Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez adam_s 26 paź 2008, 02:37
l3wik, witam w klubie. Na mnie świadomość bliskości ośrodka zdrowia także działa kojąco. Nawet kartę chipową noszę ze sobą w razie czegoś :mrgreen:
Co do opanowywania ataków.. Na krótką metę dobre jest odwrócenie uwagi od tego. W domu jest to łątwe ale w podrózy/pracy/szkole ciężko jest to zrobić. Ja w miejscach gdzie dostaję ataków ( klasa szkolna np) odracam uwagę od ataku zajmując się rozmową z kimś. Mnie to pomaga bo moje myśli są odwrócone bynajmniej chwilowo od problemu i nie nakręcam się. Podczas ataku staraj się kontrolowac oddech by był prawidlowy. I po prostu go przeczekaj. Uczęszczasz może na jakąś terapię? Leki na dłuższą metę też nie są idealnym rozwiązaniem.
GG: 5988000
Avatar użytkownika
Offline
Posty
852
Dołączył(a)
01 kwi 2008, 22:01
Lokalizacja
Górny Śląsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 26 paź 2008, 11:30
Dokładnie... nie można się całe życie truć lekami...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez basiac1 26 paź 2008, 11:46
witaj-może powinieneś iść do spowiedzi.albo przed jakimś obrazem lub figurą wyznać swoje lęki? ja też rzadko chodzę do kościoła,a jeśli jestem to czuję się nieswojo-ale myślę ,że to podświadomość mówi nam ,że jesetem niegodzień,że dawno z Bogiem nie rozmawiałam. Każdy kto czuje,się źle stoji blisko drzwi,jak najdalej od ołtarza,bo nie czujemy się pojednani z Bogiem-prawda? jesteśmy bardzo wrażliwi i zło,słabość uznawana jest za nas grzechem,jest nam wstyd ,że nie radzimy sobie z tym. Ale Jezus właśnie na nas czeka tam. Idź do kościoła wcześnie rano-jak nikogo nie ma. SAM NA SAM-porozmawiaj z Bogiem jak rozmawiasz ze nami.uświadom sobie,że uśiadłeś Jemu na kolana jak dziecko i porozmawiaj o lękach. czekam na odpowiedz :lol: ja miałam lęki przed nocą,po pewnych złych doświadczeniach w nocy,a teraz muszę wracać z pracy w nocy. dałam rade, :P mówiąc nowenne do św.Tadeusza Judy.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
26 paź 2008, 10:48

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Ridllic 26 paź 2008, 11:53
basiac1, pytanie a jak ktoś jest ateistą co radzisz takiej osobie :?:

Misiek na siłe :?: :?: :?:
Ostatnio edytowano 26 paź 2008, 12:01 przez Ridllic, łącznie edytowano 1 raz
Ridllic
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 26 paź 2008, 11:58
Ridllic, Nawrócić się...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez l3wik 26 paź 2008, 14:47
Adam_s Witaj !!
Nie uczeszczam na zadna terapie . Byc moze nie chce robic z tej nerwicy czegos "wiecej". Narazie staram sie jakos sam z nia walczyc. Generalnie udaje mi sie, potrafie przetrwac ataki w domu, pociagach(nie wiem czemu boje sie samochodowych podrozy :| ale pewnie dlatego, ze przez 4 lata dojerzdzalem na uczelnie pociagiem i sie przyzwyczailem) bez fatygowania kogos lub siania zametu. Chodze do kosciola nie boje sie miejsckich srodkow transportu itp. Oczywiscie na ogol dokucza mi niepokoj, ale w 80-90 % jestem w stania go zadusic w sobie.

basiac1 chodze do kosciola i moze masz racje spowiedz bylaby jakims rozwiazaniem, dawno nie bylem :/. Jestem wierzacy i nawet chcialem zrobic tak aby wglebic sie do tego stopnia w religie aby przestac bac sie poporostu smierci. Trudne to jednak zadanie, ale basic1 dzieki za rade :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
25 paź 2008, 22:35

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez anna en 26 paź 2008, 20:16
cze jakis wstęp trzeba wiec moze powiem ze ja nie choruje bo neriwca tonie choroba! to zaburzenie wiec moze powiem ze jestem zaburzona od roku, biore jakeis pixy rozne, chche powiedziec ze mnie kosciol nie pomaga bo naczytalam sie ze pocztakowi schizofrenicy zaczynaja byc pobozni i juz sobie mysle Boze nie moge byc pobozna wybacz bo bede schizofrenikiem no niewazne, chcę rzec ze zeby wiefdziec jak sobie radzic z atakami lekami napieciami i tym wsyztskim ( Boze jak ja duzo wiem o nerwicy :mrgreen: ) to trzbea po prtsu czasu zeby samemu sie przekonac co na nas dziala wsyztsko jest bardzo subiektywne i nie wsyztsko na wsyztskich dziala, chciala bym tylu osobom pomoc, ja niewyzdrowialam, jak mysle ze mam z tym zyc to mi sie rzygac chche oczywisacie czasem mam ochote sie zabic bo jak zyc z atakami no powiedzcie jak ale teraz np czuje sie dobrze i chce nieść dobro , to jest moj mail "agatka48@onet.eu" piszcie do mnie ze wsyztskim mam tyle pomyslow tyle sposobow moze ktorykolwiek wam pomoze wiem jak jest ciezko ja wierze ze my jestesmy dobrymi ludzmi my zaburzeni , ze bog kaze nam cierpiec , my wiemy wiecej .wiecej czujemy , czujemy tak jak inni nie czuja, my potrafimy duzo analizowac , wierze ze bog gdziekolwiek sie znajdziemy posmierci (wiem ze to drazliwyt temat wiec nie kontynuuje :smile: ) wynagrodzi nas. czekam na maile, uwierzcie mi ze potrafie pomoc. jesli jestescie dopiero na poczatku drogi i czujecie sie zagubieni i niewiecie co robic piszcie, tak bardzo nie chche zebyscie cierpieli najchetnij chchialabym to cale zlo wziac na siebie ale niemoge , moge tylko powiedziec piszcie do mnie. papcie:*
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
26 paź 2008, 19:41

