jak ja i że nie jestem w tym wszystkim sama:((
bo jest mi naprawdę cięzko.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
03 gru 2008, 16:55

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ewa125 03 gru 2008, 17:42
laughing_allie --> znajdzcie z rodzicami dobrego psychoterapeute zajmujacego sie nerwicami lekowymi gdzies blisko ciebie. jestes mlodziutka, nie ma sie co meczyc. psycholog ci pomoze, porozmawia pewnie tez z twoimi rodzicami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez laughing_allie 03 gru 2008, 19:31
kiedy najgorsze jest to, że jak dotychczas nikt nie potrafił mi pomoc ponieważ nie wiadomo co jest przyczyną lęku.
nie wiem czego sie boje. strach się pojawia a ja nawet nie wiem dlaczego- i to jest w tym wszystkim najgorsze:( rodzice bardzo mnie wspierają co jest dla mnie wazne. tata powiedział, że musze sama sobie z tym poradzic, przetłumaczyć, że nic sie nie dzieje i nie ma czego się bać, ale jak juz mówiłam, zadko kiedy to sie udaje.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
03 gru 2008, 16:55

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 03 gru 2008, 20:30
laughing_allie, na pewno nie jesteś sama z tym czymś, wszyscy tutaj mają takie jazdy, niektórzy takie objawy inni jeszcze inne ale w sumie lęk ten sam - nerwicowy. Piszesz ze to na co cierpisz objawia się głównie przed wyjazdami, więc możliwe że czegoś się boisz co jest z tym związane, a lęk w nerwicy który się uwydatnia razcej nie jest nastawiony na coś konkretnego, tzn. boisz się czegoś np. wyjazdu z jakiegoś powodu a dostajesz atak i masz lęk, paskudny lęk który jest nie wiadomo w co wycelowany, fatalnie się wtedy czujesz, umierasz czy wariujesz i masz stracha o inne rzeczy a nie o te które tak naprawdę gdzieś cię tam w środku gnębią itd.
A ze specjalisty korzystałaś jakiegos?
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez laughing_allie 03 gru 2008, 21:05
bylam kilka razy u psychologa ale ta kobieta patrzała się na mnie na kosmite kiedy płakałam i mówiłam, że mam tego dosyć... byłam jeszcze na prądach selektywnych które polepszyły moje samopoczucie aczkolwiek nie jest to staly efekt. w domu wogole mi sie to nie zdarza... no może czasem, ale to nie jest tak silne jak poza domem. licze że kiedyś po prostu z tego wyrosnę...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
03 gru 2008, 16:55

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ewa125 04 gru 2008, 18:15
widocznie ta psycholog nie byla dobra. zadzwoncie z rodzicami do szpitala psychiatrycznego najwiekszego blisko was (nie wiem skad jestes) i spytajcie pielegniarek ktora psycholog wam polecaja ktora jest specjalistka w nerwicach lekowych. nie wystarczy byc psychologiem zeby umiec leczyc nerwice. radze ci to zrobic bo raczej to samo nie przejdzie, chociaz moze bo i tak bywa. itak czy siak, dobrze by bylo zebys spotkala sie z taka psycholog i ona ci wytlumaczy o co w tym chodzi, wytlumaczy tez twoim rodzicom.
piszesz ze czujesz lek ale nei wiesz z jakiego powodu. to jest wlasnie ta nerwica, czuje sie lek bez powodu. jak ktos czuje lek z jakiejs konkretnej przyczyny to jest to normalne. jezeli nie- ma nerwice.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do