Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 19 lut 2016, 23:56
Hej hej wszystkim :)) ma ktos z Was czasami uczucie smaku krwi w ustach ? Suchość w ustach..ja jak tylko poczuje smak krwi to taka panika ze masakra.. U mnie glowne objawy nerwicy to problemy z sercem, zawroty glowy i dusznosci...wszystko z tym zwiazane. Ma ktos to samo?
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez tiruriru 20 lut 2016, 02:38
JA to mam... Spokojnie... Idź do psychiatry
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
04 lut 2016, 15:52

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 20 lut 2016, 05:11
Masakra obudzilem sie w nocy wlasnie i mam wrazenie ze kręci mi sie w głowie, serce nawala , nie moge go uspokoić ale leżę i mówię sobie ,że to tylko nerwica...oby przeszło!!! :cry: :cry:
@ za 4h praca..
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez tiruriru 20 lut 2016, 10:43
To nie tak łatwo uspokoić... Ale ważne żeby się za mocno nie wkrecac chociaż czasem bywa ciężko
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
04 lut 2016, 15:52

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 20 lut 2016, 11:24
Po 5 zasnalem....nie rozumiem w nocy czuje sie za przeproszeniem jak gowno a jak rano sie obudze to jest ok...
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez fifikse 20 lut 2016, 11:28
Cortezjusz napisał(a):U mnie glowne objawy nerwicy to problemy z sercem, zawroty glowy i dusznosci...wszystko z tym zwiazane. Ma ktos to samo?

ja chyba mam, chociaż nigdy pewna nie jestem co jest objawem nerwicy a co rzeczywistych zaburzeń (np. rytmu serca), które przecież mogę(?) możesz(?) możemy(?) :mrgreen: mieć, bo niby dlaczego nie? tym bardziej, że ci (my/wy) wszyscy "zaburzeni" - ci z "problemami" psychicznymi, emocjonalnymi, różnymi innymi zwykle szkodzą sobie bezustannie myśląc, się obawiając, zamartwiając, katując - czasami też i czysto fizycznie, na wszelkie sposoby, różnie/przeróżnie. ja się TRUJĘ od lat.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
16 lip 2014, 20:58
Lokalizacja
ether

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 20 lut 2016, 17:02
A jeszcze jak jestem glodny, niewysoany, zmeczony to juz wgl jest masakra...jestem w pracy i zglodnialem wiec poszedlem kupic sobie jedzenie i wracając juz do siebie do sklepu nagle uczucie jakbym mial zaraz zemdlec, szybko zaczalem jesc i przeszlo od razu ...ja juz rozwazam zeby zwolnic sie z pracy bo niewyspany nie ogarniam nic co sie dzieje
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 20 lut 2016, 20:51
Cortezjusz, A co robisz, żeby poprawić swój stan psychiczny?
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 20 lut 2016, 21:46
Nic nie robie, nie wiem czemu. Tylko się dołuję.
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez mark123 20 lut 2016, 22:13
Bluepb napisał(a):Ja chyba wczoraj przeżyłem napad lęku sam nie wiem. Brzuch mnie bolał i kilka razy byłem w toalecie. Potem przed snem gapiłem się w lustro jak psychopata jakiś przez dłuższą chwilę. Następnie poszedłem spać dostałem drgawek jak paralityk (a może wydawało mi się?) czułem tak jakbym miał zejść za chwilę (już nawet miałem czarne scenariusze w głowie szpital przecież nie masz ubezpieczenia itd...) po kilku/kilkunastu minutach przeszło zasnąłem obudziłem się cały spocony około 2:00. Pierwszy raz w życiu mi się taka sytuacja trafiła.

Mnie się 3 razy w życiu zdarzył ogólny napad paniki, pierwszy raz rok temu. Wszystko ok, a nagle silne nudności, walenie serca, trzęsawka ciała, gorąc, "watowatość" nóg, "półmrok" przed oczami, słyszenie "za szybą", ucisk w głowie, poczucie przerażenia i przytłaczania. Starałem się skupić swoje myśli, że to niemożliwe, żeby od jakiejś fizycznej choroby organizm nawalał tak nagle, że musi to mieć psychosomatyczne podłoże. No i czekałem na "przywrócenie sprawności systemu". Wszystkie 3 były bardzo krótkie, trwały kilka minut.
Każde zwierzę jest bardziej przyjazne dla człowieka niż pies.
Związek małżeński - związek nielubiących lub nienawidzących się kobiety i mężczyzny, którzy chcą poświęcić życie na wzajemnym sprawianiu sobie przykrości.


Zjawiska nadprzyrodzone, gdy doświadczysz, uwierzysz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10498
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez tiruriru 22 lut 2016, 12:53
a czy ktoś z Was brał lek ELICEA ?
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
04 lut 2016, 15:52

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 23 lut 2016, 14:01
O ludzie..wczoraj popilem na ognisku troche i dzisiaj jestem martwy..serce tak nawala..nie wiem czemu ale zawsze na kacu wali mi serce i czuje jakby mialo sie zatrzymac zaraz :( heeelp
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Cortezjusz 23 lut 2016, 22:30
Uczucie jakby zatykalo mnie w klatce , co jakis czas takie przedstawiające uklucie serca....
A wszyscy co pili dobrze się czują oprócz mnie :(

Czekam na wypłatę i idę do psychologa, obiecuję!
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
18 lis 2014, 16:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 24 lut 2016, 00:54
Wiecie co, wraz z nowym rokiem podjęłam się nowego zadania w pracy. Bałam się bardzo, że nasilą się ataki lęku, paniki, paraliż... Owszem bywa nerwowo, ale przy tym, czego doswiadczylam, przy stanach depersonalizacji, to te sytuacje trudne w pracy to pikuś. I zauważyłam, że dla mnie praca jest lekarstwem na chorobę. To znaczy skrajnie intensywna praca. Dlatego pracuję w pracy, w domu... I tu jest coś, czego się boję... Ja się po prostu zjeżdżam. Ponieważ nie mam lęków, jak jestem zajęta pracą, to właściwie pracuję i śpię. I nic poza tym. Tylko jak długo tak pociagnę? Tak boję się tych napadów, że nie potrafię się zatrzymać. A w domu nikogo to nie obchodzi. Mieszkam z takim życiowym statystą, który budzi się, że jestem, tylko wtedy, kiedy ma ochotę mi dokopać. Więc to tylko sprzyja mojemu rytmowi życia, bo o statystycznym tyranie też nie myślę jak pracuję :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do