Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nexx2900 15 paź 2008, 20:54
A ja dzis mialem "atak" obudzielm sie rano poddenerwowany chodz nie bylo powodu, biegunka , oblewaly mnie zimne i goroce poty na zmiane a na dodatek strach przed tym ze to juz ze mi juz tak zostanie , albo ze zwariuje do konca :) potem przeszlo i wieczorem znowu zaatakowalo na moment - generalnie mam to od kilku tygodni ( duzo stersow i ogolnie mylse ze jesien idzie ...) A zmeczylo mnie to strasznie dzis - ale nie poddaje sie - damy rade !!!

---- EDIT ----

A ja dzis mialem "atak" obudzielm sie rano poddenerwowany chodz nie bylo powodu, biegunka , oblewaly mnie zimne i goroce poty na zmiane a na dodatek strach przed tym ze to juz ze mi juz tak zostanie , albo ze zwariuje do konca :) potem przeszlo i wieczorem znowu zaatakowalo na moment - generalnie mam to od kilku tygodni ( duzo stersow i ogolnie mylse ze jesien idzie ...) A zmeczylo mnie to strasznie dzis - ale nie poddaje sie - damy rade !!!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 paź 2008, 20:40

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 15 paź 2008, 21:07
Pewnie... jak my nie damy rade to kto da rade ;)
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez resforce 16 paź 2008, 03:28
witam :) ja zacząłem miewać ataki jakieś 3 lata temu, na początku myślałem, że jestem po prostu na coś chory, przebadałem się od stóp do głów, za każdym razem diagnoza była taka sama. zacząłem myslec co mi jest, poszukałem trochę na ten temat w internecie aż ogarnąłem, że mogę mieć nerwice. po jakiś 2 latach "ataków" znowu zaczalem myslec, że moge byc na cos chory, lecz i tym razem to się nie sprawdzilo. średnio co 2gi dzień dopada mnie w najmniej oczekiwanych momentach, odczuwam kołatanie serca, mam duszności, często mam wrażenie jakby mi głowa miała wybuchnąc, aczkolwiek po paru minutach przechodzi, gdyż już się do tego przyzwyczaiłem. lekarz powiedział, że na razie nie muszę brać jakiś specjalnych leków, zapisał mi betaloc żeby trochę mnie wyciszyć, ale to nic nie pomaga. myslę, że trzeba po prostu samemu z tym walczyć. od kiedy zmieniłem trochę rzeczy w życiu jest trochę lepiej, potrafię już normalnie funkcjonowac, aczkolwiek problem bezsennosci nadal pozostał. zwykle nie mogę zasnac w nocy, dopiero nad ranem mi przechodzi i śpie. zawalam przez to studia i poniekąd prace (jestem muzykiem). tak czy siak przywykłem do tego, że cierpię na nerwice i to na serio mi pomaga kiedy przychodzi "atak'. pozdrawiam!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
16 paź 2008, 03:13
Lokalizacja
warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez serek 16 paź 2008, 04:44
a ja jeszcze wczoraj myslalem ze sie wyleczylem z nerwicy a pol godz temu sie obudzilem i zaczelo mnie serce nawalac coraz mocniej ale jakos poradzilem sobie z tym, zrobilem herbatke z melisy usiadlem przy kompie i sie uspokoilem. nie korzystalem z porad psyhologa ani nie bralem psychotropow,a bylo ze mna naprawde zle. najpierw myslalem ze z sercem mam problemy,pozniej powietrza mi brakowalo i myslalem ze umieram.
jak czytam na forum objawy innych to widze ze nie jestem sam i zaczynam sie sam z siebie smiac ze wmawiam glupoty sobie i to mi pomaga.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
16 paź 2008, 04:37

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nexx2900 16 paź 2008, 20:20
A ja generalnie lubie tu zagladac bo wiem ze nie jestem sam i to mi dodaje otuchy chodz czasem jest ciezko , no ale jestesmy po to zeby sie wspierac ! Pozdrawiam wszytskich cieplo !
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 paź 2008, 20:40

