Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Acilya 02 wrz 2016, 20:29
Ja zawsze miałam tak na zakupach, ale dawałam radę, a teraz robi mi się od razu słabo :/

Z sercem już u mnie lepiej, miałam w ostatnim czasie tętno średnio 100-110, teraz już mam normalne, wczoraj wieczorem 60 parę, i ja się pytam, jak, bo nic nie zmieniłam...

Za to wkręcam sobie guza mózgu, bo mam coś z jednym uchem, laryngolog mówi że z uchem ok, ale ja dziwnie słyszę, szumy itd., zawroty głowy, ból lewej strony głowy (inna sprawa, że od paru lat mnie tak boli), i jeszcze mi się przypomniało, że z tym lewym uchem już wcześniej tak miałam, tylko dużo słabiej... Nerwicowy mózg więc podpowiada - to na pewno rak...
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
16 lip 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Motocyklista 02 wrz 2016, 21:50
Kiedyś lekarz zlecił mi zrobić wszystkie badania. Prześwietlili mnie na wylot, włącznie z gastroskopią :zonk:. Fizycznie żyleta :brawo: . Gdy człowiek przypomni sobie długą, czarną rurę to od razu czuje się zdrowszy a głupie myśli uciekają :D

Acilya, Wysokie tętno, kłucia i zawroty głowy przy wstawaniu też miałem na początku nerwicy. Na szczęście 99% objawów odpuściło jakiś czas temu.
It's not who I am underneath, but what I do that defines me
Avatar użytkownika
Online
Posty
101
Dołączył(a)
07 maja 2016, 17:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Naemo 02 wrz 2016, 23:59
Hej, nie chcę czytać 1224 stron do tego pewnie tu mowa o atakach natury nerwicowej, jednak chciałam się spytać jak z atakami paniki sobie radzić po stresujących wydarzeniach, wypadkach itd.? Slyszałam o strzelaniu sobie gumką recepturką założoną na dłoń..
f60.3 | deprecha | sertralina 100 mg, trittico CR 50 mg

stop existing and start living

szaleństwo jest najbardziej prymitywną i zdesperowaną formą wyrażania emocji

ale jakże skuteczną
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2494
Dołączył(a)
20 lip 2016, 01:14
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez zaczarowanaaa 08 wrz 2016, 12:17
U mnie wyłazi nerwica jak nic, lęki lęki lęki :( ehhhh moje uda dzisiaj są tak spięte ze aż bolą... ledwo dziecku kasze ugotowalam :/ co jest? Aż wzięłam validol bo nie wyrabiam... do tego z mężem się poklocilam :( dobija mnie to :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
201
Dołączył(a)
16 sty 2015, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Acilya 08 wrz 2016, 17:15
zaczarowanaaa napisał(a):U mnie wyłazi nerwica jak nic, lęki lęki lęki :( ehhhh moje uda dzisiaj są tak spięte ze aż bolą... ledwo dziecku kasze ugotowalam :/ co jest? Aż wzięłam validol bo nie wyrabiam... do tego z mężem się poklocilam :( dobija mnie to :(

Trzymaj się jakoś :*
U mnie też nie za ciekawie, miałam parę lepszych dni, gdzie w świecącym słońcu jeździłam sama po mieście, załatwiałam parę spraw itd. A teraz znów nerwica, nie dałam rady wyjść z domu ostatnio, jutro mam lekarza i parę spraw do załatwienia i na myśl o tym już jest mi źle, bo ma być jutro znów gorąco... Dobija mnie to. Jeszcze jakby było chłodniej to bym jakoś dała radę, a tak to będe się bała przekroczyć próg...
I jeszcze dzisiaj zdarzyło mi się coś, co już parę razy miałam - ogromny ból mięśni międzyżebrowych, nie wiem skąd mi się to bierze, ale oczywiście sobie zaczęłam wkręcać, ze to nie mięśnie tylko zawał itd....
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
16 lip 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Motocyklista 08 wrz 2016, 17:30
Acilya, Nie bierzesz leków? :P
It's not who I am underneath, but what I do that defines me
Avatar użytkownika
Online
Posty
101
Dołączył(a)
07 maja 2016, 17:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez malySwirek 09 wrz 2016, 21:29
Acilya napisał(a):
zaczarowanaaa napisał(a):U mnie wyłazi nerwica jak nic, lęki lęki lęki :( ehhhh moje uda dzisiaj są tak spięte ze aż bolą... ledwo dziecku kasze ugotowalam :/ co jest? Aż wzięłam validol bo nie wyrabiam... do tego z mężem się poklocilam :( dobija mnie to :(

