Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez KrzysztofMeras 24 wrz 2016, 21:03
Trzeba sobie radzić samemu - nie liczyć na niczyje wsparcie. Już kiedyś gdzieś pisałem ale przypomnę że
mnie wyśmiewano i nadal się wyśmiewa z powodu moich dolegliwości - ataki nerwicy, duszności, kołatanie serca
ślinotok, pocenie się były powodem do śmiechu i złośliwych komentarzy zarówno od rodziny jak i znajomych.
Nie wiem jak Wy ale ja nauczyłem się radzić sobie z tym samemu, zaciskam zęby i cierpię w samotności. Już do
nikogo nie chodzę się wyżalić bo jedyne co z tego przyszło do drwiny ze mnie, i status wariata wśród najbliższego
otoczenia, dobrze że psychotropów nie biorę bo już w ogóle by się mnie bali
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
30 maja 2016, 21:58

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez White Rabbit 24 wrz 2016, 21:08
Beato, rozumiem to świetnie. Czytam, ze też masz/miałaś objaw wykręcania części ciała. Niestety, obrzydliwie mi znane. Wygina mne w pałąk.

Nerwica jest ciężką chorobą, czego nie rozumie niedoświadczony. Nie ogranicza się do jednej części ciała, nie koncentruje na samym ciele, ale kolonizuje ducha - i to jest ohydne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
524
Dołączył(a)
31 lip 2013, 20:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WDadi 24 wrz 2016, 21:17
KrzysztofMeras napisał(a):Trzeba sobie radzić samemu - nie liczyć na niczyje wsparcie. Już kiedyś gdzieś pisałem ale przypomnę że
mnie wyśmiewano i nadal się wyśmiewa z powodu moich dolegliwości - ataki nerwicy, duszności, kołatanie serca
ślinotok, pocenie się były powodem do śmiechu i złośliwych komentarzy zarówno od rodziny jak i znajomych.
Nie wiem jak Wy ale ja nauczyłem się radzić sobie z tym samemu, zaciskam zęby i cierpię w samotności. Już do
nikogo nie chodzę się wyżalić bo jedyne co z tego przyszło do drwiny ze mnie, i status wariata wśród najbliższego
otoczenia, dobrze że psychotropów nie biorę bo już w ogóle by się mnie bali


Najczęściej jest tak, że osoby, które tego nie doświadczyły wyśmiewają, nie akceptują, albo traktują z lekceważeniem. Bo przecież to Twoja głowa i w każdej chwili możesz zmienić swoje myślenie, żeby to było takie proste. Ja słyszę, że zachowuje się, jak dziecko (gdy mam ataki lęku i po prostu przed czymś ucieknę, mam trudności z mową i jedzeniem - typowa "gula" w przełyku, słabo mi, serce wali... no z resztą wiecie, jak to jest). Ja akurat biorę psychotropy, w niektórych sytuacjach pytają się mnie "czy wzięłaś leki?", albo "zachowujesz się, jak jakaś chora", a później słyszę ciche "przepraszam, to nie na miejscu" co jest jeszcze gorsze. Nie musisz czuć się sam w tym wszystkim, spójrz - nie jesteś :) Czasem warto wywalić z siebie te smuty, choćby nawet tutaj na forum. Ja mam jeszcze takie "szczęście" ze w swoim otoczeniu znam parę zaufanych osób o podobnych problemach. Głowa do góry.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
23 wrz 2016, 12:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez BeataRD 24 wrz 2016, 21:22
WDadi napisał(a):
KrzysztofMeras napisał(a):Trzeba sobie radzić samemu - nie liczyć na niczyje wsparcie. Już kiedyś gdzieś pisałem ale przypomnę że
mnie wyśmiewano i nadal się wyśmiewa z powodu moich dolegliwości - ataki nerwicy, duszności, kołatanie serca
ślinotok, pocenie się były powodem do śmiechu i złośliwych komentarzy zarówno od rodziny jak i znajomych.
Nie wiem jak Wy ale ja nauczyłem się radzić sobie z tym samemu, zaciskam zęby i cierpię w samotności. Już do
nikogo nie chodzę się wyżalić bo jedyne co z tego przyszło do drwiny ze mnie, i status wariata wśród najbliższego
otoczenia, dobrze że psychotropów nie biorę bo już w ogóle by się mnie bali


