Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez elbowone 23 lis 2008, 09:42
Racja Natalia, że rozmowa z bliskimi pomaga, szczególnie gdy ktoś miał wcześniej z tym doczynienia, jak np mój ojciec. Czasem się nawet ze mnie śmieje, choc ja uważam to za mało śmieszne, ale przynajmniej u mnie panuje miła i śmieszna atmosfera, Natalio droga raka to se nie wmawiaj, bo napewno za młoda jesteś na taką chorobę:) oczywiście życzę bardzo dużo zdrowia i zero chorób w przyszłosci, a nerwicę jak złego ducha zwalczymy, tylko głowa do góry :))

---- EDIT ----

wróbelek Elemelek napisał(a):hmm, nie dośc że pogoda, pora roku to jeszcze nowe leki :( ale męczarnia... mam nadzieje że jakoś przywykne do tego i nie bede skazana na eksperymentowanie z lekami ...

---- EDIT ----



Wróbelku, nie wiem ile masz lat, ale uważam, że nie powinnas brac leków za dużo, one tylko stłumią Twoją nerwicę a nie wyleczą, wyleczyc nerwice możesz sama, owszem jakiś lek można brac, ale nie za dużo bo sie uzależnisz, bo jak wiadomo leki psychotropowe uzależniają, lekarz też powinien Ci o tym powiedziec, znajdz sobie jakiś cel w życiu i do niego dąż, bądź jakieś hobby i sie poczujesz lepiej, gwarantuje:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 lis 2008, 15:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Grzybowa 23 lis 2008, 10:30
Ja trochę z innej beczki :D myślę,że to dobre miejsce żeby o tym napisać.Kiedy się źle czuję,jak mam atak itp.to jakos tak wydaje mi się,że muszę mieć zajęte ręce.Nie śmiejcie się,ale znalazłam sobie śmieszne hobby.Najpierw układałam kostkę rubika,ale po jakimś czasie przestało pomagać,i wtedy mój narzeczcony przyniósł mi filofuny.Dla tych co nie wiedzą,filofuany to takie plastikowe sznureczki takie jakby kabelki.Zaczęłam te filofuny zaplatać,umiem już chyba wszystkie sploty jakie wymyślono,wymyślam,też sama nowe wzory.Niektóre są bardzo skomplikowane.Kiedy czuję,że już nie daję rady to biorę filofuny,i jakoś skupiam się na tych splotach i po jakimś czasie złe samopoczucie mija.Mam już ogromną kolekcję tych breloczków,i wszstkim je rozdaje.Nie wiem jak innym ale mi to czasem pomaga ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
28 paź 2008, 23:28