Trzymaj się jakoś :*
U mnie też nie za ciekawie, miałam parę lepszych dni, gdzie w świecącym słońcu jeździłam sama po mieście, załatwiałam parę spraw itd. A teraz znów nerwica, nie dałam rady wyjść z domu ostatnio, jutro mam lekarza i parę spraw do załatwienia i na myśl o tym już jest mi źle, bo ma być jutro znów gorąco... Dobija mnie to. Jeszcze jakby było chłodniej to bym jakoś dała radę, a tak to będe się bała przekroczyć próg...
I jeszcze dzisiaj zdarzyło mi się coś, co już parę razy miałam - ogromny ból mięśni międzyżebrowych, nie wiem skąd mi się to bierze, ale oczywiście sobie zaczęłam wkręcać, ze to nie mięśnie tylko zawał itd....




Witaj
Też czujesz taki jakby ból płuc? przy wdechu jest ciężej a jak usiądziesz to lepiej?? Bo mam bardzo podobny objaw i nie wiem czy to nie to samo..
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 wrz 2016, 18:53

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Acilya 12 wrz 2016, 13:02
malySwirek napisał(a):Witaj
Też czujesz taki jakby ból płuc? przy wdechu jest ciężej a jak usiądziesz to lepiej?? Bo mam bardzo podobny objaw i nie wiem czy to nie to samo..

Tak! Dokładnie. Ból przy wdechu, przeciąganiu się itd.

Motocyklista, nie, aktualnie nie biorę leków. Czekam na wizytę u psychiatry.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
16 lip 2013, 19:36

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WDadi 24 wrz 2016, 15:48
Czuje ogromna potrzebe, zeby sie podzielic tym co przezylam dzis i przez ostatnie kilka tygodni. Teraz w efekcie wszystkich wydarzen, ktore mialy miejsce zostalam tylko ja, moje lozko i xanax. Perspektywa nie za piekna.

Pare tygodni wstecz zamowilam wakacje z moim chlopakiem, w planach byla wyprawa gdzies dalej, w piekne egzotyczne miejsce (tak jakos sie trafilo, ze oboje dalismy z siebie wszystko, zeby uzbierac na to pieniadze). Jednak biorac pod uwage moj strach przed lataniem, wybralismy Rodos, chyba trzy godziny lotu - niewiele. Pomyslalam, ze jakos wytrzymam. Oprocz tej fobii przed lataniem, mam tez nerwice natrectw i generalnie chyba wszystkie jej odmiany. Oczywiscie odwiedzam psychiatre, psychologa w ramach terapii. Staram sie walczyc jakos.

Przed lotem mialam zalecane wziac xanax (czyli dzis) oczywiscie nie wzielam go (nerwica natrectw), bo czulam, ze napewno cos zlego sie wydarzy.

Lęk mna zawladnal, ataki nerwicy mialam juz regularne od dwoch tygodni, zylam w ciaglym napieciu. Dzis rano stwierdzilam, ze uciekne z domu i nigdzie nie polece. Tak tez zrobilam. Wyszlam z domu i nie wrocilam. Wylaczylam telefon, ominal mnie lot. Cala rodzina przezyla szok moim zachowaniem, rodzice Piotra maja mnie za psychopatke (w zasadzie chyba sie im nie dziwie). Piotrek przez lzy pyta sie mnie, jak moglam mu to zrobic, nie chce ze mna utrzymywac kontaktu. Jak juz wczesniej wspominalam moj stan jest taki, ze lyknelam xanax (bo przeciez juz katastrofy nie bedzie) samolot do naszego zajebistego hotelu dolecial szczesliwie, a ja zaszokowana tym faktem (bo przeciez bylam pewne, ze zgine, ze to wlasnie ten samolot zawiedzie) utknelam w jeszcze gorszym stanie, wszyscy sie ode mnie odwrocili. Bo kto chcialby byc z kims tak nieobliczalnym. Kims kto spierdala przed cudownymi wakacjami na rodos w pieciogwiazdkowym hotelu. Nie chce mi sie zyc - a tak panicznie boje sie smierci. Co za paradoks.