Najczęściej jest tak, że osoby, które tego nie doświadczyły wyśmiewają, nie akceptują, albo traktują z lekceważeniem. Bo przecież to Twoja głowa i w każdej chwili możesz zmienić swoje myślenie, żeby to było takie proste. Ja słyszę, że zachowuje się, jak dziecko (gdy mam ataki lęku i po prostu przed czymś ucieknę, mam trudności z mową i jedzeniem - typowa "gula" w przełyku, słabo mi, serce wali... no z resztą wiecie, jak to jest). Ja akurat biorę psychotropy, w niektórych sytuacjach pytają się mnie "czy wzięłaś leki?", albo "zachowujesz się, jak jakaś chora", a później słyszę ciche "przepraszam, to nie na miejscu" co jest jeszcze gorsze. Nie musisz czuć się sam w tym wszystkim, spójrz - nie jesteś :) Czasem warto wywalić z siebie te smuty, choćby nawet tutaj na forum. Ja mam jeszcze takie "szczęście" ze w swoim otoczeniu znam parę zaufanych osób o podobnych problemach. Głowa do góry.


Własnie ja z tych co wszystko duszą w sobie....;-( Najgorsze jest dla mnie to że ciągle myslę jak się czuję, czy jest dobrze, czy jest źle, czy mnie coś boli, jak jutro przetrwam w pracy, jak zrobię zakupy....A łapię się na tym, że jak faktycznie coś zajmie moją uwagę i odwróci myslenie na inny tok, jest super ;-) Ale niestety tych pierwszych mysli jest więcej....
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 wrz 2016, 18:50

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez KrzysztofMeras 24 wrz 2016, 21:27
Ja już wyszedłem z dołka. Nie mam już żadnych objawów somatycznych, humor też dopisuje, brak jakichkolwiek problemów. Nie mogę za to przełamać lęków.
Najgorsze jest że mam duży problem ze znalezieniem pracy, każda próba kończy się stwierdzeniem że się nie nadaje, i szukam od nowa....
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
30 maja 2016, 21:58

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez BeataRD 24 wrz 2016, 21:34
KrzysztofMeras napisał(a):Ja już wyszedłem z dołka. Nie mam już żadnych objawów somatycznych, humor też dopisuje, brak jakichkolwiek problemów. Nie mogę za to przełamać lęków.
Najgorsze jest że mam duży problem ze znalezieniem pracy, każda próba kończy się stwierdzeniem że się nie nadaje, i szukam od nowa....


A może chociaż raz warto się przełamać i spróbować. Jesli okaże się że faktycznie się nie nadajesz to wtedy zrezygnować...
U mnie znowu odwrotnie: objawy somatyczne biorą górę a lęki i ataki paniki trochę ustąpiły...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 wrz 2016, 18:50

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WDadi 24 wrz 2016, 21:46
KrzysztofMeras napisał(a):Ja już wyszedłem z dołka. Nie mam już żadnych objawów somatycznych, humor też dopisuje, brak jakichkolwiek problemów. Nie mogę za to przełamać lęków.
Najgorsze jest że mam duży problem ze znalezieniem pracy, każda próba kończy się stwierdzeniem że się nie nadaje, i szukam od nowa....


Ja, jak zaczynałam staż to tak samo, bałam się bardzo, ale przełamałam się, dużo płaczu było i zwątpienia w swoje siły i faktycznie, po czasie zrezygnowałam. Rok później podjęłam się pracy, pierwszy tydzień to była masakra, sama nie wiem dlaczego, bo wszystko szło, jak powinno. Wracałam do domu, oczywiście ataki nerwicy, płacz, myśli, że się nie nadaje. W końcu zacisnęłam zęby mówiąc sobie, że początki zawsze są trudne, z czasem wszystkiego lepiej się nauczę, zdobędę doświadczenie. Przetrwałam ten etap i teraz się śmieję z tego, jak mogłam przejmować się takimi pierdołami. Niedługo zaczynam coś nowego - zobaczymy, czy i tym razem się uda. Próbuj po prostu przetrwać pewien czas, jak coś stanie się rutyną to może będzie lepiej, jak u mnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
23 wrz 2016, 12:15

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 25 wrz 2016, 02:04
KrzysztofMeras napisał(a):Ja już wyszedłem z dołka. Nie mam już żadnych objawów somatycznych, humor też dopisuje, brak jakichkolwiek problemów. Nie mogę za to przełamać lęków.
Najgorsze jest że mam duży problem ze znalezieniem pracy, każda próba kończy się stwierdzeniem że się nie nadaje, i szukam od nowa....


Dlatego właśnie w innym wątku napisałam Tobie, że psychoterapia jest kluczowa. Może masz niską samoocenę... częsta "przypadłość" wynikająca m.in. z zaburzeń. Przyczyna ich jest różna... od relacji z rodzicami, deficytów miłości, wychowania po przebyte traumy etc. temat rzeka.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez KrzysztofMeras 25 wrz 2016, 12:01
*Monika* napisał(a):
KrzysztofMeras napisał(a):Ja już wyszedłem z dołka. Nie mam już żadnych objawów somatycznych, humor też dopisuje, brak jakichkolwiek problemów. Nie mogę za to przełamać lęków.
Najgorsze jest że mam duży problem ze znalezieniem pracy, każda próba kończy się stwierdzeniem że się nie nadaje, i szukam od nowa....


