Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alimak@ 28 sie 2008, 20:44
witam!

podczytuję Was juz od pewnego czasu, najczesciej jak jest mi bardzo zle. Od ok miesiaca moj stan znow sie mocno pogorszyl i przyjmuje leki.Ostatnio moj psychiatra zmienil mi dawki lekow i troche inne leki wprowadzil.Nie wiem czy to wlasnie dlatego ale znow mam te piep....ataki leku.Nie sa one na szcescie tak silne jak bez lekow ale sa :(
Moj atak leku wyglada mniej wiecej tak: czuje kolatanie serca, nogi i rece robia mi sie jak z waty, czuje suchosc w ustach i taka dziwna slabosc, wlasnie jakbym miala zemdlec.
Najgorszym objawem jest niepokoj ruchowy, krece sie wierce, staje z nogi na nogi a to wszystko datego ze mysle ze zaraz sie przewroce.

Mam juz serdecznie dosc!!!!!!!!!!!!!!!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 cze 2008, 22:59

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 29 sie 2008, 00:27
Wiolator ... doskonale rozumiem Twój lęk przed podróżą ... ja jestem w sumie w nieco gorszej sytuacji bo jestem historykiem sztuki ... i zawodowo chciałam pilotować wycieczki zagraniczne ... ale niestety to niemożliwe :cry: ...........
Uwielbiam podróże, uwielbiam nowe miejsca itd - to mój sens życia ... niestety moje lęki mi go odebrały ...
ALE ... nie daję za wygraną ... ostatnio udało mi się odbyć daleką podróż bez ani jednego ataku ... a to dlatego, że wychodząc z domu z walizką powiedziałam sobie, że jeśli to by miało być moje ostatnie wyjście z domu, mój ostatni kontakt z mamuśką to trudno ... po prostu stwierdziłam, że najwyżej padnę, okradną mnie albo wogóle od razu umrę ...................... no i trudno! ...
... bez kitu szłam jak na wojnę ... i przez to, że byłam gotowa na dosłownie wszystko ... CUDEM - nic mi nie było!!! :mrgreen: ... do dziś dziękuję Bogu ...
... może Tobie będzie trudniej tak radykalnie pomyśleć bo masz męża i dziecko i pewnie myślisz głównie o nich ... ja nie mam rodziny więc jest mi wszystko jedno
... stwierdziłam, że skoro mam tak żyć, wegetować w ciągłym strachu ... to wolę już wogóle nie żyć ... ale samobójstwa nie popełnię ... tylko robie na siłę dokładnie to czego sie najbardziej boję ... i traktuje to jak samobójstwo ......... które ostatecznie wychodzi mi na dobre ;) ... mi najbardziej pomagają terapie szokowe ...
... oczywiście nie zawsze mi sie to udaję. Czasami lęk jest tak silny, że jestem totalnie osłabiona, roztrzęsiona czy sparaliżowana ... wtedy nie jestem w stanie nawet ruszyć palcem, a już na pewno nie jestem w stanie wyjść z domu z walizką ;) ... ale wszystkie lepsze momenty staram się szybko wykorzystywać;)
pozdro
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ewa125 29 sie 2008, 10:47
ludzie nie dajcie nerwicy odebrac waszych marzen, zamknac was w 4 scianach!!! wychodzcie, wyjezdzajcie, nic wam nie bedzie!! najwyzej dostaniecie ataczku paniki, no i co, przejdzie. to jest wlasnie droga do wyzdrowienia!!! a nie zamykanie sie w domu. nikt z was nie zemdleje ani nie zwariuje podczas podrozy! wrecz przeciwnie- to wam dobrze zrobi! i nie p^^^^^^olic mi tu ze nie mozecie lub ze was nie rozumiem. lecialam 1wszy raz sam,olotem w najgorszym u mnie okresie nerwicy, nie moglam zasnac juz na m-c przed ze strachu i co mi stalo jak polecialam? NIC!!! leki mialam, nie powiem ze nie ale to samo bym miala zamknieta w domu a tak ide naprzod a nie sie poddaje!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 29 sie 2008, 11:11
ewa125, raczej nikt nie powie że kogoś nie znasz albo nie rozumiesz... wiadomo że nerwica nic nikomu nie zrobi, i że jedynym wyjściem z tego jest żyć normalnie, ale to jest czasami takie trudne:/ teraz gdy nic mi się nie dzieje, to też jestem tego zdania, ale jak mam jakiś atak, albo mnie cos złapie gdzie s w miejscu publicznym, no to cholerka, naprawdę jet ciężko zrobić cokolwiek...
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ewa125 29 sie 2008, 12:22
wrobelek --> doskonale to znam. mi tez zdarza sie jeszcze miec ataki i wtedy znow pojawiaja sie glupie mysli, wiem ze to nie jest latwe a nawet jest bardzo trudne. jednak ja jakos z tego wypelzalam i wiem z doswiadczenia ze trzeba wychodzic, wyjezdzac, ryzykowac bo jak nie to co nam zostalo? czy ktos ma ochote spedzic reszte swojego zycia w domu bojac sie zycia? chyba nie. 2 lata temu tez balam sie autobusow ale musialam dojezdzac do psychologa i ona mnie sie spytala- a nie boisz sie jezdzic autobusem, a ja- boje sie, ale jezdze. wychodzilam wieczorami na spacer kolo domu lub do sklepu, wracalam wykonczona nerwami, zla na siebie z myslami ze nigdy juz nie bede mogla cieszyc sie nawet glupim spacerem. jednak nie zamknelam sie nigdy w domu. chodzilam tez do pracy, a pracuje z ludzmi wiec nie raz bylam u kresu wytrzymalosci.
pisze to po to zeby pokazac komus ze jezeli teraz wychodzenie z domu jest dla niego meczarnia to nie zawsze tak musi byc. trzeba wychodzic i wychodzic do momentu gdy sie zauwazy ze cos juz jest lepiej. na pewno jest to dlugi okres zdrowienia, nie nastapi to po tygodniu ani nawet po miesiacu ale wazne zeby isc do przodu.