Jesli chcecie cokolwiek napisac na ten temat to bede wdzieczna, za kazde slowo, to zle i dobre. Moze ktos z Was mial podobnie i chce o tym porozmawiac. Bo ja bardzo.

To oczywiscie ogromny skrot tego co przezywalam, ale musialabym chyba napisac ksiazke, zeby wszystko dokladnie zobrazowac.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
23 wrz 2016, 12:15

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez BeataRD 24 wrz 2016, 19:01
Ja też mam problem z zakupami, chociaż są dni że daję radę...U mnie bolało chyba wszystko ....od głowy, oczu, serca, płuc, nóg, wykrzywiało mi palce u nóg...Była tachykardia. Badania ok...Są zawroty głowy, wrażenie że zaraz zemdleję i masa innych , które pewnie każdy z Was odczuwa. Ogólnie już jest lepiej ale mam straszne napady słabości w nogach i "zjazdy" kilka razy w ciągu dnia. Właśnie wydaje mi się że to jakieś niedokrwienie czy spadek cukru...Ale to tylko albo aż ...NERWICA
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 wrz 2016, 18:50

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez KrzysztofMeras 24 wrz 2016, 19:17
WDadi napisał(a):Czuje ogromna potrzebe, zeby sie podzielic tym co przezylam dzis i przez ostatnie kilka tygodni. Teraz w efekcie wszystkich wydarzen, ktore mialy miejsce zostalam tylko ja, moje lozko i xanax. Perspektywa nie za piekna.

Pare tygodni wstecz zamowilam wakacje z moim chlopakiem, w planach byla wyprawa gdzies dalej, w piekne egzotyczne miejsce (tak jakos sie trafilo, ze oboje dalismy z siebie wszystko, zeby uzbierac na to pieniadze). Jednak biorac pod uwage moj strach przed lataniem, wybralismy Rodos, chyba trzy godziny lotu - niewiele. Pomyslalam, ze jakos wytrzymam. Oprocz tej fobii przed lataniem, mam tez nerwice natrectw i generalnie chyba wszystkie jej odmiany. Oczywiscie odwiedzam psychiatre, psychologa w ramach terapii. Staram sie walczyc jakos.

Przed lotem mialam zalecane wziac xanax (czyli dzis) oczywiscie nie wzielam go (nerwica natrectw), bo czulam, ze napewno cos zlego sie wydarzy.

Lęk mna zawladnal, ataki nerwicy mialam juz regularne od dwoch tygodni, zylam w ciaglym napieciu. Dzis rano stwierdzilam, ze uciekne z domu i nigdzie nie polece. Tak tez zrobilam. Wyszlam z domu i nie wrocilam. Wylaczylam telefon, ominal mnie lot. Cala rodzina przezyla szok moim zachowaniem, rodzice Piotra maja mnie za psychopatke (w zasadzie chyba sie im nie dziwie). Piotrek przez lzy pyta sie mnie, jak moglam mu to zrobic, nie chce ze mna utrzymywac kontaktu. Jak juz wczesniej wspominalam moj stan jest taki, ze lyknelam xanax (bo przeciez juz katastrofy nie bedzie) samolot do naszego zajebistego hotelu dolecial szczesliwie, a ja zaszokowana tym faktem (bo przeciez bylam pewne, ze zgine, ze to wlasnie ten samolot zawiedzie) utknelam w jeszcze gorszym stanie, wszyscy sie ode mnie odwrocili. Bo kto chcialby byc z kims tak nieobliczalnym. Kims kto spierdala przed cudownymi wakacjami na rodos w pieciogwiazdkowym hotelu. Nie chce mi sie zyc - a tak panicznie boje sie smierci. Co za paradoks.