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 23 lis 2008, 13:38
niezłe ;) i fajnie sie nazywa - filofuny :mrgreen: ja jeśli chodzi o rzecz która mnie intensywnie zajmuje to jest to niestety internet... ale zadnego pożytku z tego nie ma :(
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 24 lis 2008, 00:48
Słuchajcie a jak to jest u was z progiem frustracji?? tzn. ja np. mam tak że kiedy próbuję się czegoś powiedzmy nauczyć, i mi to nie wychodzi to ostatnio strasznie się wkurzam ale tak maksymalnie!!! bluzgam i do tak jakbym nie mógł przestać tego się uczyć bo wtedy czuje się źle i jestem na maksa wkurzony jak jakis psychol :( Doświadcza ktoś czegoś podobnego?
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 19_latek 24 lis 2008, 09:00
A ja mam ostatnio tak ze jak wychodze gdzies i zaczynam sie tym za bardzo przejmowac to zaczynam sie caly trząść.
Ma ktos tak ? Tak jakby z zimna chociaz jestem dobrze ubrany.
19_latek
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez gwen 24 lis 2008, 09:23
Nie rozumiem jaki jest sens gadania o tych fobiach w taki sposób: "Ja mam tak, czy ktoś jeszcze podobnie czuje?"
Fobie i lęki są konsekwencją traum zaznanych w dzieciństwie. Te traumy to sytuacje nadużyć fizycznych, emocjonalnych i seksualnych. Bez przepracowania tego wszystkiego w terapii nie ma mowy o wyjściu z tych trudnych doświadczeń. Mówicie o chodzeniu do lekarza. Po co???
Lekarz niewiele pomoże oprócz tego, że Wam da tabletki. Tabletki jedynie stłumią objawy ale przyczyna pozostaje nieuleczona. TRZEBA IŚĆ DO PSYCHOTERAPEUTY!!! ale nie do psychologa! Do psychoterapeuty, który przeszedł własną terapię i pracuje pod superwizją, i który ukończył lub robi jakieś uznane w świecie studium psychoterapii. I należy podjąć długoterminową psychoterapię. To jedyne wyjście. Czasem jest trudno, powracające uczucia tych nadużyciowych sytuacji bolą, skonfrontowanie się z prawdą boli, odkłamywanie boli, zdjęcie czasami rodziców z pomnika idealizacji boli - ALE EFEKT JEST BOSKI! wiem co piszę bo sama przeszłam tę drogę. Służę radą w razie czego (gg 4935711). Lęki znikają, odzyskujemy poczucie siły, sprawczości, zaczynamy rozumieć swoje ciało, jego reakcje, stajemy się coraz bardziej panami samych siebie. Już nie lęki i fobie nami rządzą. Co najwyżej nam się czasem przytrafiają ale rozumiemy wtedy skąd te uczucia, wyłapujemy bodziec, który je wywołał i umiemy siebie ukoić.
To takie proste! Namawiam.
sporo o tym na stronach Koniec Milczenia
historia dzieciństwa jest koszmarem, z którego jako ludzkość dopiero ostatnio zaczynamy się budzić (Lloyd deMause)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
04 lip 2007, 13:01
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 24 lis 2008, 13:10
Victorek, mam tak samo ;) zachowuje sie troche jak jakiś bachor, jak mi coś nie wychodzi to tupie nogą i w płacz :P ale niestety wiedzy nikt mi nie da w prezencie, trzeba sie samemu nauczyć... ale podobno cierpliwość można wyćwiczyć ;)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 25 lis 2008, 00:11
Gwen a ja wiem po co tego typu pytania, a zresztą sam takie często zadawałem i zadaję, podam przykład kiedy mam poważny kryzys jakies ataki depersonalizacji, "nie widzenie siebie w lustrze", poczucie utraty tożsamości, duszności, skoki ciśnienia itp to pisze tutaj na forum, zadaje właśnie takie pytania , czy ktoś tak ma? itd. Zadaję je zazwyczaj z powodu okropnego lęku, przy którym jestem przerażony i oszołomiony i nagle ktos mi odpisuje, piszę swoją historię, swoje objawy i ja czuję ulgę, czuję zmniejszenie wszystkiego bo wiem ze ten ktoś choruje np. dłużej, nie umarł, nie oszalał pod wpływem tych strachów. Oczywiście często jest to chwilowe ale czasem i dłuższe, nawet daje to kilkudniowe przerwy w silnych atakach, uzdrowić to co prawda raczej nie uzdrowi, ale to mnie nie o to w tym chodzi, ja nie chcę znać sensu tego, ja chcę żeby mi pomogło, czy to na pięć, dziesięć czy piętnaście minut, nieistotne chcę poczuć ulgę od tego gowna, wybawienie choćby chwilowe.
Lekarze natomiast są potrzebni, bo zarówno nerwica jak i jej objawy przebieg są nieprzewidywalne, tak jak i niestety wyzdrowienie. Mówisz że tarapia ci pomogła, wielu pomogła ale też i wielu to nic nie dało, a pomogły właśnie leki i na odwrót. Ja też nie jestem zwolennikiem leków, bo psychotropy mieszają w mózgu żeby nie wiem jak były ulepszane, to jednak są to leki które działają na organ o którym medycyna wie tyle co my o kosmitach :), mnie terapia nie za bardzoo pomagała o korzystałem dosyć długi czas, znałem już niby przyczynę, wiedziałem co i jak a ataki były i były i w końcu zacząłem je dostawać podczas wizyt aż w końcu psychoterapeuta powiedział że ja jednak musże jakieś leki brać i dostałem benzo, bo niemogłem się skupić. Tak więc każdy przypadek mimo podobieństw jest inny. Taka własnie jest zmienna nerwica. Ale oczywiście :) polecam wszystkim nie leki a właśnie terapię, bo jak pomoże, a jest duża szansa! to lepsze to niż kolorowy proszek :)
Wróbelku ale mnie nie brak cierpliwości tylko jak za bardzo się napalę żeby coś się douczyć i nie mogę tego zrobic to dostaję furii i tak długo przy tym siedze ze aż się nauczę, to niby dobrze ale przy tym się dziwnie czuje jakbym był przepełniony emocjami czy coś takiego :)
Ja ogólnie nie mam problemu z trząsawkami, jedynie ręce w miejscach publicznych
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez karolka88 26 lis 2008, 15:34
Cześć
przeczytałam bardziej lub mniej wnikliwie wasze wypowiedzi, no i cóz, nikogo nie zdziwi, gdy napiszę, że mam to samo. Może moja nerwica nie jest tak nasilona jak u niektórych, mimo wszystko jednak jest i utrudnia wiele spraw. Stoje znów na rozdrożu, nie wiem co mam wybrac - dalej psychologa czy moze jednak leki.. A okres w zyciu to trudny bo mature w tym roku przyjdzie mi napisac. Jestem totalnie zielona, a oprocz nerwicy (a moze w wyniku?) nie mam totalnie motywacji do nauki, pracy, niczego.. i z jednej strony chcialabym, zeby to sie szybko skonczylo, i żeby bylo jak dawniej, a z drugiej wiem, ze to nie możliwe i to mnie dołuje. Bo marze o tym, zeby tę mature zdać w koncu i mieć z głowy a cholernie trudno mi sie zabrać do nauki. Probowałam wielu rzeczy, tablice motywacyjne, szczegółowy dzienny grafik, na nic sie to wszystko zdało. A najbardziej mnie wkurza, ze z dziewczyny bardzo imprezowo-rozrywkowo-towarzyskiej stałam sie taka beznadziejną domatorką... Nigdzie mi sie nie chce wychodzic, najchetniej leżałabym w łózku i czytała ksiązki.. No nic, pozdrawiam wszystkich:)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
26 lis 2008, 14:58