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 18 paź 2008, 10:39
nexx2900, dokładnie tak... Fajnie że jest to forum :smile: Ja już od paru dni nie miałem ataku... :mrgreen: Oby tak dalej... :!: :!: :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aldara.35 18 paź 2008, 14:45
Kurcze,jak czytam niektore opisy atakow lękowych to wydaje mi sie ze ja przechodze to inaczej.Wlasnie jestem ,,swierzo,, po...I nie mam ochoty do zycia.Atak u mnie wygląda tak :zaczyna sie oczywiscie zupelnie niespodziewanie,jakby ktos włączył przysick i zaczynaja sie nasilac objawy,przede wszystkim ,,mdleje,,Boze jak ja sobie wtedu zycze aby naprawde zemdlec!!!Przestac to czuc i obudzic sie juz po...Dochodzą zawroty glowy,odjezdza mi podloga,serce wali 200 na h,cisnienie 170/100 koszmar.Jest jeszcze kilka drobniejszych objawow,typy drzenie,trzesienia konczyn itp.Ale zadziwia mnie to jak niektorzy z Was piszą ze wtedy np.siadają przed kompem i to im pomaga.Ja nie jestem w stanie robic nic!!!!!Poza gonieniem w panice po domu.Nie jestem w stanie sie uspokoic ani na chwile,bo jak zwalniam to zaraz ,,płynę,,lub ,,mdleje,,samo mi sie robi takie pobudzenie.I zawsze dziekuje Bogu ze nie zdarzylo sie to na zewnątrz ,tylko zawsze w domu...EHHH czasem chcialabym zasnąc na zawsze...
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez madzia26 18 paź 2008, 15:22
aldara35 mam podobie mi gdy przychodzi atak to czuje jak by w srodku cos narasta i narasta zaczyna serce mi walic jak mlot i zaczynam sie trzesc oblewaja mnie poty raz gorace a raz zimne wtedy nie ma mowi zebym mogla usiasc czy sie polozyc tylko ganiam w panice o niczym nie myslac...
Offline
Posty
206
Dołączył(a)
22 kwi 2008, 17:37

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez motylcio 18 paź 2008, 15:40
Fajniee, mnie nerwica znowu dopadła. Myślałam, że już wszystko mniej więcej ok, że już się nie pogorszy, niczym nie zaskoczy, a tu bum! Zaczęło się niewinnie wczoraj wieczorem... I trwa do teraz... WIeczroem i rano miałam juz takie mega silne ataki, kurczę, jakaś derealizaja, wszystko jest dziwnie obce, kiepsko z wyczuwaniem odległoście (w sensie, że wydaje mi się wszystko tuż przy mnie-boję się, że nie wyceluję i w coś uderzę, wygrzmocę się czy coś...). Kurczę, żeby to już minęło! Wczoraj jeszcze ok, byłam w szkole, bez ataków, jeżdziłam rowerem itd., a dzisiaj? Nawet przed komputerem trudno mi wysiedzieć. Ponadto boli mnie głowa, co sprawia, że jeszcze mniej jestem odporna na taki stan. Wrr... Najchętniej przeleżałabym cały dzień w łóżku i to najlepiej kurczę z mamusią, która by poczytała mi bajeczki;/
Jakie leki mi radzicie? Dotychczas truję się Clonem, ale dzisiaj już nawet nie miałam ochoty go brać... A we wtorek testy gim. z j. obcego.. Ciekawe jak ja dojdę do szkoły, już nie mówiąc o wysiedzeniu tam...
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
30 maja 2007, 21:29

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aldara.35 18 paź 2008, 18:22
No wlasnie i to mnie zadziwia,jak mozna wtedy chciec siedziec pod koldra,ja nie moge ani na moment stanąc ani usiąśc :( buuuuu
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez motylcio 18 paź 2008, 18:27
Eee, ja to mam tak, że albo biegam, albo leżę w łóżku i się trzęsę... Wieczorem i rano raczej to pierwsze, a w ciągu dnia, albo jak jestem poza domem to biegam, zamiast normalnie iść to prawię lecę i w ogóle..
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
30 maja 2007, 21:29

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 18 paź 2008, 22:35
Ja też szybko chodzę.... wogóle wszystko szybko robię... np. oiad zjadam zawsze pierwszy... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aldara.35 19 paź 2008, 10:31
W moim przypadku nie ma mowy o niczym innym jak bieganie.Nie jestem wtedy w stanie nic kompletnie robic z powodu pobudzenia i zawrotow glowy.
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 19 paź 2008, 13:04
aldara ... zapewne to Cie nie pocieszy ... ale ja też sobie nie wyobrażam żeby podczas ataku sie np. położyć :shock: :shock: :shock:
Latam jak poparzona ... panikuję ...... nie wiem za co się złapać. Jak atak dopadnie mnie w domu ... ubieram się w czyste ciuchy (gdyby mnie do szpitala zabrali), ubieram buty i kurtke, otwieram okna i drzwi ... biorę dokumenty żeby na wszelki wypadek wybiec .... no i tak chodzę po korytarzu i chodzę ... albo wychodze z domu .... i zaraz wracam ... bo na dworzu czuję się jeszcze gorzej ..... i tak w kółko .......
.. a jak atak się kończy to czuje się jak trup ..... i po całej akcji waże minimum kilogram mniej :shock: .... ataki mnie dosłownie zżerają na żywca ....

---- EDIT ----

Ja myślę, że to jest kwestia siły ataku i ogólnie okoliczności .... jak jestem w miarę dobrej formie i w dobrym humorze .... i dopada mnie lęk .... wtedy jeszcze jestem w stanie się czymś zająć .... ale musi to być coś intensywnego ....
...... ale czasem są takie ataki, które są nie do zniesienia ... i wtedy nic tylko wbiec pod pociąg albo wyskoczyć z okna :cry: ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do