Jesli chcecie cokolwiek napisac na ten temat to bede wdzieczna, za kazde slowo, to zle i dobre. Moze ktos z Was mial podobnie i chce o tym porozmawiac. Bo ja bardzo.

To oczywiscie ogromny skrot tego co przezywalam, ale musialabym chyba napisac ksiazke, zeby wszystko dokladnie zobrazowac.



Ja tak robię z pracą :-) chodze na rozmowę kwalifikacyjną - wygrywam konkurs a pracy nie podejmuje, w czasie przygotowań wkręcam sobie lęki i rezygnuje zanim podpisze umowę.
Xanax nie pomoże Ci na lęki, moim zdaniem to nerwica lękowa i wymaga zdecydowanie innego leczenia.
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
30 maja 2016, 21:58

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez White Rabbit 24 wrz 2016, 20:12
Czasem zastanawiam się, dlaczego nie zaglądam, nie piszę właśnie w tym wątku? Przecież jest wyjątkowo trafny, doswiadczam lęków 24h/d/7 dni w tygodniu. Od kilku ostatnich lat [stan na: 24.09.2016r.]. Może dlatego, że ten wątek z racji tematyki, przypuszczać można, byłby jednym z najbardziej osobistych, a mnie nic nie daje stukanie do ekranu?

Zazdroszczę osobom powyżej, że potraficie sobie coś ot tak odpuścić. Jesteście o tyle zdrowsi. Ja nie m,am nieodpowiedzialnych zachowań i jest to cieżarem nie do uniesienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
524
Dołączył(a)
31 lip 2013, 20:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez White Rabbit 24 wrz 2016, 20:16
White Rabbit napisał(a):Czasem zastanawiam się, dlaczego nie zaglądam, nie piszę właśnie w tym wątku? Przecież jest wyjątkowo trafny, doswiadczam lęków 24h/d/7 dni w tygodniu. Od kilku ostatnich lat [stan na: 24.09.2016r.]. Może dlatego, że ten wątek z racji tematyki, przypuszczać można, byłby jednym z najbardziej osobistych, a mnie nic nie daje stukanie do ekranu?

Zazdroszczę osobom powyżej, że potraficie sobie coś ot tak odpuścić. Jesteście o tyle zdrowsi. Ja nie m,am nieodpowiedzialnych zachowań i jest to cieżarem nie do uniesienia.

Brak wsparcia robi swoje. Sprawia, że nie wiem, czym akceptacja smakuje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
524
Dołączył(a)
31 lip 2013, 20:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez BeataRD 24 wrz 2016, 20:31
White Rabbit napisał(a):
White Rabbit napisał(a):Czasem zastanawiam się, dlaczego nie zaglądam, nie piszę właśnie w tym wątku? Przecież jest wyjątkowo trafny, doswiadczam lęków 24h/d/7 dni w tygodniu. Od kilku ostatnich lat [stan na: 24.09.2016r.]. Może dlatego, że ten wątek z racji tematyki, przypuszczać można, byłby jednym z najbardziej osobistych, a mnie nic nie daje stukanie do ekranu?

Zazdroszczę osobom powyżej, że potraficie sobie coś ot tak odpuścić. Jesteście o tyle zdrowsi. Ja nie m,am nieodpowiedzialnych zachowań i jest to cieżarem nie do uniesienia.

Brak wsparcia robi swoje. Sprawia, że nie wiem, czym akceptacja smakuje.


Ja też mam ostatnio jakiś kryzys zdrowotny... Były dni kiedy było naprawdę ok i wiem że była to moja silna wolna...Mogłam zrobić zakupy, wyjść z domu, przeżyć w pracy i nie wściekać się na domowników...Ale ostatnie dni ( kiedy na moment mój stan umysłu i duszy wymknął się spod kontroli) to powrót do codzienności. Bo świętem są te dobre dni;-( Znowu zaczęły się myśli o złym samopoczuciu, wkręcanie chorób, i nazwę to po prostu: zjazdy zdrowotne...Ciągle coś z tyłu głowy...Ech ;-(
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 wrz 2016, 18:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 47 gości

Przeskocz do