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 26 lis 2008, 19:23
karolka88, jeśli nie jest z Tobą jeszcze tak bardzo źle, to szkoda się truć lekami, najlepiej będzie jak pójdziesz do psychologa i o tym pogadasz... mozę on Ci podpowie co lepej zrobić, rzeczywiście jak masz mature to przydałoby sie jakieś szybkie działanie, ale może jednak jakoś Ci się uda zebrać i zacząć nauke ;)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 27 lis 2008, 21:23
Karolka88 wróbelek słusznie mówi, jak nie masz jakiś przerąbanych lęków to szkoda moim zdaniem łykać prochów, jeżeli chodzisz do psychologa i niewiele to pomaga to może znajdź drugiego, nieraz jest tak że jeden psycholog niewiele może zdziałać a drugi ma dar do tego i bedzie ci się znowu chciało wszystko. A może po prostu masz jakiś porządny dołek czymś spowodowany oprócz matury i to on niszczy twoją motywację, chec do wszystkiego? hm?
A i bycie domatorem wcale nie jest takie znowu beznadziejne :) ja sam nim raczej byłem a teraz na razie troche z konieczności :), choć dałbym wszystko by być typowym domatorem, choćby i beznadziejnym :) byle nie mieć lęków
Pozdrawiam
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez karolka88 28 lis 2008, 11:50
no wlaśnie sęk w tym, ze zadnych dołów nie mam, po prostu nie moge sie zebrać do kupy.. A lęki są mniejsze, przez to, że siedzę w domu, jak wychodzę to sie nasilają. No a najgorsze jest to, że jednym z tych miejsc, których się "boje" jest szkoła. Co prawda zajęcia mam co 2 tygodnie w weekend, ale nie mogę się jakoś przełamać zeby pojść, od września nie bylam ani razu.. Chyba rzeczywiście dojrzałam do znalezienia nastepnego psychologa..
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
26 lis 2008, 14:58

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 28 lis 2008, 11:53
hmm, myśle że w twojej sytuacji mozesz się wesprzeć jakimiś lekami doraźnymi, ale szkoda pakować w siebie chemie codziennie skoro masz szkołe tylko co dwa tygodnie.... psycholog to dobre wyjście, bo lepiej rozwiązać problem raz na zawsze a nie tylko go przyklepywać..
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez cisha 28 lis 2008, 15:14
Witam wszystkich...A ja się poddaje...Walka z nerwicą to jak walka z wiatrakami,ciągle powraca z większa siłą...Wszystko wyolbrzymiam,prawie każde zjawisko ,które mnie otacza "urasta" do zagrożenia...Nawet grypa,którą teraz przechodzę wywołuję lek,czy to aby nawepno nic gorszego..tyle się teraz człowiek nasłucha o jakiś wirusach...Koszmar,tragedia ze mną:))Bez szans...I ogólnie wszystko jest nie tak,świat,ludzie...Psychologa już nie chcę,tabletek oczywiscie się boję...:)Nawet nie wiem po co tu piszę...Zwariuje:( Pozdrawiam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 lis 2008, 13:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: leniek644 i 30 gości

Przeskocz do