Dlatego właśnie w innym wątku napisałam Tobie, że psychoterapia jest kluczowa. Może masz niską samoocenę... częsta "przypadłość" wynikająca m.in. z zaburzeń. Przyczyna ich jest różna... od relacji z rodzicami, deficytów miłości, wychowania po przebyte traumy etc. temat rzeka.


Napisałaś, pamiętam. Aczkolwiek, podobnie jak w przypadku leków (których nie wziąłem) to i ta psychoterapia do mnie nie przemawia. Czuje że muszę sam z tym wygrać, psychoterapeuta powie
mi wszystko co już wiem, to nie pomoże mi się przełamać (tak sądzę). Trzeba samemu, ale kiedy sie uda tego nie wiem....
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
30 maja 2016, 21:58

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 26 wrz 2016, 22:55
michal30, reklamujesz usługi? gabinety? Jest odpowiedni wątek do tego rodzaju działań przeznaczony.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Acilya 06 paź 2016, 15:44
Cześć :) Dawno tu nie zaglądałam. U mnie zmieniło się tyle, że wróciłam na uczelnię i w sumie jest całkiem ok, nie ma lęków, tylko straszliwie boję się różnych prezentacji przed całą grupę, które będę musiała przedstawiać :( Boję się, że źle się poczuję, że nie będę w stanie przedstawić bo będzie mi słabo i będę się bała że zemdleję...
No i to się jeszcze zmieniło, że wróciłam do sertraliny. Objawy uboczne trochę dobijały, bóle głowy, mdłości itd., teraz od ponad tygodnia męczy mnie bezsenność, dostałam alprazolam doraźnie na lęki ale na bezsenność nie pomaga... No cóż, zobaczymy.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
16 lip 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Motocyklista 19 paź 2016, 21:49
Ostatnio zauważyłem, że jakoś strasznie nerwowy jestem podczas ekspozycji. W sumie od początku nerwicy byłem, ale nie zwracałem na to uwagi. Wewnętrzna agresja bardzo mi przeszkadza. Może to jednak nie jest lęk przed dalszym wychodzeniem. A może jedno napędza drugie. Sam nie wiem skąd te uczucie agresji się bierze. Na ogół zawsze wesoły i uśmiechniety. Jeża przez ulice przeniose...
Co ciekawe, te uczucie złości trwa maks 10min. i znika na cały dzień?. Też tak macie? :bezradny:
It's not who I am underneath, but what I do that defines me
Avatar użytkownika
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
07 maja 2016, 17:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nellynr1 30 paź 2016, 12:19
Witam wszystkich. Dopiero od pol roku mam nerwice ktora odkryli dopiero niedawno a juz zrobila mi pieklo z zycia. Mam 27 lat meza i 3 dzieci w wieku 8 6 i 2 lat. Mam tez rozrusznik serca od dziecka chyba genetycznie bo tata zmarl na zawal w wieku 37 lat. Zaczelo sie od skokow cisnienia i tetna od 50 do 150 w przeciagu minuty potrafilo tak skakac. Po paru wizytach pogotowia i pobytach w szpitalu dostalam tritico cr przeciw lekowe i beto zk na cisnienie i zmniejszenie tetna. Moje objawy sa bez przerwy wogole nie mam od nich spokoju. Nie wychodze wogole z domu z obawy ze cos mi sie stanie maz odprowadza i przyprowadza dzieci ze szkoly robi zakupy obiady gotuje babcia ktora z nami mieszka bo ja nie jestem w stanie wstac z lozka. Moje objawy to zawroty glowy pogot
rszenie wzroku w sekundzie zimne dlonie i stopy a za chwile uczucie strasznego goraca miekie nogi spocone i trzesace sie dlonie kluska w gardle bole w klatce jak przy zawale straszne bole krzyza lapanie powietrza w nocy nudnosci ciagle bekanie bole brzucha i uczucie silnego leku. Nie jestem w stanie sobie z tym poradzic.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 paź 2016, 11:55

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Teksas 30 paź 2016, 13:54
Rozumiem, że dolegliwości fizyczne zostały wykluczone? Skoro byłaś w szpitalu, to pewnie miałas robione badania. Tym bardziej że dostałaś trittico czyli lek działający na psychikę. Byłaś u psychiatry/psychologa?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
12 kwi 2016, 21:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 42 gości

Przeskocz do