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 26 paź 2008, 21:07
anna en co do tej pobożności to na początkach choroby też dużo się naczytałem :) niestey... i wyczytałem to co ty :) i zwyczajnie boję się momentami modlić i chodzić do Kościoła a zresztą nie mogę wysiedzieć podczas mszy bo zaczynam się czuć tam jak kosmita i mam straszne ataki
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 26 paź 2008, 21:45
heh, u mnie z kościołem tak samo, masakra... najgorsze jest to że mam strasznie pobożną rodzinę, a narazie do kościoła nie chodzę w ogóle... dziwnie sie na mnie patrzą, na razie tylko patrzą, mam nadzieje ze żadnych kłótni mi nie będą robić :P
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez eradek 26 paź 2008, 22:08
Ja tez pochodze z poboznej rodzinki i tak mnie tez wychowali. Od czasu ataków w kościele staje blisko wyjścia,jak czuje ze cos zaczyna sie dziac lub zbytnio się wkręcam poprostu wychodze na zewnątrz,kilka kroków i juz jest lepiej . No i w samochodzie mam cały sprzęt ratunkowy na wszelki wypadek :D czasami faktycznie wsiąde sobie do auta , otwieram szybe i słucham mszy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 paź 2008, 08:10

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 26 paź 2008, 22:13
eradek, mam podobnie... tez z pobożnej rodzinki pochodzę... i wierze w boga, a w kościele albo staję przy drzwiach, albo wogóle przed kościołem...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez anna en 26 paź 2008, 22:31
Victorku dzieki ze odpowiadasz na moj post, 1 raz napisalam i fajnie jak ktos odpowiada czuje sie doceniona :mrgreen: najwazniejsze to to zeby uswiadomic sobie (wiem latwo powiedziec ale do tego trzeba czasu) ze nie jestesmy świrnięci, zastanawaim sie co powiedziec zebys nie czul sie w kociele jak kosmita,chociaz niepowinnam mowic ze siue zastanawiam bo bede niewiarygodna ale dobra niewazne, sluchaj kochany moge powiedziec ze niewarto skupiac sie zabardzo na tym co zwiazane z kosciolem bo nerwica skupia sie na tym co magicxzne niezwykle itd a wiemy ze to tylko ora czache , Bog napewno chialaby zebys byl szczesliwy i jestem pewna ze ta nerwica to cierpienie p0o ktrym przyjdzie szczescie tak jak po nocy dzien w jakiejs tam piosence. Mam taka teorie , bo czasem przychofdza normalne dni i jak gdyby nigdy nic czujemy sie normalnie tak jak kiedys, byc moze u innych sa to tylko chwile ale takie sa ,jastaram sie zapamietac jak wszytsko sie postrzega zdrowo i jak tylkopatrze na swiat nerwicowo mowie sobie nie zwracaj na to uwagi wiem ze to trudne wiem ze cierpisz i juz nie masz sily ale co ci pozostalo musisz walczyc pamietasz jak to wsyztsko postrzegalas jak byl normalny dzien? postaraj sie tak samo a jak nie mozesz to niemysl nad tym, mysle sobie ze jak zaczyna sie koszmar to on predzej czy pozniej czy tego chhcemy czy nbie i tak sie skonczy wiec nie myslmy tak tym cochore bo to niema sensu w ten sposob tylko komplikujemy wszytsko to trzeba poprostu przetrwac, ataki to co innego wtedy juz jest hardcore ale tak czy tak atak tez przejdzie , nie skupiajcie sie na tym co chore to jest chore i wogole JEST ale nie nwarto sie nad tym skupiac. niewiem co jeszcze napisac moze najdzioe mnie wena. :oops:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
26 paź 2008, 19:41

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 26 paź 2008, 22:37
Też jestem tego zdania że po nocy wkońcu nadchodzi dzien... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez anna en 26 paź 2008, 22:38
a tak wogole nie powinniscie chodzic do kosciola przymusowo , a ataki byc moze sami sobie wkrecacie dlatego ze tam je mieliscie tak jak ja zawsze po tabletce na bol glowy ;) za kazdym razem jak zjem ta pieprzona tabletke mam atak :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
26 paź 2008, 19:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do