poza tym magnez magnez i jeszcze raz magnez. sprobujcie po 6 tabletek dziennie magnezu z potasem, ja jestem w szoku jak mi pomaga. juz chyba cale zycie go bede brala :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nataliaggr1 29 sie 2008, 14:24
Zgadzam się z ewa125. Nie można sobie pozwolić na utratę marzeń i zamykanie się w domu, bo wtedy naprawdę można zbzikować! Wiem, że łatwo powiedzieć, ale należy walczyć!Może zacząć od wyjścia do sklepu, do parku, a potem wyjazd w góry? Nerwica nie zabija, na nią się nie umiera.Znamy mechanizmy, więc postarajmy się tą wiedzę wykorzystać.
Ja akurat mam na opak- zazwyczaj lęki łapią mnie w domu, a gdy wychodzę i jestem wśród ludzi, jest ok.
Próbowaliście psychoterapii? To na prawdę działa! Leki to tylko doraźna pomoc.

A tak z innej beczki- co robicie, jak Wam się słabo robi? Ja często takie czuję zmęczenie- najchętniej przeleżałabym cały dzień. Biorę magnez 2 razy dziennie.
" Są góry, przez które trzeba przejść, inaczej droga sie kończy"
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
02 mar 2007, 15:55

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ESTER 29 sie 2008, 15:24
"poza tym magnez magnez i jeszcze raz magnez. sprobujcie po 6 tabletek dziennie magnezu z potasem, ja jestem w szoku jak mi pomaga. juz chyba cale zycie go bede brala :D"


A póżniej na oddział gastroenterologii pójdziecie...... :smile:
Nie przesadzajcie z tymi preparatami bo to nie cukierki!
3 razy dziennie z pewnością wystarczy!
ESTER
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ewa125 29 sie 2008, 16:43
na opakowaniu jest napisane ze mozna brac do 6sciu tabletek wiec chyba to jest bezpieczne skoro sprzedaja bez recepty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 29 sie 2008, 18:37
ja tez biorę dużo magnezu;) trudno jest go przedawkować, a już w takiej sytuacji jak ktoś na nic nie ma siły, no 4 tabletki minimum;)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 29 sie 2008, 18:42
Warto brać, ale uważajcie bo jak przyzwyczaicie organizm do dużych dawek, to może pojawić się problem z pobieraniem magnezu z pożywienia...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez magdalorenz 01 wrz 2008, 08:12
WIZYTA U PSYCHIATRY...była..i fakt nie taka straszna. nie przypuszczalam, ze te moje wszystkie objawy to wlasnie nerwica :roll: ale to chyba najlepsza diagnoza[ wszystko u mnie podejrzewali: guzy jakies, zapalenia, i inne diagnozy dziwnej tresci] leki sa, skutkow ubocznych nie ma. a co do lęku przed podroza - łatwo mowic: wsiadz do pociagu i jedz. nic sie nie stanie." ale na tym wlasnie nerwica polega, na strachu, na lęku przed błachymi sprawami. nie rozumialabym tego, dopoki bym sama nie wpędziła się w to badziewie..
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
07 sie 2008, 08:16

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez magdalorenz 01 wrz 2008, 08:18
no i dodam, ze nikt tak nie rozumie czlowieka z tym czyms, jak drugi...z tym czyms.. :D
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
07 sie 2008, 08:16

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 01 wrz 2008, 08:34
magdalorenz napisał(a):no i dodam, ze nikt tak nie rozumie czlowieka z tym czyms, jak drugi...z tym czyms.. :D


Dlatego fajnie że jest to forum... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 01 wrz 2008, 11:07
święta racja ;) gdyby nie to forum, to bym chyba totalnego doła złapała... ;>
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do